netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

5 odpowiedzi2 904 wyświetleniazałożony przez Dibbs, 28.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Witam wszystkich, jestem tu nowy ale chcialbym przedstawic wam moja sytuacje i poznac wasze opinie i rady.
Bylismy razem od 10 miesiecy, dla jednych malo, dla innych dlugo, ale byly bardzo intensywne. Mamy po 23 lata ale jestesmy stosunkowo dojrzali i oboje mamy za soba kilka zwiazkow mniejszych i wiekszych. Oboje od samego poczatku wiedzielismy ze tym razem to cos znacznie wiecej. Bardzo szybko zakochalismy sie w sobie i bylo nam jak w niebie razem. Niestety to co czulem do niej i to w coraz wiekszym stopniu, po prostu mnie przerastalo, balem sie tego. Balem sie czegos tak powaznego poniewaz spokojnie widzialem ją w mojej przyszlosci i nie mowie tu o roku czy dwoch. Ona czula to samo, bo sama mi to powiedziala wprost. Niestety mi to nigdy nie przeszlo przez gardlo... I tu zaczyna sie poczatek konca ktory doprowadzil do obecnej sytuacji. Przez ten irracjonalny strach i glupote, bo inaczej tego nie mozna nazwac, sprawialem jej wiele przykrosci na rozne sposoby. Odpychalem ją od siebie czesto, bo bylem pewny ze ona i tak bedzie przez to jeszcze bardziej o mnie zabiegac. Bralem ją za pewnik. Bylem totalnie slepy bo ona nieraz dawala mi znac ze to dla niej bardzo przykre i ciezkie. Oczywiscie byly to pojedyncze przypadki, poza tym bylo cudownie jak zawsze i dawalem jej wtedy wszystko od siebie. Nie wytrzymala juz niestety tej hustawki emocjonalnej. Dodatkowo przez to zet ak bardzo ją kocham bywalem bardzo zadrosny. Co prawda nie dawala mi duzo powodow do zazdrosci ale potrafilem czesto wypomniec jej bylych w niezbyt mily sposob. Gwozdziem do trumny dla niej byl moj kontakt z moja byla, ktorego wyjatkowo nie mogla zniesc. Bylem z moja byla w stosunkach kolezenskich, niezbyt czesty kontakt, ale mialem po niej wiele pozostalosci roznego rodzaju, gdyz bylismy razem ponad 2 lata. To jakies wspolne fotki na koncie na nk na ktore juz od dluzszego czasu nie wchodzilem, jakas jej bielizna zaplatana w mojej szafie odkryta przez nia jak pomagala mi sie przeprowadzac, jakies wiadomosci, zarowno z czasow jak z nia bylem i obecnych. Najgorsze ze kiedy pewnego dnia mielismy jakas mala sprzeczke, zagadalem do bylej na gg i napisalem tam pare przykrych rzeczy o niej, ktore na moje nieszczescie ona potem przeczytala. Miala manie sprawdzania mnie jesli chodzi o ta byla.  Bylem totalnie slepy, zamiast zerwac ten kontakt i miec spokoj, brnalem wto, krzywdzac moja milosc. Ze wzgledu na nasze ogromne uczucie i to jak wspaniale bylo nam razem, ona znosila to bardzo dlugo. Ale nie moge sie teraz dzwic ze taka hustawka emocjalna musi kiedys wykonczyc czlowieka. Oczywiscie ona tez miala swoje za uszami, jak kazdy, ale ja zdecydowanie przesadzalem i to wylacznie moja wina. Ta swiadomosc boli jeszcze bardziej.
Tydzien temu w piatek jak to ujela "cos w niej peklo" i poinformowala mnie ze juz nie ma sily i mam ja zostawic. Uznalem ze poniosly ją emocje wiec przeprosilem kilka razy, przytulalem dlugo i zapewnialem ze kocham. Po tym pisalismy do siebie i dzwonilismy i nic jednoznacznie nie wskazywalo na to ze to juz naprawde koniec. Dwa dni pozniej czyli w niedziele musialem wyjechac z miasta na jakis tydzien i przed pociagiem podjechalem do niej po cos co zostawilem. Wszedlem pogadalismy chwile neutralnie i juz chcialem wychodzic kiedy ona chwycila mnie za reke i powiedziala zebym poszedl z nia do jej pokoju. Polozylismy sie na lozku, przytulilem ją, a ona w jednej chwili wpadla w ogromny placz, cala sie trzesac. Zdolala tylko wydusic z siebie "nie chce zebys wyjezdzal". Po chwili uspokoilem ją i ku mojemu zdziwieniu zaczelismy sie calowac, piescic i w koncu kochalismy sie. Dwa razy. Wychodzac powiedzialem jej jeszcze raz jak bardzo ja kocham i chce zeby bylo dobrze, tylko potrzebuje troche pomocy z jej strony i wsparcia. Dla mnie ten dzien byl jednoznaczny i z pewnoscia nie wskazywal na to ze ona ze mna skonczyla. Bedac poza miastem, dzwonilem do niej i tu sie dopiero zaczelo. Slyszalem tylko za kazdym razem ze ona musi miec teraz czas dla siebie, chce sie uczyc  (ma poprawke we wrzesniu) i ze ona juz podjela decyzje i jej nie zmieni. Nie musze wam chyba mowic co dzialo sie dalej. Najgorsze co moglem chyba robic, czyli dzwonienie, pisanie, wyslalem kwiaty z liscikiem, zapewnianie jak ją kocham, ile zrozumialem przez to wszystko, ze juz nie bedzie tej emocjonalnej jazdy, ze otworzylo mi to oczy ze moge ja stracic... Ogolna desperacja, wielu z was pewnie wie doskonale o czym mowie. Troszke sie uspokoilem ok. piatku i wrocilem troche szybciej bo liczylem ze osobista rozmowa cos wskora. Napisalem jej nawet recznie list na 8 stron, ktory naprawde byl prosto z serca. Jak sie pewnie domyslacie fail byl jeszcze wiekszy niz przez telefon. Totalna sciana z jej strony. Ani lzy czy przejecia czytajac moje wypociny i widzac moja skruche. Powiedziala ze jej uczucia sie nie zmienily, ale ze ona nie ma juz sily, nie ufa mi juz i nie potrafi uwierzyc w to co mowie. Bylo to dokladnie wczoraj popoludniu. Zaraz po wyjsciu dostalem jeszcze smsa "kocham cie ale nie potrafie zaufac", odpisalem jej tylko ze ma to sobie jeszcze raz dokladnie wszystko przemyslec kilka razy, a ja bede na nia czekal. Odpisala tylko "przemysle". I wlasciwie tylko to slowo trzyma mnie teraz przy zyciu. Jakby tego bylo malo zadzwonila do mnie poznym wieczorem. Bylem silny i udalem ze wszystko jest ok. Spytalem dlaczego dzwoni a ona na to ze nie moze sie uczyc, glosik miala bardzo przygnebiony. Pogadalismy jeszcze chwile i na tym by sie na razie cala historia skonczyla. Czy tylko mi sie wydaje czy wysyla ona teraz sprzeczne sygnaly? do tego jeszcze wczoraj usunela wszystkie nasze wspolne zdjecia z facebooka. Dobilo mnie to strasznie chociaz nie mam sie co dziwic.

