samobójcy- odważni czy tchórzliwi? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

1

Temat: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Wielu ludzi popełnia samobójstwo, wielu chce to zrobić ale ostatecznie rezygnuje. Dlaczego? Nie mają na tyle odwagi, by to zrobić czy mają odwagę, by żyć? Sama mam myśli samobójcze i chce to zrobić ale czuję, że brakuje mi odwagi. Oczywiście odpowiedzi tych, którzy stwierdza, ze samobójstwo to akt odwagi, nie wpłyną na moją decyzję. Jestem w trakcie leczenia.
Osobiście uważam, ze aby popełnić samobójstwo trzeba byc odważnym. Jednocześnie taka osoba ucieka od problemów. Wiele z nich jest zrozumiałych ale czasem są to błahostki.

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Moim zdaniem samobójcy mają odwagę do szybkiej decyzji, ale nie mają "odwagi długotrwałej". Bo do życia właśnie taka jest potrzebna - odwaga do zmagania się ze swoimi problemami i do wychodzenia z nich. Przede wszystkim odwaga do walki o siebie - tego samobójcom brakuje.

3

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Nie da sie tego ocenic. Kazdy czlowiek ma inna wrazliwosc.

Nie da sie samobojstwa okreslic ani jako czynu odwagi, ani tchorzostwa, bo co dla jednej jednostki bedzie trudne, dla innej bedzie latwe, i odwrotnie - dla tej drugiej latwe moze byc to co dla tej pierwszej trudne.

4 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-02-10 18:53:03)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

mamy Ci pomoc podjąć decyzję, kibicować czy jak?
Czy odwaga jest potrzebna? Może tak, gdy ktoś wybierze sobie bolesną albo spektakularną śmierć, np. rzuci się pod pociąg. Chociaż tu też można polemizować czy to akt odwagi czy całkowite wyłączenie myślenia w danej chwili i instynktu samozachowawczego. Ja mimo wszystko zdecydowałabym się na bardziej higieniczną i estetyczną śmierć. Nałykalabym się prochów i finito. Wolę tych samobójców, co nie robią kłopotu i nie utrudniają życia innym, Bogu ducha winnym ludziom. Maszynista czy inny kierowca może mieć traumę do końca życia jak taki idiota mu skoczy pod pociąg czy samochód. Albo latawce.  Wszyscy pamiętamy samobójcę, który postanowił skoczyć z budynku i spadł przechodzącej akurat dziewczynie na głowę, łamiąc jej kręgosłup.

Żyć jest zawsze trudniej, niż odejść. Żyje się długo, odchodzi się szybko. Stąd się mówi, że samobójstwo to tchórzostwo. Przed życiem.
Ktoś mi bliski popełnił samobójstwo parę lat temu. Powiesił się pod wpływem impulsu. Rozpadałą mu się rodzina, żona chciała odejść. Była w nim wielka złość, żal, poczucie beznadziei. Nie wytrzymał napięcia. Jeszcze wysłał żonie smsa tuz przed, jakby chciał zrobić jej na złość.  Ale on zawsze miał takie melodramatyczne zacięcie. Jak się pokłócili, potrafił w trakcie urlopu, na środku plaży zostawić ją, wsiaść do samochodu i wracać 500 km do domu. A w połowie drogi, gdy ochłonąl, zawracał.  Bezsensowana śmierć. Zostawił dziecko. Egoista.
Szanuję ludzi, którzy świadomie rezygnują z życia. Nie działają pod wpływem impulsu, tylko są już życiem zmęczeni i rozczarowani, nie odnajdują się w nim.  Życie to nie obowiązek.
Rozumiem ludzi chorych, którzy nie chcą egzystować dla samej idei życia, leżąc w pampersach. Dlatego popieram eutanazję. Każdy powinien mieć prawo do godnej śmierci i sam decydować kiedy chce odejść. Mamy wpływ na swoje życie, mamy być kowalami swojego losu a odmawia się nam wpływu na swoją śmierć. Bez sensu.

Są samobójstwa z głupoty. Moja nastoletnia koleżanka odebrała sobie życie, bo zaciążyła i bała się rodziców. Na dodatek chłopak ją rzucił i dla niej to był wtedy koniec świata. Odkręciła gaz, nie zapukał nikt na czas... Dokładnie tak było, jak w piosence Perfectu.
Żyj chloe, żyj. Zabić się zawsze zdążysz.

5 Ostatnio edytowany przez sweetgirl25 (2016-02-10 19:13:56)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Też się ostatnio zastanawialam nad samobojcami jak i nad swoim sensem zycia,czy lepiej jest po tej stronie,czy po drugiej,ale pozniej mi przyszła taka refleksja...przecież zawsze zdąże odejść.

6 Ostatnio edytowany przez Ona_82 (2016-02-10 23:56:23)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

wg mnie samobójstwem jest tchórzostwem bo boja się życia,boją się konsekwencji czegoś tam...Myślą tylko o sobie a nie o tym ze rodzina będzie opłakiwać...jak ktoś ma dzieci to zostawi je?



Ktoś samobójstwo uzna za akt odwagi?/dlaczego?
ze sobie coś zrobi?a jak się nie uda i będzie ktoś sparaliżowany?niepełnosprawny?
to jak potem z tym żyć?

7

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Podstawową  kwestią  jest to, dlaczego ktoś chce to zrobić.  Bo czym innym jest samobójstwo bo się ma trzecie stadium raka i zero perspektyw na wyzdrowie ie a czym innym samobójstwo bo się narobilo długów i nie wiadomo jak spłacić. 

Osobną  kwestia jest samobójstwo z powodu braku pomocy lub odrzucenia/obojętności otoczenia. Wtedy to nie jest ani odwaga, ani tchorzostwo, tylko ostatni krzyk rozpaczy...

8

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
zaklopotana123451 napisał/a:

Moim zdaniem samobójcy mają odwagę do szybkiej decyzji, ale nie mają "odwagi długotrwałej". Bo do życia właśnie taka jest potrzebna - odwaga do zmagania się ze swoimi problemami i do wychodzenia z nich. Przede wszystkim odwaga do walki o siebie - tego samobójcom brakuje.

