Witam,
Chciałabym poznać Waszą opinie na ten temat, idealnych związków nie ma.. Ale czy częste sprzeczki dobrze wpływają na związek? Ja często sie sprzeczam z chłopakiem o głupoty, to dobrze czy źle? jak to jest u Was?
Podobne tematy
Hej ja tez dosc czesto sprzeczam sie ze swoim ukochanym o bzdury ale po kazdej sprzeczce jeszcze rozmawiamy i ostatecznie dogadujemy sie mysle wiec ze istotna sprawa jest umiec sie dogada;)my czesto sie sprzeczamy ale nie wplywa to zle na jakosc naszego zwiazku traktujemy to jako normalny element no bo w koncu przeciez roznimy sie od siebie wiec musimy sie jakos dotrzec:)
Sprzeczki, kłótnie i moje "czepianie się" rozwaliły (a raczej ja nimi rozwaliłam) moje małżeństwo i jednocześnie siedmioletni związek, zbiły jego miłość. Nie warto się kłócić, a pewno nie warto krzyczeć i cedzić słów przez zęby. Potem usłyszałam, że on do wielu rzeczy czuł się zmuszony, bylebym się z nim nie kłóciła. Lepiej poczekać aż złość minie, i nie unosić się. Ale ja wiem to dopiero teraz, Wy możecie jeszcze popracować nad tym, żeby się nie kłócić.
Nie ma jasnych zasad określających to.. trzeba czasem ustąpić ale czasem trzeba postawić na swoim. A po ślubie jednak mieszka sie z drugą osobą i jak sobie radzić z tym??
Nie ma jasnych zasad określających to.. trzeba czasem ustąpić ale czasem trzeba postawić na swoim. A po ślubie jednak mieszka sie z drugą osobą i jak sobie radzić z tym??
Normalnie. Zawsze będą jakieś kłótnie i nieporozumienia, najczęściej o głupoty. Dobrze jest przed ślubem pomieszkać i zobaczyć z kim ma się do czynienia, żeby potem nie czuć się jak w pułapce bez wyjścia.
Nie kłótnia jest najważniejsza, ale to co jest po kłótni, czyli zachowanie partnerów, rozmowa lub jej brak, tygodniowy foch, czy zachowanie jakby się nic nie działo.
Jestem z chłopakie 3,5 lat i nadal czasem sie zastanawiam jak postępować żeby uniknąć tych sprzeczek.. Licze na doświadczenie innych forumowiczek i na porady...
W moim domu kłótnie i sprzeczki przestały mieć miejsce od czasy, gdy... wprost i od razu, bez odwlekania, zaczęliśmy mówić o tym, co nam wzajemnie przeszkadza. Gdy przestaliśmy zaciskać zęby, gdy przestaliśmy odkładać zniecierpliwienie, złość gdzieś na bok. Mówienie wprost i od razu zapobiega narastaniu zniecierpliwienia, zapobiega gromadzeniu i nawarstwianiu się złości i zapobiega nieprzywdzianym, sprowokowanym przez błahostki, kłótniom.
W moim zwiazku sprzeczki zdarzaja sie ostatnimi czasy czeste
i zazwyczaj idzie o pierdole, albo o brak czasu dla siebie i formy wspolnego spedzania czasu razem. No ale szybko sie godzimy i to jest wielki plus.
Na pewno nie jest dobre to jesli sprzeczki pojawiaja sie bardzo czesto, i kiedy do nich w nich do wyzwisk czy nawet przemocy. Dla mnie to by bylo nienormalne. Wiadomo, raz jest gorzej, raz lepiej, ale najwaznjsze to, by po ochlonieciu siasc, pogadac, wytlumaczyc, wyjasnic wszystko, a nie fochac sie na siebue przez tydzien i milczec, jak to niektorzy potrafia. Trzeba tez ustalic jakies zasady w zwiazku i niekiedy powstrzymac sie od wybuchu, zacisnac zeby i postarac sie inaczej rozwiazc konfilt niz tylko krzykiem. Ale jesli nie byloby klotni, to byloby chyba za nudno
takze wszystko ma swoje plusy i minusy.
Ja tam z moim chłopakiem się czasem kłóce , ale i tak zawsze dochodzi do porozumienia
Czasem sprzeczki są potrzebne bo musisz mu sie wyżalić " co Ci leży na serduszku" ja mam czasem takie dni przed miesiączką że każdemu wypominam wszystko co złe , a na następny dzień już friends ![]()
Jak napisał pączek w lukrze sprzeczki, kłótnie, czepianie się mogą rozwalić związek... Kiedy jest ta granica? Jak wyjść z twarzą z takiej sprzeczki , macie jakieś złote środki???
