Witam serdecznie.
Od miesiąca mieszkam razem ze swoim Narzeczonym, z którym jestem prawie od 2 lat.
Od razu przejdę do sedna sprawy. Martwi mnie to, że niemal codziennie musi on wypić 2-3 piwa wieczorem, oglądając TV.
Ja sama czasem (2-3 razy w miesiącu) wychodzę ze znajomymi na piwo do pubu, ale odbywa się to na zasadzie - jedno piwko, przejdziemy się gdzieś, zamawiamy pizzę i do niej drugie piwko, pijemy powoli, śmiejemy się, a potem kulturalnie wracamy do domów. Natomiast mój Narzeczony pije sam (ja nie przepadam za piciem w domu). Nie przypominam sobie, żeby nie było piw w lodówce. Dodam, że ma on problemy finansowe i niekiedy ja mu pożyczam pieniądze na czynsz. On pracuje, a ja studiuję i dorabiam i większość pieniędzy dostaję od rodziców.
Gdy nie mieszkaliśmy razem, również pił piwo (gdy u siebie nocowaliśmy, lub wychodziliśmy na miasto), czasem mu towarzyszyłam i piłam z nim, a czasem pił sam. Jak jeszcze byliśmy zwykłymi znajomymi, to często pisał mi, że pije piwo itd. Wówczas mnie to nie martwiło, bo każdy lubi czasem się napić, ale przeraziło mnie to, gdy spędzamy czas na co dzień razem i widzę, że pije codziennie...
Jestem przewrażliwiona, bo miałam w rodzinie alkoholika (bardzo bliska osoba - ale nie rodzice! - którą często widziałam pod wpływem alkoholu, ostatecznie popełnił samobójstwo kilka miesięcy temu...) i po prostu zastanawiam się, czy mam powody do zmartwień,jeśli chodzi o Narzeczonego.
Próbowałam z nim o tym rozmawiać, to jedyne, co usłyszałam, że : "to normalne, i przecież nie chodzi pić z kolesiami pod sklepem, tylko pije kulturalnie w domu"
Macie podobne doświadczenia? Proszę o pomoc.