Kompulsywnosc,  terror szybkiej ulgi, odmian egoizmu jest wiele,

Ta jest śmiertelna w całym tego słowa znaczeniu

Osobiście kiedyś stwierdziłem że mimo wszystko, wbrew wszystkiemu, i wszystkim będę żył, na przekór wszystkiemu, jak dziś patrze to był początek moich zmian smile z których dziś bardzo się cieszę

Ciekawość życia, wygrała, albo strach przed śmiercią
Ani ja odważny ani tchorzliwy wink

9

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Jestem niedoszłą samobójczynią i wiem, że samobójstwo to akt tchórzostwa, chęć ucieczki od problemów, pójście na skróty. Oraz niebywały egoizm.

10 Ostatnio edytowany przez BantrothThane (2016-02-10 22:08:10)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Nasz umysł jest zaprogramowany tak, by nie pozwolić nam umrzeć, nawet gdy jesteśmy chorzy psychicznie. Nawet ludzie chorzy na depresję potrafią w pewnym momencie zrozumieć, że nie są na tyle silni, by postawić kolejny krok i zakończyć cierpienie. Nie wiem, czy kwantyfikowanie odwagi w tym wypadku jest właściwe. Te osoby, które nigdy w życiu nie doświadczyły nic, co doprowadziłoby ich trwale na granicę wytrzymałości psychicznej, będą uważały, że to ucieczka od problemów i tchórzostwo. Ci, którzy przeszli coś podobnego już spojrzą na to inaczej. Ludzkie odczucia nie są do zmierzenia. To, że jedna osoba umie coś przetrwać w miarę bez złych myśli, inna może uważać za kres wytrzymałości. To nie jest nic, z czego powinno się szydzić, czy traktować, jak słabość, bo tak naprawdę nie panujemy nad tym, co dla naszego umysłu jest trudne do przetrwania, a co nie jest.
Jak może niektórzy pamiętają, opisywałem tutaj swoją historię wiele razy i w zasadzie ja byłem tą osobą, która nie umiała się zabić. Byłem w trakcie, ale w takich przypadkach czas działa na niekorzyść zamysłu i im dłużej coś trwa, tym trudniej jest poczekać na "rozwiązanie". Ja nie chciałem, by ktoś niewinny się obwiniał o to, że nie zrobił czegoś więcej, by mnie uratować. To sprawiło, że nie dałem rady.
Nick Vujic zwykł zadawać dość proste pytanie w takiej sytuacji. "Gdybyś wiedziała, że za kilka lat znajdzie się ktoś w dokładnie takiej sytuacji, jak Ty, której mogłabyś pomóc i tym samym uratować życie, dałabyś radę przetrwać?". Życzę Ci, żebyś dała radę przetrwać.

Ogólnie Iceni opisała to w miarę idealnie.

11

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

ciekawy temat i...bardzo mi bliski. mój mąż popełnił samobójstwo pół roku temu, powodem była moja zdrada. zawsze w żartach mówił, że największa głupota to odejść przez kobietę, zawsze powtarzał '' pół światu tego kwiatu''. był przystojny, inteligentny, miał dobrą pracę, powodzenie u kobiet. taki facet jak on przez 5 minut nie byłby sam i miał tego świadomość. moja zdrada zabolała go tak, że odebrał sobie życie.
z perspektywy czasu wiem, że gdyby on tego nie zrobił, to ja bym to zrobiła, bo pierwsze myśli samobójcze miałam już 3 lata temu. powodem był mój romans i strasznie skomplikowana sytuacja życiowa w jakiej się znalazłam. on wiedział, że niewiele mi brakuje do tego kroku. nie wiem czy bał się, że ja go zostawię w ten sposób, czy tak miało po prostu być.

teraz walczę o siebie, w zasadzie tylko o siebie, bo nie mieliśmy dzieci. walczę o każdy dzień. tęsknie za nim potwornie. nie gloryfikuję tego co zrobił, ale staram się zrozumieć, wciąż go kocham. czekam na ten czas aż znowu będziemy razem. mój mąż nie był tchórzem. ci co znają naszą historię, mogą powiedzieć, że on odebrał sobie życie po to abym ja mogła żyć. w moich oczach ocalił mnie, moje życie. dał mi taką miłość jakiej już nigdy nie zaznam. jednocześnie mam żal do niego, że skończył to wszystko tak wcześnie, kiedy jeszcze mogliśmy być razem i stworzyć rodzinę, przeżyć jeszcze wiele cudownych chwil.
nie można powiedzieć czy samobójstwo to akt odwagi czy tchórzostwa. ja nie popełniłam tego czynu, nie dlatego, że jestem odważna aby żyć, tylko dlatego, że boję się tego co po śmierci...taka prawda...

12

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Zależy wszystko od tego tez czy ktos jest samotny czy nie osieroci dzieci itp. Ja rodzinę mam, niektórzy na pewno płakaliby za mną, inni może czuliby ulgę ale chyba w takich momentach kiedy ma się dość siebie i zycia, nie myśli się o innych. Szczególnie gdy bardzo się cierpi.

13

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
chloe2 napisał/a:

Zależy wszystko od tego tez czy ktos jest samotny czy nie osieroci dzieci itp. Ja rodzinę mam, niektórzy na pewno płakaliby za mną, inni może czuliby ulgę ale chyba w takich momentach kiedy ma się dość siebie i zycia, nie myśli się o innych. Szczególnie gdy bardzo się cierpi.

Chloe, jeśli jeszcze nie pogadałaś o tym z terapeutą, to już czas.
Zanim będzie za późno.

14

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Kiedy bardzo chciałam się zabić, chłopak i kolezanka wmawiali mi ze to największe tchórzostwo a trzeba miec odwagę by zyc. Bardzo dotknęło mnie kiedy jakiś czas temu uslyszalam jak znajomi rozmawiają o tym ze samobójcy są odważni skoro to robią. Oczywiście nikt z nich nie wie co przezywam i ze w ogóle się leczę. Jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam ze cos w tym jest. Naprawdę trzeba miec odwagę żeby zrobić sobie coś takiego.

15

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
chloe2 napisał/a:

Naprawdę trzeba miec odwagę żeby zrobić sobie coś takiego.

Samobójca nie ponosi konsekwencji swojej decyzji.
Ponosi je za to jego najbliższe otoczenie.

