netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

7 odpowiedzi5 678 wyświetleńzałożony przez skama, 16.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez skama (2011-12-16 23:17:05)

Temat: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

Mój mąż i ja nigdy nie byliśmy "idealną" parą. Kłótnie zdarzały się jak wszędzie, ale teraz jest nie do wytrzymania. Po narodzinach naszego  synka wszystko się zmieniło. I to nie jest tak, że nie mamy dla siebie czasu itp (bo mój mąż go wcale ode mnie nie potrzebuje, myślę, że on nie lubi ze mną przebywać, a nawet jestem tego pewna) Po prostu jest gorzej. Nie będę się wybielać. Też mam temperament, ale jak spostrzegłam, ze wszystko może się posypać naprawdę zaczęłam się starać. Niestety on mimo obietnic traktuje mnie jeszcze gorzej, a co w tym najbardziej dla mnie bolesnego - wcale tego nie widzi. Wiecznie wszystko mu nie pasuje. To butelka za późno została wyparzona, to za wolno przystawiłam małego do piersi, to za długo byłam na zakupach itp. Wszystko wie lepiej i na każdym kroku daje mi odczuć, że w zasadzie to nic nie potrafię (choć uważa, że sobie to wmawiam) Często niemiło się do mnie odnosi, oczywiście odpłacam się mu tym samym, no i kłótnia gotowa. Dziś przeszedł jednak samego siebie. Obraził się na mnie. To dla mnie dość absurdalne, bo tak naprawdę to on wszystko zaczął. Warknął na mnie (bo znowu coś mu nie pasowało) Odszczeknęłam mu się. Powiedziałam, że prawie codziennie sprawia mi przykrość, a potem przeprasza, no i że jak mu nie pasuje to droga wolna. Zabrał się i poszedł. A raczej po pewnym czasie pojechał, bo mama poprosiła go o jakąś przysługę. Długo nie wracał więc zadzwoniłam do niego. I tu kolejna niemiła niespodzianka. Na pytanie gdzie jest, bo się martwię odpowiedział: "A co cię to...". W tym momencie ścięło mnie z nóg. Przez chwilę myśłałam, że żartuje. Wrócił do domu, ale nie przyszedł do sypialni. Położył się w pokoju obok. Nie wiedziałam o tym. Zeszłam na dół. Myślałam, że je kolacje. Dopiero mama mnie uświadomiła. Może w tej mojej opowieści nie ma nic nadzwyczajnego. Ale dla mnie to prawdziwa męka. On nigdy nie robił czegoś takiego. Nigdy (nawet jak był na mnie zły) nie krył przede mną gdzie jest, nie chciał żebym się martwiła. Nie potrafił tez beze mnie spać. Teraz uwielbia być sam, nie przejmuje się, że jest mi przykro i że zwyczajnie mnie rani. Jest coraz gorzej...

Nie wiem co mam robić. Rozmowy nie pomagają. Wiecznie słyszę, że tylko gadam i gadam. Milczenie też nie pomaga. Bo kiedy milczę, to słyszę, że wiecznie tylko "foch i foch". Dwa tygodnie temu, kiedy znowu miał o coś pretensje, kazałam mu się wyprowadzać. Mówiłam to serio. Powiedziałam, że może widywać syna kiedy zechce, i że ja sobie poradzę. Wykpił mnie wtedy stwierdzając, że on i tak nie odejdzie bo mnie kocha. Przez kilka dni było naprawdę ok. Do następnego razu oczywiście.  Nie wiem jak to dalej będzie. Brak mi sił. Pytam samą siebie: Gdzie jest mój kochany T.? Poradźcie coś, proszę...

2

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

Może spokojna rozmowa, gdzie na spokojnie powiesz mu co Cię boli w waszym związku...bez zadnych niemiłych słów czy też wyzwisk pomoze?
Powiedz, ze chcesz z nim szczerze, spokojnie porozmawiac, ze chcesz wiedzieć co się dzieje, że powoli schodzicie na droge wojenna a nie na partnerską, gdzie powinniscie się wspierać, spytaj go co mu w Tobie nieodpowiada i skad takie zachowanie...Zwiazek to jedna wielka sztuka kompromisu,trzeba umiec ze soba przede wszystkim rozmawiać...Jeśli to nie zadziała...coż, ewidentnie widać, ze facet za pewnie się poczuł, ma Ciebie, dziecko, wie, ze tak predko nie odpuscisz...ale Ty za zadne skarby swiata się go o nic nie proś, ma zachcianke spac osobno...a trudno niech spi, on na Tym cierpi nie Ty...

