Witam, mam problem. Krótko mówiąc około roku temu spotykałem się przez krótki okres czasu z pewną dziewczyną, bardzo mi na niej zależało powiedziałbym nawet, że zakochałem się w niej, to było gwałtowne uczucie, ale rzuciła mnie z powodu miłości do swojego byłego chłopaka. Od czego czasu, mimo że spotykałem się z różnymi dziewczynami nie potrafiłem poczuć do żadnej głębszego uczucia, nasze znajomości kończyły zazwyczaj na pisaniu oraz jednym lub dwóch spotkaniach, po których "zawieszałem" znajomość. Chodziłem również na imprezy czy wychodziłem gdzieś ze znajomymi, ale to były takie wypady z nudów dla zabicia czasu. To wszystko było takie nijakie... Trochę ponad pół miesiąca temu poznałem dziewczynę, przyszła ze znajomym, który tytułował się rzekomo jej chłopakiem, ale zachowywał się wobec niej bardzo nie w porządku w obecności kolegów (m.in. i mnie), chamsko zachowywał się w stosunku do niej. Od razu zaznaczę, że nie poczułem do niej nic od razu, może trochę spodobała mi się fizycznie, ale nic poza tym. W ciągu 3 dni po tym spotkaniu udało nam się zgadać i pierwszy raz się spotkaliśmy. Od samego początku dobrze nam się rozmawiało, dowiedziałem się, że ów kolega nie jest jej chłopakiem, spotyka się z nim nic poza tym. Umówiliśmy się też kolejnego dnia, też było miło od tego czasu spotykaliśmy się około 8 dni z jednym dniem przerwy dzień w dzień i tak jest do dziś, bardzo dużo rozmawialiśmy o sobie, o nas, o wszystkim. Podczas jednego z tych spotkań po tych 8 dniach doszedłem do wniosku, że coś czuję do niej i przytuliłem ją kiedy siedzieliśmy nad rzeką, ona nie protestowała, powiedziała że jeśli chcę to mogę to zrobić. W dwa dni po tym spytałem się jej czy chciałaby, żebym został jej chłopakiem zgodziła się na to, po 10 dniach znajomości zostaliśmy parą, czego nie mogę zrozumieć, sam nie wiem czemu o to spytałem. Przedstawiła mnie swoim rodzicom jako swojego chłopaka i wydaje mi się, że mnie zaakceptowali, to są bardzo porządni ludzie, moi zresztą też polubili ją. To, co do niej czuję to nie jest jakiś wielki żar namiętności czy nie wiadomo, co. To jest takie dziwne spokojne uczucie, zależy mi na niej, nie chcę jej zranić, bardzo lubię jej zapach, kolor oczu, uwielbiam dotykać jej włosów i z rozmawiać z nią, to jak się uśmiecha, kiedy jej nie ma tak mnie dziwnie kłuje. Powiedziałem jej o swoim uczuciu, ale kiedy spytałem o to co ona do mnie czuje stwierdziła, że nie umie tego dokładnie określić, na pytanie czemu się zgodziła być ze mną powiedziała że "tak chciała". Wiem, że jestem jej pierwszy chłopakiem na poważnie i że ktoś zranił ją wcześniej, raz mi powiedziała, że nie będzie starała się o żadnego. Ja się staram o nią tak bardzo jak potrafię. Tylko, że teraz sam nie wiem w jakiej ja sytuacji jestem, czy to wszystko nie rozwinęło się za szybko? Ja też nie chciałbym się sparzyć po raz drugi, a nie jestem pewien czy ona coś do mnie czuje, czy jest tylko ze mną bo jest. Parę razy powiedziała mi, że "jestem porządny i pytała gdzie wcześniej byłem?", ostatnio stwierdziła też, że jestem dla niej za dobry. Nie chciałbym też jej skrzywdzić, bo bardzo mi na niej zależy, ale sam nie wiem co mam o tym myśleć wszystkim. Od 3 dni chodzę smutny i dopytuje się mnie czemu, a ja sam nie umiem dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem wogóle gdzie ja jestem w tym momencie? Proszę o jakąś poradę, co ma zrobić.
Podobne tematy
kiedy jej nie ma tak mnie dziwnie kłuje
To dobrze,to znaczy że jest coś więcej
PŁYŃ NIE ZASTANAWIAJ SIĘ !
witajgłowado góry-to niejest koniec swiata ze dziewczyna nie wyznaje ci milosci po tak krotkiej jak mowisz znajomości.