16

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Nie chloe, nie trzeba mieć odwagi. Trzeba tylko stracić nadzieję.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile osób wokół ciebie przechodziło taki etap w życiu.

17 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-02-10 23:04:59)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Cyngli napisał/a:
chloe2 napisał/a:

Naprawdę trzeba miec odwagę żeby zrobić sobie coś takiego.

Samobójca nie ponosi konsekwencji swojej decyzji.
Ponosi je za to jego najbliższe otoczenie.

Według mnie poddawanie się emocjom, sytuacji w bardzo ogólnym tego słowa znaczeniu NIE jest odwagą, ODWAGĄ jest wyjście temu na przeciw, ktoś to kiedyś nazwał "stanąć w prawdzie", czym kolwiek by nie BYŁA

Nadzieja bardzo adekwatna wink

18 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-11 00:09:50)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

W moim przypadku, w tamtej chwili, łatwiej było się zabić, niż stawić czoła problemom, nie daj boże poprosić kogoś o pomoc...
Bezsens tego, co zrobiłam, dotarł do mnie już po przebudzeniu się w szpitalu. A leczenie tylko w tej pewności utwierdziło...

Poniosłam konsekwencje swojej lekkomyślności i swojego tchórzostwa - od bólu fizycznego zaczynając - ten, kto majstrował przy żyłach i z łykaniem tabletek, ten wie - aż po całkowite wykluczenie ze społeczeństwa i normalnego życia na 6 tygodni leczenia stacjonarnego, choć w rzeczywistości trwało to o wiele dłużej, zanim doszłam do siebie i zaczęłam normalnie funkcjonować.

Dzisiaj wiem, że przy tym wszystkim, co było po nieudanej próbie, poproszenie o pomoc, czy stawienie czoła problemom to naprawdę pikuś...

19

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Czasem niektórzy samobójcy tak naprawde chca zyc tylko nie wiedzą jak. Tak bylo kiedy powiesila sie pewna znajoma zaraz przed powrotem męża do domu choc caly dzień byla sama w domu zrobila to tuz przed jego powrotem. Byla jeszcze ciepla kiedy przyszedł ale nie żyła.
Niektórzy informują o tym ze cos sobie zrobia a jednak otoczenie to ignoruje. W mojej rodzinie był taki przypadek ze osoba wielokrotnie powtarzala w rozmowach ze pewnego dnia cos sobie zrobi i rzeczywiście sie powiesił ale nikt tego nie brał na poważnie. Przez to ze wiele osób śmierć traktuje jako zabawe i smieje sie z samobójstwa, ciężko dotrzeć do prawdziwych zagubionych ludzi

20 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2016-02-11 01:04:09)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Jeżeli ktoś chce żyć, a nie wie jak, to szuka pomocy !! Z każdej sytuacji jest zawsze jakieś wyjście - i na pewno nie jest to śmierć.
Najgorsze co może być, to straszenie drugiego człowieka swoją śmiercią. To już jest po prostu zamierzone, perfidne okrucieństwo.
Jeżeli ktoś jest bardzo zagubiony, to znajdzie na swojej drodze kogoś, kto będzie chciał mu pomóc, ale jeśli tej pomocy nie przyjmie, to już jest zupełnie inna sprawa. W takiej sytuacji bardzo trudno... Najważniejsze, żeby właśnie ta osoba chciała zmienić swoje życie na lepsze, bez tego nie ma nic

21

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Nie, zakłopotana... nie każdy szuka pomocy, choć chce żyć. Czasem, by znaleźć pomoc trzeba powiedzieć takie rzeczy, opowiedzieć takie historie, które nie chcą przejść przez usta.

W takim momencie człowiek ma szczęście jeżeli znajdzie coś,  czego może się uczepić i wytrwać.

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Iceni napisał/a:

Nie, zakłopotana... nie każdy szuka pomocy, choć chce żyć. Czasem, by znaleźć pomoc trzeba powiedzieć takie rzeczy, opowiedzieć takie historie, które nie chcą przejść przez usta.

W takim momencie człowiek ma szczęście jeżeli znajdzie coś,  czego może się uczepić i wytrwać.

Osoba która nie szuka pomocy (pomimo tego, że nie potrafi sama sobie pomóc) tak na prawdę nie chce żyć, jak już to po prostu wegetować. Ale wegetacja to nie jest życie, to powolne umieranie.

23

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Niektórzy nie wiedza gdzie zgłosić się po pomoc albo wstydzą się problemów ale chca zyc i czasem liczą na to ze zostaną odratowane a jak nie to trudno-umrą. Smutne ale prawdziwe.

24

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

przeczytalam tylko tytul tematu i przypomnialo mi sie ciekawe zdanie ktore kiedys przyczytalam

" IM WIECEJ SAMOBÓJCÓW TYM MNIEJ SAMOBÓJCÓW !!! "

tongue

25

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

z góry przepraszam nie chcialam nikogo urazic, nie czytalam nawet o co tu chodzi!

26 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-11 02:00:48)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
zaklopotana123451 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Nie, zakłopotana... nie każdy szuka pomocy, choć chce żyć. Czasem, by znaleźć pomoc trzeba powiedzieć takie rzeczy, opowiedzieć takie historie, które nie chcą przejść przez usta.

W takim momencie człowiek ma szczęście jeżeli znajdzie coś,  czego może się uczepić i wytrwać.

Osoba która nie szuka pomocy (pomimo tego, że nie potrafi sama sobie pomóc) tak na prawdę nie chce żyć, jak już to po prostu wegetować. Ale wegetacja to nie jest życie, to powolne umieranie.

Widzisz, kiedy ja miałam takie myśli miałam 14 lat - wtedy życie zaczęło mnie przerastać. Być może szukałabym pomocy gdybym widziała,  że ktoś w moim otoczeniu, w takiej sytuacji, pomoc dostaje - ale ta pomoc to były tylko pozory.

Mogłam wtedy szukać pomocy, ale wtedy musiałabym zniszczyć życie bardzo bliskiej mi osoby - miałam wybor: albo ja poniosę  konsekwencje, albo ta bliska mi osoba. Sądzisz,  że łatwo jest zrujnować komuś życie dla własnego świętego spokoju? Czy wtedy potrafiłabym żyć z tą świadomością,  że z powodu tego, co musiałabym wyznać tamta osoba cierpi bardziej ode mnie?

