netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójcy...

39 odpowiedzi6 054 wyświetleniazałożony przez MrPsycho, 04.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójcy...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Samobójcy...

Witam!

Kobieta z którą jestem chce umrzeć...
Ma dziecko i zamiast to ja motywować do życia to Ona robi wszystko,żeby po niej prawnym opiekunem została jej matka.
Ona ma pewne problemy ze zdrowiem,do tego kompleksy i to się tak kumuluje,że strasznie jest uparta w tym,że to będzie najlepsze rozwiązanie... Udało mi się póki co ja przełamać do tego,żeby mi o tym wszystkim mówiła. Cóż mam wg, Was poczynić?
Proponuje psychologa,mogę nawet z Nią tam chodzić ale to wiadomo,pieniądze...
Nie pomaga nawet moje pozytywne myślenie. Też mam poważne problemy ze zdrowiem ale wiem,że z tego wyjdę i odkuje się i wtedy będę mógł jej zapewnić o wiele więcej. Nie wiem już co mam robić...

2

Odp: Samobójcy...

Moim zdaniem, ktos kto chce sie zabic, jest najzwyklejszym w swiecie tchorzem. Samobojstwo to najlatwiejsze wyjscie z sytuacji, bo dana osoba nie bedzie sie musiala juz o nic martwic ani zmagac z jakimikolwiek problemami. z calym szacunkiem dla twojej partnerki, ale ona jest po prostu egoistka. Kazdy z nas ma problemy zdrowotne, finansowe czy tez rodzinne. Wszyscy probuja sobie jakos poradzic i wiazac koniec z koncem. A czy ona pomyslala o swoim dziecku? Jaki wplyw jej smierc bedzie miala na nie?? Lepsza chora matka ktora trzeba sie opiekowac, niz taka ktorej nie ma wcale.

Jedyne co mi przychodzi na mysl to wlasnie psycholog. Albo moze jakas grupa wsparcia dla osob ktorych bliscy popelnili samobojstwo. Powinna wysluchac jak czuja sie czlonkowie rodziny takiej osoby. Moze to by do niej dotarlo...

3

Odp: Samobójcy...

No to jest czysta egoistka... Uważa,że lepiej jej matka wychowa to dziecko niż Ona...
Wszystko to jej już powiedziałem ale nic nie działa...Uparcie w to wierzy... To jedyna chyba rzecz w którą tak ładnie wierzy.
Nie wiem co mam robić,a udawać,że niby nic nie jest mi w smak.

4

Odp: Samobójcy...

Beautiful Nightmare nie zgadzam się z Twoją opinią.Ktoś kto chce się zabic wcale nie jest najzwyklejszym w świecie tchórzem,ani egoista.Czasami życie potrafi byc tak ciężkie ,że inne rozwiązanie nie przychodzi do głowy.Ja jestem po 5 próbach samobójczych ,nie musiałam o kims myślec ,bo nikogo takiego nie było,kto poważnie by się chyba tym przejął.Jasne wszyscy próbują sobie jakoś poradzic ,ale czasami ma się dośc wszystkiego ,czasami życie przerasta,czasami ciężar życia staje się niedoudzwignięcia.
MrPsycho poswięc swojej kobiecie dużo czasu .,badz dla niej oparciem.Coś co dla Ciebie moze wydawac się oczywiste,nie zawsze jest takie same dla innych.
Okaż jej swoje zrozumienie,nie zmuszaj jej na siłę do życia ,staraj się zwrócic na nią większą uwage.To dobrze,że mówi Ci o tym wszystkim.Ona szuka w Tobie akceptacji.
Nie każdy jednakowo radzi sobie z jakimiś problemami,nie każdy jest silny i nie każdy potrafi sam je rozwiązac.
Psycholog jak najbardziej jest potrzebny,w tej kwestii pieniądze mają chyba mniejsze znaczenie niż np życie człowieka.Można przecież chodzic też na fundusz zamiast prywatnie.

5 Ostatnio edytowany przez MrPsycho (2011-10-04 01:13:59)

Odp: Samobójcy...

Też kiedyś byłem samobójcą. Wszystko mnie przytłaczało,miałem problemy ale wyszedłem z tego. Prawdą jest to,że co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Życie uczy. A co Cię Strzało trzyma  teraz przy życiu skoro 5 razy próbowałaś się zabić... ?
Będę się jej starał nie wpajać woli życia. Zobaczymy co to da.
A co do psychologa to na fundusz można? Ja się na tym nie znam ale to chyba trzeba jakoś do nie prywatnego iść chyba?

6 Ostatnio edytowany przez Beautiful Nightmare (2011-10-04 01:18:37)

Odp: Samobójcy...
strzała napisał/a:

Beautiful Nightmare nie zgadzam się z Twoją opinią.Ktoś kto chce się zabic wcale nie jest najzwyklejszym w świecie tchórzem,ani egoista.Czasami życie potrafi byc tak ciężkie ,że inne rozwiązanie nie przychodzi do głowy.Ja jestem po 5 próbach samobójczych ,nie musiałam o kims myślec ,bo nikogo takiego nie było,kto poważnie by się chyba tym przejął.Jasne wszyscy próbują sobie jakoś poradzic ,ale czasami ma się dośc wszystkiego ,czasami życie przerasta,czasami ciężar życia staje się niedoudzwignięcia.

A czy w zyciu nie chodzi o to wlasnie, zeby w takich najciezszych chwilach jakos sobie radzic, a nie powiedziec, ze juz masz dosc tej gry i po prostu znikasz?

Sprawiasz wrazenie, jakby te 5 nieudanych prob samobojczych byly proba zwrocenia na siebie uwagi, moze nawet wolania o pomoc...
Przykro mi, ze nikt sie tym nie przejal.

