Byłam w spaniałam związku, czułam się w zaczarowanym śnie i myślałam że już tak pozostanie na zawsze. Nie brałam pod uwagę idealizmu mojego mężczyzny, mamy po 20 lat i chcę z nim pozostać już do końca. Ostatnio zobaczył moją skrzynkę pocztową, przeczytał wiadomość która go skrzywdziła, mianowicie pisałam z moim dobrym przyjacielem , młodszym do tego który wyjechała do Niemiec i co roku przyjeżdżał tutaj do Polski, jest młodszy, pamiętam go z dzieciństwa i pisaliśmy do siebie... naprawdę traktowałam go jak brata i pisałam jak do młodszego brata że za nim tęsknie, że brakuje go tutaj...Moje szczęście powiedziało że poczuło się zdradzone, nie chciał wytłumaczeń, powiedział że mogłam mu powiedzieć o tych niby nic nieznaczących relacjach. Powiedział ze jestem dzieckiem, wyśmiał to co mu wysyłałam jakie piosenki, powiedział że chwaliłam się dobrą muzyką a nawet nie wiedząc o czym ona jest. Poczułam wtedy że tracę grunt pod nogami, chciałam wziąć tabletki bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Chciała ze mną zerwać, ale po długich rozmowach doszliśmy do kompromisu, on mi stawia rygorystyczne warunki a ja mam się zgodzić z nimi w 100 %...postawił je w nadziei że nie wytrwam w zabranianiu mi wszystkiego, skoro przez cały czas miał do mnie zaufanie i mogłam wszystko. Teraz nie chce się ze mną spotykać, minął tydzień a on mi napisał że mnie już nie kocha i pisze to szczerze... wtedy bardzo cierpiałam, i dalej cierpię, na każdym kroku stara mi się to udowodnić, nie przytula się do mnie, nic, powiedział żebym uszanowała to że jeśli mnie nie kocha to nie chce żebym się przytulała do niego. Wczoraj powiedział mi że jest ktoś drugi, myślałam że zemdleje, szłam skołowana i skrzywdzona...Powiedział że szuka prawdziwej kobiety, a nie dziecka, a ja nigdy się nie zmienię i że znalazł taką kobietę. Nie śpię po nocach,nie chce żyć, pragnę zejść z tego świata... Napisałam list pożegnalny i tylko czekam na odpowiedni moment żeby się pożegnać ze wszystkimi. Nie kłamie go już, robię wszystko a on nie chce już mnie, nie kocha mnie , czuje się teraz ja skrzywdzona i opuszczona. Ale mimo to chcę o niego walczyć, on mnie nie słucha , nie wiem czym mam go przekonać do siebie. Boję się że go stracę , że mnie zostawi dla innej. Jak on możne wyrzucać mi że go zdradziłam , że go kłamie, że jestem tylko dzieckiem, ja tez cierpię. Skoro mówi mi że mnie nie kocha to dlaczego jak się spotykamy, mówi mi że każde spotkanie dla niego jest bolesne ... Proszę pomóżcie mi, odchodzę od zmysłów... Mieliśmy wyjechać w czwartek na wakacje, powiedział że na nadzień dzisiejszy nie chce ze mną jechać.... Boję się ... Mam czyste sumienie, nic nie zrobiłam a jestem karana, poniżona jako kobieta a mimo to dalej w tym trwam,. Czy on mówi prawdę z tą kobietą, czy on mnie przestał kochać po niecałym tygodniu, dlaczego się nie chce przytulić - ja tego potrzebuje !! Mam problemy z rodzicami, jestem sama, zawsze miałam go i mogłam liczyć na niego a teraz napisałam mu że mam sąsiada który jest strasznie na mnie napalony, mówi do mnie dziwne rzeczy i przychodzi gdy u mnie w domu nikogo nie ma, doskonale trafia na takie momenty, wczoraj zagrodził mi drogę i złapał za ręce, mówiąc żebym pokazała te chore oczko ( miałam zapalenie spojówek ) Jak mnie spotkał na klatce to mówi że już jest troszkę zimno i muszę chodzić tak grubo ubrana. Czuje jak mnie pożera wzrokiem, to jest obrzydzające... Przykra była reakcja mojego chłopaka, - Potrafisz czytać ? , napisałem Ci że idę spać, już Ci nie odpiszę, Dobranoc, a co do niego to już Ci mówiłem i koniec. - Naprawdę go nie zdradziłam , to mój młodszy brat, nie mówiłam mu ze traktuje tak kolegę z dzieciństwa bo nie piałam z nim często, ja bym nigdy go nie zdradziła.. Ja mu się oddałam i nie chcę do nikogo innego należeć, co mam zrobić, jestem na skraju załamania, gdzie szukać pomocy, ja naprawdę myślę o śmierci jako tym jedynym rozwiązaniu... Jak go odzyskać ?