Wybór pomiędzy życiem a śmiercią  nie jest taki czarno-biały jak ci się wydaje.

27

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Cyngli napisał/a:
chloe2 napisał/a:

Naprawdę trzeba miec odwagę żeby zrobić sobie coś takiego.

Samobójca nie ponosi konsekwencji swojej decyzji.
Ponosi je za to jego najbliższe otoczenie.

Jak nie ponosi? Samobójca traci życie. Traci szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. To jest konsekwencja, większa niż wszystkie inne.

28 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-11 10:55:44)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Jakly napisał/a:
Cyngli napisał/a:
chloe2 napisał/a:

Naprawdę trzeba miec odwagę żeby zrobić sobie coś takiego.

Samobójca nie ponosi konsekwencji swojej decyzji.
Ponosi je za to jego najbliższe otoczenie.

Jak nie ponosi? Samobójca traci życie. Traci szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. To jest konsekwencja, większa niż wszystkie inne.

Ale on chce te życie stracić. Więc to żadna konsekwencja dla niego, tylko zwykły wybór, którego rodzina nie ma. Samobójca zniknie, a inni zostaną i będą musieli z tym żyć.

29

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe a ja ci powiem tak , dzwoń kochana na tel dla osób z depresją czy nerwicą w kryzysie. Jest bezpłatny, dyżurują psycholodzy,czynny od 14 do 22.Nr 116123.
Rodzaj tel zaufania dla takich osób. Zrób sobie herbatkę, usiądź spokojnie, i zadzwoń, nie bój się.
Jesteś całkowicie anonimowa, a po drugiej stronie jest ktoś, kto doskonale cię zrozumie. Niestety dopiero teraz przez przypadek dowiedziałam się o takiej możliwości. Pomagają też wyszukać dobrego lekarza i psychoterapeutę. Zadzwoń i opowiedz jak było.

30

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

zbytdelikatna, dzięki ale chyba sobie odpuszczę. moje zycie to bezsensowna wegetacja, straciłam bardzo dużo z mojej winy. popełniłam tyle błędów, nie umiem sobie z tym poradzić, wiele wpływa na moje dalsze "życie". nie mam siły walczyć. jak pomyślę, że czekają mnie lata terapii, by nie myśleć o samobójstwie i do tego wyjść z fobii i nerwicy natręctw to tracę zapał, którego i tak miałam niewiele. cud, że odważyłam się odwiedzić psychiatrę i od dwóch tygodni biorę leki.

31

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
chloe2 napisał/a:

zbytdelikatna, dzięki ale chyba sobie odpuszczę. moje zycie to bezsensowna wegetacja, straciłam bardzo dużo z mojej winy. popełniłam tyle błędów, nie umiem sobie z tym poradzić, wiele wpływa na moje dalsze "życie". nie mam siły walczyć. jak pomyślę, że czekają mnie lata terapii, by nie myśleć o samobójstwie i do tego wyjść z fobii i nerwicy natręctw to tracę zapał, którego i tak miałam niewiele. cud, że odważyłam się odwiedzić psychiatrę i od dwóch tygodni biorę leki.

Chloe, już Ci pisałam w innym wątku - dopóki nie będziesz szczera z lekarzem, to nic się nie zmieni.

32

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe2 - jestes w trakcie leczenia ? Psychiatrycznego ?
Czlowiek ma instynkt samozachowawczy.Chce zyc.A jesli nie chce, to nie jest to normalne.Jest zachwiana rownowaga tych roznych neuroprzekaznikow w mozgu.
Samobojstwo to nie jest ani znak odwagi, ani tchorzostwa, a jest oznaka choroby. To sie leczy.

Przypomnial mi sie fragment z Martina Edena.Konczyl swoje zycie, ktorego sam sie pozbawil.W momencie, kiedy zycie zetknelo sie ze smiercia,pozalowal tego co zrobil.Ale juz bylo za pozno.

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Iceni napisał/a:
zaklopotana123451 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Nie, zakłopotana... nie każdy szuka pomocy, choć chce żyć. Czasem, by znaleźć pomoc trzeba powiedzieć takie rzeczy, opowiedzieć takie historie, które nie chcą przejść przez usta.

W takim momencie człowiek ma szczęście jeżeli znajdzie coś,  czego może się uczepić i wytrwać.

Osoba która nie szuka pomocy (pomimo tego, że nie potrafi sama sobie pomóc) tak na prawdę nie chce żyć, jak już to po prostu wegetować. Ale wegetacja to nie jest życie, to powolne umieranie.

Widzisz, kiedy ja miałam takie myśli miałam 14 lat - wtedy życie zaczęło mnie przerastać. Być może szukałabym pomocy gdybym widziała,  że ktoś w moim otoczeniu, w takiej sytuacji, pomoc dostaje - ale ta pomoc to były tylko pozory.

Mogłam wtedy szukać pomocy, ale wtedy musiałabym zniszczyć życie bardzo bliskiej mi osoby - miałam wybor: albo ja poniosę  konsekwencje, albo ta bliska mi osoba. Sądzisz,  że łatwo jest zrujnować komuś życie dla własnego świętego spokoju? Czy wtedy potrafiłabym żyć z tą świadomością,  że z powodu tego, co musiałabym wyznać tamta osoba cierpi bardziej ode mnie?

Wybór pomiędzy życiem a śmiercią  nie jest taki czarno-biały jak ci się wydaje.


To nie był Twój święty spokój, a Twoje lepsze życie. To jest ważniejsze od wszystkiego innego. Dalej będę zdania, że jeśli ktoś chce naprawdę żyć, to nie zdecyduje się na śmierć, tylko będzie szukać ratunku.

34 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2016-02-11 12:43:11)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
chloe2 napisał/a:

zbytdelikatna, dzięki ale chyba sobie odpuszczę. moje zycie to bezsensowna wegetacja, straciłam bardzo dużo z mojej winy. popełniłam tyle błędów, nie umiem sobie z tym poradzić, wiele wpływa na moje dalsze "życie". nie mam siły walczyć. jak pomyślę, że czekają mnie lata terapii, by nie myśleć o samobójstwie i do tego wyjść z fobii i nerwicy natręctw to tracę zapał, którego i tak miałam niewiele. cud, że odważyłam się odwiedzić psychiatrę i od dwóch tygodni biorę leki.