Mowisz, ze czasem zycie przerasta, zgadzam sie, ale to nie znaczy, ze masz je sobie odebrac. Pomysl ilu ludzi ma gorzej od ciebie, a pomimo tego potrafia cieszyc sie najmniejszymi rzeczami, jak chociazby tym, ze moga ogladac wschod slonca kazdego ranka. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile malych, nieuleczalnie chorych dzieci oddaloby wszystko aby miec zycie ktorego, ty tak uparcie probujesz sie pozbyc...

Nie wiem z jakimi problemami ty sie borykasz, ale z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie.

Jedyne co moge zyczyc to pogody ducha i docen to co masz, bo zycie to wielki dar i nie warto go wyrzucac ot tak.

7

Odp: Samobójcy...

Przy życiu teraz trzyma mnie to że mam dla kogo zyc ,bo mam dwoje dzieci,mam męża .Tak naprawdę to żyje na siłę,zmagam się z życiem ,to trwa już prawie pół roku.
Dla mnie życie jest udręką,nie mogę pozbyc się mojej przeszłosci,pewnych spraw, nie moge zapomniec,wszystko zżera mnie od środka.Nie wiem czy dam rade,ale wiem, że muszę.
A co do psychologa to w każdym mieście jest przecież jakaś poradnia psychologiczna właśnie na fundusz,z tym że wizyty są rzadziej trochę niż prywatnie.Ja właśnie chodzę na takie wizyty,najkrótsze  mam co 2 tygodnie.I nie trzeba miec skierowania.

8

Odp: Samobójcy...

Dokładnie... Każdy ma problemy,a wielu ma gorzej. To się w głowie nie mieści,że jedni są chorzy,nieuleczalni i chcą żyć,a zdrowi sami odbierają sobie życie. Nie sztuka jest odebrać sobie życie tylko pokazać,że jest się silnym i być autorytetem w tym dla innych z problemami...

9

Odp: Samobójcy...
strzała napisał/a:

Przy życiu teraz trzyma mnie to że mam dla kogo zyc ,bo mam dwoje dzieci,mam męża .Tak naprawdę to żyje na siłę,zmagam się z życiem ,to trwa już prawie pół roku.
Dla mnie życie jest udręką,nie mogę pozbyc się mojej przeszłosci,pewnych spraw, nie moge zapomniec,wszystko zżera mnie od środka.Nie wiem czy dam rade,ale wiem, że muszę.
A co do psychologa to w każdym mieście jest przecież jakaś poradnia psychologiczna właśnie na fundusz,z tym że wizyty są rzadziej trochę niż prywatnie.Ja właśnie chodzę na takie wizyty,najkrótsze  mam co 2 tygodnie.I nie trzeba miec skierowania.

Z tego wychodzi jak koleżanka zauważyła... Pewne wołanie o pomoc z Twojej strony. Nie rozumiem tego jak można mieć dzieci i i takie podejście.Gdyby moja matka przez to wszystko co przechodziliśmy się zabiła to podobny los mógł spotkać mnie i moich braci. Więc analogicznie Twoje dzieci...

Z tym psychologiem będę musiał się zorientować. Bo to chyba podstawą będzie.

10

Odp: Samobójcy...

Beautiful Nightmare owszem może i życie to dar ,ale nie koniecznie dla każdego.Może i te moje próby samobójcze były wołaniem o pomoc .
Można owszem i trzeba jakoś sobie radzic.Ale jeżeli życie ciągle niesie za soba najcięższe chwile,wychodzisz z jednego dołka,wchodzisz w następny,masz wrażenie, ze życie to pasmo niekończących się problemów,to niestety ale można podziękowac.Ma się ochotę wysiąśc ,pójśc spac i więcej się nie obódzic.
Życie to męka,to ból,wolałabym nigdy się nie urodzic.

11

Odp: Samobójcy...

Wierzysz w to... Nie lepiej uwierzyć w to,że będzie dobrze? Pogrążasz się w gównie i w nim będziesz tkwić. Ludzka natura jest taka,że się przyzwyczaja do tego. Tak więc i Ty się pewnie przyzwyczaiłaś do swojego małego bagna. Nie wierzę w drogi bez wyjścia. A nawet jeśli takie są to samemu można stworzyć własną drogę.

12

Odp: Samobójcy...

Odebrac sobie życie jest właśnie sztuką,bo tchórz tego nie zrobi.

13

Odp: Samobójcy...

Mimo wszystkich problemów za piękne jest,żeby to zrobić. Świat jest piękny tylko ludzie chorzy psychicznie. Bez wiary,moralności i dobrego lekarza przegrywają jeśli sami nie są nazbyt silni. I sztuką jest się cieszyć z małych pierdołów a nie wielkich rzeczy. Dla jednej osoby jestem już autorytetem do naśladowania i teraz nawet głupio by mi było to zmienić. Urodzony by przegrać walczy by wygrać ! Ale to nie temat do użalania się nad sobą!

14

Odp: Samobójcy...

Za dużo razy wierzyłam, że będzie dobrze,moje bagno ciagnie się od dzieciństwa.Próbuję naprawdę życ ,zmuszam się.
Mam huśtawki nastroju.Może jutro będzie lepiej ,ale nie wierzę w zbytnie szczęście .
Wyrosłam już z bajek .To są realia już niestety.Życie jest do du**,wiem coś o tym.

15

Odp: Samobójcy...

Uważasz że jestem chora psychicznie??Pozbawiona moralności i wiary?Mylisz się ,grubo się mylisz.I nie potrzeba mi cieszyc się z wielkich rzeczy!

16

Odp: Samobójcy...

Nie wiem... Póki co nie zrozumiem tego.Ale muszę się przyzwyczaić jeśli zamierzam pomóc swojej kobiecie... Ja sobie poradziłem. Jestem człowiekiem jak każdy inny.

