Mam matke ,ktora reaguje jak histeryczka. Cale zycie ustepowalam jej , bo jak nie udawalo jej sie cos wymusic to wpadala w histerie i bylo to niezalezne od tego czy miala racje czy nie , a najczesciej jej nie miala. Nabawilam sie przy niej leku i poczucia winy.
Nie chcialam jej krzywdzic i ustepowalam jej na kazdym kroku.
Nie jestem juz mlodym czlowiekiem ale do dzisiaj nie wiem jak z takimi ludzmi postepowac.
Podobne tematy
moja mama tez jest histeryczka i tez zawsze ona musiala miec racje mimo ze jej nie miala...i z rodzenstwem sie smiejemy ze jej racja to swieta racja ...pogorszylo sie jej pare lat temu gdy tata zmarl...wtedy to juz calkowicie chcala przejac nad naszym zyciem kontrole doslownie ...skonczylo sie na tym ze po paru latach siostra wyjechala na stale do anglii i dzwini raz na miesiac brat zaczal teraz prace i chce sie tez uwolnic a ja od roku uciekam z domu co chwile mieszkajac w innym miescie ...aktualnie z narzeczonym wiec jak matka nas odwiedzila to musiala swoje 3 grosze dorzucic ze dobrze ze na takiego czlowieka trafilam bo mog to byc"pedofil czy inny gwalciciel"(ekhm predzej mi do 30 niz do 18)a musiala z takim tekstem wystrzelic bo zamieszkalam z nim bez jej zgody ,pozwolenia itd........
dobra rada trzymac takie osoby z lekkim dystansem nie informujac za duzo aby nie bylo nieporozumien i niepotrzebych wasni -bo z jej zdaniem sie nie zapozalas czy cos....zyj po swojemu i nie daj wchodzic w wlasne zycie butami....nie pozwalan na wtracanie sie w twoje sprawy......bo inaczej lepiej nie bedzie......
Jaskola88 - bardzo dobra rada, też uważam, że takie osoby należy niestety trzymać na dystans, żeby przypadkiem nie zaczęły odgrywać głównej roli w Twoim życiu... Dzwonić i pytać o zdrowie - owszem, ale ograniczać opowieści o swoim życiu prywatnym. Myślę, że histerycy potrzebują uwagi, aby mieć poczucie, że ktoś ich może wysłuchać... Wtedy najlepiej dyplomatycznie przyznawać rację, uspokajać, że wszystko będzie dobrze, bo problemy z początku wyglądają groźnie, ale przecież w końcu nie są nie do przejścia...
Barbaro, jesteś na pewno osobą niekonfliktową, ustępowałaś mamie na każdym kroku, by oszczędzić jej stresu czy niepotrzebnych kłótni i spięć. Taką wrażliwość się oczywiście ceni, ale teraz czas pomyśleć o swoich własnych życiowych decyzjach, których nie trzeba konfrontować ze zdaniem nikogo innego. I pamiętaj, im mniej powiesz mamie, tym większy spokój zapewnisz sobie i jej.
Jaskola88 - bardzo dobra rada, też uważam, że takie osoby należy niestety trzymać na dystans...
I pamiętaj, im mniej powiesz mamie, tym większy spokój zapewnisz sobie i jej.
O ile z pierwszym zdaniem wypowiedzi zgadzam się całkowicie o tyle z ostatnim WCALE.
Bo przecież nie chodzi o to by odciąć się od matki
To może spowodować niechciany dyskomfort.