Chloe. Nie ważne, ile błędów popełniliśmy, ważne jest czy się z tego podniesiemy. Sama jestem przykładem tego, że możemy zamknąć rozdział "przeszłość" i żyć zupełnie innym wartościowym życiem. Więc zrozum, że to wszystko nie musi wpływać na Twoje dalsze życie. Jednak terapia w tym jest najważniejsza. I nie zakładaj od razu ile lat byś na niej była, bo to nie ma sensu. Masz się skupić na danej chwili !!! Jeżeli odwiedziłaś psychiatrę, to tak samo umiałabyś chodzić na terapię. Człowiek im dalej coś robi, to jest w stanie zrobić coraz to odważniejsze rzeczy. Mimo lęku, trzeba próbować. Pomyśl sobie o cudownym życiu, jakie możesz mieć. Jest to jak najbardziej możliwe i nie są to jakieś wymyślone bzdury, a fakty. Cieszenie się każdą chwilą, szczęście, radość, uśmiech na twarzy, spokój... Czy chciałabyś to wszystko czuć?
Zacznij działać, a po jakimś czasie to poczujesz!!!

35

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Cyngli napisał/a:
Jakly napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Samobójca nie ponosi konsekwencji swojej decyzji.
Ponosi je za to jego najbliższe otoczenie.

Jak nie ponosi? Samobójca traci życie. Traci szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. To jest konsekwencja, większa niż wszystkie inne.

Ale on chce te życie stracić. Więc to żadna konsekwencja dla niego, tylko zwykły wybór, którego rodzina nie ma. Samobójca zniknie, a inni zostaną i będą musieli z tym żyć.

Nie chodzi o samo życie, a o cierpienie które to życie mu przynosi. Myślisz, że gdyby taki samobójca miał wybór pomiędzy cudownym życiem w szczęściu a śmiercią, wybrałby to drugie?

36

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Jakly napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Jakly napisał/a:

Jak nie ponosi? Samobójca traci życie. Traci szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. To jest konsekwencja, większa niż wszystkie inne.

Ale on chce te życie stracić. Więc to żadna konsekwencja dla niego, tylko zwykły wybór, którego rodzina nie ma. Samobójca zniknie, a inni zostaną i będą musieli z tym żyć.

Nie chodzi o samo życie, a o cierpienie które to życie mu przynosi. Myślisz, że gdyby taki samobójca miał wybór pomiędzy cudownym życiem w szczęściu a śmiercią, wybrałby to drugie?

Bez sensu przykład, ponieważ samobójcy nie rozumują w ten sposób.
W danej chwili liczy się tylko to, by ze sobą skończyć.

37

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
chloe2 napisał/a:

Niektórzy informują o tym ze cos sobie zrobia a jednak otoczenie to ignoruje.

Z tego co słyszałem,samobójca zazwyczaj nikomu nie mówi,że ma zamiar to zrobić,może o tym myśli,ale to raczej impuls.
Ci co mówią,zazwyczaj nie mają tyle odwagi,żeby to zrobić,tak dla mnie to odwaga.
Życie jest piękne,fajnie jest go przeżywać,wciąż czegoś doświadczać.
Przecież ludzie chcą żyć za wszelką cenę,leczą się,przeszczepiają narządy,zdrowo się odżywiają...
Jest tyle wspaniałych rzeczy na świecie,jak można nie chcieć żyć,?

38

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Jakly napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Jakly napisał/a:

Jak nie ponosi? Samobójca traci życie. Traci szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. To jest konsekwencja, większa niż wszystkie inne.

Ale on chce te życie stracić. Więc to żadna konsekwencja dla niego, tylko zwykły wybór, którego rodzina nie ma. Samobójca zniknie, a inni zostaną i będą musieli z tym żyć.

Nie chodzi o samo życie, a o cierpienie które to życie mu przynosi. Myślisz, że gdyby taki samobójca miał wybór pomiędzy cudownym życiem w szczęściu a śmiercią, wybrałby to drugie?

myk polega na tym, żeby uzmysłowić sobie że to my sami to cierpienie karmimy,
cierpienie nie jest wynikiem tego co nas otacza, to w nas jest brak akceptacji
nie wierze w błogostan cudownego życia, to by była dopiero dla mnie wegetacja big_smile

chloe2 napisał/a:

zbytdelikatna, dzięki ale chyba sobie odpuszczę. moje zycie to bezsensowna wegetacja, straciłam bardzo dużo z mojej winy. popełniłam tyle błędów, nie umiem sobie z tym poradzić, wiele wpływa na moje dalsze "życie". nie mam siły walczyć. jak pomyślę, że czekają mnie lata terapii, by nie myśleć o samobójstwie i do tego wyjść z fobii i nerwicy natręctw to tracę zapał, którego i tak miałam niewiele. cud, że odważyłam się odwiedzić psychiatrę i od dwóch tygodni biorę leki.

myślę że bardziej się obawiasz tego co Cię czeka, niż tych konsekwencji które już są wink
konsekwencja są i jakoś świat się nie zawalił, kręcisz sobie filmy nie potrzebnie

masz szanse jakiej wielu nie dostaje, zrozumieć, zobaczyć, zmienić TO
tu nie chodzi o walkę, tu chodzi o akceptacje

niczego nie cofniesz, nie naprawisz jednym skinieniem "ręki"
JEDNAK możesz to spokojnie krok po kroku zmieniać !!!
inaczej jest to przepaść nie do przeskoczenia

i zdecydowanie korzystaj z pomocy osób które się tym zajmują, samemu to można się "odcisków" nabawić od kurczowego trzymania się swoich "przekonań"