17

Odp: Samobójcy...

To zacznij leczenie od siebie...

18

Odp: Samobójcy...

Głosząc słuszność samobójstwa nie pomożesz nikomu kobieto.

19

Odp: Samobójcy...

Uważajac ludzi za chorych psychicznie ,pozbawionych wiary i moralności,tez nie będziesz w stanie NIKOMU pomóc.

20

Odp: Samobójcy...

Wiedziałem,że się do tego przyczepisz. Dlatego wcześniej napisałem,że muszę się postarać to zrozumieć.

21

Odp: Samobójcy...

Moim zdaniem, każdy z nas jest inny.
Każdy z nas ma inna psychikę.
Inną wrażliwość, mentalność.
To że ja sobie radzę, że biorę życie za pysk, że potrafię przysłowiowego doła zdusić,że kopy w dupę od życia przyjmuję z zaciśniętymi zębami, nie oznacza,że sąsiadka też musi i może bo ja to zrobiłam.
Wszyscy się różnimy.

Ludzie którzy chcą popełnić samobójstwo nie robią, nie planują tego tylko dlatego że raz coś im w życiu nie wyszło.
Ale jeśli pasmo udręk, kłopotów ciągnie się miesiącami, latami, jeśli pomimo prób naprawienia, polepszenia sytuacji, nie wychodzi im...zostaje im jedna myśl. I takiego człowieka nie należy oskarżać, wyzywać od tchórzy, egoistów.

22

Odp: Samobójcy...

Więc co Twoim zdaniem może pomóc dotrzeć do takiej osoby?

23 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2011-10-04 16:34:49)

Odp: Samobójcy...

Straciła wiarę na to, że się uda.. Po prostu zwątpiła. To siedzi w jej psychice i Twoje pozytywne nastawienie raczej się nie przyda. To sprawa dla psychologa, nie każdy kosztuje. Są refundowani przez NFZ tylko trzeba ich znaleźć, nawet jeżeli zdarzyłoby się tak, że musiałbyś iść z nią prywatnie (aczkolwiek wątpię), nie patrz na pieniądze- lepiej ich nie mieć, niż nie mieć osoby, którą się kocha. Wydaje mi się, że to są objawy depresji, ona zazwyczaj w zaawansowanym stadium przeradza się w myśl o samobójstwie- sama przeszłam ten epizod.
Nie zwlekaj tylko idź czym prędzej, aby nie było za późno !



Beautiful Nightmare:
"Mowisz, ze czasem zycie przerasta, zgadzam sie, ale to nie znaczy, ze masz je sobie odebrac. Pomysl ilu ludzi ma gorzej od ciebie, a pomimo tego potrafia cieszyc sie najmniejszymi rzeczami, jak chociazby tym, ze moga ogladac wschod slonca kazdego ranka. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile malych, nieuleczalnie chorych dzieci oddaloby wszystko aby miec zycie ktorego, ty tak uparcie probujesz sie pozbyc..."

Inni ludzie mają gorzej? Inni to inni, a ja jestem ja. i niektóre osoby radzą sobie z tymi problemami, bo są ukształtowani przez życie tak, czy inaczej, ale ja wcale nie muszę radzić sobie z tym, z czym oni. Dla mnie może być to granica nie do przejścia.
Denerwują mnie takie stwierdzenia, że inni mają gorzej.

Tak wielu ludzi cieszy się z drobiazgów, ale to nie oznacza, że ja potrafię dostrzec to i z tego się cieszyć. Że mam siłę na to, by spojrzeć na słońce i przywitać dzień uśmiechem, nie zawsze mogę, a nigdy nie muszę.

W stanie depresji człowieka nie cieszy nic kompletnie, ma zaniżoną samoocenę, nie szuka kontaktu, nie otwiera oczu na nic- sama to przeszłam kilka lat wstecz. I nie możesz mówić osobie w takim stanie- że inni mają gorzej! Ta osoba myśli, że ma najgorzej od wszystkich i tak naprawdę odczuwa. I do takiej osoby trzeba wyciągnąć rękę, chociaż trochę zrozumieć to, co ona czuje by móc jej pomóc!

24

Odp: Samobójcy...

tez jestem po 6 róbach samobójczych i tez jest ciężko. To u mnie nie było wołanie o pomoc ja chcialam zniknąć umrzec. Byłam w ciężkiej depresji i wyszłam z niej wziełam sie w garśc bo śmierci mojego brata zauwazylam ze musze zyć ze niechce skończyć tak jak moj brat samobojstwem.
musialam sama sie wziąć w garsc bo na ojca alkocholika nie moglam liczyć. mamy nie mam umarła mam macoche z ktora róznie bywa. wiec zyci mi dalo w kosc i po prostu  wpadłam w depresje. a depresji człowiek do wszystkiego jest zdolny:( niestety:(. wiec niech Twoja kobieta ma w Tobie oparcie bo to bardo jest potrzebne nie narzucaj sie ale bądz w pobliżu aby wiedziala ze na Ciebie zawsze może liczyć. czasami z osobą w depresji trzeba postepować jak z małym dzieckiem. Ona wyjdzie z tego bo ma wspanialego mężczyzne przy sobie:):) jak byłam depresji zawsze marzyłam aby ktos mnie przytulił posiedział ze mną pogadał, ale nigdy tak nie było. a i psycholog koniecznie! jest w poradni zdrowia psychicznego psycholog przyjmuje na NFZ i tam mozecie pójsc razem bo pewnie sama Ona nie pójdzie. trzymam kciuki pozdrawiam:)a i wierze ze wszystko sie ułoży tylko na to trzeba czasu ja depresje miałam 6 lat.pozdrawiem:)

25

Odp: Samobójcy...
strzała napisał/a:

Odebrac sobie życie jest właśnie sztuką,bo tchórz tego nie zrobi.

