Witam!,
Jestem w związku z mężczyzną uzależnionym od marihuany (podejrzewam, że większość z Was uważa to uzależnienie za niegroźne), który od jakiegoś czasu stosuje wobec mnie przemoc. Tych incydentów nie można nazywać pobiciem (szarpanie, policzkowanie), ale nie w tym problem.
Po każdej kłótni, kiedy chcę odejść, on mi nie pozwala. Potrafi tak świetnie mną manipulować, że to ja czuję się winna. Twierdzi, że gdybym go nie prowokowała, nigdy by do takich sytuacji nie dochodziło. Może mieć rację, bo jestem nerwowa, czasami krzyknę, ale to chyba nie powód, żeby od razu rzucać się z pięściami?
Zresztą, jaka by nie była przyczyna, zawsze to ja jestem winna. On nie chce się leczyć, bo uważa że to nie marihuana wpływa na jego poziom agresji, tylko moje zachowanie. Ale nie chce rozstania i kiedy definitywnie próbuję zerwać, to błaga, żebym tego nie robiła.
Jak przekonać go, żeby się leczył? Czy faktycznie nałogowe palenie konopi może wywoływać w nim takie zmiany? (do tej pory nie był taki porywczy, nigdy nie podniósł na mnie ręki!).
Podobne tematy
Dziewczyno uciekaj od niego jak najszybciej.
Nie rob z siebie samarytanki, matki teresy. Podniosl na ciebie reke raz, podniesie nastepny. W szale narkotykowym chwyci noz i cie zadzga. To narkotyki, a nie papieros. Chcesz go naklonic do leczenia? Odejdz od niego i powiedz ze nie wrocisz jesli nie przejdzie terapii odwykowej.
Nie badz tylko glupia i nie lekcewaz tego.
Przemoc jest przemocą, wszystko jedno jakie jest jej źródło.
Problem leży nie w jego paleniu marihuany, tylko w Twoim uleganiu jego przemocy. Usprawiedliwiasz jego zachowanie względem Ciebie, umniejszasz znaczenie. Wykazujesz cechy typowe dla ofiar przemocy.
Nie daj sobą manipulować. Nie pozwalaj sobie na bycie ofiarą przemocy. Nie ma takiej kłótni czy sprzeczki, która daje przyzwolenie na bicie.
Nie próbuj definitywnie zerwać, a definitywnie zerwij. Poszukaj sobie zdrowej miłości, zdrowego uczucia.
Ja powiem tak:
UCIEKAJ OD NIEGO JAK NAJDALEJ!
Wiem.. trudne to jest... ale z tego co mówisz to nie jest Twój mąż.. nie macie dzieci. A pomyśl jaką on ci może zafundować przyszłość? Jak wtedy trudno będzie odejść? Co to będzie za życie?
Walcz o siebie i SWOJE szczęście...
Ewidentnie policzkowanie, szarpanie jest formą agresji. Marihuana jest środkiem uzależniającym (uzależnia psychicznie) i po odstawieniu powoduję agresję. niezależnie czy chcesz mu pomóc czy nie zapraszam cię do odwiedzenia tej strony, tu jest wszystko powiedziane jak przeprowadzić interwencje do osób uzależnionych. bardzo pomocne w sytuacjach kryzysowych! ![]()
:)pomoc.terapie.net.pl/index.php?/topic/157-interwencja-wobec-osoby-uzaleznionej/
Wcale nie uważam marihuany za coś niegroźnego gdyż wiem co robi z mózgiem zwłaszcza młodych ludzi.
Potem tacy lądują u mnie na klinice w stanie psychozy ponarkotykowej.
Uciekaj;]