Kobietki pomozcie-moj synek za miesiac konczy dwa latka i wlasnie jestesmy na etapie BUNTU-czasem rece mi opadaja-Caly czas jest na NIE!!!co bym do niego nie powiedziala to NIE,NIE,NIE-Czasem mam naprawde dosc-czy mam to lekcewazyc???Bo jak slysze dwa miliony razy dziennie slowo NIE to trace cierpliwosc!Do tego doszlo bicie,gryzienie,popychanie dzieci,nie chce sie niczym dzielic-tak naprawde jak nas ktos z dzieckiem to trzeba by je posadzic i zeby nic nie robil bo moj synek czasem nawet nie pozwala patrzec na siebie.No i to co mnie najbardziej zalamuje to podnoszenie reki na mnie-ale to nie tylko w ,,ciezkich,,sytuacjach-wystarczy ze mu powiem jak dzis-Miloszek uwazaj bo spadniesz z krzeselka-a on-NIE E i reke w moim kierunku choc jest daleko...co mam zrobic w tej sytauacji?Czy przeczekac sytuacje?Czy jakos reagowac?Czy tlumaczyc?-choc sama nie wiem ile razy juz tlumaczylam;-((((Wiem ze po tym co teraz napisze wiele KOBIET sie poruszy ale-bywa ze dam malemu klapsa ale sekunde po tym sama mam ochote sobie przylac i plakac razem z nim-serce mi sciska ale po calym dniu spedzonym z takim malym ,,terrorysta,,nerwy mi wysiadaja i czasem nie daje rady....Tymbardziej ze od miesiaca ucze synka siusiania na nocnik i rezultaty sa chyba marne-jak biega bez majteczek(w cieple dni)to potrafi pobiec na nocnik i sam siusiu zrobic a jak mu ubiore nawet same majteczki to juz w 70 procentach narobi w majtolki;-(((((Oczywiscie jak zrobi na nocnik to pochwal nie ma umiaru,klaszczemy,tanczymy i wogole ale jak zrobi grubsza sprawe w majtki to nerwy mi wysiadaja.....Czasem wogole mam wrazenie ze on wcale mnie nie slucha-jak bym ze sciana rozmawiala-nic sobie ze mnie nie robi-kompletnie!!!Sama nie wiem co robic-podzielcie sie swoimi doswiadczeniami-moze jakies rady???Co robie zle???(tak wiem,wiem klaps w dupunie sam mowi za siebie-sama siebie za to ganie;-((((Przeczekac?Reagowac na wszystko?A moze jakis sposob na wieksza cierpliwosc???Jak miec lepszy i wiekszy ,,kontakt,,z moim tak bardzo kochanym synkiem-PRZECIEZ KOCHAM GO NAD ZYCIE-a nie potrafie sobie poradzic z jego wychowaniem;-(((((((((Czy jestem zla matka????
Czekam na jakies podpowiedzi,moze sprawdzone metody???
Tak sobie teraz pomyslalam -a moze jakies kary???Czy dziecko zrozumie???I jakie???,,Karny jeżyk,,???
Acha moze to istotne-moj synek jeszcze nie mowi-,,dogadujemy ,,sie na swoj sposob;-)
POZDRAWIAM!!!
Podobne tematy
Moja sprawdzona metoda, którą stosuje od momentu gdy mój synek przeżył bunt 2-latka to wesołe i smutne minki. Na tablicy korkowej w widocznym miejscu zawieszam mu minki. Wesołe dostaje gdy jest grzeczny, a smutne wiadomo. Zasada jest taka iż za 5 wesołych minek mały otrzymuje jakiś drobny upominek czy np. mamę do dyspozycji na cały dzień czy dostaje więcej przywilejów. Za 5 smutnych minek zabieram mu jego przywileje, chowane są na tydzień ulubione zabawki. Mały bardzo się stara. Jeśli byłabyś zainteresowana tą metodą napisz do mnie z chęcią odpowiem na Twoje pytania. I opiszę Ci dokładniej co i jak, mój mały ma obecnie 5 lat a metoda nadal działa.
Moja sprawdzona metoda, którą stosuje od momentu gdy mój synek przeżył bunt 2-latka to wesołe i smutne minki. Na tablicy korkowej w widocznym miejscu zawieszam mu minki. Wesołe dostaje gdy jest grzeczny, a smutne wiadomo. Zasada jest taka iż za 5 wesołych minek mały otrzymuje jakiś drobny upominek czy np. mamę do dyspozycji na cały dzień czy dostaje więcej przywilejów. Za 5 smutnych minek zabieram mu jego przywileje, chowane są na tydzień ulubione zabawki. Mały bardzo się stara. Jeśli byłabyś zainteresowana tą metodą napisz do mnie z chęcią odpowiem na Twoje pytania. I opiszę Ci dokładniej co i jak, mój mały ma obecnie 5 lat a metoda nadal działa.