Wiecie co tak czytam Wasze posty   gdzie opisujecie osoby , które są na pograniczu depresji , emocji - ich zaburzeń . Czy trzeba być tchórzem? Nie osoba , która nie była w takim stanie, która nie próbowała odebrać sobie życia niech sie nie wypowiada!
Nie powinniście mieć w ogóle prawa głosu!!!

Ja próbowałam ''to zrobić '' 6 lat temu nie powracam do tego okresu...Miałam wtedy 18-19 lat... Wszytsko było dobrze , problemy emocjonalne z chłopakiem , brak wiary w samą siebie , uwierzenie w to iż jestem nikim nieudacznikiem, osobą która nie jest potrzebna.... wzielam  duzo fiolek tabletek ale mniejsza o to jesli nie radzisz sobie rozmowami a My ich wtedy potrzebowalismy , potrzebujemy to naprawde idz z nia do psychologa! bo samobojca i tak to zrobi mysli sa ale predzej czy pozniej dojdzie fakt dokonany.

26

Odp: Samobójcy...
strzała napisał/a:

Odebrac sobie życie jest właśnie sztuką,bo tchórz tego nie zrobi.

Moim zdaniem to jest kompletna bzdura. Sztuka jest radzenie sobie z problemami, a nie odbieranie sobie zycia i zostawianie wszystkiego innym. Niech oni sie martwia, a co mi tam...na takiej zasadzie to ma byc?

strzała napisał/a:

Wyrosłam już z bajek .To są realia już niestety.Życie jest do du**,wiem coś o tym.

Zycie jest do kitu jasne. Co chwile pojawiaja sie jakies przeszkody. Dlaczego wszyscy nie moga zyc dlugo i szczesliwie? Gdyby nie Ewa i jej glupi zakazany owoc, wszyscy nadal zylibysmy w raju, to chcesz uslyszec? Niestety rzadko kiedy jest tak jakbysmy chcieli, a zycie polega na tym by cieszyc sie tym co mamy i pracowac ciezko, aby osiagnac ten nasz raj na ziemi.

Kyntia napisał/a:

Ludzie którzy chcą popełnić samobójstwo nie robią, nie planują tego tylko dlatego że raz coś im w życiu nie wyszło.
Ale jeśli pasmo udręk, kłopotów ciągnie się miesiącami, latami, jeśli pomimo prób naprawienia, polepszenia sytuacji, nie wychodzi im...zostaje im jedna myśl. I takiego człowieka nie należy oskarżać, wyzywać od tchórzy, egoistów.

Rozumiem co mowisz. Wiem, ze czasem nic nie wychodzi, cokolwiek robisz obraca sie przeciwko tobie. Oczywiscie, ze to moze zdolowac jak najbardziej. Ale jedyne co mozna zrobic to wziac gleboki oddech i zaczac od nowa. To ze sie zabijesz nie znaczy, ze problemy znikna, oznacza to tylko, ze inni, czyli najblizsze nam osoby, beda musialy sie o nie martwic.

BlackAngel napisał/a:

Inni ludzie mają gorzej? Inni to inni, a ja jestem ja. i niektóre osoby radzą sobie z tymi problemami, bo są ukształtowani przez życie tak, czy inaczej, ale ja wcale nie muszę radzić sobie z tym, z czym oni. Dla mnie może być to granica nie do przejścia.
Denerwują mnie takie stwierdzenia, że inni mają gorzej.

A czym ty sie niby roznisz od innych? Wszyscy zyjemy w takich samych czasach, wiec czym tak bardzo sie roznimy? A myslisz, ze jak ci ludzie sie kszaltuja? Tylko i wylacznie przez przezwyciezanie przeszkod. Skoro oni to zrobili to dlaczego ty nie mozesz? Dlaczego nie mozesz sie postarac i sprobowac? Nikt inny za ciebie tego nie zrobi...
A wiesz co mnie denerwuje, wlasnie twierdzenie, ze ja mam najgorzej i nikt inny nie jest w takiej samej sytuacji. Tylko ty jedna masz problemy?? Uwierz mi, ale nie. Jedyna roznica jest taka, ze jedni ciagle o tym gadaja i sie rozzalaja sami nad soba, a inni robia cos, by sie wydostac z tego bagna.

mufa2011 napisał/a:

Wiecie co tak czytam Wasze posty   gdzie opisujecie osoby , które są na pograniczu depresji , emocji - ich zaburzeń . Czy trzeba być tchórzem? Nie osoba , która nie była w takim stanie, która nie próbowała odebrać sobie życia niech sie nie wypowiada!
Nie powinniście mieć w ogóle prawa głosu!!!

Czyli co dlatego, ze nigdy nie probowalam sobie odebrac zycia to nie mam prawa miec opini na konkretny temat?

27

Odp: Samobójcy...

