witam, musze to komus powiedziec bo chyba oszaleje ze zlosci. Jestem w 7 miesiacu a moj maz to chodzacy zlamas. Jakis czas temu kupilisy mieszkanie,(wsparacia od tesciow zadnego i nie chodzi mi o finansowe, chociaz takie tez by moglo byc:P ). Staram sie zeby wszysko jakos w miare urzadzic przed narodzinami dziecka a tylko ze moj maz w niczym mi nie pomaga, tylko mam wrazenie ze jeszcze czasmi robi mi na zlosc. Coraz bardziej sie zastanawiam czy jest sens bycia dluzej razem. Za tydzien nasza pierwsza rocznica a ja zaluje ze jestesmy malzenstwem. Gdybym mogla cofnac czas to na pewno nie bylibysmy razem, jak ja go nie cierpie.Ma zapalenie krtani od tygonia lezy w lozku i nic nie robi bo powiedzial ze ma zwolnienie a ja musze robic wszystko, malowac okna, sprzatac, zakupy itd. Ps.znowu sie nie odzywamy jak ja go nie nawidze
Podobne tematy
witam, musze to komus powiedziec bo chyba oszaleje ze zlosci. Jestem w 7 miesiacu a moj maz to chodzacy zlamas. Jakis czas temu kupilisy mieszkanie,(wsparacia od tesciow zadnego i nie chodzi mi o finansowe, chociaz takie tez by moglo byc:P ). Staram sie zeby wszysko jakos w miare urzadzic przed narodzinami dziecka a tylko ze moj maz w niczym mi nie pomaga, tylko mam wrazenie ze jeszcze czasmi robi mi na zlosc. Coraz bardziej sie zastanawiam czy jest sens bycia dluzej razem. Za tydzien nasza pierwsza rocznica a ja zaluje ze jestesmy malzenstwem. Gdybym mogla cofnac czas to na pewno nie bylibysmy razem, jak ja go nie cierpie.Ma zapalenie krtani od tygonia lezy w lozku i nic nie robi bo powiedzial ze ma zwolnienie a ja musze robic wszystko, malowac okna, sprzatac, zakupy itd. Ps.znowu sie nie odzywamy jak ja go nie nawidze
Witam.
Nie pojmuję jak w ciągu zaledwie roku przebyłaś drogę od miłości do nienawiści, ale to podobno lustrzane odbicie tego samego'
Nie mogę uwierzyć, że będąc w tak zaawansowanej ciąży remontujesz mieszkanie a mąż na to patrzy i nie grzmi (o leżeniu przy tej
jednostce chorobowej nie słyszałem a trochę już żyję).
Radzę dla dobra Twojego i Dziecka zamieńcie się z mężem miejscami- tak będzie dobrze.
Powodzenia, dbaj o Was.
Pozdrawiam.
ada78 mam nadzieje ,że u Ciebie to nie nastąpi ale mój związek po urodzeniu dziecka sie skończył.Teraz mała ma 2 lata a pół roku temu mąż sie wyprowadził.Nie dorósł do rodziny-miał inne priorytety pajac.A ja zyłam nadzieja ,że sie zmieni-głupia i naiwna.Oczywiście złe chwile przeplatały sie z dobrymi, jak on mnie strasznie kochał heheheh kilka razy dziennie potrafił te farmazony gadać i co nagle przestał???Teraz mieszka u mamusi, bawi sie chłopiec co weekend dzieci odwiedza w niedziele -no wrócił do 17 roku życia....
I powiem Ci ze od poczatku wszystko kreciło sie wokol niego-komp ,rybki itd.Dla Mnie czasu nie miał,bo potrzebował go dla siebie-jak twierdził on zapierdala w pracy a ja nie robie nic.Ale jak jego zachowanie nie zmieniło sie po urodzeniu małej to coś we mnie pekło.Kompletnie nic sie nie zmienił-nie chodził z mała na spacery, nie pomagał mi.Potrzebowałam 2 lat zeby zrozumiec ze nie jestem jakims pomiatadłem,że tez mam prawo wyjsc i chwile dla siebie.
cały czas nad soba paracuje-ale moja samoocena jest tak niska ,że winie sie za jego odejscie nawet.bez sensu...