3

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

SKAMA Twoj chlop potrzebuje pomocy!Tylko że zaraz rodzi sie pytanie,kto pomoze Tobie!?Musisz byc mądra i cierpliwa.(ktos musi)Mysle ze sytuacja go przerasta a jest związana z narodzinami dziecka.Poczucie odpowiedzialności go "gnebi".Pewnie cie kocha ale ma mnóstwo obaw co do przyszlości rodziny w sensie zapewnienia bytu itp.moze jego mysli,obawy biegna za daleko do przodu...
Za nic w swiecie nie pozwol mu oddalać się od siebie!Osobne spanie niech sobie włozy miedzy bajki.nie ma tak!Malżeństwo ma spać razem!To pierwszy podstawowy bląd mlodych ludzi gdy na świat przychodzi dziecko.Pamiętaj bardzo kochasz dziecko ale i męża!Moze czuje sie odepchniety w pewnym sensie zazdrosny,ze poswiecasz dziecku więcej uwagi jak jemu.Postaraj sie żeby tego nie odczuwal."zabij" kryzys juz na początku.Spędzajcie wiecej czasu na pogaduchach.Mysle ze będzie dobrze smile
Pozdrawiam

4

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

A może zamiast"gadać i gadać" włącz swojego męża do opieki nad dzieckiem? kiedy masz karmić poproś by ci podał synka,poproś o wyparzenie butelki, o pomoc podczas kąpieli dziecka, może ogrzać ręczniki, potrzymać synka podczas kąpieli,albo go ubrać. Twój maż poczuł się odtrącony, to  taka męska wersja poporodowego stresu.  Poproś swoja mamę by została z małym a ty zaproś męża do kina, kawiarni,lodów nie polecam bo zima,ale na sanki?czemu nie. Zastanów się na sobą, może w codziennych trybikach zaniedbałaś siebie? Jeżeli jeszcze raz pójdzie do pokoju obok spać,idź za nim,przytul się i powiedź że tęsknisz za nim, za jego obecnością i ciepłem, że go potrzebujesz. Musisz swój temperament poskromić i nie wystawiać mu walizek po każdej kłutni.

5

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

A ja uwazem, ze to dziecko wywoluje takie emocje, stresujecie sie oboje, bo chcecie jak najlepiej i przez to ta nerwowa atmosfera. Sprobujcie podzielic sie opieka nad dzieckiem, tylko tak, ze na przyklad masz godzinke tylko dla siebie, a potem on i tak caly czas. U mnie tak samo niestety, non stop nerwy, choc wydaje sie od niedawna troche spokojniej, bo podzielilsmy sie opieka nad dzieckiem. Wczesniej bylo nie do wytrzymania, dziecko dalo nam w kosc, kolka naokraglo i my jak dwa choleryki. 11 miesiecy spalam z dzieckiem w sypilani, bo karmilam piersia a maz w pokoju obok, naprawde sie od siebie oddalilismy, klotnie, fochy. Raz powiedzial, ze nie wytrzyma, zabral kurtke i wyszedl, stal na schodach 10 min i wrocil. Naprawde musisz gdzies wyjsc, uspokoic sie i wrocic naladowana.

6

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

Podzielcie się opieką nad dzieckiem. Pokaż mu, że opieka nad dzieckiem nie jest taka prosta. Może jego to wszystko przerasta, w sensie, że nie wie czy sobie poradzicie?
Może czuje, że za mało włączasz go do życia Waszego?
Poza tym powiedz na spokojnie co Ciebie boli. Może nieświadomie np zaczynasz mówić głośniej czy tonem roszczeniowym? Może używasz nieodpowiednich słów? Po prostu zacznij to delikatnie, powiedz co Ciebie boli i jak tęsknisz za tym co było. Skoro Ciebie kocha, to niech zauważy, że Ty też i wtedy oboje naprawcie co trzeba.