Wiesz, metoda może i dobra ale czy pewno na bunt dwulatka? Moja córka nie ma jeszcze dwóch lat, ale bunt już owszem jednak nie sądzę aby minki w czymś pomogły, ona nie ma pojęcia co to wesoła minka, co to kara itp. Też ma ataki złości i rzucania sie na podłogę, krzykiem wszystko chce wymusić, ale jakbym jej pokazała minkę wesołą lub smutną, lub zabrała zabawkę "za karę" to by kompletnie nie wiedziała o co chodzi. To metoda dla dzieci już komunikatywnych, rozumiejacych a nie niespełna dwulatków, tak sądzę.
e.rnestynka na moje dziecko podziałało, a stosują ją odkąd mały skończył 2 latka i 4 miesiące. A ta sukces tej metody to kwestia porozumienia z dzieckiem, każde dziecko nawet takie małe potrafi zrozumieć więcej niż myślisz. Trzeba tylko odpowiednio podejść do dziecka, a nawet z maluchem można się dogadać i wyznaczyć pewne zasady.
No tak, 2 latka i 4 miesiace to już można, moja ma 19 miesiecy i jest na pewno jeszcze za mała. Ale to prawda że dziecko rozumie dużo tylko do niego trzeba dotrzeć "po swojemu". ![]()
Moj synek ma 3 latka i jak czytam co Twoj skarb wyprawia to widze mojego Kacperka, bede z Toba kochana brutalnie szczera !!!!!! Nic nie pomoze, mozesz tylko czekac i niepozwalac sie bic, ja łapałam synka za raczke i prosto w oczy stanowczo mówilam ze to boli i nie wolno i tak do skutku, byłam nawet u lekarza z nim bo nawet nie chciał jesc i dostałam dobra rade: " TERAZ JEST BUNT 2 LATKA ZA CHWILE 3 LATKA I TAK DO KONCA ZYCIA DROGA MAMO, DUZO CIERPLIWOSCI I KONSEKWENCJI " i to swiete słowa teraz mam bunt 3 latka pyskuje jak najety. Z mojego doswiadczenia ani karny jezyk ani inne kary jak zabranie zabawki nie pomaga wrecz przeciwnie, odczekaj troche to minie no i ANIELSKIEJ CIERPLIWOSCI Ci zycze pozdrawiam
ja miałam dokładnie to samo z moim synkiem kiedy miała 2 latka, z tym że u mnie dochodziło rzucanie się na podłogę ,uderzanie główką w ściany w podłogę itd. żadne metody nie działały:-( ani po dobroci ani kary:(
w końcu pojechałam z małym do neurologa...ten wykluczył jakąkolwiek chorobę stwierdził,że dziecko u dziecka do 3,5 roku życia takie zachowanie jest normalne.mały walczy o swoje ja...lekarz przepisał syropek z biegiem czasu ucichło..
dziś synek ma 5 latek jego bunt powrócił: i teraz jest tak jak u ciebie:(
jestem po wizycie u psychologa...i prawda jest jedna dziecko powiela nasze zachowanie..:( to jest przykre i nie wiele osób potrafi się przyznać do jakiegoś błedu...:(
dzieci są najlepszymi psychologami-bardzo szybko potrafią nas rozgryźć i badają grunt,wiedzą na ile my im pozwolimy...
ja zaczęłam stosować taką metodę
Jeśli mały zachowuje się nie tak zostaje upominany,jeśli sytuacja się powtórzy,każę go w taki sposób że zabieram np.jego ulubioną zabawke i tłumaczę,że odzyska ją np. dopiero na drugi dzień.krzyk,płacz histeria,kopanie,wyzywanie itd.przestałam zwracać na to uwagę.
musisz byc nie ugięta. stanowcza i konsekwentna ja wiem ,że tylko łatwo się pisze ale również przez to teraz przechodzę można rzec po raz drugi.ale mały już zaczyna rozumieć ,że kiedy mówię nie to NIE i nie ma zlituj się!
tak to jest z nami mamami kochamy nasze dzieciaczki najmocniej na świecie,chcemy im dać jak najwięcej tylko jak mi to powiedzieli:musi się Pani nauczyć kochać mądrze swoje dziecko. no i dużo w tym racji.my pracujemy z małym wyznaczamy mu granice-co jest potwornie ciężkie ale malusie efekty już są i myślę,że bedzie tylko lepiej.
twój synek ma dwa latka więc oczywiste jest to,że kara musi być adekwatna do wieku:)
myślę,że stanowczością i konsekwencją wypracujecie sobie zachowanie synka:) czego wam życzę i trzymam kciuki:)
pozdrawiam
Dziekuje Madziu -to jakies pocieszenie ze nie ja jedna mam takie roztrki z dzieckiem;-( Wychodzi na to ze musze nauczyc sie dla naszego dobra- konsekwencji i byc bardziej ,,wytrzymala,,-brak mi czesto cierpliwosci a chyba tylko ona nam pomoza przetrwac ten okres!!!!Tylko nadal nie wiem co robic-czy zabranie zabawki cos pomoze???Moj syn nawet nie ma ulubionej zabawki wic mysle ze jak zabiore mu jakas nie za ,,wyjatkowa,,to nic mu to nie zaszkodzi...ach sama juz nie wiem-poprobuje pare metod-walcze z soba by wyeliminowac ,,klapsy,,bo sama siebie za to nienawidze-ale czasem chyba brak mi sil ,i argumentow zeby z nim rozmawiac!!!!Oj kobietki-ciezko wychowac dziecko-a pomyslec ze to dopiero poczatek;-))))Ale co by bylo gdyby nie nasze pociechy;-((((przeciez to nasz NAJWIEKSZY SKARB ZYCIA-prawda????
