Czy według was warto dwa razy wchodzić do tej samej rzeki?
Moja historia zaczyna sie tak: gdy byłam nastolatką podobał mi sie pewien chłopak poznałam go na imprezie to było jakieś 7lat temu spodobał mi sie od razy wymieniliśmy kilka zdań a pożniej była cisza nie odzywał sie gdy mnie gdzieś przypadkowo spotkał to tak sie zachowywał jak by mnie nie znał nawet moge powiedzieć ze mnie unikał czasem pisałiśmy do siebie co słychać itp ale nic poza tym ja pryznam szczerze ze sie w nim zakochałam nie wiem dlaczego tak po prostu miał coś w sobie. Wszyscy mi mówili wokól zebym dała sobie spokój ale ja ie słuchałam tych rad czekałam az sie mna zaintersuje czas mijał wymienialiśmy sie tylko smsami ona zdał mature poszedł na studia ja wtedy konczyłam ogólniak po jakimś czasie zaprosił mnie do siebie rozmawialiśmy, pilismy wino było całkiem miło oczywiście wiadomo na co mnie zaprosił na seks (malo domyslna jestem)jednak nie uległam porzegnaliśmy sie czułam ze jak sie z nim przespie to i tak z tego nic nie bedzie ze nie nie bedziemy razem.I tak prez długi czas próbowałam wyrzucić go z pamięci cieżko było.... po kilku latach moja stara miłość sie odezwała wysłał mi zaproszenie na naszą klasę i w wiadomości napisał ze bardzo mnie przeprasza za to wszystko ze zachował sie jak główniarz itp. pożniej cisza prez dwa lata nic. kilka miesięcy temu napisał mi smsa czy miałabym ochote sie z nim spotkać troche mnie to zdziwiło ale przyznam szczerze ze serce mocniej zabiło spotkaliśmy sie rozmawialiśmy miło spedziliśmy czas nadal uutrzymujemy kontakt napisał ze żałuje i ze jak by wtedy nie był taki głupi to byśmy byli teraz razem. Nie potrafie go rozszyfrować. może znowu chodzi mu tylko o seks?Ja obecnie mam chłopaka jesteśmy razem 4 lata mieszkamy razem dogadujemy sie, ale chyba już ten zar sie wypalił troche jset tak nijak w tym związku wszystko jest takie poukładane, nie ma tego polotu co wczesniej, tego zaru. Kocham go ale nie jest tak jak wcześniej. Poradzcie o co chodzi mojej starej miłości i czy warto wchodzić w to spowrotem.