1/. dajcie sobie wiecej czasu-to ze duzo rozmawiacie to super,ale to czas pokaze jak wasz zwiazek bedzie ewoluował
2/. boisz sie aby sie nie sparzyc.chyba jestes swiadomy ze ludzie czasami pzechodza przez duzo zwiazków "szukając "tej swojej idealnej milości.nie mozesz sie poddawać ,bo ona skomentowala cie:jesteś porządny-to komplement
3/. może owa kobietka jest rowniez ostrożna-skoro przedstawiła cie swoim rodzicom-to chyba nie traktuje cie niepowaznie
4/. skoro Ona przyszła na impreze z pustym gościem ,poznała ciebie,polubiliście sie-może ona równiez zrozumiła ze są normalni,poukładani ludzie w zyciu;ona tez ma swoje uczucia i rozsadek i tez pewnie mysli o waszej relacji.
5/. nie doszukuj sie na siłe problemów
6/. jeśli oboje sie zaangazujecie bedzie cudownie-ale nie możesz zakładać tak od "razu",że bedziecie ze soba do konca zycia.po maleńku!dajcie ponieść sie chwili.niech czas was sprawdzi!
7/. nie zamykaj sie i nie oplakuj;bo tak na prawde to panicznie boisz sie ze ona cie juz przekresliła.a;e czy już tak zrobiła-no nie!(bynajmniej tego nie piszesz);ona jest indywidulana jednostka i ma swoje uczucia i przemyslenia.u niej może jest to miła znajomośc a nie jeszcze głeboka milość:
SPOKOJNIE!!!!!!
(...) To, co do niej czuję to nie jest jakiś wielki żar namiętności czy nie wiadomo, co. To jest takie dziwne spokojne uczucie, zależy mi na niej, nie chcę jej zranić, bardzo lubię jej zapach, kolor oczu, uwielbiam dotykać jej włosów i z rozmawiać z nią, to jak się uśmiecha, kiedy jej nie ma tak mnie dziwnie kłuje.
(...) Proszę o jakąś poradę, co ma zrobić.
Bardzo subtelnie o tym piszesz
i to moze byc poczatek czegos wielkiego.
Nie rob nic na sile,przekonaj sie po prostu co czujesz, daj Jej troche czasu, pozwoj i Jej sie przekonac.
dobrze to widze
z takiego spokojnej przyjażni z szcyptą uczucia jest najlepsza miłośc którą sie buduje, a nie z żaru namiętności który znika i sie okazuje że już nic Dwoje ludzi nie łączy. Ona potrzebuje czasu bo jest po trudnym związku to zrozumiałe więc jej go daj:) Najwyżej sie sparzysz ale przynajmniej nie bedziesz niczego żałował
Myślę, że ona powiedziała to co powiedziała bo woli być ostrożna. Jest trochę asekuracyjna. Możłiwe, że wynika to z lęku przed porażką, odrzuceniem. Może to być lęk przed zaangażówaniem, wejściem w poważny zwiazek skoro wczesniej nie była w żadnym. Ona potrzebuje czasu aby oswoić się z nową dla niej sytuacją, dlatego nie przyspieszaj tego, nie naciskaj. Myślę, że ona jak najbardziej jest zainteresowana tylko ostrożna w nazywaniu uczuć. Cieszcie się sobą, poznawajcie. Dajcie sobie przestrzeń dla tych kiełkujących uczuć.
Myślę, że ona powiedziała to co powiedziała bo woli być ostrożna. Jest trochę asekuracyjna. Możłiwe, że wynika to z lęku przed porażką, odrzuceniem. Może to być lęk przed zaangażówaniem, wejściem w poważny zwiazek skoro wczesniej nie była w żadnym. Ona potrzebuje czasu aby oswoić się z nową dla niej sytuacją, dlatego nie przyspieszaj tego, nie naciskaj. Myślę, że ona jak najbardziej jest zainteresowana tylko ostrożna w nazywaniu uczuć. Cieszcie się sobą, poznawajcie. Dajcie sobie przestrzeń dla tych kiełkujących uczuć.
Rozumiem to, ja też odczuwam lęk przed odrzuceniem i to mnie ciągle dręczy, nie wiem jak się tego pozbyć, a ona jest dla mnie kimś wyjątkowym w porównaniu z dziewczynami, z którymi spotykałem się wcześniej. Jest zupełnie inna, ma inne podejście do wszystkiego, nie chciałbym jej zawieść w niczym, a tym bardziej stracić jakimś głupim i nie przemyślanym zachowaniem. Po prostu chodzi o to, że się chyba boję, bo nie umiem tego inaczej nazwać? To wszystko, co jest między nami zaszło tak szybko, trochę mnie to przytłacza.