I mysle ze warto teraz ,,zainwestowac,,to co najlepsze by potem zebrac lepsze plony-ale mi sie wymyslilo;-))))))
JAK COS TO CZEKAM NA WSZELKIE POMYSLY -JAK OSWOIC ZBUNTOWANEGO DWULATKA;-))))))))
kochana powiem ci ,że my mamy tak mamy:-) ach te nasze skarby:*
uwierz mi,że to bardzo długa droga nas czeka i wiele czasu upłynęło zanim zaczęłam rozumiec swoje błędy:(
i dziś już wiem tylko stanowcze NIE może pomóc...
jest strasznie ciężko,:(
ale wiem,że metodą prób i błędów można się wiele nauczyć:)
a klapsy?-cóż tylko wywołują agresję u naszych pociech:(
ehh ciężką drogę przeszłam z moim małym...a jeszcze cięższa przed nami..ale wierzę,że damy radę i ja i ty:)
Dziekuje Madziu jeszcze raz-dobrze jest miec w kims oparcie-chociazby jeszcze jedna mamusie ktora boryka/ala sie z podobnymi problemami;-))))Dzis zaczelam czytac ,,supernianie,,i naprawde staram sie jak moge by z synkiem miec fajne relacje-ale nie zawsze sie to udaje;-((((Dobija mnie to zeczasem naprawde nie wiem jak postapic-co mam zrobic,co jest dobre a co nie-no chociazby dzis-przyjechala do mnie siostra i moja mala bratanica(5 lat)wszystko bylo dobrze-siedzielismy ,gadalismy i wogole a nagle moj syn bez powodu zaczal bic moja bratanice-no i co mialam zrobic w takiej sytuacji?Madziu podaj mi przyklad jak ty reagujesz,czy reagowalas na takie cos?CO mam wziasc za reke i wyprowadzic?Ale on zaraz wroci i to z podwojnymi nerwami ,rowniez na mnie.Albo wyprowadzic do jego pokoju i zamknac drzwi?czy on to zrozumie?znam go i wtedy by calkiem wyszedl z siebie.Moja reakcja byla taka ze powtorzylam chyba z 10 razy ze nie wolno bic Rozalki a on jeszcze bardziej sie wsciekl i zaczal ja bic-no i co mam zrobic?POdpowiedzcie mi-bo jestem bezradna!!!dzis np.kazal sie wsadzic na hustawke i nie byloby nic w tym zlego gdyby nie zarzadzil ze obok ma przyjsc Rozalka-ona niemiala ochoty a on dostawal nerwicy-malo nie wylecial z tej hustawki ,gdyba nie pasy to ja nie wiem.....No i co mialam zrobic?Byla wtedy moja mama u mnie i widzac to malo nie zmusila Rozalki zeby ta poszla sie hustac-ale ja zareagowalam-A DLACZEGO MA BYC WSZYSTKO PO JEGO MYSLI???DLACZEGO WSZYSCY MAJA ROBIC CO ON KAZE???TO nie do wytrzymania-podajcie mi jakies konkretne propozycje-jesli macie,lub znacie-jak zaczelam mu mowic ze Rozalka nie ma ochoty sie hustac to mial mnie gdzies i dlaej sie darl na pol osiedla....Ja juz niewiem sama co robic!!!Od dzis bede sie uczyc cierpliwosci i konsekwencji ale jak mi to wyjdzie.....Dzis jeszce wyczytalam w SUPERNIANI ze najwazniejsze ze rodzic wie ze cos zle robi-to juz pol drogi bo gdyby nie wiedzial i sie wkorzal na dziecko to juz MASAKRA,ale jak czuje sie taki rodzic bezradny i nie wie co robic a przez to popelnia bledy wychowawcze to moze sobie dac rade;-))))
Ja juz sama nie wiem,czekam na czas kiedy bedzie mial z 6,8 albo 10 lat i zebym mogla mu chociaz jakies argumenty przedstawiac kiedy bedzie chcial zrobic cos na co mu nie pozwole-bo teraz to jest jeszcez na tyle ,,glupiutki,,ze moje ,,madrzenie ,,sie przynosci odwrotny skutek....Tak sobie pomyslalam wlasnie-KURDE ILE JESZCZE PRZED NAMI MAMAMI PROBLEMOW WYCHOWAWCZYCH;-(((((((((((((((ale ile jeszcze milosci do przekazania i otrzymania;-))))
no niezły nerwusek z niego:-)
jeśli mój mały bije inne dziecko-szczególnie córkę mojej siostry sadzam go na łóżko i nie ma ,że boli.jest ryk krzyk,histeria i cuda prze różne...i kompletnie nie reaguję na jego zachowanie.
