netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kryzys w długoletnim związku

13 odpowiedzi4 602 wyświetleniazałożony przez beatakowalczyk295, 10.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kryzys w długoletnim związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Kryzys w długoletnim związku

Może jestem wyjątkiem, bo na forum piszą z reguły osoby młode. A ja mam już 50+ !  Lecz wyglądam młodo i tak też się czuję. I wszystko byłoby dobrze, lecz moje małżeństwo po 35latach /może ma prawo po takim czasie?/, ale przechodzi poważny kryzys. Pobraliśmy się z wielkiej miłości, przez te wszystkie lata było różnie, jak w życiu - i szczęście i radość i smutek i łzy. Mamy jednego dorosłego syna, z którym było i jest wiele kłopotów i zmartwień. Dawniej klopoty zdrowotne, a obecnie inne. Syn się rozwodzi, co też jest powodem do stresów. Zrobił parę głupstw, ale teraz próbuje to naprawić. Od zawsze między mną a mężem były nieporozumienia dotyczące wychowania syna. Mąż miał twardą rękę, uznawał kary cielesne. Ja nie. Do dziś ma do mnie pretensje że "tak" syna wychowałam. Pozatym zrobił się nadmiernie zazdrosny. Uważa że wszędzie, czy na urlop, czy do sanatorium musimy wyjeżdżać razem. Że małżeństwo zawsze wszystko powinno robić razem. Nie uznaje tego że człowiek też chciałby czasem pobyć na swoim terytorium sam. Lubi wszystko kontrolować. I mnie i syna /który mieszka chwilowo z nami/. Jego nadmierna krytyka też już  męczy. A syna krytykuje bezprzerwy. Mnie trochę rzadziej. Ale taka krytyka i kontrola działa tylko odpychająco! Prosiłam aby poszedł do terapeuty. Kiedyś byliśmy tam razem, to twierdził, że terapeuta głupoty gada. Próbowaliśmy nieraz we dwoje rozmawiać /ostatnio w sylwestra/, ale doszło do kłótni. To był bardzo smutny sylwester.... Chciałabym jeszcze poczuć się szczęśliwa. Mam własne mieszkanie, stała pracę, ale to mnie już tak nie cieszy. Co 2, 3 dni są kłótnie. Żyję w stresie. Oprócz męża i syna nie mam nikogo. Członkowie rodziny z mojej strony już nie żyją. Boję się zostać sama. Ale czy to może być powodem by tkwić w takim związku?

2 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-10 15:20:05)

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Nie , to nie powinno byc powodem, ani to ani nic innego, jezeli czujesz, ze nie chcesz.
Mozna z kims byc, jezeli sie tego chce. To jedyny powod.

Mysle , ze obojetnie w jakim wieku.

3

Odp: Kryzys w długoletnim związku

A mnie przychodzi coś jeszcze do głowy...
Czy ten kryzys nie zaczął się od momentu wprowadzenia się syna?
Czy jego obecność waszym domu nie spowodowała, że jego sprawy zakłóciły wasze dotychczasowe codzienne funkcjonowanie?
Bo wiesz - dramat się przewali, syn sobie pójdzie a wasze małżeństwo będzie leżało w gruzach. I wtedy będziesz sama. Coś mi tu świta jakieś drugie dno...
Czy mąż zawsze był tym złym i wymagającym a syn biednym chłopcem? Bo wiesz - ON już dorósł i jego życie nie powinno nie powinno rujnować waszego POUKŁADANEGO życia. To zwyczajnie nie fair. Zastanów się, wejrzyj w sprawę głębiej...

4

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Tak, zgadza się Anhedonio! Dziękuję za odpowiedź i trafione uwagi! Kryzysy bywały i wcześniej, niż syn z nami zamieszkał, ale zdarzały się rzadko. Teraz nam bardzo ciężko dojść z mężem do porozumienia. Zrobiliśmy się nerwowi i zmęczeni tą calą sytuacją. Syn rzeczywiście namieszal nam w życiu. Przejmujemy się tym że się rozwodzi. Ma jeszcze mieszkać  u nas kilka miesięcy ze względów finansowych, gdyż spłaca kredyt i nie stać go obecnie na wynajęcie mieszkania.. Mąż tłumaczył nie raz synowi i przestrzegał przed popełnianiem błędów, ja również, ale to nic nie dało. Teraz już takich rozmów nie przeprowadzamy. Dorosły człowiek musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. A jeśli chodzi o nasze małżeństwo, to przydało by się je uratować. Tyle lat na dobre i złe szkoda by było zmarnować. Choć ja mam czasami bardzo dość... A co do krytyki, to mąż  często krytykował syna.  Od najmłodszych lat.. I to pomimo tego że syn miał kłopoty zdrowotne, to twierdził, że choroba /neurologiczna/ nie ma wpływu na syna zachowanie. Choć lekarze twierdzili co innego. I na tym tle też były w przeszłości nieporozumienia. Dziś syn jest zdrowy i pamięta jak ojciec nie raz się do niego odnosił. Może dlatego woli rozmawiać ze mną. Przy ojcu nie czuje się swobodnie. Ja czasami myślę że mąż jest i był zawsze o syna zazdrosny. Tak to odbierałam. Ale teraz nie wiem co robić, bo nawet jak syn zamieszka oddzielnie, to czy będę w stanie odnosić się i traktować męża jak dawniej?  Niedobre jest to, że nie wiem czy dalej męża kocham. Chyba że przez te wszystkie kłótnie to tak mi się wydaje....... . .......