Beautiful Nightmare  gratuluję podejścia do życia,wyraznego poparcia dla samej siebie,nieuznawaniu niczyjej racji.
Ale...kompletnie nie zgadzam się z Tobą.
Komentujesz moje posty krytykując moje podejście do życia.Ok każdy może wyrazic swoje myśli i poglądy.
Nie zdajesz sobie sprawy, czym może byc podyktowane czyjes myślenie,nie wiesz jak ciężkim bólem jest choroba duszy.Jak bardzo wtedy zniekształca to czyjes podejście do niemalże wszystkiego.Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyc sytuacji, że np budzisz się rano,z bólem otwierasz oczy i widzisz przed sobą znowu świat i tak bardzo nie możesz tego znieśc,że jeszcze żyjesz ,że istniejesz,wszystko skręca Cię w środku ,coś Cię strasznie boli ,ale nie potrafisz wskazac tego miejsca.Leżysz i patrzysz się w sufit nawet godzinami ,a w głowie masz zupełną pustkę,przestajesz już cokolwiek czuc,życie odlatuje w Tobie,wszystko staje się bez sensu,nie masz siły wstac,nawet otwarcie oczu sprawia ból.Innym razem idziesz ulicą patrzysz na okoliczne budynki,serce wali jak oszalałe,masz wrażenie ,że wszystko jest straszne ,chciałabyś zniknąc.
Nic Cię nie cieszy,nic nie obchodzi,nic już nie czujesz,żadne słowa nie docierają,jedyne o czy myślisz to odejśc,nie budzic się,tak bardzo nie możesz tego znieśc,nie ruszasz się a mimo to wszystko w Tobie szaleje,nawet oddychanie sprawia ból.
Nie myśl,że zwariowałam,jeszcze w miarę się czuję.Nie życzę Ci znaleśc się w takim stanie.To jest depresja i Twoja recepta aby wziąsc głęboki oddech i zacząc od nowa jest na nic ,bo wykonanie nawet tego głębokiego oddechu byłoby bólem i problemem nie do pokonania.
Jedyne o co będzie w stanie walczyc taka osoba,to właśnie o to aby odebrac sobie życie i jeżeli stanie się to już głębokim pragnieniem to nabierze takiej siły, że nikt i nic nie bedzie w stanie jej powstrzymac.I ta osoba ma ogromną tak dobijającą ją jeszcze dodatkową świadomośc, że właśnie ona ma NAJGORZEJ,że nikt nigdy tyle nie cierpiał,że nikt już jej nie potrzebuje,że ten ból już nie jest w stanie wytrzymac .
Nawet leki przestają czasem działac,ale duże znaczenie,ogromne, ma druga osoba.Czasem wystarczy razem pomilczec,o nic nie pytac ,ale byc z tą osoba,żeby czuła ,że ktoś jest.Ktoś kto nie wyśmieje,ktoś kto potrzyma czasem za rękę,okaże ciepło, kto nie będzie wygłaszał nam kazań jaki to piękny jest świat a my...jakimi to nieudacznikami jesteśmy,bo każdy ma problemy i idzie dalej a my nie ,bo jesteśmy tchórzami ,egoistami....

28 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2011-10-06 11:45:49)

Odp: Samobójcy...

Czym ja się różnię od innych? Tym, że moja osobowość, mentalność, wrażliwość, zaradność i inne tego typu cechy są na innym poziomie od innych! Ja mogę mieć takie problemy, z którymi inni doskonale sobie radzą, a ja wcale nie muszę! Myślisz, że każdy ma wole walki taką jak Ty i radzi sobie doskonale? To muszę wyprowadzić Cię z błędu.
Ok, ludzie pod byle pretekstem się nie załamują, ale pod wpływem tych wszystkich problemów przestają sobie radzić. Znasz powiedzenie: "dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie" Jeżeli znasz kontekst tego przysłowia to powinnaś wiedzieć. I Tak jest w życiu.
Osoba będzie patrzeć, że ktoś ma gorzej i myślisz, że to mu pomoże? Proszę Cię, za dużo w życiu napatrzyłam się na krzywdę ludzką i widzę, jak ludzie nie dają sobie rady. Wiesz co to jest depresja? Wiesz w jakim stanie duchowym są osoby chore? Poczytaj, a może zrozumesz!
Może ktoś nie ma siły na to, by walczyć, bo coś w nim wygasło i jedyną nadzieję widzi w samobójstwie?
Skoro mówisz, że inni mają gorzej i postaw się na ich miejscu, ciekawa jestem z iloma problemami  byś sobie poradziła, bez jakichkolwiek skutków na psychice.

Poczytaj o ludziach w depresji, może to Ci pomoże zrozumieć ich mentalność. Tobie jak i mi jest łatwo mówić, ale życie w tej chorobie, dobija człowieka. Widzę, że nie potrafisz tego pojąć! Widzisz tylko swój świat  i swoją egzystencję- nawet Cię rozumiem, ale czasem trzeba mieć pojęcie na dany temat, a Tobie po prostu brakuje tej wiedzy- bez urażania oczywiście, to raczej działa na Twą korzyść.
A co do samobójstwa, moje zdanie jest podzielone. Bo z własnej autopsji wim jak ciężko jest zadać sobie ten śmiertelny cios, ale kiedy odzyskałam (po DEPRESJI) swój stan duchowy stwierdziłam, że stchórzyłam, robiąc to..

Strzała- zgadzam się niemal z każdym słowem! Bardzo mądre słowa napisałaś!

29 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-10-06 12:37:50)

Odp: Samobójcy...
Beautiful Nightmare napisał/a:

Moim zdaniem, ktos kto chce sie zabic, jest najzwyklejszym w swiecie tchorzem. Samobojstwo to najlatwiejsze wyjscie z sytuacji, bo dana osoba nie bedzie sie musiala juz o nic martwic ani zmagac z jakimikolwiek problemami...

Nie zgadzam sie i strasznie denerwuja mnie takie wypowiedzi.Nie uwazam zeby samobójca był tchórzem,uwazam za to że kazdy człowiek ma jakis próg wytrzymałosci psychicznej i gdy nie moze liczyc na pomoc zwyczajnie sie załamuje i przestaje widziec sens i że moze cos zmienić.
Nie mozna powiedziec że samobójca to tchórz ale mozna powiedzieć że człowiek nieszczęsliwy pozostawiony sam sobie.
Strasznie łatwo jest oceniac stojac z boku i nie majac kontaktu z problemem.Duzo trudniej jest wyciągnąć reke i udzielic pomocy potrzebujacej osobie.