Sprzeczki są w każdym związku - tylko na filmach zakochani żyją otoczeni różowymi piórkami. Cała heca polega na tym, aby umiejętnie radzić sobie z takimi spięciami. Na pewno najlepszą formą jest spokojna rozmowa i wymiana argumentów, aby wspólnie wypracować kompromis lub uznać kto ma rację. To jest ten "idealny układ", do którego każdy związek powinien dążyć. Dobrze jednak wiemy, że w realu czasem trudno powstrzymać burzę emocji, dlatego czasem można przez przypadek powiedzieć o kilka słów za dużo, przez co możemy zranić drugą osobę - przecież tu nie chodzi o licytacje kto jest bardziej głupi, tylko o rozwiązanie problemu. Grunt to kontrolować swój gniew i język.
Z doświadczenia wiem, że warto raz usiąść i porozmawiać z drugą osobą na temat rozwiązań, które ułatwiłyby rozwiązywanie przyszłych problemów. Poprzez takie ustalenia łatwiej się później kontrolować - na przykład ustalić, że nie możecie zbytnio podnosić głosu (wtedy można się nawzajem upomnieć), trzaskać drzwiami czy strzelać fochów bez podania przyczyny (wbrew pozorom nasze milczenie niewiele może powiedzieć facetowi o problemie).
Gdy już postawicie sobie takie granice, będziecie tracić mniej czasu na złości i nerwy ![]()
Sprzeczki w zwiazku czy wieksze czy mniejsze sa mnie normalne. Dwoje ludzi w zwiazku to dwie rozne osobowosci, charaktery i dwa rozne zdania.
Bylo dziwne i nienormalne gdyby sie oboje w kazdej najmniejszej kwestii zgadzali.
Wazne by umiec isc w blachostkach na kompromis i w razie wiekszych nieporozumien umiec przyznac sie do ewentualnego bledu i umiec przeprosic.
Wszystko zależy od tego w jaki sposób te sprzeczki przebiegają, jak często mają miejsce i co z nich ostatecznie wynika. Jeśli ich przyczyną są zupełne bzdury, w trakcie wzajemnie się obrażacie, a po całym zajściu nie wyciągacie wniosków na przyszłość - moim zdaniem są bezcelowe. Jeśli jednak w ten sposób wyłącznie wyrażacie i podkreślacie swoje niezadowolenie, staracie się coś zmieniać (czyli nie kłócicie się dla samej kłótni), robicie to w sposób cywilizowany, po czym potraficie ochłonąć i spokojnie, konstruktywnie o tym, co zaszło porozmawiać oraz coś nowego z tego wynieść - jak najbardziej jest w nich jakiś sens.
Oczywiście najlepiej, gdyby tego rodzaju spięć w związku w ogóle nie było, a Wy potrafili ze sobą o wszystkim po prostu rozmawiać, ale jesteśmy ,,wyposażeni" w emocje i czasem trzeba długich lat, żeby nauczyć się nad nimi w pełni panować
.
To fakt sa sprzeczki tygu przekomarzanie sie o glupoty a ostre klotnie.
Obrazanie sie nie ma w ogole miejsca w zwiazku a coz dopiero ewentualne rekoczyny.
Np u nas sa spiecia tak na dwa dni przed data miesiaczki hehe .
Moj zloty srodek na sprzeczki..? Nie czepiac sie o drobiazgi. Nie czepiam sie tez tego na czym mi nie bardzo zalezy (maz chce srebrny czajnik do kuchni a mnie to akurat zwisa to niech bedzie jak on chce
) Jak trzeba to wywolam potezna awanture ale wole raczej rozmowe i logiczne argumenty niz wojne.
U nas jest np okres,ze nie sprzeczamy sie w ogole a czasem... sa np dni ,ze male klotnie sie "przeplataja". Ogolnie jednak mam stabilny zwiazek:)
A dlugo jestescie razem?
Prawie 6 lat razem dwa lata po slubie
O To ladnie. Ja 4 lata i 6 miesiecy po slubie.