Trzeba tylko zmienić sposób komunikacji. Trzeba uświadomić mamę, że jako dorosła osoba nie będziemy rozmawiać z kimś kto zachowuje się jak rozwydrzony bachor. W razie czego wychodząc ze słowami: porozmawiamy jak się uspokoisz. Konsekwentnie i do skutku. Histeryk w takiej sytuacji zaczyna czuć się niepewnie, ale gdy zobaczy konsekwencję w zachowaniu rozmówcy zaczyna kontrolować swoje zachowanie. Jeśli mu zależy na dobrych kontaktach. Najwyżej się dziwi, że dotychczasowe metody zaczęły zawodzić. U mnie ta metoda się sprawdziła
Powodzenia
mojej matki na slowa porozmawiajmy jak dorosli ze spokojem to jak atak ....ciezko bywa z tym wtedy musze z usmiechem lagodnie podejsc ja wysluchac jej rad i stwierdzic jej zdaniem dobre wyjscie po czym 'no przemysle to ,dobra rada mamo,zastanowie sie nad tym' i szybko zmieniam temat tak aby nie poglebszac konfliktu...a co do tego ile mowic to rozmawiam duzo z mama w koncu tylko ja mam ale w tematach w ktorych chce samodzielnie podjac decyzje lub ewentualnie z partnerem to zostawiam to dla nas nie dla osob 3(w tym tez mamy)...ja informuje wtedy gdy sama doglebnie przeanalizuja jakas sprawe czy problem aby tylko i wylacznie ja przedyskutowac bo nie twierdze ze nie zawsze ma ona bledne zdanie w danej kwestii ale czesto biore te odpowiedzi z dystansem bo wiem ze w ciagu kilku dni zadzwoni jeszcze kilka razy z inna odpowiedzia i to nieraz sprzeczna od powiedzianej 5 minut wczesniej;p
Dokładnie - takie powiedzenie: "uspokój się, porozmawiamy jak ochłoniesz", czasem działa jak płachta na byka.
Nie chodziło mi o to, aby się odsuwać od matki - stąd napisałam, że należy dzwonić, pytać co słychać, jak zdrowie itp - jednym słowem: interesować się. Natomiast jeśli chodzi o własne życie i własne decyzje, należy w tym przypadku po prostu mówić mało lub wcale, zachować to dla siebie i/lub dla partnera (jeśli jego/jej to dotyczy). Nie dlatego, że chcemy się od matki odsunąć, ale dlatego, by oszczędzić niepotrzebnych kłótni (w końcu ani nam to nie pomoże w podejmowaniu decyzji, ani jej bo będzie dążyła do wcielenia w życie jej pomysłu). Mojego ojca matka jest histeryczką, która bardzo ingerowała w jego życie - miało być tak, jak ona chce, bo przecież jej rady są najmądrzejsze, jeśli by nie posłuchał to by się obraziła. Więc ojciec po prostu przestał z nią rozmawiać o swoich problemach, pozostał przy pytaniu o jej życie - wtedy jest szczęśliwa, że może się komuś wyżalić...
Zabawne - jak ciężko znaleźć pole porozumienia w tej samej niby kwestii ![]()
Młode panie mówią o tym ILE mówić i CO, a co zostawiać dla siebie - co jest sprawą nie dotyczącą przecież tylko rozmowy z histerykami. To indywidualny wybór każdego dojrzałego i dorosłego człowieka w stosunku do wszystkich rozmówców. ![]()
Ja skupiam się na tym JAK rozmawiać z histerykiem konkretnie. I pisząc "wychodzić" miałam na myśli dosłownie wychodzenie z pomieszczenia (nie wychodzenie z tekstem).
I jak tu się dogadać?
Andhedonia masz racje ,nie mozna rozmawiac z histerykiem.Jesli unikamy tematow staja sie niespokojni i czuja dyskomfort zwiazany z tym ,ze rozmowca unika pewnych tematow.Ich niepokoj wiarze sie z tym ,ze zaraz taki histeryk moze wybuchnac.
Chyba jednak najbezpieczniej wychodzic i nie podejmowac rozmowy ,gdy staje sie nerwowo. Ale tak sie kontrolowac stale przy histeryku to tez jest bardzo meczace.
Na dluzszy dystans to sie tez nie sprawdza ,bo druga strona poczuje sie zmeczona.A wiec jak, zeby dalo sie zyc?
cięzka sprawa, rozmowa na pewno nie pomoże, ale może uda się ją namówić na jakąś terapię??
w moim przypadku wyjscie z pomieszczenia-znaczy furia bo jak ja tak moge sie odwracac jak moge konczyc rozmowe !!!!!i jej slynne haslo 'jeszcze nie skonczylysmy!"-a wiec odpada
terapia-oj to by bylo straszne ...powiedziec jej ze potrzebuje pomocy lekarza-niewybaczalny moj blad i tym samym sama bym siebie skazala na odwieczne meki:)