Autorze posta,zaprowadz swoja kobiete do psychologa,rozmawiaj z nia i staraj sie jej pomóc bo nie mozna zostawic jej samej sobie i patrzec jak sie pograza.Twoja wytrwałosc zaprocentuje wiec działaj i pomóż jej wstać na nogi

30

Odp: Samobójcy...

Pewnie macie racje, nie mam pojecia jak to jest kiedy ma sie depresje. Nigdy nie spotkalam sie z nikim kto mial depresje w takim stopniu o jakim wy piszecie. Moze to i dobrze, moze dzieki temu ominal mnie pewnego rodzaju smutek i bezsilnosc, ktora pojawia sie podczas obcowania z taka osoba. Nie wiem...

W kazdym razie chcialam przeprosic jesli was urazilam. Nie to byo moim celem. Wyrazilam tylko swoja opinie na dany temat. Moze w innych okolicznosciach napisalabym cos innego. Jak to mowia "punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia"...eh

Troche przeraza mnie ilosc osob ktore pojawily sie mowiac, ze rowniez chcialy odebrac sobie zycie...

Widze, ze nie zgadzacie sie z moja opinia, iz samobojca to tchorz i egoista. Ok, przeciez nie musimy sie zgadzac. Tylko co ja mam powiedziec mojej kolezance, ktorej ojciec popelnil samobojstwo kilkanascie lat temu. Byla wtedy mala dziewczynka, teraz jest dorosla kobieta i nadal cierpi. Jak mam pomoc jej, aby nie obwiniala siebie??

Strzalo przepraszam, jezeli cie zdolowalam. Nie chcialam cie jeszcze bardziej wbijac w ziemie, piszac to co napisalam. Mam nadzieje jednak, ze jakos uda ci sie zwalczyc ta depresje i bedziesz zyla bardzo dlugo cieszac sie miloscia meza i dzieci.

BlackAngel masz racje. Jak napisalam powyzej, nie mam pojecia co to jest prawdziwa depresja. Jednak nie bede przepraszac za to, ze stawiam moj swiat i moja egzystencje na pierwszym miejscu. Nie bede przepraszala za to, ze staram sie myslec pozytywnie i widziec to co dobre, nie starajac sie, a moze nawet nie chciac, zrozumiec przez co przechodza inni.
Nie mysl jednak, ze jestem jakas ksiezniczka i wszystko mam poddane pod nos, bo tak nie jest. Nigdy nie bylo mi latwo, a wszystko to do czego doszlam, mam dzieki ciezkiej pracy. Jakos nigdy nie dostawalam nic za darmo. Nie jestem tez osoba ktora odwraca sie od cudzego nieszczescia. Moze jestem osoba, ktora ma stanowcze i kontrowersyjne poglady, moze nie zawsze umiem przedstawic moich mysli subtelnie, nie raniac nikogo. Jestem jaka jestem, ale na pewno nie jestem osoba, ktore potrafi sie odwrocic plecami do osoby ktora potrzebuje pomocy i wsparcia. No coz, nie zawsze wszystko rozumiem, ale przeciez jestem tylko czlowiekiem...

31

Odp: Samobójcy...

Beautiful Nightmare:
Rozumiem Ciebie, ja też długi czas byłam poza tym wszystkim, nie znałam osób dotkniętych depresją, sama jej doświadczyłam jako 16-sto letnia dziewczyna. Też uważałam podobnie, dopóki mnie samej to nie dotknęło. Przez to wszystko stałam się osobą podobną do Ciebie, że stawia czoła wszystkiemu i daje sobie z tym radę, ale tak jak mówiłam człowiek w depresji nie jest w stanie podjąć tej walki..
Nie myślę, że jesteś księżniczką, wiem że życie życie kształtuje. O dziwo też nie miałam łatwo, całe życie kłody, ale tu nie o mnie się rozchodzi. Są ludzie tacy jak my, którzy przez przeszłość są silniejsi, a także Ci, za którymi ta przeszłość się ciągnie. No ale trudno. Najważniejsze jest to, aby tym ludziom pomóc i starać się odciągać od myśli samobójczych.

Co masz powiedzieć koleżance?
Hm.. ciężko trochę tak w słowa to obrać, może pokazać jej na przykładzie naszego forum, tych wątków czego skutkiem jest samobójstwo. Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, w takich chwilach język mi ucieka do gardła, a jestem przecież taka "życiowa"

32

Odp: Samobójcy...

Żeby pokazać to forum bym musiał pokasować sporo wypowiedzi.
Temat się potoczył konkretnie. Czytając go to chyba nigdy nie zrozumiem tej kobiety,bo niektórzy wypisują takie rzeczy,że mi się to nie mieści w głowie. Powiem wam coś na swoim przykładzie. Za młodu chciałem umrzeć,bo to wiadomo wiek głupoty ale chciałem. Teraz gdy jestem starszy (ale nie za stary wink) stoję jedną nogą po drugiej stronie. I mam w dupie jakie mnie zabiegi,operacje czekają. Doceniłem życie. I wiem,że to wszystko przejdę a później będzie tylko z górki. I radzę Wam obrać podobne podejście,a gwarantuje,że życie zmieni kolory. Bo jak się żyje niezadowolonym wiecznie to się nie dziwię,że wszystko Was nie cieszy. I powiem Wam,że mam ochotę spaść na samo dno,by później się z niego odbić. Satysfakcja niesamowita jeśli ma się kogoś kto doceni to.

A swoją drogą,coraz lepiej mi idą relacje z kobietą co do tych spraw. No chyba,że zakłada maskę szczęśliwej ...

33 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2011-10-13 08:06:37)

Odp: Samobójcy...
MrPsycho napisał/a:

Witam!

