Kochane! Od miesiąca jestem szczesliwą męzatką. Mój mąż nigdy nie dawal mi powodów do zazdrości,...zawsze powtarza mi jak bardzo mnie kocha i jak wazna dla niego jestem. Zwykle jestem osobą dość pewną siebie i nie robię mu scen np za to ze patrzy na inną dziewczyne - choc w mojej obecnosci sie to raczej nie zdaza - ja lubie komentowac - o zobacz kochanie jaka ładna dziewczyna- nigdy nie miałam z tym problemu. Ufamy sobie bardzo , jednak ostatnio usłyszałam OD MOJEGO M o jakiejs kolezance ze szkoły której szukał na portalach społecznosciowych, slad po niej zaginął . Kolegowali sie w ostatniech klasie technikum - ona poznała faceta i zupełnie ucieła ze wszystkimi kontakt. Nagle odwiedziła moich teściów - zeby odszukac mojego M i zostawiła numer do siebie. Jak sie o tym dowiedziałam cos mnie ukuło .... Jakas laska nachodzi moich tesciów i szuka mego męża... Okaząło się ze rozstała sie z facetem i nagle postanowiła odnowić kontakty. Wszytsko pięknie ładnie gdyby n ie dziwna ekscytacja mojego M na wiadomosc o niej. Od razu do niej zadzwonił . Mówił ze chce zebysmys ie poznały i zalezy mu zebym ją polubiła... mi sie jakos nie specjalnie to widzi. Sama nie wiem dlaczego, czuje sie dziwnie... Wiem ze nie powinnam ale nie potrafie zgasic tej czerwonej migającej lampki . Powinnam z nim pójsc na spotkanie z nią i postarac sie ją poznac i nawet polubic ale czy to mozliwe? Czy to jakis znak, sygnał ze cos sie kroji? Mój M zauwazył ze zle reaguje na inf o niej , nie powinnam chyba tego pokazywac. Czy wam sie cos takiego przytrafiło? Zapewne przesadzam i panikuje bo dotąd byłam jedyną kobieta nie liczac mamy i siostry... a tu sie pojawia jakas kolezanka. On twierdzi ze miedzy nimi nigdy nic nie było.. ze nawet mu sie nie podobała - tylko sie lubili . Ehh głupie babskie myslenie...
Podobne tematy
nikt mi nic nie powie?? ![]()
Desire1987 sytuacja jest specyficzna, ale skoro jesteś pewna uczuć męża i ufasz mu, to pójdź na spotkanie razem z mężem. My kobiety mamy tendencję do ubarwiania rzeczywistości. Bądź dobrej myśli, poznaj tę dziewczynę i sama ocenisz jakie są jej intencję.
dokładnie tak jak napisała Roskalinda
pójdź na spotkanie razem z mężem:)
kochacie się jesteście pewni swoich uczuć więc nie ma co się martwić:)
to takie fajne spotkać się z kimś kogo nie widziało się kupę lat ![]()
może akurat sie polubicie ![]()
Wiesz, na pewno wiele kobiet poczułoby zazdrość na Twoim miejscu, ale skoro jesteście małżeństwem, kochacie się, to nic nie zaszkodzi, jeżeli po prostu pójdziesz z mężem na spotkanie z Nią, być może naprawdę to tylko zwykła koleżanka i nie ma się czym przejmować.
Pozdrawiam
.
zazdrość( oczywiście ta zwykła nie chorobliwa) jest rzeczą normalną:) ale pamiętaj o zaufaniu. Czas pokaże kim Ona jest, a jeśli nie pójdziesz i się nie przekonasz to tylko do siebie będziesz mogła mieć pretensje, bo nie będziesz wiedziała, czy ta zazdrość jest uzasaniona. A tak z drugiej strony to bardzo pozytywne, że mąż chce żebyś poznała jego koleżankę:) spójrz na to z tej strony. Gdyby miał coś na sumieniu pewnie by się obawiał:), a tu proszę... nie musiałaś nalegać i wyszło to od Niego.
Zgadzam sie z postami powyższymi.. piszesz ,że ufasz więc ufaj.. pewnie,że sama wiem co to jest kobieca intuicja ale musisz uzbroic się w cierpliwośc i przekonac się czy jest czym sie niepokoic.. idź z nim na to spotkanie, usmiechaj sie.. nie daj mu poznać ,że to jest coś co Ci lezy na watrobie.. poprostu przyjrzyj się sytuacji... Inna twoja postawa może tylko spowodować ,że będzie coś robił bez Twojej wiedzy.. a potem sie wytłumaczy, że nie chciał Cie denerwować.. ![]()
Macie racje...powinnam isc usmiechac sie byc miła i starac sie poznac kolezanke. Wybadac jakie ma zamiary...czy przypadkiem nie bedzie szukac pocieszenia w ramionach mojego kochanego przystojnego i baaardzo wrazliwego na ludzką krzywde męza po rozstaniu z facetem. Od poczatku trzeba trzymac ręke na pulsie.
