Witam.
Mama wychowywała mnie sama, dopiero jak zaczęłam dorastać zaczęła żyć ze swoim obecnym partnerem. Zawsze czułam się gorsza, bo nie miałam ojca i normalnej rodziny. Do tego byłam grubym dzieckiem, rówiesnicy zawsze się wyśmiewali ze mnie. Nie raz wracałam z przedszkola albo szkoły zapłakana. Nigdy nie miałam dobrych koleżanek, mama trzymała mnie krótko, nie pozwoliła nigdzie wychodzić, zawsze najważniejsza miała być szkoła. Szybko moją "samotność" zaczęłam topić w książkach. Byłam typowym molem książkowym, zawsze wszędzie chodziłam z książką. Myślę że wtedy odsunęłam się całkowicie od ludzi. Zero przyjaciół, koleżanek, trochę bałam się ludzi. Zresztą nigdy też nie byłam ciekawą osobą, nie miałam żadnych zainteresowań i nigdy nie miałam nic ciekawego do powiedzenia. No i tak zostało do dziś.
Mam 25 lat, chłopaka z którym jestem 7 lat ( do dziś się zastanawiam jak mi się udalo kogokolwiek poznać, kto chciałby ze mną być), czekamy teraz na nasze dziecko. Dalej jestem sama, nie mam zadnej przyjaciółki, nikogo z kim mogłabym porozmawiać. Zresztą i tak nikt nie chce mnie słuchać..... Czuję się ignorowana i całkowicie lekceważona. Czasem zaczynam coś mówić przy rodzinie, a oni automatycznie zaczynają zajmować się czym innym, wchodzą mi w słowo i zaczynają rozmawiać między sobą. W pracy też mam czasem takie wrażenie, że nikt nie chce słuchać co mam do opowiedzenia.
Nawet na forum nie potrafię się odnaleźć i jak czasem o coś zapytam nikt mi nie odpisuje.....
Zaczynam powoli mieć dosyć wszystkiego, nic mnie nie cieszy. Najchętniej to bym siadła i nic nie robiła. W domu mam syf, nie potrafię się zabrać za sprzątanie czy cokolwiek innego. w pracy czuję się całkowicie wypalona. Zawsze chciałam pracować w biurze z papierkami, a teraz bym to wszystko wrzuciła do kosza....
W sumie nie wiem nawet po co to piszę. Czuję się po prostu samotna, opuszczona przez wszystkich, a w sumie przez nikogo, bo nigdy nikogo nie miałam. A jak już mogłam mieć zawsze coś psułam, odsuwałam się. Po prostu nie jestem chyba przystosowana do życia w społeczeństwie....