Witam
Bardzo chciałabym Was prosić o radę... OD czerwca spotykam się z chłopakiem. on ma 23 lata, ja 20. przez miesiąc byliśmy nawet razem ,ale zerwałam pod wpływem emocji, potem była cisza i znów zaczęliśmy się spotykać. On wie, że bardzo mi zależy na tym żeby pisał do mnie codziennie i robi to , mimo , ze czasami mamy o to sprzeczki. Problem jest taki, że ja sudiuje w dużym mieście a on pracuje w moim miasteczku. co weekend jestem w domu i jak tylko jest jakieś wolne. ostatni raz widzieliśmy się 3 tygodnie temu:( miałam do niego przyjechac w czwartek ale sie rozchororwał i napisał , ze spotkamy sie w piatek przed koncertem na ktory sie wybiera albo w sobote... ale nie zaproponował tego już potem. mimo to pisał do mnie w każdy z tych dni . był miły ale czułam , że coś jest nie tak... no i jak zapytałam w niedziele wieczorem to napisał , że on sam już nie wiem,bo chcialby miec dziewczyne na stale a nie na weekend'y. Napisałam , że w takim razie ma sie zastanowić i dac mi odp w niedziele późnym wieczorem,ale nie napisał... no to wczoraj wieczorem napisalam , ze prosze o odp ,bo ja potrzebuje faceta , ktoremu bede mogla zaufac i ktorego bede mogla przedstawic rodzicom i też nie odp... wczoraj miał na popołudniu do pracy i o 12 był w domu,a ja pisałam ok 20-21...i teraz siedze i mam milion myśli w głowie...Powinnam do niego zadzwonić? wygarnąć co myśle? czy powiedzieć , że mnie to boli?
On jest typem faceta , który nie okazuje jakoś wylewnie uczuć bo boi sie chyba , że to będzie niemęskie...ale momentami , był strasznie kochany. Jeszcze tydzeń temu w poniedziałek zadzwonił do gościa , który nie daje mi spokoju i go zjechał a teraz coś takiego?
w sobote rano napisał mi , że poznał mnóstwo pięknych dziewczyn na tym koncercie,a potem , że chciał mnie podpuścić i odniósł wrażenie , że mi to zwisało..:/ zastawnawiałam się czy to może chodzić o to , że nie zaprosiłam go wcześniej do siebie...sama nie wiem...
czy myslicie , że powinnam zadzwonić? co powiedzieć ? czy nie bede sie narzucać wtedy?:( Ja mam właśnie tą blokade , że boje się zawsze , że facet mnie uzna za nachalną... Najgorsze jest to , że nie umiem go kopnąć w dupe i pożegnać , bo tak strasznie mi na nim zależy mimo, że nie zakochałam się jeszcze...
Pomocy;(