Cześć, jako że nie wiedziałem gdzie się podzielić moim problemem to napisałem w tym dziale...
Otóż poznałem ponad 5 lat temu kobietę przez internet, przypadkowo ona napisała do mnie, troszkę się zaznajomiliśmy, dzieliła nas odległość 300km. Po jakimś czasie zwykła przyjaźń przerodziła się w miłość, nie widzieliśmy się ale musieliśmy się zobaczyć, i to ona przyjechała w końcu do mnie po dwóch latach znajomości i od tego wszystko się zaczęło. Zauroczyliśmy się sobą, bardzo pokochaliśmy, niestety dalej dzieliła nas odległość, rodzina, obowiązki, szkoła. Spotykaliśmy się gdy tylko mogliśmy, wakacje, ferie, święta, nie było tego zbyt dużo ale wykorzystywaliśmy każdą okazję. Zaczęliśmy pomału myśleć przyszłościowo, co zrobić, czy się przeprowadzić etc. Było w naszym związku coś co po mimo chęci rozstania nie pozwalało nam o sobie zapomnieć, Po dłuższym czasie związku, w tamtym roku dostałem od znajomego zaproszenie na weekend (około 250km ode mnie) i swoją miłość poinformowałem o tym kilka dni przed, w dzień wyjazdu powiedziała mi że nie chce ze mną więcej być, że poinformowałem ją o tym zbyt późno, że nie wyraziła zgody, wytknęła mi wiele wad i nie rozmawialiśmy ze sobą od września do grudnia, pisałem do niej od czasu do czasu bo nie chciałem się poddać, i udało się. Spotkaliśmy się na sylwestra i nasza miłość wróciła z podwójną siłą. Zaczeliśmy myśleć poważnie o przeprowadzce, jakoś się trzymaliśmy wciąż będąc daleko od siebie. Ja w tym roku skończyłem technikum dlatego zacząłem szukać pracy by mieć za co się przeprowadzić. O pracę też było wiele kłótni, bo obiecałem że postaram się do niej wyjechać już jesienią tego roku, niestety pracę dostałem dopiero od sierpnia i wciąż pracuje. Postanowiliśmy oboje że przeprowadzę się na początek lutego w jej ferie by mnie zapoznała z miastem. Po mimo pracy starałem się poświęcać jej jak najwięcej czasu. Zaprosiła mnie do siebie na sylwestra, chciała poznać ze znajomymi, z miastem, gdyż nigdy nie byłem u niej tylko to ona zawsze przyjeżdżała lub spotykaliśmy się gdzieś (nie miała u siebie warunków). Od czasu do czasu mówiła mi że brakuje jej więcej zabawy, że chciała by bym chodził z nią na imprezy i w ogóle tym podobne rzeczy. Około miesiąc-półtora temu wybrała się na dyskotekę - od dłuższego czasu nie chodziła. I tu zaczął się mój problem, nie wiem czy jej się spodobało czy też nie ale dwa tygodnie później znowu się wybrała, i tak łącznie była 3 lub 4 razy. Oczywiście cały czas odkąd jesteśmy razem ufaliśmy sobie we wszystkim i nie zdradzaliśmy po mimo odległości, ona mówiła mi jak bardzo mnie kocha i czułem tą miłość, równie bardzo odwzajemniałem... I w ostatnim tygodniu (wciąż pisze aktualnie o sytuacji), zaczęła mieć dla mnie mniej czasu, co dzień lub prawie co dzień wychodziła, informowała mnie że wychodzi tylko z najlepszą koleżanką (niestety nie miała ich zbyt wiele) i w ciągu tego czasu napisała mi że potrzebuje więcej czasu dla siebie. W ostatnich dniach napisała mi że potrzebuje zabawy, musi się wyszaleć i że chce być wolna. Że jej aktualny związek to było za dużo. Napisała że nie jesteśmy już razem, po mimo tego iż chciałem ją przekonać - nie dała się, powiedziała że nic nie zmieni jej decyzji, ale też nie mówiła że znalazła kogoś innego... Osobiście mieszkam w malutkiej miejscowości, a większość moich znajomych wyjechała lub studiuje więc prócz komunikacji z ludźmi w pracy, nie mam praktycznie nikogo, cały czas siedzę w domu, doskwiera mi samotność. A przeprowadzka do jej miasta była moim zdaniem jedyną ucieczką od tego co tu miałem - nie wspierająca rodzina, brak znajomych, samotność. Nie rozumiem jej decyzji i nie wiem czy jest jakaś szansa na jej powrót, bardzo jej potrzebuje, z każdą minutą tęsknie coraz bardziej. Czy ktoś z Was myśli że jest w tym jakaś szansa/przyszłość?