Hej. mam problem i potrzebuję rady. Otóż mam sie spotkać pojutrze trzeci raz z chłopakiem poznanym przez neta. I on już którys raz mówi że wolalby żebym ja przyjechała. Bo że problem z kasą, kończy mu sie a dużo wydatków, miedzy innymi z autem i woli mi dać tą kase na podróż bo taniej wyjdzie z moją legitymacją. Tylko czy sie na to godzić, trzecie spotkanie już u niego? on mieszka 60 km odemnie. Proszę o opinie.
Nie lubie naciskania i włącza mi sie podejrzliwość ale chcę sie z nim spotkać. Co zrobić?
1 2011-12-25 13:33:06 Ostatnio edytowany przez cornflower (2011-12-25 13:36:05)
Podobne tematy
Mnie osobiscie głupio byloby brac pieniadze od chłopaka. Nie jestescie jeszcze para, a nawet w zwiazku nie umiem brac od kogos czegos:) ale pojechac do niego możesz, może rzeczyscie chłopak nie ma tyle funduszy, że robic tyle km do Ciebie, a i tez chce, zebys Ty do niego przyjechala. Ja bym pewnie pojechala tylko byla ostrozna, bo nigdy nic nie wiadomo co to do glowy moze strzelic. Jesli chodzi o pieniadze, to sama sie zastanow, bo w tym Ci nie pomoge. Wiem po sobie, ze ja na bank bym zadnych pieniedzy nie wziela.
No ok ale chce jej dać pieniądze na podróż żeby ona przyjechała, że niby z legitymacją taniej o ile taniej? Sam by wsiadł w autobus, pociąg i przyjechał. Pieniądze nie grają roli jesli komuś zalezy na spotkaniu.
dzięki Wam:) blubel_25, właśnie o to chodzi że jak komuś zależy to pieniądze nie grają roli. Dlatego robie sie podejrzliwa:/ ech. Lubie go i nie chce przez to zrywać kontaktu.
Wyszło by połowe taniej jakoś
blubel, tak, ale jesli on rzeczywiscie nie ma kasy, a np nie posiada legitymacji bo skonczyl szkole, to to jednak trzeba brac pod uwage. Sama bym nie pojechala do faceta jesli bylabym goła i wesola, ale jesli wiedzialabym ze on moze do mnie przyjechac placac za bilet polowe taniej, to sama bym zaproponowala pokrycie kosztow. Polowa biletu, to jednak jest roznica, biorac pod uwage,. ze przejazd jest w dwie strony, a na miejscu zazwuczaj i tak sie cos kupuje do jedzenia czy picia, wiec kase dalej leci
no ale kazdy może inaczej myslec. Nie znam intencji chłopaka, moze rzeczywiscie nie ma nic złego na mysli i nic nie kombinuje tylko chce sie spotkac.
Ok pomijając kwestie finansów, zalezy teraz od tego jak ta znajomość się rozwija. Czy taki wyjazd jest bezpieczny i czy ufasz temu facetowi. Z tego co piszesz to dwa spotkania są już za wami. Jesli Ci zależy i facet jest w porządku to czemu nie pojechać i zobaczyć.
No własnie o to chodzi, czy autorka tematu jest pewna, ze chce jechac i czy nie ma zadnych obaw. My nie znamy faceta, ona zapewne do konca tez nie, bo przez taki okres czasu nie idzie rozkminic zamiarów drugiej osoby dlatego tutaj wazne jest to, czy ona czuje sie gotowa na taki krok. Jesli jej zalezy i widzi ze jemu tez, to niech jedzie tylko tak jak napisalam juz wyżej, niech bedzie ostrozna i nie da sie uwiesc w dwie minuty ![]()
8 2011-12-25 14:22:49 Ostatnio edytowany przez cornflower (2011-12-25 14:24:28)
Ja właśnie nie jestem przekonana do tego przyjazdu,za szybko i nie lubie naciskania(ale nie chodzi o to że sie boje że mnie napadnie czy coś)...ale chcę sie spotkać z nim:/ ech.
Gadałam z nim przed chwilą, powiedział że bedzie miał kłopoty finansowe ale że przyjedzie, powiedziałam mu że naciska mnie i przeprosił. ogólnie doszliśmy do tego że teraz on przyjedzie a ja nastepnym razem i sobie swój wyjazd sama opłace . Dalej troche nieufnie patrze na ten fakt, ale nie ma sensu ciagle brnąć w podejrzenia. Zobacze jak to będzie dalej:)
9 2011-12-25 14:42:12 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2011-12-25 14:44:40)
Przejazd pociągiem 60 km linia regionalna to koszt do 16 zł. W dwie strony daje 32 zł.