7

Odp: on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej
skama napisał/a:

Mój mąż i ja nigdy nie byliśmy "idealną" parą. Kłótnie zdarzały się jak wszędzie, ale teraz jest nie do wytrzymania. Po narodzinach naszego  synka wszystko się zmieniło. I to nie jest tak, że nie mamy dla siebie czasu itp (bo mój mąż go wcale ode mnie nie potrzebuje, myślę, że on nie lubi ze mną przebywać, a nawet jestem tego pewna) Po prostu jest gorzej. Nie będę się wybielać. Też mam temperament, ale jak spostrzegłam, ze wszystko może się posypać naprawdę zaczęłam się starać. Niestety on mimo obietnic traktuje mnie jeszcze gorzej, a co w tym najbardziej dla mnie bolesnego - wcale tego nie widzi. Wiecznie wszystko mu nie pasuje. To butelka za późno została wyparzona, to za wolno przystawiłam małego do piersi, to za długo byłam na zakupach itp. Wszystko wie lepiej i na każdym kroku daje mi odczuć, że w zasadzie to nic nie potrafię (choć uważa, że sobie to wmawiam) Często niemiło się do mnie odnosi, oczywiście odpłacam się mu tym samym, no i kłótnia gotowa. Dziś przeszedł jednak samego siebie. Obraził się na mnie. To dla mnie dość absurdalne, bo tak naprawdę to on wszystko zaczął. Warknął na mnie (bo znowu coś mu nie pasowało) Odszczeknęłam mu się. Powiedziałam, że prawie codziennie sprawia mi przykrość, a potem przeprasza, no i że jak mu nie pasuje to droga wolna. Zabrał się i poszedł. A raczej po pewnym czasie pojechał, bo mama poprosiła go o jakąś przysługę. Długo nie wracał więc zadzwoniłam do niego. I tu kolejna niemiła niespodzianka. Na pytanie gdzie jest, bo się martwię odpowiedział: "A co cię to...". W tym momencie ścięło mnie z nóg. Przez chwilę myśłałam, że żartuje. Wrócił do domu, ale nie przyszedł do sypialni. Położył się w pokoju obok. Nie wiedziałam o tym. Zeszłam na dół. Myślałam, że je kolacje. Dopiero mama mnie uświadomiła. Może w tej mojej opowieści nie ma nic nadzwyczajnego. Ale dla mnie to prawdziwa męka. On nigdy nie robił czegoś takiego. Nigdy (nawet jak był na mnie zły) nie krył przede mną gdzie jest, nie chciał żebym się martwiła. Nie potrafił tez beze mnie spać. Teraz uwielbia być sam, nie przejmuje się, że jest mi przykro i że zwyczajnie mnie rani. Jest coraz gorzej

Nie wiem co mam robić. Rozmowy nie pomagają. Wiecznie słyszę, że tylko gadam i gadam. Milczenie też nie pomaga. Bo kiedy milczę, to słyszę, że wiecznie tylko "foch i foch". Dwa tygodnie temu, kiedy znowu miał o coś pretensje, kazałam mu się wyprowadzać. Mówiłam to serio. Powiedziałam, że może widywać syna kiedy zechce, i że ja sobie poradzę. Wykpił mnie wtedy stwierdzając, że on i tak nie odejdzie bo mnie kocha. Przez kilka dni było naprawdę ok. Do następnego razu oczywiście.  Nie wiem jak to dalej będzie. Brak mi sił. Pytam samą siebie: Gdzie jest mój kochany T.? Poradźcie coś, proszę...

Często tak bywa,że mąż czuje się odrzucony,bo więcej zajmujemy się dzieckiem niż nim.Nie rozumiem tylko dlaczego on tego nie może zrozumieć,a może on uważa,że lepiej by to zrobił niż Ty.Zostaw go kiedy samego z dzieckiem i powiedz,żeby teraz pokazał co potrafi.Ale nie kłóć się przy małym,bo złe emocje dziecko wyczuwa i może stać się nerwowe.A swoją drogą mówi,że Ciebie kocha i nie odejdzie.Dziwna ta jego miłość,widocznie za dużo się naoglądał agresywnych filmów.Miłość to wzajemne zrozumienie,pomoc,a tym bardziej kiedy jest małe dziecko.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » on zmienił sie diametralnie po narodzinach dziecka, jest coraz gorzej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026