Podobne tematy
Proszę, pomocy
Kochana rozumiem troszkę Twojego chłopaka, bo ja na jego miejscu po przeczytaniu takich wiadomości również byłabym zła i mega zazdrosna. Ale idź do niego, poproś o rozmowę, wytłumacz kim jest dla Ciebie ta osoba i obiecaj, że już nie będziesz utrzymywać z nim kontaktu skoro to jest dla niego tak bolesne. Na spokojnie wytłumacz mu, że to dawny kolega z dzieciństwa i tylko pisaliście. Powiem Ci tak Twój ukochany napewno nie przestał Cię kochać, to jest pewne. Mój D w kłótniach też mówił mi wiele razy takie rzeczy, że mam o nim zapomnieć, że już mnie nie kocha itp.. Ale zawsze mu przechodziło i wracał. On poprostu unosi się teraz swoją męską dumą. Widocznie jesteś dla niego bardzo ważna, skoro tak bardzo jest zazdrosny, przez tą sytuację i nie może sobie z tym poradzić, gdyż w jego głowie roją się czarne scenariusze, że skoro piszesz mu, że Ci go brakuje, to między wami musi być coś więcej. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa
Upsupsi nie stało się nic wielkiego, wiec zawsze jest szansa, na to, że wszystko wróci do normy. To kwestia tego, w jaki sposób wytłumaczysz swojemu chlopakowi to co sie wydarzyło. Z drugiej jednak strony - pomijając już tajemnice korespondencji - uwazam - że w tak udanych związkach jak o tym piszesz, partnerzy powinni wiedziec o sobie wszystko. To, że miałaś jakiegokolwiek przyjaciela ... jest istotnym szczegółem w relacjach damsko-męskich, ponieważ słowo "przyjaciel" można interpretować na wiele różnych sposobów.
Upsupsi
Idealizm wcześniej mi się z chorobą nie kojarzył, jeśli jednak tym tłumaczysz zachowanie tego pana, to na pewno z idealizmu powinno się leczyć.
1. Rozmawiaj.
Kolejne punkty brzmią tak samo. Rozmawiaj, słuchaj, mów.
99. Jeśli nadal nic, po prostu się uspokój i go ignoruj.
Bo Wy, młodzi, macie te swoje związki, ale nawet w nich nie rozmawiacie. Kogo kochacie, jeśli z drugą osobą nie łączy Was nawet porządna rozmowa? Rozmawiaj, a gdy już będziesz mieć po setkach prób pewność, że się porozmawiać, wyjaśnić, przekonać nie da, wtedy:
100. odejdź bez żalu.
Żeby była jasność - ja proponuję rozmowę. Odejście to wyjście awaryjne, setne w kolejności, ale może być konieczne. Powstrzymaj jednak swój smutek. Psucie wszystkiego gdy w życiu traci się jedną rzecz to głupota. Należy tworzyć, nie niszczyć - NIGDY nie myśl o śmierci jako o rozwiązaniu, masz zawsze tysiące możliwości w życiu. Twórz, ile jesteś w stanie, a nie daj się depresji i nigdy nie niszcz siebie, życia.
Jestem zszokowany tym, że kobieta może być w nastroju samobójczym, bo facet ją zostawił. Czy autorka wątku całe swoje życie zamierza opierać na bardzo niepewnym filarze - związku z facetem? To ślepa uliczka, droga donikąd. Związek miłosny jest tylko ustną deklaracją, niezmiernie ważną, ale nadal tylko deklaracją.
Proponuję więc, żebyś skupiła uwagę bardziej na budowaniu siebie, rozwoju własnym i chwilowo zapomniała o facecie. Raczej nie zapomnisz, ale nie myśl o końcu tego związku w kategoriach końca świata. Poza tym facet nie ma prawa stawiać warunków. Podejrzewam, że jak przestaniesz go naciskać i będziesz żyła własnym życiem, to wróci.
" MY młodzi rozmawiamy" naprawdę dużo rozmawiamy ... ale on mi nie wierzy
" MY młodzi rozmawiamy" naprawdę dużo rozmawiamy ... ale on mi nie wierzy
To są monologi w takim razie, a chodzi o dialog. Nie wiem, co Ci poradzić, jeśli nie jesteś wysłuchana. Ale na pewno nie pakuj się w czarne myśli, one nie pomagają w niczym. Nikomu. I nigdy.
Dziękuje...
Tworzę , i kocham całym sercem właśnie Jego !
Szukaj pomocy tak długo az ja znajdziesz, czasami trwa to bardzo długo, nie spiesz sie, bo na ukończenie mety i tak przyjdzie czas.
czytając twojego posta zastanawia mnie jedno.skoro byliscie razem ,rozmawialiści ,w miare poznaliscie siebie to skad te rozbieznosci:
1/. rozmawialiscie, byliscie sobie bliscy,dlaczego nie powiedzialaś mu wiec o przyjacielu?
2/. zaangazowaliscie sie w ten zwiazek ,czy to tylko twoja wersja,bo dlaczego on sie odkochał w tydzień?
3/. jak bardzo on ci ufał ,skro teraz nie chce nawet sluchać twoich wyjasnien ,tłumaczeń itd?a może zdazyło sie coś po drodze co dalo mu do myslenia?
ponadto piszesz ze chcesz go odzyskać a zaraz potem ,że chcesz PRZESTAĆ BYĆ.
kto dał ci prawi aby rozporządzać tym co i tak dostajemy tylko na chwile?nie ma wokół ciebie nic co sprawia ,że chce ci sie zyc?
jakimi wartosciami sie w yciu kierujesz, jakie masz cele -co przemawia o twojej wartości jako człowieku?
ludzie na swiecie zmagaja sie z powtornymi tragediami-wowczas czerpią z tego siłe do dalszej walki ,nie poddają sie!
dla ciebie twoja sprawa-jest tragedia-ktorą sama sobie zgotowałaś.to nie - zły los zapukał do twych drzwi i skazał cie na cierpienie:w bólu i chorobie;
swiadomie prowadziłaś korespndencje ;jesli była to blahostka ,to czemu nieznana dla twojego najblizszego towarzysza?
sama widzisz ,że jest tutaj ukryte jakieś drugie dno i coś mi sie wydaje ,że gdzieś po drodze mieliscie już jakieś problemy,ale jakie.....hm,nie wiadomo!
a może faktycznie pojawił sie ktoś ...kto spelnia dojrzałe oczekiwania...kto wie? -skoro On tak szybko odszedł/odkochał sie/zapomniał?