Jeżeli już teraz on ma problem z pieniędzmi, to sie zastanów.
Skoro jest tak wygodny, też wymaga to przemyślenia.
Jeżeli raz do niego przyjedziesz, tak juz bedzie "zawsze".
Zalezy tez ile on ma lat, jednak niezaleznie od tego, jak sie chce to sie znajdzie spodob na pokrycie wielkich kosztow przejazdu (32zł).
Ja uwazam ze to pan wygodnicki.
Koszty mozna podzielic na pol jak ktos do kogos przyjezdza, poniewaz przyjemnosc ze spotkania dwie strony czerpia.
Czyli sądzisz że mam przerwać tą znajomość? nic strasznego mi jeszcze nie zrobił. Mam też nie przyjeżdżać w ogóle? na pewno nie będę zawsze ja przyjeżdżać
Nie pojechałabym do niego, zgodzę się z przedmówczynią - pan wygodnicki. Gdzie tutaj jakieś zaangażowanie z jego strony albo chociaż jego próby ?
To dopiero trzecie spotkanie .... i juz masz do niego w skowronkach jechać ?? Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie ufam "jemu" po prostu.....
Ale zdaj się na własną intuicję, może Ci odpowiednio doradzi.
Zrobisz jak chcesz ja bym się zastanowiła i tu nie chodzi o pieniądze, że da Ci na podróż ale to jest troszkę dziwne ile niby zapłacisz taniej z legitymacją ? Niech on raz przyjedzie do Ciebie już niech nie przesadza, że podróze są takie drogie...
Witam.Twojego posta przeczytałam z zaciekawieniem,znam te klimaty.Nie chce być złośliwa ale facet który domaga się byś to ty go odwiedziła chociaż jeszcze dobrze się nie znacie, a kontrowersyjna odległość to tylko 60 km....kpina.A gdzie ci rycerze na białych koniach?;-) On cię zdobyć próbuje czy chce byś ty odwaliła za niego część zadania.?Dam ci dobrą radę,dobrą bo byłam w kilku związkach i miałam też okazje poznać czym pachną faceci z portali.Bądz ostrożna i ceń się.Wspaniałomyślna możesz być dla przyjaciółki,nie dla faceta z portalu.Nie znasz go.Może być fajnym niezgułą a równie dobrze głupim wygodnickim bawidamkiem od portali.Jedno jest pewne,jeśli mu zależy wyda te 15,20 zł,nawet jeśli pożyczy od mamy;-)
14 2011-12-25 20:10:57 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2011-12-25 20:11:55)
Jest stara, dobra zasada. Facet powinien przyjeżdżać do kobiety, do jej miejsca zamieszkania. Nie odwrotnie.
Napisał, że ma problemy z kasą? Kobieto, gdybyś była u niego priorytetem to stanąłby na głowie, aby zdobyć trochę grosza i do Ciebie jechać. Ma samochód, ma inne wydatki? Niemożliwe, żeby nie znalazł funduszy na podróż.
Chyba, że ma jakiś poważny problem, o którym nie chce powiedzieć (wstydzi się) i potrzebuje być blisko domu, może ktoś chory w rodzinie, może kimś się opiekuje.
Postaw sprawę jasno - albo wytłumaczy szczerze co się dzieje, albo nie jedziesz do niego.
Macie sporo racji...tylko ja w swoim zyciu trafiałam tylko na takich, a oni przedemną potrafili być w normalnych związkach a na mnie wypróbowują zabawy uczuciami... przyjeżdża do mnie pojutrze, sądzicie że moge wtedy poruszyć ten temat i mu to wszystko powiedzieć, to co wy mi teraz mówicie?
A skąd wiesz, że te ich poprzednie związki były normalne? Skąd wiesz, jacy byli i jak traktowali poprzednie partnerki? Bo Ci opowiedzieli? To chyba jasne, że nie powiedzą, jak było naprawdę, żeby nie odstraszyć kolejnej zdobyczy: Ciebie.
A co do tematu: na pewno bym nie przyjęła od niego pieniędzy na bilet. Poczułabym się jak prostytutka, którą się opłaca, by przyjechała i umiliła czas. GDYBYM pojechała, to na pewno nie do niego do domu (bądźmy szczerzy, po dwóch spotkaniach to nadal jest OBCY CZŁOWIEK), tylko spotkała się w muzeum/teatrze/kinie/pubie/co tam lubicie. A w Twojej sytuacji to bym w ogóle nie pojechała. Bez przesady z "byciem księżniczką", w związku na odległość o dłuższym stażu można się zamieniać "raz ty przyjeżdżasz, raz ja", nie należę też do kobiet, które muszą być noszone na rękach i wszędzie podwożone samochodem... Ale mężczyzna, który już na trzecim spotkaniu nie ma jaj i pozwala na to, by kobieta jechała do obcego miasta, do obcego w sumie człowieka, a do tego tłukła się pociągiem, zimą, sama i to w nocy (bo rozumiem, że wracać będziesz późnym wieczorem, również sama?), jest dla mnie skreślony.