on musi zrozumieć,że źle robi i innej opcji nie ma.odsiedzi swoje przyjdzie,przeprosi...za 30 min zrobi to samo ale wtedy już kara mu się wydłuża ...
i pewnie milion razy tak jeszcze zrobi ale zaczyna rozumiec,że ja już nie żartuję.tłumaczę,ostrzegam,często jest tak,że nic sobie z tego nie robi..ale co raz częściej zaczyna się zastanawiać czy np.warto jest nie pozbierać po sobie zabawek czy po prostu jednej się pozbyć.
Nie mam dziecka co nie ukrywam marze i chce miec w swoim czasie. Kocham strasznie dzieci to tez dlatego moze i one mnie lubia . Czesto mam kontakt z 3letnim chlopcem bratowej . Opiekuje sie nim dosc czesto buntownik nie z tej ziemi pluje drapie ale zawsze w takich atakach uciekam mu i chowam sie
szuka mnie i uspokaja sie jak wpada znow w nerwy to dalej uciekam az wkoncu sie zaczyna tak bawic i uspokaja
czesto puszczam banki z boku i ignoruje po czasie chce robic to co ja i uspokaja sie i daje mu te banki mydlane . Przewaznie w czasie buntu ja nie pokazuje po sobie zdenerwowania i usmiecham sie mimo ze w srodku az mnie kiszki z nerwow sie kreca . Probuje co troche czyms zaciekawic takie dziecko chce na siebie zwracac uwage to tez mamy powinny w tym czasie zajac sie czyms co ich zaciekawi. Mama 3letniego Dominika nie daje rady ja jednak jeszcz nie doswiadczona bo nie mam dzieci a jednak z buntem radze sobie np takimi metodami jakie podalam ![]()
No tak nienawidziłam tego okresu u moich dzieciaczków a jak pomyśle że raz jeszcze to bedę musiała przeżyć to mam dreszcze pamiętaj że to nie jest ostatni bunt w życiu twojego dziecka bo potem 3,4,5,6,7,8,9,10,11,12 itd. Moja starsza córka maja ma 12 lat więc już troche o tym wiem.No więc tak jak moje dzieciaczki miały btzn.bunt dwulatka to gdy zaczynały podnosić na mnie ręke to łapałam za nią i mówiłam spokojnie ale stanowczo nie wolno
Fakt że dzieci dostały kilka razy klapsa w swoim życiu i im się krzywda nie stała chociaż wiem ze dzieci bić nie wolno ale dawałam w ostateczności a teraz moje dzieci mają 12,7,5 lat a 4 dziecko w drodze to wiedzą że kary będą dostawać za przewinienia starsza córka(12) np:teraz za naprzykład pyskowanie ma szlabany a syn(7)np:za uwagi w szkole odbieramy mu np:PSP
Każde dziecko powino buyc karane za swoje przewinienia i oczywiście nagradzane jak zrobi coś super.
kochane ja tez mam problem moim synem ma 2,5roku chce rzadzic calym domem...jak mu czegos nie dam zrobie cos nie po jego mysli to placze bije swojego mlodszego brata beszczelnie sie na mnie patrzac na dworzu zachowuje sie jak malpka wypuszczona zklatki...w ogole sie nie slucha bije mnie pluje krzyczy nie...o jedzeniu juz nie wspomne...jak przychodzi pora posilku ja mam ochote wyjsc aczyna sie rzucanie jedzeniem pluciem i krzyczeniem...ja juz mam dosc nie mam sily...nie moge z nimi sama wyjsc na spacer bo nasz spacer wyglada nastepujaca ze adas siedzi w wozku a ja begam za antosiem...na placu zabaw zabiera dzieciom zabawki jak chca ja odebrac on na nie krzyczy i krzyczac mowi nie! jak mu tlumacze to on potrafi mi "przylozyc"smiejac mi sie prosto w twarz albo mnie opluc
:(:( macie dziewczyny jakas rade?
czy ktoras z was dawala swojemu dziecku tran? jezeli tak powiedzcie czy cos pomogl ![]()
Ja dawałam mojemu tran ale w połączeniu z witaminkami w formie żelków, ale poprawa i tak była
czy ktoras z was dawala swojemu dziecku tran? jezeli tak powiedzcie czy cos pomogl
ja również podawałam-ale bez rezultatu ![]()
18 2011-09-25 15:30:56 Ostatnio edytowany przez naishandha (2011-09-25 15:39:08)
Witam!
