Dziś obchodzimy 30-tą rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.
Pochodzę z Jastrzębia Zdroju, miasta które mocno zaistniało na ówczesnej mapie historii, doskonale więc pamiętam chwile tuż po wprowadzeniu stanu wojennego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Wczesnym świtem obudziła nas sąsiadka, która z przerażeniem w głosie poinformowała rodziców o tym, co się stało, bo my wciąż byliśmy tego nieświadomi. Pamiętam też czołgi, które następnego dnia poruszały się po głównych ulicach miasta i tłumy dzieci radośnie krzyczących na ich widok ,,niech żyje wojsko polskie!?. Te dzieci nie rozumiały przecież co się wówczas działo, nawet jeśli na ich oczach rozgrywały się tak ważne wydarzenia.
Mój tata, sztygar w kopalni, w czasie strajków zawiózł mnie w pobliże strajkujących górników, widziałam ich zza ogrodzenia - siedzieli na powierzchni, ale brudni od węgla, zmęczeni, znudzeni bezczynnością, jakby zastygli w oczekiwaniu na to, co miało się niebawem zdarzyć. Pokazał mi to wszystko z bezpiecznej odległości, zza okien szyb samochodu, powiedział, żebym zapamiętała tę chwilę, bo kiedyś będę się o tym uczyć na historii. Potem sam brał w tym udział. Pojechał normalnie do pracy, ale już nie wrócił, nocował na terenie zakładu. 15 grudnia ,,Manifest Lipcowy" spacyfikowano. W tamtym czasie tata wydawał mi się wielki, odważny, wyjątkowy. Wiedziałam, bo usłyszałam rozmowę mojej mamy z sąsiadką, że on poniesie kiedyś za ten strajk konsekwencje, był w końcu odpowiedzialny za swoją załogę i jej decyzje.
Pamiętam jak któregoś dnia na chwilę opuścił teren strajku, przyjechał do domu, aby wziąć prowiant i coś do picia. Wszedł niespodziewanie, w roboczym, górniczym ubraniu i kasku ochronnym na głowie. Z radości poleciały mi wówczas łzy, dziecięce łzy szczęścia, bowiem nigdy wcześniej nie rozstawałam się z nim na tak długo i zwyczajnie tęskniłam. Pamiętam też jego uścisk kiedy się ze mną żegnał, ten uścisk był silny i inny niż wszystkie poprzednie. Do dziś mam przed oczami obraz, który zobaczyłam jako siedmioletnia dziewczynka, która z okna mieszkania czwartego piętra machała mu na pożegnanie. Wsiadając do samochodu odwrócił się, pomachał i odjechał. Dziś wiem, że ja zupełnie nie rozumiałam co się dzieje, ale czułam, że dzieje się coś złego.
Zaraz potem dotarły do nas wieści na temat wydarzeń, które miały miejsce w kopalni ,,Wujek", ze mną nikt o tym nie rozmawiał, ale słyszałam rozmowy dorosłych, które toczyły się w pokoju obok. Oni mówili, że padły strzały, zginęli ludzie, inni zostali ranni, mi kojarzyło się to jednoznacznie - z wojną.
Za jakiś czas mieliśmy w domu rewizję - tuż przed 21.00 do domu niespodziewanie wpadli funkcjonariusze ZOMO. Nie wiedzieliśmy wówczas - i do dziś nie wiemy - czego właściwie szukali, ale przekopali każdą szafkę i każdy zakamarek, niczego nie znaleźli, niczego tam zresztą nie było.
W noc sylwestrową (obowiązywał zakaz zgromadzeń) pod blokami jeździły wojskowe samochody, a siedzący w nich wojskowi świecili po oknach jakimś silnym światłem, sprawdzając czy zakaz nie został przypadkiem złamany. Oczywiście po godzinie 22.00 obowiązywała też godzina policyjna, był zakaz poruszania się po ulicach, jedynymi osobami, które można było zobaczyć byli posiadacze specjalnie wydawanych przepustek. Byli to głównie górnicy udający się lub powracający z pracy. Oczywiście przez cały ten czas nie wolno było również opuszczać miejsca zamieszkania.
W nowym, ogromnym, prężnie działającym u nas kościele, w którym proboszcz był silnie zaangażowany w działalność Solidarności, raz w miesiącu odbywały się tak zwane msze za ojczyznę. Po zakończonej mszy wszyscy wstawali, podnosili do góry prawą dłoń i śpiewali piękną patriotyczną pieść ,,Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana...". Tych ludzi było zawsze ogromnie dużo, w ich oczach widać było coś niezwykłego, coś co trudno mi wyrazić słowami, ale nawet wtedy wiedziałam, że oni się czegoś boją, dziś wiem, że bali się przyszłości.
Co prawda niewiele pamiętam z tamtych dni, ale te wspomniane obrazy wciąż są w mojej pamięci żywe.
A Wy? Czy byliście już wtedy na świecie i czy coś z tamtych czasów zostało w zakamarkach Waszej pamięci? Jak tamte dni wówczas postrzegaliście, jak postrzegacie je dzisiaj?