Tyle że ja go nie chce skreślać teraz i tego nie zrobię. Czuje sie tak samotna,że nie potrafię... Ale przyjmuje do wiadomości Twoją opinię.:) dam mu jeszcze czas,zobaczę.
Jasne, każdy musi uczyć się na własnych błędach i wiadomo, że chcesz dać mu szansę. Powodzenia ![]()
To nie ironia? bo jakoś tak troche zabrzmiało
po prostu nie zrobił mi czegoś takiego w moim odczuciu, żebym miała zrywać znajomość:) jeśli chce sie zabawić to to wyniknie predzej czy później. Ale wolalabym żeby tak nie było jednak, bo jestem już mega zmęczona tym.
Ależ skąd, żadna ironia
Szczere trzymanie kciuków ![]()
Uwazam tak jak poprzedniczki, nie jedz do niego, tym bardziej ciemno sie robi dosc szybko a potem masz sama wracac to troche niebezpieczne. Niech on sie o Ciebie postara, niech pokaze, ze mu zalezy. Nie musisz z nim od razu rozmawiac na takie tematy, ale mozesz lekko zasugerowac, ze boisz sie poznym wieczorem wracac do domu. Mam nadzieje, ze on to zrozumie. Powodzonka :-)))
22 2011-12-25 23:14:19 Ostatnio edytowany przez cornflower (2011-12-25 23:14:57)
dzięki:) widze mądra jesteś babka, nie pozwalasz facetom złe traktowanie i pewnie też sprzedajesz kopniaki w tyłek jak któryś coś zrobi nie tak;p podziwiam postawe, niestety niewiele kobiet to potrafi.
jeszcze raz podziekowania dla komentujących:)
60 km to nie 160 km a facet dzieckiem nie jest i chyba wie do którego pociagu ma wsiąść, nie boi sie jeździc sam, a koszt blietu nie jest taaaak wysoki (to nie pierwsza klasa lotnicza, prawda??).
To wygodnicki skąpiec, którem paru złotych szkoda, bo gdyby miała serio problemy finansowe to nie mówiłby o odwiedzinach, bo nie stac go byłoby na pokrycie twojego dojazdu (zaprzecza sam sobie), poza tym co z tak prozaiczną rzeczą jak jedzenie??
Wiadomo, że nie chcesz szampana i kawioru ale coś chyba musi kupic , ugotowac bo chyba coś bedziecie jesc (nie mam na mysli chleba i wody), chyba, że masz mu przywieść garnek z bigosem.
Bo, tak jak napisałam, tę mądrość nabywa się po popełnieniu mnóstwa błędów. Narobiłam wielu głupot i dawałam się bardzo źle traktować, wiązałam się z mężczyznami, którzy zasługiwali na kopnięcie w tyłek już po pierwszym spotkaniu, ale to wszystko czegoś mnie nauczyło.
Ale dość o mnie
Jeszcze raz powodzenia i pozdrawiam Cię serdecznie.
Na pewno mu też jest głupio, bo jak kobieta ma przyjeżdżać do chłopaka, autobusem czy pociągiem. Rozumiem jakbyś miała prawko a on nie i byś przyjeżdżała. Mój by nie pozwolił na to żebym jeździła do niego pociągiem:D
No ale może na serio nie ma kasy albo jest tyle skąpy.
Jak Cię stać to nie bierz pieniędzy od niego skoro ma taki problem z przyjazdami. A jak sama jesteś w dołku finansowym to choć po połowie się podzielcie bo nie może byc tak że Ty wydajesz pieniądze po to żeby się spotkać u niego. Musicie się dogadać jakoś i może zapytaj czy to tak będzie cały czas wyglądało
No to na zmiane, raz Ty, a raz on i bedzie sprawiedliwie. Ja wiem,ze przyjelo sie, ze to facet powinien jezdzic do dziewczyny, ale tez bez przesady, zeby to on mial caly czas jezdzic. Poki chce i moze,to niech przyjezdza. Widocznie wykombinowal kase skoro teraz sie zobaczycie u Ciebie, nie u niego. No ale nastepnym razem moze porozmawiaj z nim o tym, bo naciagac tak tez nie mzoe byc, ze on wiecznie bedzie jezdzil:) a skoro jednak przyjedzie, to widac mu zalezy. Zobazysz, jak to wszystko potoczy sie dalej, to sa dopiero poczatki i niewiadomo co z tego wyniknie:)