spokoju, pozdr

39

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Kochana, żadne "dziękuję", tylko walcz o swoje życie. Chcesz być silna, to sobie udowodnij, że jesteś silna i potrafisz walczyć wytrwale z tą nerwicą aż to ty zwyciężysz, a nie ona. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, tak jak gdzieś pisałam - nerwica potrzebuje czasu żeby zwalić człowieka z nóg, więc człowiek też potrzebuje czasu żeby nauczyć się prawidłowo reagować, prawidłowo myśleć, panować nad swoimi emocjami, bo na razie one się rozbrykały i panują nad tobą. Wierz mi, że jeszcze będziesz się dziwiła, co to było,nie będziesz chciała wierzyć, że miałaś dość życia, gwarantuję ci to, tylko musisz kontynuować leczenie. A śmierć jest stanem NIEODWRACALNYM!!Koniec i nie da się tego cofnąć, więc na podjęcie takiej decyzji zawsze jest czas, a na razie trzeba żyć z nadzieją, która umiera ostatnia ( nasze ulubione powiedzonko na oddziale wink).Nie jesteś nienormalna, jesteś poraniona, przestraszona,bezradna, ale z tym można sobie poradzić, zapewniam cię.Najstraszniejszą rzeczą jest, gdy człowiek umiera i zdaje sobie sprawę, że jego wybór był głupi, pochopny i nieprzemyślany. Naprawdę zachęcam cię - zadzwoń, porozmawiaj o sobie, o swoich problemach, mów lekarzowi o wszystkim, a szczególnie o myślach samobójczych, idź do niego wcześniej nawet bez rejestracji, poproś żeby cię przyjął, na pewno nie odmówi. Mnie też było ogromnie ciężko, wierz mi, do tego nie miałam żadnego, ale to zadnego wsparcia, wręcz odwrotnie, ale dałam radę, ty też dasz, jestem pewna.

40

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
theonlyone napisał/a:

Z tego co słyszałem,samobójca zazwyczaj nikomu nie mówi,że ma zamiar to zrobić,może o tym myśli,ale to raczej impuls.
Ci co mówią,zazwyczaj nie mają tyle odwagi,żeby to zrobić

Znam przypadki, gdzie osoby mówiły ze pewnego dnia obiorą sobie życie. w mojej rodzinie taki przypadek tez był. i słowa dotrzymali.

Zbytdelikatna, wiem, że nikt nie mówił, że będzie łatwo. W domu nie mam wsparcia, brat jest  przeciwko mnie i pije, ojciec też jest alkoholikiem. Nikt jednak nie wie, że biorę leki, śmialiby się, że jestem chora i chodzę do psychiatry. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że z pomocy psychiatry korzystają zwykli ludzie a nie tylko kompletne świry. a ja się momentami czuję jak taki świr. Jestem inna niż większość znajomych, często byłam odrzucana, nie lubie się dopasowywać i zmieniac tylko dlatego, że ktoś tego chce. Prawie nie wychodzę już z domu. Nie umiem o tym rozmawiać, napisać jest zawsze łatwiej. Nawet jeśli bym zadzwoniła pod ten numer, pewnie nie powiedziałabym o co chodzi.

41

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Ale dopóki nie spróbujesz - nie będziesz wiedziała.

42

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe bardzo pomaga też wolontariat.Dzieci, zwierzaki, itp.Chcesz komuś niechcianemu przekazać miłość, radość, szczęście i nawet nie zauważasz, jak to dobrze działa również na ciebie, działa w obie strony. Dodatkowo to wyzwanie i ciężka praca.Naprawdę zapomina się o własnych nieszczęściach. Może spróbuj.

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe, przejrzałam trochę Twoje wcześniejsze wpisy i widzę w nich wielką walkę o swoje życie i chęć podjęcia leczenia - terapii. Co się takiego stało, że tak nagle straciłaś nadzieję na poprawę? Przecież to było jeszcze niedawno. Ty naprawdę chcesz sobie pomóc, tylko potrzeba Ci chyba jakieś motywacji do tego, do przełamania się i zrobienia tego najważniejszego kroku. Strach towarzyszy nam zawsze przed jakąś nowością. Ale trzeba go przełamać, by coś się zmieniło na lepsze. Jest do tego potrzebna odwaga, ale ja mocno w to wierzę, że ją posiadasz. Musisz sobie pomóc! To od Ciebie wszystko zależy!

44

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

W wolontariatach biore udział od dawna i ostatnio zwiększyłam swój czas dla innych. wiem, że chciałam podjąć leczenie i bardzo walczyłam ale momentami nie mam siły na to i tracę motywację. w dodatku nie mam wsparcia w chłopaku, który się ostatnio nie odzywa, chyba jego to też przerasta a i tak bardzo mi pomagał długi czas. ja się od niego oddalam, on nie robi nic żeby się zbliżyć i tak z dnia na dzień jesteśmy coraz dalej od siebie. czas ucieka mi tak szybko a ja czuje, że zyje obok. wstaję wcześnie, bez sensu gapie się w ekran laptopa i widzę, że jest już południe. nie wiem co robić, marnuje czas ale nie potrafie się za nic zabrać. chce mi się płakać kiedy mysle o poniedziałku i o tym, że będę musiała isc do szkoły. najprostsze czynności zajmują mi coraz więcej czasu.

45

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Mnie dziwi to ze ludzie potepiaja samobojstwo/samobojcow (czyli dobrowolne wyjscie z gry), a nie potepiaja wsadzenia kogos w gre (czyli sprowadzenia na swiat - splodzenia).
Dlaczego niby sprowadzenie kogos na swiat bez pytania go o zgode (bo to niemozliwe) ma byc czyms mniej nagannym od dobrowolnego usuniecia sie?
Samobojca ma zazwyczaj powod w postaci jakiegos cierpienia (mniejszego czy wiekszego, mniejsza o to), a ludzie ktorzy plodza nie maja ku temu zadnego powaznego powodu, chec posiadania dziecka jest prawie zawsze w pewnym sensie kaprysem, zachcianka, nie wynika prawie nigdy z checi uchronienia sie przed bolem. Mozna powiedziec ze zbrodnia w postaci sprowadzania na swiat nie ma zadnego uzasadnienia-usprawiedliwienia, a samobojstwo (jesli myslec w kategoriach zbrodni) - ma.

46

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?
Cyngli napisał/a:
Jakly napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ale on chce te życie stracić. Więc to żadna konsekwencja dla niego, tylko zwykły wybór, którego rodzina nie ma. Samobójca zniknie, a inni zostaną i będą musieli z tym żyć.