Od pewnego czasu jestem opiekunką 2,5 letniej dziewczynki i ostatnio nie radzę sobie z nią. Inne dzieci, którymi się zajmowałam był dużo grzeczniejsze i nigdy nie miałam problemów.
Mała jest jedynaczką i płacze co 5 minut albo piszczy z całej siły i wpada w histerię kiedy jej czegoś nie pozwolę. A to kilka przykładów:
-nakładałam jej frytki i brokuły na talerz i zaczęła głośno krzyczeć, że nie chce frytek (a jej mama mówiła mi, że bardzo je lubi i żebym jej dała na obiad). Jak już włożyłam to do mikrofali to był pisk i histeria. Potem postawiłam jej talerz na stół, wzięła od razu frytkę, bez grymasu i powiedziała "a dasz mi keczup do frytek?". No ręce opadają.
-kiedy układamy klocki i coś jej nie wyjdzie, wieża z klocków się przewróci to z wściekłości rozwala wszystkie klocki po domu, kładzie się na podłogę, macha nogami i rękami we wszystkie strony. Wtedy mówię jej, że koniec zabawy jak jest taka niedobra to jest jeszcze gorzej.
-po kąpieli ona zawsze się pyta czy może założyć sukienkę, w której chodziła cały dzień to jej powtarzam, że w nocy śpi się w piżamce, a sukienka jest brudna i założy nową jutro. Wtedy nie pozwala się ubrać, płacze, a ostatnio biła mnie i kopała.
-po spacerku i zabawie w piaskownicy mówię, że już pora do domu. Nigdy nie chce iść i biorę na ręce i wtedy jest wrzask na całe osiedle. Ostatnio powiedziałam jej, że sobie pójdę sama jak ona nie idzie to chodziła za mną i ciągnęła z powrotem, albo kucała na chodniku i piszczała.
-kiedy na dworze jest zimno i trzeba jej włożyć bluzę to zawsze mówi "NIE". Jakbym zrobiła to siłą to by był wrzask i znowu jakieś babcie innych dzieci z piaskownicy zwracały by mi uwagę, że się dzieckiem nie potrafię zająć ![]()
Kiedyś koleżanka mówiła mi, że się zajmowała chłopcem, który w napadach histerii walił głową o ścianę. Powiedziała mu, że zje czekoladkę po obiedzie to nabił sobie guza w taki sposób. Boję się, że mała sobie coś zrobi w końcu, bo zaczęła walić głową o podłogę jak leży cała rozhisteryzowana.
Podepne sie! Zajmuje sie 14stomiesiecznym chlopcem. Nie wiem co w Niego wstapilo ale zachwouje sie skandalicznie! Ma 2jke starszego rodzenstwa. Cieszy sie kiedy ich widzi do momentu w ktorym nie beda chcieli sie do mnie np przytulic! wtedy Maly dostaje szalu! rzuca sie na podloge, kopie itp Oczywiste jest, ze jest zazdrosny jednak niepokoi mnie, ze nawet w czasie kapieli jesli pomagam starszemu chlopcu, najmniejszy wali glowa o wanne, gryzie rece ze zlosci! przerazajace! nie pomaga tlumaczenie, tulenie calej trojki itp on chce mnie miec tylko dla siebie. Wczoraj w trakcie ataku histerii (bo to tylko jest histeria-dopoki stoje obok innego dziecka (nawet w piaskownicy) Maly placze i krzyczy, jak tylko wezme Go na rece-cisza) podeszlam do Niego, podnioslam z podlogi, zanioslam do Jego pokoju i wsadzilam do lozeczka, podalam ulubiona zabawke i kazalam mu sie uspokoic! Wrzeszczal przez 20minut! Zrobilo mi sie Go szkoda i wkoncu do Niego poszlam. Dzisiaj rano sceny dantejskie sie odbyly kiedy pomagalam innym zakladac kurtki...
nie wiem co mam robic. po calym dniu Jego krzykow opadam z sil
Mama wie o problemie ale nie ma pojecia jak go rozwiazac... pomocy!!!
20 2012-12-20 17:22:49 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-20 22:02:37)
Chciałam założyć wątek o tym samym temacie, no ale jest już w archiwum, więc odświeżam ![]()
"Bunt dwulatka" - czy dotyczy każdego dziecka Waszym zdaniem?
Jak przejawia się ten okres u Waszych pociech i jak sobie dajecie z nim radę?
Ja mam wrażenie, że mój synek ( 22 miesiące) przechodzi ten etap bardzo łagodnie.
Oczywiście pokazuje w wielu sytuacjach swoje zdanie, niezadowolenie, ale żadnej agresji nie przejawia.
Zauważyłam, że najlepiej sprawdza się u nas tłumaczenie. Podawanie argumentów, jak dla dorosłego człowieka. Nieraz się nagadam i mam wrażenie, że mały zrozumiał może 1/3 moich słów, ale to sprawia, że zaprzestaje robienia czynności, która mi się nie podoba. Myślę, że moja mimika twarzy bardziej do niego przemawia, jak same słowa.
