Przez chwilę w młodości zainteresowałem się teoriami spiskowymi, nieco dziś wiem. Spotykam jeszcze od czasu do czasu ludzi, którzy się tym tematem zajmują, właściwie nie ludzi - mężczyzn samych. Tracą tygodniowo - jeśli nie dziennie - godziny na przeglądanie internetu w poszukiwaniu "prawdy", kolejnych tekstów różnych nawiedzonych masonów, którzy właśnie chcą poinformować ludzkość, jak to nami manipulują rządy, kosmici, jaszczuroludzie, że powodem wszystkich chorób jest grzyb lub krzem, a jeśli nie jest chorobotwórczy, to pewnie jest lekiem na wszystko.
Patrzę na tych mężczyzn, a żaden z nich nie pójdzie do biblioteki, nie pouczy się o grzybach, nie dowie się, jak powstają smugi kondensacyjne, nie pozna fizyki, chemii ani polityki, wszyscy ci mężczyźni wręcz BRONIĄ TEORII PRZED NAUKĄ. I myślę dziś, że to męska zabawa - mężczyźni tworzą sobie w wyobraźni świat, bawią się fabułami, historiami w tym świecie, żyjąc jednocześnie po staremu. Rzeczywistość/nauka nie ma dostępu do zabawy, jest od niej oddzielona, tak jak zabaw z dzieciństwa nigdy się nie traktuje brutalną rzeczywistością "to lalka tylko, to klocki, nie żyją, nie myślą i nic się nie dzieje".
Czy są jakieś kobiety, które się w to bawią?
A może czy są kobiety, które teorie te traktują poważnie, nie tylko jako sposób na spędzanie wolnego czasu?
Jesteście takimi, znacie takie?