Hej.Nigdy nie korzystałam z żadnych for...ale teraz pomyślałam,że jeśli tego wszystkiego nie wykrzyczę to się uduszę...Jestem 30 letnią mężatką..jesteśmy po ślubie 9 lat a ja tak krótko czułam się szczęśliwa..teraz to co jest między nami to zwykłą rutyna i dzieci..mamy dwóch synów 8 i 2 lata..dociera do mnie,że między nami nic nie ma.,.żadnych uczuc..ot zwykłe życie typu obiad,prowdzenie domu i czasem parę słów jak wróci z pracy..nie pamiętam kiedy usłyszałam od Niego,że mnie kocha..nie czuję,że mu zalezy..nic już od tak dawna nie czuję..i tak ja zyję w swoim świecie a on w swoim..razem mieszkamy ale wciąż się mijamy..czuję,że on mnie nie rozumie..nie zna..nie wie co czuje w danym momencie..co myślę..co mnie cieszy a co smuci..jemu to nie potrzebne..nie zauważa mnie...żyjemy obok i jemu chyba jest tak dobrze..a ja się duszę..czuję się żle..patrzę na niego i nie widze w jego oczach nawet odrobiny miłości..zwykła obojetnośc..czuję się jakbym była niewidzialna..przeżroczysta..ehh musiałam to z siebie wyrzucić..
Podobne tematy
A czy Ty dajesz coś z siebie? Mówisz, że go kochasz? Może on też czegoś oczekuje z Twojej strony?
Spróbuj porozmawiać o tym co napisałaś, póki nie jest za późno. Może On czuje i myśli tak samo? Eli
Eli Ma rację porozmawiaj z mężem o tym co czujesz,co Cię martwi szczera rozmowa zawsze pomaga.
dzisiaj sie zalogowalam na forum bo mam dosc wszystkiego... :-( Trzy lata temu rostalam sie z mezem po 9 latach malzenstwa bo zakochalam sie po uszy w facecie ktory mnie uwielbial,kochal szanowal,a ktory dzisiaj po dwoch latach malzenstwa mnie ignoruje,unika zblizen a nawet osmiesza w towrzystwie przyjaciol :-(((( Jaki i gdzie popelnilam blad nie wiem i zmeczona jestem juz od postawiania sobie pytania "Gdie jest moj kchany... gdzie sie podzial czlowiek w ktorym widzialam to swoje szczescie?"