Czasami wypraszam go do pokoiku i mówię, żeby wrócił jak będzie grzecznie się zachowywał i to też działa. Wraca za minutkę z buziaczkiem i wyciągniętymi rączkami do przytulenia.
Widzę, że jako dwulatek ma świadomość granic, jakie postawiliśmy razem z mężem i żadko próbuje je przekroczyć.
Moja Przyjaciółka nie jest w stanie sobie poradzić ze swoim dzieckiem. Mały robi dosłownie wszystko na przekór. Ona już nie próbuje tłumaczyć, tylko mówi mówi: " bunt dwulatka".
Twierdzi, że tle co się nagadała..., nic nie pomaga.
Czy tylko ja tak łatwo przechodzę ten okres?
Jakie są Wasze doświadczenia?
dzieci dwu -trzy letnie chca bardzo lubią słowo nie a nasze przeciwienstwo słowa nas denerwuje.kiedy synowie czy córka mowili nie to szanowałam piekne dla nich słowo nie,nieraz w sklepie mówiłam nie zaczynali tupać a ja odwrócona w drugą strone nie zwracając kompletnie uwagi robiłam zakupy dalej,przeszło doszli do wniosku ze nie wygraja i mozna było spokojniej zrobic zakupy,tak samo w domu słowo nie idz upadniesz NIE no to idz jak wylądował i leciał z płaczem nie tuliłam bo sam chciał czy chciała, spokój i jeszcze raz spokój ratuje każdą sytuacje, a kary mimo iz córka 16lat syn 14 i 8lat jest słowo prosze wyjśc do pokoju i najgorsze jest dla nich kiedy sie nie odzywam córka wtedy mamo twoje milczenie jest gorsze od klapsa:)
Lilia86 mój mały starszy od twojego o pare godzin
też jakoś nie ma jakiegoś buntu dwulatka,
wiadomo jak dziecko ma humory,teraz jak cos mu nie pasuje to się wykłóci po swojemu
ale ogólnie jest grzecznym dzieckiem
23 2012-12-21 22:04:30 Ostatnio edytowany przez jadvinia (2012-12-21 22:08:47)
Mój najstarszy synek zaczął swój bunt jako 2,5 latek. Objawialo sie to histeria np w sklepie, ale nie o to żeby coś mu kupic, ale np o niewłaściwe wkładanie produktów do wózka albo o przejazd niewłaściwą alejka. Ja stawalam, tlumaczylam, a jak sie darl to zostawialam męża z córka na zakupach i wynosilam pod pachą do samochodu, zapinalam w foteliku i zamykalam drzwi żeby sie uspokoić. Jemu dopiero w domu przechodziło
na spokojnie przeanalizowalismy sytuację w sklepie i powiedziałam, ze następne zakupy spędzi w domu z babcia,.bo sie źle zachował. Za każdym razem jak sie powtarzały takie sytuacje konsekwentnie zostawał w domu. W końcu pomogło. Ma 4,5 roku i nieraz wspomina tamte czasy ![]()
Corcia zdawała sie być chodzacym ideałem. Żadnych histerii itd, ale sie cieszylam, do czasu
odstawilam Ja od piersi trochę późno bo miała ponad 2 lata i wtedy sie zaczęło
zaczęła robić z powrotem pod siebie. Kupy przestała wołać, wszystko ląduje w majtach
i tak do tej pory. Za 3 tyg kończy 3 lata. Mi już depresja chyba sie zaczyna
moja ukochana, jedyna córka wypija mi krew. Każdy mi mówi, ze wyrośnie, ale ile można? Cała ta sprawa trwa już rok. Sił nie mam, Ja już na nią patrzeć nie mogę
wszystkie inne sprawy rozwojowe itd na wysokim poziomie. Ślicznie rysuje, śpiewa i mówi bardzo wyraźnie, ale te kupy
Od Dzis postanowiłam skończyć z cackaniem sie. Uswiadomilam Ja, ze codziennie po śniadaniu, obiedzie i kolacji ma 0,5h na nocniku lub toalecie, co woli. Może w ten sposób coś wskoram
ech.... Ciężko mi...
Hej
Mam syna w wieku 2 lata 3 miesiące od kiedy skończył 1,5 roku stał się bardzo agresywny w stosunku do rodziców, kolegów, babci iin. najpierw bił stosowałam wszystkie metody i powiedzmy ze robi to coraz mniej ale jego histeria i pisk syreny przez dobrą godzinę przy mojej ignorancji jest nie do wytrzymania. I dziwi mnie jedno. kiedy jestem z nim w domu i przychodzi ktoś do mnie to od razu jest dla niego niedobry nawet jak przyjdzie babcia rzuca w nią samochodami i najlepiej aby sobie poszła i zawsze tak sie do niej zachowuje kiedy jesteśmy my czyli rodzice. Bo kiedy jest z nią sam na sam to kocha ją nad życie. Co z tym zrobić karać, nie zwracać uwagi? Nie mogę na to pozwolić aby z zazdrości wydaje mi się o mój i jego wspólny czas, bo nie ukrywam ze również pracuję - tak traktował innych?????