W niedzielę mamy się spotkac.
napisz koniecznie jak było ![]()
.. i jeszcze jedno..bardzo ważne; żebyś jej tez nie dała poznać ze coś Ci nie pasuje..lub powiedzmy.. niepokoi.. sprawiaj wrażenie pewnej siebie i swojego męża...
... znam się trochę na " koleżankach"...
Desire1987
...co słychać? jak było..?
Nie byliśmy... w sobote wypiłam za duzo piwa- zatrułam sie i cała niedziele spędziłam w łóżku zwracając wszystko co wzięłam do ust. Mój M zadzwonił do kolezanki wieczorem zeby powiedziec ze jednak nie pasuje nam - JEJ TEZ JAKOS NIE PASOWAŁO WIĘC DOBRZE SIE ZŁOZYŁO. Jak słuchałam jego 40 minutowej rozmowy to krew mnei zalewała... Mój M postawił sobie za cel zeswatać ją ze swoim kolegą. Opowiadał jej ze ma mieszkanie, jakim samochodem jezdzi ( jakby to było wazne) i wogóle jaki on jest, potem oferował jej pomoc swego brata jako mechanika, swoją jako hydraulika i szwagierki jako fryzjerki . Byłam tak poirytowana i w myslach powiedziałam do siebie - tak jeszcze zaproponuj jej pogotowie sexualne . Mówiłam mu zeby sie nie bawil w to całe swatanie... laska ma 30 lat i to troche dziecinne , tym bardziej ze ten kolega chyba jeszcze o niczym nie wiedział. Moj M sie uparł i nie trafiaja do niego moje argumenty. i to narazie tyle z tematu kolezanki.
i wogóle jaki on jest, potem oferował jej pomoc swego brata jako mechanika, swoją jako hydraulika i szwagierki jako fryzjerki . Byłam tak poirytowana i w myslach powiedziałam do siebie - tak jeszcze zaproponuj jej pogotowie sexualne .
Zdaje sie, ze intuicja Cie nie zawodzi...
Nie patrz na kolezankę, tylko poprzyglądaj sie swojemu M.
Fajny ma wzorzec kontaktów, nie ma co...
Zawalcz o siebie w tym zwiazku.
A i zapomniałam wam powiedzieć... wszyscy którzy ją znają tj. szwagier, szwagierka, tesciowie twerdza ze to świetna dziewczyna i ze nie mam sie czego obawiac bo oni sie przyjaznili i nic wiecej, ze jak przyszła do tesciowej to ogladały płyte z naszego wesela i ona jest taka niezmiała i grzeczna ze niby nie chce problemów robic etc... a mi dalej szaleje czerwona lampka w głowie...
Mnie tez by szalała bo przerobiłam tego typu temat na własnej skórze... Obserwuj swojego M... i rób dobra mine do złej gry.. to nie ejst łatwe ale skutkuje.
Mnie tez by szalała bo przerobiłam tego typu temat na własnej skórze...
ja tez...
zaczęło sie niewinnie od kolezanki z przeszłości, ale potem to juz ruszyła lawina kolezanek, bo pusciły hamulce uzależnienia od romansów.
Nie no jakz nam swego M to on napewno nie wdał bys ie w cos takiego... tylko ja nie znam intencji tej panny i to mnie troche drazni,... on do wszytskich jest taki serdeczny i pomocny - dlatego oferował jej pomoc bo biedulka sama sobie nie poradzi przeciez ...oby ona nie naduzywała jego dobroci ....
Zainteresował mnie twój watek gdy przeczytałam twoje pierwsze zdania z postu "Mój mąż nigdy nie dawał mi powodów do zazdrości,.."
Może na wstępie spytam czy twoim mężem jednak został ten facet z wątku "Nowe życie na minusie?" bo doskonale pamiętam że gdzieś pisałaś ile przez niego płakałaś, bo ukrywał telefon, że zrywaliście i wracaliście.
I to ten facet co miał poukrywane długi i wyszło to na jaw przed ślubem?
Pytam bo nie wiem może zmieniłaś faceta , a jeśli to tamten to zdaje mi się ze powodów do zazdrości dawał ci nie mało.
No ale wracając do tego wątku, czytam że większość mówi ci by obserwować i nie reagować przesadnie. Zgadzam się z tym ale tez uważam że w małżeństwie ukrywanie prawdziwych uczuć , a ty to robisz nie wyjdzie wam na dobre.
Szczerość i zaufanie w związku to podstawa.
Moim zdaniem bez emocji powinnaś usiąść z mężem i zwyczajnie po ludzku powiedzieć jak przeżywasz tą całą sytuację.
Nie ukrywać pod uśmiechem że wszystko jest ok , jak z twojej strony nie jest.