Nie chodzi o samo życie, a o cierpienie które to życie mu przynosi. Myślisz, że gdyby taki samobójca miał wybór pomiędzy cudownym życiem w szczęściu a śmiercią, wybrałby to drugie?

Bez sensu przykład, ponieważ samobójcy nie rozumują w ten sposób.
W danej chwili liczy się tylko to, by ze sobą skończyć.

To tylko twoje zdanie. Każdy jest inny i każdy rozumuje inaczej. Liczy się też powód samobójstwa.

47

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe jest paskudna pogoda, masz problemy ( lub wydaje ci się, że masz ) z chłopakiem, stąd takie czarne myśli. A może zadzwoń do niego i powiedz wprost - kochanie, bardzo mi ciebie brakuje, chcę żebyś był przy mnie. Jest to możliwe?

48

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

nie, to nie jest możliwe, żeby tam zadzwonić. pogoda nie ma nic do rzeczy, właśnie dla mnie lepiej jeśli pada i nie świeci słonce. moje myśli samobójcze nie maja większego związku  z chłopakiem, miałam je zanim go poznałam i w trakcie związku, więc to bardziej choroba jest powodem. teraz po prostu jestem zmęczona chorobą i życiem, konfliktami w rodzinie i mimo, że mam wokół siebie ludzi czuje się samotna. jestem samotna w chorobie, nikt tego nie zrozumie wiec nie mogę mowic głosno o swoich problemach. nie chce tez wyśmiania i traktowania jak świra

49

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Czasem decyzja o samobójstwie to kwestia nagłego impulsu, chwili. Kiedy ktoś jest w głębokiej depresji - to myśli tylko o tym, by jego cierpienia się skończyły (straciłam w ten sposób bliskiego kolegę 5 lat temu). Czasem samotność jest tak dołująca, że nie idzie z nią wytrzymać. Czasem przygniatają takie problemy jak brak pracy i kolosalne długi - a ludzie wkoło mówią: radź sobie sam. Bo każdy ma własny świat. Więc tak sobie myślę, że tego nie można rozpatrywać jako odwagi czy tchórzostwa.

50

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe jedno jest pewne, jeśli człowiek nie chce sam sobie pomóc i nie dąży do tego, to może liczyć tylko na cud, bo nikt i nic nie jest w stanie postawić go w pionie.Nie wiem co na ciebie działa, ja się opieprzałam,zmuszałam, nie certoliłam się ze sobą w ogóle. To mi pomagało, na innych może działa jeśli sam siebie weźmie w opiekę, poużala się nad sobą,wypróbuj.
Słyszałam też od ludzi, że ich sposobem jest przyjmowanie na klatę lęków, natręctw, smutku i czekanie aż miną samoistnie. Jedno jest pewne, coś trzeba próbować, czasem nawet się zmusić. Jak nie byłam w stanie wyjść z psem na spacer, to wzięłam na tymczas drugiego big_smile i zmuszałam się, aż zaczęłam wychodzić normalnie big_smile Jak nie mogłam opanować lęków czy natręctw, to nawyzywałam się od głupich bab i znowu zmuszałam się do normalnego zachowania.Ale każdy jest inny i nie koniecznie to podziała na każdego, trzeba sobie wypracować własny sposób obrony.

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe nie myśl cały czas, że masz jakąś chorobę, bo przede wszystkim Twoim problemem są relacje w rodzinie. Nawet sobie nie wyobrażasz jakie poważne objawy mogą być z powodu nerwów. A jeżeli człowiek ciągle żyje w tych nerwach, to potem organizm pokazuje, że na niego też to wpływa. Nie myśl o tym, ile tracisz czasu, bo nic nie tracisz, ciągle wszystko jest przed Tobą i możesz wykorzystać te chwile, które dopiero nadejdą. Rozumiem, że może być Ci ciężko. Jeżeli nie ma się wsparcia, poczucia bezpieczeństwa w rodzinie to naprawdę może być bardzo ciężko. Najlepsza w Twoim przypadku byłaby terapia grupowa - tam dostałabyś dużo wsparcia oraz pomagałabyś samej sobie. I nie mów, że to zły pomysł, że nie potrafisz mówić innym o swoich problemach. Każdy kto zaczyna terapię ma wiele obaw, lęków, ale trzeba to wytrzymać, ten początek, a potem możesz się mile zaskoczyć, jak powolutku przychodzą świetne tego efekty. Proszę Cię spróbuj i wytrwaj. Ratuj siebie, bo nie zasługujesz na to, by rodzina zniszczyła Ci życie. Zrób coś choć raz dla siebie!

52

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Byłem w sytuacji, kiedy ktos mi bliski chciał popełnić samobójstwo i może to dziwne, ale ani wtedy ani potem nie pomyślałem o tym pod kątem odwagi/tchórzostwa. Również ta osoba chyba nie podchodziła do tego w ten sposób, bo w koncu, po latach kiedy ten temat był między dla nami tabu, został jednak poruszony i nic na ten temat nie padło z jego strony.
Myślę, że większość osób na skraju samobójstwa nie rozpatruje tego w ten sposób.. Na pierwszym tle jest zazwyczaj wszechogarniająca rozpacz, albo skumulowana depresja- jak jakaś czarna dziura. a oni przede wszystkim chcą zakończyc ten koszmar czy bezsens.
Czuję, że jest właśnie tak jak to ktoś tu opisał- że w tym punkcie z którego nie ma już odwrotu oni czują przez chwilę taki dotyk normalności- te wszystki zakłócone, rozbite układy neuroprzekaźników, hormonów (czy cokolwiek co warunkuje ich stan) na chwilę się stabilizuje i wraca do prawidłowego rytmu, czują ulgę, radość i  perspektywę jak mogłoby być wspaniale.
I właśnie wtedy dociera do nich, że to koniec. Ogarnia ich bezgraniczny żal że się poddali i zrezygnowali z tego wspaniałego życia, wyrzuty sumienia że opuścili kochających ich bliskich i przyczynią sie do ich wieloletnich cierpień z tego powodu i na końcu pewnie też strach, ale taki prawdziwy strach.
Bo czy można mówić o w pełni odczuwanym strachu, kiedy najsilniejszy popęd czyli instynkt samozachowawczy jest zagłuszony aż w takim stopniu?

