Witam jestem mamą 12 letniego chłopca i 8 letniej córki. Mam bardzo duży problem z synem. Zaczął się buntować niechce się uczyć pyskuje stawia się zaczyna agresywniemóić do mnie i do córki. Grozby rozmowy z naszeh strony nie pomagają. Rozmowa w szkole z panią wychowawczynia nie pomagają z mężem ze mna też nie. Jest coraz gorzej. Jestembez silna brak mi sił. Noce mam przepłakane starciłam juz osiem kilo. Jak mam go przekonac żeby zaczął się uczyć pracować na lekcji a nie zawsze jest nie przygotowany prace domowe nie odrabiane twierdzac ze nic nie ma zadane. Wzeszłym tygodniu przyniósł dwie jedynki cztery nie przygotowania co trzy dni telefon od pani. Pomocy co ja mam zrobic.
Podobne tematy
A co odpowiada syn na zadanie : dlaczego nie chcesz się uczyć, dlaczego nie odrabiasz zadań ?
Musicie poznać przyczynę wtedy można dalej podyskutować.
12 lat to to moim zdaniem trochę szybko jak na bunt, przecież to jeszcze dziecko, może problem tkwi gdzie indziej, może w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę?
Mysle ze 12 lat to nie za wczesnie na bunt.Moj syn ma 13 lat i wasnie przechodzi ten okres.Nie pyskuje nie przeklina ale zlapal totalnego lenia na nauke i cokolwiek.Ale znalazlam na niego sposob-jezeli nie zalezy ci na nauce bedziesz mial zamkniety komputer i co wieczor o 9ej spac! wiecie ze pomoglo!
maryska31,
namawianie na uczenie się sensu nie mają. Podobnie wszelkie umoralniające rozmowy.
1. powiedz w jednym zdaniu o tym, że jesteś zaniepokojona jego wynikami w nauce;
2. zapytaj (też jedno pytanie, nie monolog) syna, jak zamierza sobie poradzić z wyrównaniem zaległości;
3. zapytaj syna, czy nie potrzebuje jakiejś pomocy ze strony Twojej i męża.
Bunt w wieku 12 lat jest rzeczą normalną, niepokojącym byłby brak buntu. To czas, kiedy dwunastolatek zaczyna podejmować swoje decyzje i mierzyć się z ich konsekwencjami.
Złym pomysłem jest wówczas przejmowanie przez dorosłych odpowiedzialności m.in. za naukę "buntownika". Zbuntowany nastolatek myśli sobie: mamie, tacie - zależy, to im pokażę kto tutaj rządzi. I faktycznie, jeśli dzieciak uprze się, żadna siła (oprócz siłowego spacyfikowania) nie zmieni jego postanowienia. Stąd rada: oddać dziecku całą odpowiedzialność za jego naukę. Jeśli przekona się, że nie jest to żadna manipulacja, weźmie się za naukę, bo żadne dziecko nie chce sobie zrobić "kuku", gdy to ono ma decydować, a nie walczyć z rodzicami.
Cierpliwości i wytrwałości. Bunt, jak każda choroba zakaźna, ustępuje po pewnym czasie.
Wielokropku, a co w przypadku jeżeli dziecko jednak wybiera owe "kuku" i całkowicie przestaje się uczyć, bo mu nie zależy ?
Jeszcze rok temu miałam sąsiadów z 6 dzieci ( wyprowadzili się ). Najstarsza skończyła szkołę, czworo podstawówkę, najmłodsza się jeszcze uczy obecnie w gimnazjum.
Groźby ani prośby nie podziałały 4 z nich ma wykształcenie podstawowe i ewidentnie im z tym dobrze ![]()
Nie znam, oprócz pacyfikacji (ale ma ona więcej wad niż zalet) żadnej metody, która z m u s i ł a b y dziecko do nauki. Często niechęć do nauki ma przyczyny we wczesnym dzieciństwie, w rozwoju dziecka i stosowanych dotychczas wobec niego metodach wychowawczych (niechęć do nauki jest efektem tych czynników), a "obudzenie się z ręką w nocniku" w klasie V czy VI, wymaga skorzystania z pomocy specjalistów (psychologów, socjoterapeutów, psychiatrów, terapeutów).