Albo twój wybranek okaże się dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem i zrozumie twoje lęki, obawy albo jak gówniarz zbagatelizuje sprawę.
Nic w związku nie jest w stanie zastąpić szczerych rozmów o wszystkim, nie tylko o radościach ale i o troskach.
YYY FAKTYCZNIE " nOWE ZYCIE NA MINUSIE " TO MÓJ WATEK A TEGO DRUGIEGO TO NIE KOJARZE... mój M nie ukrywał telefonu i nigdy sie nie rozstalismy... moze mnie z kims pomyliłas:) Długi sa spłacone:) na szczęście poradzilismy sobie z tym....Wracając do watku:
Narazie wstrzymam się z romowa na ten temat... poczekam na rozwój wydarzen... faktycznie musze dac dziewczynie szanse - poznac ją i jak sie moje nastawienie nie zmieni to z nim pogadam...
dlatego oferował jej pomoc bo biedulka sama sobie nie poradzi przeciez ...oby ona nie naduzywała jego dobroci ....
No własnie - tacy "pomocowcy" zawsze kiedyś na jakies bidulki czy to emocjonalne czy fizyczne trafią. A te bidulki przyciągają takich pomocowców.
Np. wszystkie "kobiety" mojego męza to tez bidulki z potrzaskanymi życiorysami i po nieudanych zwiazkach
Także uważam, że powinnaś porozmawiać ze swoim M.
Nie dziwię się, że włączyła Ci się czerwona lampka.
Rozumiem, że można pogadać z kumpelą, ale takie rozmowy, takie oferowanie "pomocy" to wg mnie przesada. Od takich "pomocy" często zaczynały się romanse wielu ludzi, dlatego nie wolno tego bagatelizować.
Jak mówisz, dziewczyna jest dorosła, to dziecinne, by Twój mąż bawił się w Jej swatkę, hydraulika i nie wiadomo co jeszcze.
\Po prostu powiedz mu , że Ciebie to boli, jak pisano rozmowa, szczerość to podstawa udanego związku.
Nie no jakz nam swego M to on napewno nie wdał bys ie w cos takiego... tylko ja nie znam intencji tej panny i to mnie troche drazni,... on do wszytskich jest taki serdeczny i pomocny - dlatego oferował jej pomoc bo biedulka sama sobie nie poradzi przeciez ...oby ona nie naduzywała jego dobroci ....
Mój mąz jest identyczny i akurat o jego intencje byłam i jestem spokojna natomiast " koleżanka" ..hmhmhm to juz inna bajka.. ona to po swojemu zaczęła wykorzystywać...dlatego jest to dość ..nazwijmy to" niebezpieczna" sytuacja..
Odnosze wrażenie ,że przez specyfike tego działu na forum troszke darmatyzujecie kobitki.
Dla mnie jest oki
Desire1987 jak dla mnie , spodobało mi się , że naturalne dla Twojego męża jest to ,że idziecie razem na to spotkanie , że nawet Twoje problemy z Piwkkiem nie spowodowały , aby poszedł sam.
Że Ona również nie napierała na to spotkanie wiedząc ,że nie macie na to czasu w pierwszym umówionym terminie. I miło popatrzeć ,że w tym wątku ktoś opowiada o swoim związku My .
Pięknie
Wracając , bo rozmarzyłam sie troszkę.
Nie dramatyzuj to po pierwsze , po drugie poznaj najpierw "wroga" , a później będziemy się z Tobą martwić.
Napisz jak już poznasz tego" potwora" , co tak zaburzył Twoje poczucie bezpieczeństwa .
Z góry zaznaczam ,że niebagatelizuję , gdyby ktoś odebrał w ten sposób moje słowa.
Pozdrawiam cieplutko
Aniu wcale nie odbieram tego co napisałas jako bagatelizowanie:) Kurcze jak sie watek rozwinąl:) ja ostatnio przymierzałam sie do rozmowy... ale zdazyliśmy sie pokłocic i 2 dzien nie gadamy... o kolezanke jestem troche spokojniejsza- moze dlatego ze od n iedzieli nie słysze o niej zadnej wzmianki... moze nie taki diabeł straszny...
Aniu wcale nie odbieram tego co napisałas jako bagatelizowanie:) Kurcze jak sie watek rozwinąl:) ja ostatnio przymierzałam sie do rozmowy... ale zdazyliśmy sie pokłocic i 2 dzien nie gadamy... o kolezanke jestem troche spokojniejsza- moze dlatego ze od n iedzieli nie słysze o niej zadnej wzmianki... moze nie taki diabeł straszny...
Szkoda czasu słońce na kłótnie masz fajnego gościa u boku i niechwał się nim tak na forum , bo my wszystkie nieszczęśliwe szukamy takich . Pozdrawiam i całuję ![]()