53

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Nigdy nie patrzyłam na to pod kątem tchórzostwa czy odwagi. Jak napisała Iceni taki np rak bez szans na wyzdrowienie, sama bym się zabiła, po co się męczyć? Bo ktoś mnie nazwie tchórzem? hmm

54

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

myślę, że samobójcy to tchórze. chcą uciec od problemów skracając sobie życie. nie sztuką jest pozbyć się czegoś, zamieść pod dywan= tylko z tym walczyć od podszewki.

i tak każdy z nas umrze. po co odbierać sobie wcześniej życie??

rozmawiaj.

55

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

I tak każdy z nas umrze. właśnie, więc to też jest taki  bezsens, bo i tak umrzemy, więc jaki w tym sens? Na terapie na pewno bym poszła chętnie ale problem w tym, że wszystko niszczy mój brat, który jest zawsze przeciwko mnie. robi mi na złośc, wie ze się denerwuje szybko i dręczy mnie. nie mam siły słuchac jak mówi bzdury na mój temat do mamy, krytykuję, że czegoś nie zrobiłam itd. gdy tymczasem sam nie robi nic a większość obowiązków w domu jest na mojej głowie. Nie jest tak łatwo ignorować to, kiedy od kilku lat przez niego mam ciągły stres i nerwy

56 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2016-02-12 11:15:51)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe a gdzie w tym wszystkim Bóg? Zobacz, co masz w stopce.
Jesteś wierząca, więc poproś Boga o pomoc, powiedz mu, że nie jesteś w stanie udźwignąć tego sama,poproś o pomoc i o dobre myśli.Bóg ci pomoże. Zdajesz sobie sprawę, że myśli o samobójstwie nie pochodzą od Boga na pewno.
Ja prosiłam o rzecz wydawałoby się niewykonalną, a jednak udało się, Bóg zlitował się nade mną i moją rodziną, dlatego z własnego doświadczenia polecam ci taka pomoc.

57

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Mam ostatnio kryzys wiary. poza tym Bóg nie rozwiąże mojego problemu z bratem, który mnie niszczy psychicznie

58

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe w tym czasie edytowałam swój wpis. Przeczytaj, przemyśl.

59

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Może i tak, ja tez wiele razy dostałam niewykonalne rzeczy po modlitwie ale jakos ostatnio mam kryzys w mojej wierze. nie wiem dlaczego. Tak bardzo chce odpocząć od wszystkiego, nie umiem zyc z takim ciężarem jak fobia, która przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu i natręctwa, okropne samopoczucie i najgorsze, że własny brat mnie dręczy i niszczy psychicznie. I znikąd pomocy.

60

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

jak dla mnie samobójcy to tchórze, no przepraszam, ale jeśli ktoś sam sobie odbiera życie, to jak go inaczej określić? niektórzy przez choroby je traca, a tu się nahle znalazł wielki Pan Życia i Śmierci, takie osoby nie potrafią sobie radzić z kłopotami, są słabymi jednostkami

61 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2016-02-12 11:53:43)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

To oczywiste, że każdy kiedyś umrze, ale chyba lepiej umrzeć jako szczęśliwy, spełniony człowiek ? Bo śmierć z powodu jakiś problemów, z którymi sobie nie radzimy, jest znakiem rozpaczy. Przecież w życiu nie chodzi o to, by cierpieć, ale żeby uczyć się wychodzić z cierpienia i czerpać  z tego lekcje na przyszłość.

Chloe, jeśli mieszka się z rodziną, która nas dręczy, śmieje się z nas, to normalne że nie jest łatwo żyć w takiej rodzinie. Ale jeśli zaczniesz terapię, odseparujesz się psychicznie od tego i już nie będą słowa brata sprawiać tak dużego bólu. Aż w końcu będziesz miała tyle sił, że uwolnisz się od tej rodziny też fizycznie i będziesz tworzyła swoje piękne życie, swoją rodzinę, będziesz spełniała swoje marzenia.
Ale dopóki jesteś więźniem w domu, to nie uda Ci się to. Terapia i idziesz do przodu! Tam dostaniesz dużo wsparcia i dzięki temu staniesz się osobnym człowiekiem, takim który sam odpowiada za siebie i potrafi radzić sobie z własnym życiem. Nie pozwól, żeby ktokolwiek zniszczył to, jak wiele już osiągnęłaś i jak wiele możesz osiągnąć. WIERZ, że może być lepiej. Sama Ci mówię z własnego doświadczenia, że to jest tak wielka różnica, jakby porównać ten stan do piekła i nieba. Teraz ogromne niebo, szczęście i najważniejsze - spokój. Też możesz to wszystko odczuwać!

62 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-12 12:01:34)

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Chloe, zamiast tu pisać mogłabyś,  jak ktoś zasugerował,  zadzwonić pod telefon zaufania.
To anonimowe więc jakkolwiek by ta rozmowa nie poszła - nic nie tracisz. Nie musisz patrzeć w oczy nikomu - w odróżnieniu od rozmowy twarzą w twarz z lekarzem.

Ale nie chcesz tego zrobić - nie dlatego, że wątpisz  by to coś dało - nie, ty podświadomie obawiasz się tego, że mogłoby się udać,  że coś wreszcie by się ruszyło do przodu.

To przerażające,  prawda? Bo wtedy już nie byłoby pretekstu  by tkwić w tym marazmie...

63

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Iceni nie chce tak żyć, jeśli twierdzisz, że nie chce nic zmieniac to nie rozumiesz tego bólu jaki w ostatnim czasie mam. W przyszłym tygodniu postaram się ruszyc cos z terapią, popytać. najgorszym piekłem jest mieszkanie z takim bratem i znoszenie jego słów i tego co robi przez te wszystkie lata.

64

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

A co z tym drugim bratem u którego ostatnio mieszkałas?

65

Odp: samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Znam osobę, która samobójstwo próbowała popełnić z ciekawości co jest "po drugiej stronie". W trakcie terapii w szpitalu psychiatrycznym stwierdziła, że jedyny mankament eksperymentu polegał na tym, iż nie zaplanował w szczegółach drogi powrotnej.

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » samobójcy- odważni czy tchórzliwi?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024