Czytam wasze wiadomości i zastanawiam się też nad pewną metodą, którą kiedyś pokazała superniania a stosują ją moi znajomi (mają 3 dzieci, najmłodsze ma 2 latka) a dokładniej "karnego jeżyka" kładziesz poduszkę w widocznym miejscu i za każdym razem kiedy dziecko zachowuje się agresywnie, rzuca się na podłogę, krzyczy itp bierzesz dziecko i stawiasz na karnym jeżyku i mówisz że dopóki się nie uspokoi ma stać na poduszce. Oczywiście prób trzeba podejmować kilka, aż dziecko zrozumie że to kara. W każdym bądź razie w przypadku całej trójki pociech znajomych karny jeżyk sprawdza się rewelacyjnie. Dziecko przychodzi do mamy spokojne. Myśle, że zaszkodzić nie zaszkodzi :-)
Pozdrawiam wszystkie mamy niesfornych dzieciaków :-)
26 2013-01-13 15:49:53 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-01-13 15:50:25)
Zauważyłam, że od tygodnia mój synek wszedł w fazę buntu dwulatka.
Jak do tej pory wszystko było na TAK, a teraz nawet jak na coś ma ochotę to mówi : "nie kcem " ![]()
" nie" , "nie chę" to jego ulubione słowa od tygodnia. Potrafi do tego użyć podniesionego tonu, no i zaczął wymuszać płaczem...
A ja myślałam, że nas to ominie ![]()
Pomysł z poduszką jest na pewno dobry. My natomiast wypraszamy synka do jego pokoju. Jak się uspokoi , to może wrócić. Nieraz w mgnieniu oka przestaje histeryzować. Przyznam, że na początku trzeba było kilka razy na rękach go wynieść, ale teraz sam idzie bez problemu.
Łomatko, jak to czytam, to zaczynam myśleć, że moja córka wkroczyła w fazę buntu dwulatka w wieku 10 miesięcy ![]()
Witam
Piszę z pytaniem, mianowicie mój synek właśnie skończył 13 miesięcy i czy to możliwe aby już przechodził bunt dwulatka ?
Znalazłam w necie, że najczęstsze objawy buntu dwulatka to:
-notoryczne używanie słowa Nie! (ewentualnie Daj!), nawet w sytuacjach pozornie sprzyjających dziecku,
-skrajne reakcje na zakazy ? wściekłość, niekontrolowane rzucanie się, krzyk, bicie,
-rzucanie i plucie jedzeniem, rozlewanie płynów przeznaczonych do picia, odmowa jedzenia,
-rysowanie lub malowanie po ścianach, książkach i innych zakazanych powierzchniach,
-silne zainteresowanie gniazdkami elektrycznymi, kablami, koszem na śmieci, wyrzucaniem jego zawartości oraz innymi sferami, do których dostęp jest limitowany przez rodziców za pomocą zakazów,
-wymaganie natychmiastowej realizacji wszystkich pragnień,
-rozbudowa codziennych rytuałów (sekwencji działań) od których nie może być odstępstw, chyba że na życzenie dwulatka,
-sprzeczne zachowania, np. niszczenie przedmiotów (zabawek), a następnie płacz z powodu ich zniszczenia,
-nieustanna walka z rodzicami na każdej płaszczyźnie, okazywanie chęci samodzielnego działania (Ja sam!).
A mój synek nie robi tylko dwóch z wymienionych punktów czyli:
-rozbudowa codziennych rytuałów (sekwencji działań) od których nie może być odstępstw, chyba że na życzenie dwulatka,
-niszczy zabawki, ale nie płacze jeszcze z powodu ich zepsucia.
Ja bym się nie trzymała tak sztywno jakiegoś nazewnictwa i list objawów. To po prostu naturalny proces, w którym dziecko kształtuje swoją osobowość, sprawdza, co mu wolno, testuje, próbuje przekraczać granice i nie radzi sobie z huśtawką emocji.
U mojej córki takie zachowanie, jakie opisujesz, zaczęło się w wieku 10 miesięcy.
Może i tak. Ale jest teraz bardzo absorbujący i oby szybko minął ten okres ![]()
Nie pocieszę Cię. Mojej jeszcze nie minął ![]()
A ile ma teraz ze tak zapytam? ![]()
W lipcu skończy dwa latka ![]()
macie racje, dziecko testuje ile jeszcze może, jak dużo może sobie pozwolić....
nie umie jeszcze wyrażać swoich emocji - stąd te te bicia.
z doświadczenia wiem, że najlepiej na płacze, krzyki, obrażania nie reagować. Jak mówi, że nie chce obiadu, to nie - kolejny posiłek to dopiero podwieczorek. Oczywiście trzeba pamiętać, że dziecko może czegoś nie lubić (każda matka w większości będzie wiedzieć z czym dana sytuacja się je).
tak w woli pocieszenia - później jest bunt 3-latka:) - moim zdaniem jeszcze gorszy.
