Raz kiedys moj byly wpadl na pomysl zabraniani mi wyjscia z moim przyjacielem (tak, tak - przyjacielem, cos jak brat, tylko bez pokrewienstwa). Niezwlocznie i nieodwolalnie stal sie moim bylym.
vinnga i busiu juz madrze napisaly co i ja bym napisala, wiec ja dodam tylko - jesli mezczyzna z ktorym zyje, ktorego wybralam sposrod innych, widzi we mnie bezrozumna istote, ktora spuszczona z oka puszcza sie na lewo i prawo, to znaczy, ze zle wybralam i czas ten blad naprawic.
Krewzalewa, skad w Tobie taka wielka niepewnosc? Obic morde za sms z propozycja spotkania? Ani to pieknie, ani to madrze. Bycie w zwiazku to nie jest ubezwlasnowolnienie. Nadal mam dobrych kolegow z ktorymi kiedys pracowalam, przyjaciela z dziecinstwa, znajomych poznanych na szkoleniach itp. A chec spotkania z ktorymkolwiek z tych milych panow oznacza tylko to, ze mam chec sie spotkac.
krewzalewa napisał/a:Ale serio powiedz jesteś wstanie dać radę facetowi o średniej sile zakładając, że taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy, i takich na tym forum nie brakuje.
Ale o czym Ty mowisz? Ja osobiscie nie koleguje sie z kryminalistami, wiec ze strony moich przyjaciol nic mi nie grozi. A jesli w trakcie spotkania z kimkolwiek ktos chcialby mnie zaatakowac, to nawet wolalabym byc z kolega niz z kolezanka, bo wiem, ze zostalabym ochroniona. Wiec o czym Ty opowiadasz w ogole?
krewzalewa napisał/a:Trochę zrozumienia dziewczyny, my nie mamy serca z kamienia i też się martwimy tylko niektórzy źle to okazują.
Martwienie, martwieniem, a brak zaufania brakiem zaufania. Ja tez czasem sie martwie, ze narzeczony wracajac do domu wpadnie pod autobus, ze zaatakuje go nozownik, czy cokolwiek innego sie stanie co mu zagrozi. Wiem na jakim swiecie zyje, wiec wiem, ze nie jestesmy zupelnie bezpieczni nawet w domu. Ale pieprzenie, ze zamorduje mnie czy jego ktos z naszych znajomych to juz jest naprawde popadanie w paranoje. My przynajmniej nie obracamy sie w srodowisku w ktorym byloby to prawdopodobne.
I wez sie zdecyduj - wczesniej mowisz, ze skoro jest sie w zwiazku, to bye, bye koledzy, bo tak (co juz jest idiotyzmem), a potem, ze lepiej z domu nie wychodzic bo kazdy dotychczasowy znajomy tylko czycha zeby mnie zgwalcic i obrabowac (co juz kwalifikuje sie na fobie do leczenia).