5

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Dorosły człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny - tak piszesz, ale chyba Wasz syn nie ponosi, skoro wrocił do swojego "dziecięcego pokoju". Razem ze swoimi finansowymi kłopotami, niespłaconym kredytem, problemami z pracą i uczuciowymi kłopotami (zdaje się mi, że o tym juz pisałaś). To nienormalna sytuacja i musi wpływać negatywnie na Wasze małżeństwo, tym bardziej, że od zawsze różniliście się z mężem poglądami na wychowanie syna. Ty byłaś (i jesteś) bardzo opiekuńcza, mąż zbyt(?) krytyczny. Wyszło jak wyszło, syn nie bardzo radzi sobie w życiu. A może tez nie bardzo się stara, bo ma za plecami szalupę ratunkową o nazwie MAMUSIA?
Co do męża, to myślę, że bardzo go irytuje Twoja nadopiekuńczość i jest rozczarowany postępowaniem syna.
Jesteście ze soba tyle lat i chyba nie było najgorzej skoro przeżyliście ze sobą życie.

Najlepiej by było gdyby syn jak najszybciej poszedl na swoje i wziął odpowiedzialność za siebie. Jest juz dużym chłopcem. Roztrząsanie jego przeszłości nie ma sensu. Każdy ma jakieś traumy z dzieciństwa i nie zwalniają one z odpowiedzialności za "tu i teraz".
Ty razem z synem stanęłaś po jednej stronie barykady, mąż po drugiej. Zmień miejsce, bo Twój syn jest DOROSŁY. Możesz się o niego troszczyć, ale nie żyj jego zyciem i nie identyfikuj się z nim. Mylę, że syn nosi w sobie urazę do ojca i Ty też, w jego imieniu obraziłaś się na męża. Syn nie bierze odpowiedzialności za swoją relację z ojcem, obarcza nią Ciebie i to rujnuje Twoje małżeństwo. W końcu jest dorosły i sam powinien konfrontować się ze swoim ojcem, a nie unikać tego i chować się za Tobą.
Przemyśl to sobie dobrze zanim zabrniesz w ślepa uliczkę.

6

Odp: Kryzys w długoletnim związku

W całej Twojej historii zwróciłam uwagę na jedno zdanie. Na to:

beatakowalczyk295 napisał/a:

(...)Ja czasami myślę że mąż jest i był zawsze o syna zazdrosny. (...)

Myślę, że tutaj jest klucz do wszystkich waszych problemów. Klucz leży jednak nie w problemie zazdrości, tylko w jej przyczynach. Przyczyna, to bardzo wyraźnie wynika z Twoich postów, leży w zmianie Twego stosunku do męża. Pobraliście się z wielkiej miłości, później urodził się chory syn. I co stało się z Twoją miłością do męża? Teraz, po latach, jest bardzo widoczne to, jak traktujesz ich obu. Zamiast trzech osób połączonych razem utworzyłaś klasyczny tandem matki z synem przeciw mężowi-ojcu. A mąż, po odejściu syna z domu, miał nadzieję na zmianę tego układu. Na układ, który was połączył: dwoje kochających się osób.

Może najwyższa pora na odstawienie synka od piersi? Może już go nie musisz chronić przed krytykującym ojcem? Może synek da sobie radę w otaczającym go świecie?

Daj szansę wam wszystkim.

7

Odp: Kryzys w długoletnim związku
beatakowalczyk295 napisał/a:

Niedobre jest to, że nie wiem czy dalej męża kocham. Chyba że przez te wszystkie kłótnie to tak mi się wydaje....... . .......

Nie wiesz...? To zamknij oczy i wyobraź sobie, że... mąż nagle umarł (sorry, że ostro, ale to czasem nie do uniknięcia) CO CZUJESZ?
A synek za parę miesięcy się wyprowadza i zostawia Cię samą...
Twój syn JUŻ nie jest chory, już wyzdrowiał - a Wasze zachowania i postawy NIC się nie zmieniły - dalej biedny, bo... przyczyna zawsze się znajdzie...  A konsekwencje spadają na wasze małżeństwo... naprawdę uważasz, że to fair, zmuszac męża do znoszenia takiego dyskomfortu na stare lata? Może należy się Wam OBOJGU trochę spokoju?