Kobieta z którą jestem chce umrzeć...
Ma dziecko i zamiast to ja motywować do życia to Ona robi wszystko,żeby po niej prawnym opiekunem została jej matka.
Ona ma pewne problemy ze zdrowiem,do tego kompleksy i to się tak kumuluje,że strasznie jest uparta w tym,że to będzie najlepsze rozwiązanie... Udało mi się póki co ja przełamać do tego,żeby mi o tym wszystkim mówiła. Cóż mam wg, Was poczynić?
Proponuje psychologa,mogę nawet z Nią tam chodzić ale to wiadomo,pieniądze...
Nie pomaga nawet moje pozytywne myślenie. Też mam poważne problemy ze zdrowiem ale wiem,że z tego wyjdę i odkuje się i wtedy będę mógł jej zapewnić o wiele więcej. Nie wiem już co mam robić...

A czy słyszałeś o szoku poporodowym ? może to jest to. Moja koleżanka powiesiła sie osierocając kilkumiesięczne dziecko.
Jeśli  ona zgłasza takie myśli to wydaje mi się , ze jest to wołanie o pomoc. Samobójca przeważnie ( a wiem coś o tym) nie informuje o swoim zamiarze a wręcz przeciwnie , ukrywa go. Nie znaczy to jednak, że jak mówi o tym to NA PEWNO tego nie zrobi. Jeśli to wołanie o pomoc lub rezygnacja z życia to JEST JEJ POTRZEBNA pomoc dobrego specjalisty. Nie łatwo go znaleźć ( też wiem coś o tym) ale musicie próbować. Musisz ją wspierać.   Powodzenia
Przypomniało mi się : osoba z myślami samobójczymi może od razu zgłosić sie do szpitala i od ręki będzie przyjęta na oddział ! Sprawdź tą informację dzwoniąc do szpitala - dzwoń i to zaraz.

34

Odp: Samobójcy...
Beautiful Nightmare napisał/a:

Moim zdaniem, ktos kto chce sie zabic, jest najzwyklejszym w swiecie tchorzem. Samobojstwo to najlatwiejsze wyjscie z sytuacji, bo dana osoba nie bedzie sie musiala juz o nic martwic ani zmagac z jakimikolwiek problemami. z calym szacunkiem dla twojej partnerki, ale ona jest po prostu egoistka. Kazdy z nas ma problemy zdrowotne, finansowe czy tez rodzinne. Wszyscy probuja sobie jakos poradzic i wiazac koniec z koncem. A czy ona pomyslala o swoim dziecku? Jaki wplyw jej smierc bedzie miala na nie?? Lepsza chora matka ktora trzeba sie opiekowac, niz taka ktorej nie ma wcale.

Jedyne co mi przychodzi na mysl to wlasnie psycholog. Albo moze jakas grupa wsparcia dla osob ktorych bliscy popelnili samobojstwo. Powinna wysluchac jak czuja sie czlonkowie rodziny takiej osoby. Moze to by do niej dotarlo...

Tchórzem ? Też tak kiedyś myślałam.
Mówisz, że z braku odwagi ktoś rzuca sie pod samochód czy z 10 piętra, że z braku odwagi skazuje sie na to, że nie zobaczy i nie przytuli kochanego dziecka ? Widzę to trochę inaczej i wydaje mi sie to bardziej złożone i skomplikowane. Masz prawo mieć swoje zdanie ale nie musi ono być słuszne. Słuszne zdanie mogą mieć na ten temat lekarze.
Stwierdzeniem egoistka zszokowałeś mnie. Uważasz, że dziewczyna kalkuluje ?!
O dziecku myśli....... myśli się o wszystkich bliskich a o dziecku szczególnie ale te myśli są...inne?....nie wiem jak to określić.Oczywiście nie bierze sie pod uwagę jaki wpływ śmierć będzie miła na bliskich bo nie dochodziłoby do odbierania sobie życia. Wszyscy wiedzą, lepsza  matka chora jak martwa - ona też w odniesieniu do innych ale nie do siebie !
a mnie przychodzi na myśl, że nie masz zielonego pojęcia na ten temat.

35

Odp: Samobójcy...
zofia282 napisał/a:
Beautiful Nightmare napisał/a:

Moim zdaniem, ktos kto chce sie zabic, jest najzwyklejszym w swiecie tchorzem. Samobojstwo to najlatwiejsze wyjscie z sytuacji, bo dana osoba nie bedzie sie musiala juz o nic martwic ani zmagac z jakimikolwiek problemami. z calym szacunkiem dla twojej partnerki, ale ona jest po prostu egoistka. Kazdy z nas ma problemy zdrowotne, finansowe czy tez rodzinne. Wszyscy probuja sobie jakos poradzic i wiazac koniec z koncem. A czy ona pomyslala o swoim dziecku? Jaki wplyw jej smierc bedzie miala na nie?? Lepsza chora matka ktora trzeba sie opiekowac, niz taka ktorej nie ma wcale.

Jedyne co mi przychodzi na mysl to wlasnie psycholog. Albo moze jakas grupa wsparcia dla osob ktorych bliscy popelnili samobojstwo. Powinna wysluchac jak czuja sie czlonkowie rodziny takiej osoby. Moze to by do niej dotarlo...

Tchórzem ? Też tak kiedyś myślałam.
Mówisz, że z braku odwagi ktoś rzuca sie pod samochód czy z 10 piętra, że z braku odwagi skazuje sie na to, że nie zobaczy i nie przytuli kochanego dziecka ? Widzę to trochę inaczej i wydaje mi sie to bardziej złożone i skomplikowane. Masz prawo mieć swoje zdanie ale nie musi ono być słuszne. Słuszne zdanie mogą mieć na ten temat lekarze.
Stwierdzeniem egoistka zszokowałeś mnie. Uważasz, że dziewczyna kalkuluje ?!
O dziecku myśli....... myśli się o wszystkich bliskich a o dziecku szczególnie ale te myśli są...inne?....nie wiem jak to określić.Oczywiście nie bierze sie pod uwagę jaki wpływ śmierć będzie miła na bliskich bo nie dochodziłoby do odbierania sobie życia. Wszyscy wiedzą, lepsza  matka chora jak martwa - ona też w odniesieniu do innych ale nie do siebie !
a mnie przychodzi na myśl, że nie masz zielonego pojęcia na ten temat.