Trzymam kciuki za pomyśle wychowanie.
z doświadczenia wiem, że najlepiej na płacze, krzyki, obrażania nie reagować. Jak mówi, że nie chce obiadu, to nie - kolejny posiłek to dopiero podwieczorek.
Bardzo słuszna metoda. Dziecko uczy się dokonywać wyborów i tego, że każda decyzja ma jakieś konsekwencje.
W odpowiedzi na komentarze chciałabym zauważyć dwulatek jest zdolny do bardzo silnych emocji i wciąż z nimi walczy.
Bardzo szybko przechodzi od radości do złości lub odwrotnie. Często mówi się, że dziecko „pokazuje charakterek”, „staje się złośliwe”, „próbuje rządzić”. Dziecko ma prawo, właśnie buduje swoją osobowość, uczy się jak podejmować decyzje, manifestować niezależność wobec otaczającego świata. Dziecko uczy się o sobie ważnych rzeczy. Uwielbia być samodzielny we wszystkich obszarach życia. Nie potrafi jeszcze pertraktować i cierpliwie czekać. ”Ja sam” i „nie” to absolutnie dominujące słowa tego okresu. gdy ktoś chce zmienić porządek jego działań lub miesza się do jego zabawy. Nawet książki muszą być czytane w odpowiedniej kolejności wydarzeń, bez modyfikacji ze strony rodziców. Świat dwulatka jest pełen wyzwań oraz rzeczy budzących lęk i frustracje.
Dziecku należy dać możliwość wyboru niech sam zdecyduje która ma założyć bluzeczkę czy buciki. Wystarczy np. zapytać wolisz bluzkę z motylem cze psem ta możliwość podejmowania decyzji dziecku.
Dziecko powinno znać swoje granice co mu wolno a co nie .
W atakach złości dziecka staraj się zainteresować dziecko czymś .Nie wolno pozwolić dziecku sobą manipulować musisz być stanowcza .Jeśli puszczają ci Newy wyjdż do drugiego pokoju i policz do 10 uspokój się bądż opanowana. Twoje dziecko nie może czuć , że jest kochane
Jeśli dziecko rzuca się na podłogę, kopie, krzyczy, spokojnie odejdź lub odwróć się plecami. Jeśli bije, mów bardzo stanowczo, że nie wolno tego robić. Kiedy ochłonie, wytłumacz dlaczego nie wolno tak się zachowywać. Nigdy nie „oddawaj uderzenia”, żeby dziecko wiedziało, jak boli. Agresja wyzwoli agresję i na pewno nie nauczy miłości.
Jeśli dziecko wybucha żałosnym, niekontrolowanym płaczem, który trwa i trwa, nawet godzinę. należy przytulić dziecko, spokojnie zapewnij o tym, że je kochasz.
Każde dziecko ma własną osobowość swój charakter dlatego nie ma jednego sposobu na bunt wszystkich dwulatków.
Staraj się w jasny i prosty sposób przekazywać informacje. Zawiłe i skomplikowane tłumaczenie różnych zachowań powoduje, że maluch gubi się w natłoku informacji, których nie rozumie.
• Rodzicom potrzebne jest dużo cierpliwości , nienależny krzyczeć na dziecko.
• Zakazuje się szarpania uderzenia , bicia
• Musisz być konsekwentna w działaniu , jeśli dziecko zrobi coś pochwal .
• Zakazane jest używanie przy dziecku zdania „Jesteś złym niegrzecznym dzieckiem”
Jeśli dziecko nie chce wracać z placu zbaw spróbuje może odwrócić jego uwagę mówiąc ;Chodż zobaczymy czy tam pod blokiem są jeszcze te wiewiórki’’ od izolować dziecko od innych by nie patrzyli na złości twojego dziecka..Sam autor poniżej książki proponuje te metodę za jedną z skuteczniejszych.
Jeśli natomiast ucieka ci na ulicy kucnij koło niego i patrząc w oczy wytłumacz, że mogłoby zrobić sobie krzywdę a ty bardzo cierpiała.
Poświęcajcie dużo czasu z dzieckiem .
Dużo bardzo ciekawych informacji o tym problemie znajdziesz w książce ,,Język dwulatka” Tracy Hoog, Melinda Blau
ojej jak tu przeżyć ten bunt dwulatka..
ojej jak tu przeżyć ten bunt dwulatka..
Jak będzie nastolatkiem, będziesz z rozrzewnieniem wspominała te chwile...
![]()
Przeraża mnie to co się będzie działo i juz się chwilami zaczyna..
Łatwo mówić o cierpliwości.. Po sobie widzę że nie raz jej brakuje...
Zobaczymy... chyba najważniejsze by poświęcić dziecku jak najwięcej uwagi...