8

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Bardzo dziękuję za Wasze odpowiedzi i pomocne rady! Otworzyły mi się oczy na wiele spraw. Od dziś zaczynam wprowadzać w czyn to, co powinnam już dawno. Oby nie za późno... Wiem  że mąż mnie bardzo kocha, ja jego w głębi serca też. Ta cała sytuacja wszystko psuła. Moja miłość do syna była przesadna. Nie widziałam wielu rzeczy! Dzięki Waszym poradom, teraz dopiero widzę ile popełniłam błędów. Od dziś zmienię swoje postępowanie. Widać człowiek uczy się całe życie! A syn musi przestać być wygodnicki i wziąć wreszcie odpowiedzialność za swoje życie. Raz jeszcze dziękuję Wam babeczki i pozdrawiam!

9

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Życzę Tobie i Twemu mężowi dalszego szczęśliwego życia  r a z e m. big_smile big_smile big_smile

10

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Bardzo dziękuję za Wasze odpowiedzi i pomocne rady! Otworzyły mi się oczy na wiele spraw. Od dziś zaczynam wprowadzać w czyn to, co powinnam już dawno. Oby nie za późno... Wiem  że mąż mnie bardzo kocha, ja jego w głębi serca też. Ta cała sytuacja wszystko psuła. Moja miłość do syna była przesadna. Nie widziałam wielu rzeczy! Dzięki Waszym poradom, teraz dopiero widzę ile popełniłam błędów. Od dziś zmienię swoje postępowanie. Widać człowiek uczy się całe życie! A syn musi przestać być wygodnicki i wziąć wreszcie odpowiedzialność za swoje życie. Raz jeszcze dziękuję Wam babeczki i pozdrawiam!

11

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Dziękuję Ci "Wielokropek" Mam nadzieję że nasze małżeństwo przetrzyma te trudne chwile. Serdecznie pozdrawiam!

12

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Witam znowu na tym forum! Z tym że teraz chcę krótko nawiązać do mojej ostatniej wypowiedzi na temat kryzysu w moim związku. Otóż jest dużo lepiej! Wprowadziłam pewne zmiany /dzięki poradom które tu otrzymałam!/ i sytuacja zmieniła się na lepsze. Zaczęliśmy z mężem zachowywać się jak za dawnych dobrych lat, rozmawiać na tematy związane tylko z nami, odnosić się do siebie tak jak dawniej, z czułością, sprawiać sobie małe, miłe niespodzianki. Zapanowała miła atmosfera. Teraz nawet już chce się wracać do domu!  Oprócz tego że odbyliśmy ze sobą poważną rozmowę, rozmawialiśmy też z synem. Ustaliliśmy pewne zasady do których musi  się on dostosować. Mam nadzieję że nie powróci to co było, te wszystkie nerwy, nieporozumienia i atmosfera nie do wytrzymania. Muszę jeszcze dodać że mąż też się zmienił. Nie krytykuje wszystkiego wokół. Spróbowaliśmy żyć tak jakby przeszłość nie istniała....Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki!  Za jakiś czas odezwę się i napiszę czy udało się nam przetrwać złe chwile!

13

Odp: Kryzys w długoletnim związku

Witam znowu na tym forum! Z tym że teraz chcę krótko nawiązać do mojej ostatniej wypowiedzi na temat kryzysu w moim związku. Otóż jest dużo lepiej! Wprowadziłam pewne zmiany /dzięki poradom które tu otrzymałam!/ i sytuacja zmieniła się na lepsze. Zaczęliśmy z mężem zachowywać się jak za dawnych dobrych lat, rozmawiać na tematy związane tylko z nami, odnosić się do siebie tak jak dawniej, z czułością, sprawiać sobie małe, miłe niespodzianki. Zapanowała miła atmosfera. Teraz nawet już chce się wracać do domu!  Oprócz tego że odbyliśmy ze sobą poważną rozmowę, rozmawialiśmy też z synem. Ustaliliśmy pewne zasady do których musi  się on dostosować. Mam nadzieję że nie powróci to co było, te wszystkie nerwy, nieporozumienia i atmosfera nie do wytrzymania. Muszę jeszcze dodać że mąż też się zmienił. Nie krytykuje wszystkiego wokół. Spróbowaliśmy żyć tak jakby przeszłość nie istniała....Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki!  Za jakiś czas odezwę się i napiszę czy udało się nam przetrwać złe chwile!

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kryzys w długoletnim związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026