Mam problem ze swoim chłopakiem. Jesteśmy razem już 3 lata. Przez pierwszy rok wszystko było cudownie. Praktycznie się nie kłóciliśmy, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, on często mnie zaskakiwał a i ja starałam się zapewnić mu moc romantycznych wrażeń. Od pół roku ciągle dochodzi między nami do kłótni. I to praktycznie o pierdoły. Nawet niezakręcony słoik z dżemem staje się powodem do waśni. Moim zdaniem on przestał się starać i jest znudzony. Nie okazuje mi emocji. On twierdzi, że to ja jestem histeryczką i wariatką, i mam niezaspokojone ideały i oczekiwania. Chciałabym, żeby wszystko było jak dawniej czy ktoś może mi poradzić co mogę zrobić, żeby przywrócić to, co było dawniej między nami?
Podobne tematy
Twój problem jest mi bardzo bliski. Niedawno sama zauważyłam, że zaczęłam się kłócić z byle powodu ze swoim mężczyzną i też wydawało mi się, że to wszystko jego wina.
Powinnaś poszukać przyczyn waszych konfliktów poza Wami. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić w tej sytuacji jest wpadnięcie w pułapkę wzajemnego obwiniania się o to czy tamto. Kiedy zaczynałaś z nim być to pewnie szybko mu wybaczałaś i szukałaś powodów różnych konfliktów poza nim. On Ciebie też tak traktował. Na początku związku tak jest, że się jest razem. Później coraz bardziej zaczyna się być osobno i wtedy łatwiej o konflikty i obwinianie się nawzajem. Poszukaj przyczyn poza Waszym związkiem, może się okaże, że jest jakiś konkretny jeden powód Waszych konfliktów. Ja nauczyłam się przewartościowywać przyczyny swoich problemów podczas warsztatów dla par Vesta. Tam właśnie się dowiedziałam, że najpierw nosimy wszyscy różowe okulary, które z czasem stają się ciemne i zamazują rzeczywistość. Walcz o swój związek, bo miłości niestety trzeba się uczyć idąc przez życie.
Mówią, że ten 3 rok związku jest feralny właśnie. Kłótnie o byle co, codzienność, problemy i masz. Wydaje mi się, że jeśli się kochacie, to przetrzymacie ten głupi czas. Rozmawiajcie dużo, dochodźcie do kompromisów a w końcu to odejdzie i znów będziecie szczęśliwi.
Ja też miałam mały kryzysik, a teraz? Jestem przeszczęśliwa (a to UWAGA- mój 3 rok
). Trzeba się spiąć i iść dalej ![]()