U nas również sprzeczki skończyły się w momencie, w którym zaczęliśmy spuszczać z tonu i mówić wprost o tym, co czujemy w danej chwili. Staramy się mówić o tym, co nas boli i nie zrzucać winy i nie ranić drugiej osoby słowami "bo Ty...". Oskarżenia wywołują bunt, bo wcale nie chodzi o to, że "Ty nigdy nie możesz przyrządzić posiłku na czas", tylko o to, że "chciałabym zjeść coś ciepłego, kiedy wracam do domu" .Zachodzi wtedy zupełnie inna reakcja. Zaraz dostanę herbatę i grzanki na rozgrzewkę, a w międzyczasie zrobi się obiad. I wszystko ok. Gdybym od progu zaczęła oskarżać mojego faceta o to, że "on zawsze/nigdy..", on szukałby kontrargumentu i byśmy się obydwoje nakręcali. Aż w końcu zwykła błahostka urosłaby do megaawantury, problemu i wzajemnych oskarżeń. Zdaliśmy sobie sprawę, ze tak naprawdę wcale nam nie chodzi o to, by drugą osobę zmiażdżyć argumentami, którymi zwycięsko wyjdziemy z potyczki,a przeciwnika wgnieciemy w ziemię i będą ciche chwile, ale o to, że mówiąc głośno o swoich potrzebach, można w bezpieczny sposób znaleźć normalne rozwiązanie.
Czasem się oczywiście posprzeczamy, kiedy mamy odmienne stanowiska przy jakiejś sprawie, ale też to nie są kłótnie, tylko milczące obstawianie przy swoim. I za 10 minut ciszy rzuci się jakieś ogólne pytanie np "karmiłeś/aś kota?" w celu sprawdzenia, czy jeszcze trzyma foch i wtedy wszystko wraca do normy ![]()
21 2011-12-31 02:05:30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-12-31 02:09:23)
Tu nie ma reguły. Lepiej się nie kłócić, ale czasem kłótnia może zdarzyć się każdej parze. Mnie i chłopakowi też się zdarza, a kiedyś to faktycznie było o pierdoły, wtedy chyba ledwo ze mną dawał radę. Na pewno takie kłótnie o pierdoły warto starać się ograniczać, bo takie kłótnie do niczego nie prowadzą, a zazwyczaj psują atmosferę. Najlepiej starać się załatwiać między sobą wszystko na spokojnie, w miarę możliwości.
Myślę, że warto pamiętać, że partner to nie jest nasza kopia i ma prawo czasem myśleć inaczej. I starać się to zrozumieć itp. Ja kiedyś byłam tak okropna, że chyba liczyłam, że będzie zgadzał się ze mną w każdym temacie. To było bardzo głupie.
No i przede wszystkim rozmawiać na spokojnie, jak pisano, bez tonu oskarżycielskiego
.
No, ale na pewno lepiej jak czasem zdarzy się kłótnia, ale coś sobie przy okazji wyjaśnicie niż np w ogóle nie rozmawiać.
A jeżeli jesteśmy zdenerwowani i boimy się, że wybuchniemy, to warto wziąć kilka wdechów i wszystko sobie spokojnie w głowie poukładać.
22 2011-12-31 13:18:29 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-12-31 13:40:20)
złe czy dobre,ważne żeby w ogóle były...
nie ma rady jak temu zapobiec, bo jak cię coś zaboli albo wnerwi to nie ma kontroli nad emocjami, a z reszta po co je kontrolować, lepiej wyrzucić z siebie niż udawać...
zawsze można machnąć ręką jak ktoś ma muchy w nosie...
Wazne by umiec isc w blachostkach na kompromis i w razie wiekszych nieporozumien umiec przyznac sie do ewentualnego bledu i umiec przeprosic.
no ja nie umiem przepraszać bo nie lubię czuć sie winna, a jeśli już przeproszę to bardzo ciężko mi to przychodzi przez usta no chyba że faktycznie czuje że źle zrobiłam to wtedy potrafię przeprosić...
bo jak zrobię to co zrobię albo powiem to co powiem to tak się dzieje i po co mam przepraszać za coś co chciałam zrobić...
Jestem z chłopakie 3,5 lat i nadal czasem sie zastanawiam jak postępować żeby uniknąć tych sprzeczek.. Licze na doświadczenie innych forumowiczek i na porady...
Ja uwielbiam sie sprzeczac ze swoim chłopakiem jak dla mnie to jest naturalne i normalne nie rozumiem jak można sie nie sprzeczac;p kazdy ma swoje zdanie i to jest zdrowe żeby o nim mówić, powiedzieć drugiej osobie gdy cos nam nie pasuje a nie udawać że wszystko jest ok bo to prowadzi do frustracji a potem człowiek ma gorszy dzień i wypomina wszystkie swoje zale, i jest wielka kłótnia trzaskanie drzwiami a to już może popsuc związek
Poza tym musi być różnorodność musi byc żle żeby docenic i prawdziwie sie cieszyc gdy jest troche gorzej, powoduje tez to że w związku nie jest nudno, tylko wszytsko ma swoje granic, sprzeczki tak ale wiekszej kłótni lepiej unikac