Gdybys przeczytala wszystkie moje wypowiedzi na ten temat to dowiedzialabys sie, iz nigdy nie powiedzialam ze mam racje.
Apropo stwierdzenia o egoizmie...nie chodzilo mi o zadne zimne kalkulacje tylko o fakt, iz osoba ktora mysli i samobojstwie jest samolubna pod wzgledem, ze nie mysli o tym jaki wplyw jej smierc i sposob w jaki odeszla bedzie mial wplyw na jej najblizszych.
Owszem, masz racje nie wiem nic na temat samobojstw. I wiesz co nawet sie ciesze i przepraszac za to nie bede.
Jak sama powiedzialas kazdy ma prawo do swojej opinii. W tym momencie takie bylo moje zdanie. Nie mowie, ze mam racje, tylko i wylacznie w tym momencie, kiedy nie mialam kontaktu z osoba ktora chce odebrac sobie zycie, taka byla moja opinia. Gdybym sie natknela na taka osobe, moje zdanie na ten temat by sie pewnie zmienilo. Nie wiem, i moze brzmi to bardzo zle, ale mam nadzieje, ze nigdy sie nie dowiem jak to jest byc w sytuacji kiedy nachodza cie tak czarne mysli.

Nastepnym razem doradzam abys przeczytala cala rozmowe, a nie przyczepiala sie do jednej rzeczy. Wtedy przynajmniej nie musialabym sie powtarzac.

Niemniej pozdrawiam.

36

Odp: Samobójcy...

Samobójca nie jest tchórzem!!!? - to czym jest człowiek żyjący życiem, problemami dnia codziennego....
Czy samobójstwo nie jest ucieczką od problemów, od rzeczywistości od realiów?
Czy nie jest samolubem skoro chce ulżyć tylko sobie?
Czy myśli o tym co poczują jego bliscy? czy zastanawia się jaką tragedie sprowadzi na swoją rodzinę? Jak czuć będą się rodzice, czy też współmałżonkowie, dzieci....?
To nie jest żadne rozwiązanie.
TO CO NAS ZABIJA,WZMACNIA NAS.

Czy ktoś mi odpowie na powyższe pytania?
Czym, kim jest człowiek zyjący skoro samobójcy sa odważni?

37

Odp: Samobójcy...

Jesli jest dopiero co po porodzie to faktycznie można tu mówić o szoku poporodowym.
Jeśli dziecko ma 5 lat to to żaden szok.
Nie jest Ci pewnie łatwo żyć ze świadomością, ze bliska osoba chce sobie odebrać życie.
Macie poważny problem i wiem że sami sobie z nim nie poradzicie.
Myśli samobójcze to jest rodzaj depresyjnej choroby - ona nie przejdzie z dania na dzień. Dobrze że łapiesz z nią kontakt i mówi ci o wszystkim, ale myślę że nie poradzicie sobie sami. Psycholog tu nie pomoże. Jeśli te myśli są myślami przelotnymi (w sensie, raz na jakiś czas)  to to musisz mieć dużo siły aby to wytrwać. Jeśli myśli tak notorycznie,codziennie musicie się udać do psychiatry on wypisze odpowiednie leki. Na to nie trzeba mieć pieniędzy. Zorientuj się czy w przychodni rodzinnej, czy tam ośrodku zdrowia nie przyjmuje co jakiś lekarz psychiatra. Gdzieś musi być. Gdzieś napewno jest specjalista który przyjmuje na kase chorych. Pobliski szpital...
Musisz szukać w poradniach zdrowia.
Powodzenia, cierpliwości, silnych nerwów. Nie odsuwaj się tylko od niej teraz. Bądz z nią, wpieraj jej. Ona teraz to nie zawsze zauważy ale jak wyjdzie z tego dołka to to doceni.

Pozdrawiam.

38

Odp: Samobójcy...
MrPsycho napisał/a:

Więc co Twoim zdaniem może pomóc dotrzeć do takiej osoby?

Do takiej osoby,czyli jakiej?

39

Odp: Samobójcy...
Beautiful Nightmare napisał/a:

Rozumiem co mowisz. Wiem, ze czasem nic nie wychodzi, cokolwiek robisz obraca sie przeciwko tobie. Oczywiscie, ze to moze zdolowac jak najbardziej. Ale jedyne co mozna zrobic to wziac gleboki oddech i zaczac od nowa. To ze sie zabijesz nie znaczy, ze problemy znikna, oznacza to tylko, ze inni, czyli najblizsze nam osoby, beda musialy sie o nie martwic.

O nie, nie. Czasem jest tak,że zyjesz ......zyjesz Ty.......ale i ktos......ktosie......male,wieksze,kolo Ciebie ......z toba...kochasz je..kochasz ponad życie.....wiesz o tym,że gdyby ktos im zagroził - rzucisz sie z zebami,pazurami,ba...oczy wydrapiesz w obronie.

Ale nastaja takie dni,,,miesiace......lata nawet...gdzie nikt cie nie zauwaza..nie liczy sie z Twoim zdaniem, myśla,czynem,chęcia,pragnieniem,marzeniem. Jesli masz dośc i krzykniesz co myślisz,czujesz,chesz,zaraz jest to tłamszone juz w zarodku....bezwolna roślinka...

No wybacz w takiej sytuacji nawet matka 3 dzieci wolałaby "odejsc" niz robic dla dzieci dobra minke...do męczenstwa.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójcy...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026