Wiem jedno... Kocham ją najbardziej na świecie i zrobie wszystko zeby ją odzyskac.
Ten wstrzas byl mi chyba potrzebny i teraz juz nie boje sie moich uczuc i widze wszystkie swoje bledy i gdyby tylko dala szanse naprawilbym to. Ona twierdzi ze mialem juz wiele szans... Tylko ze ja nie bylem tego swiadomy

Jak myslicie, czy istnieje w ogole szansa ze wroci do mnie? Co robic zeby tej szansy pomoc? Poki co po prostu sie nie odzywam...

2

Odp: Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Wiele jest tu historii kobiet, które dały jednak kolejną szansę i się na tym kolejny raz przejechały.
Nie ma się co dziewczynie dziwić, sam doprowadziłeś swoim zachowaniem do tego, że coś pękło. Kobiety moga znieść bardzo dużo i wy faceci to wiecie i często wykorzystujecie KOLEJNY RAZ im dowalając, licząc potem, że przeciez kocha to wytrzyma ten KOLEJNY RAZ. I nagle jak dziewczyna już nie wytrzymuje to nastepuje cudowne otrzeźwienie, że nie nie ja sie zmienilem, ja juz tak nie bede, ja ją kocham. Jestes pewny, że nie mówisz tak tylko dlatego, że ona wreszcie postawiła ten mur? Ze gdyby kolejny raz ci wybaczyla to za jakis czas dalej byś sprawiał jej przykrość?
Myslę, że daje Ci "sprzeczne znaki", bo poprostu sama nie wie co zrobić, może rozum mówi daj sobie z nim spokój, ale serce wciąż mowi ze kocha. Ja się kiedyś kilka lat tak szamotałam, kochałam dalej i chciałam z nim być choć rozum mówił nie, gdy stawiałam mur, mówiłam, że to koniec, że ja już mam dość, on nagle mówił, że zrozumiał, że tak już nie bedzie, nadskakiwał itp, wiec ja w imię miłości wracałam, było chwilę dobrze i potem za jakiś czas znów popełniał te same błędy. Wreszcie, mimo że było mi bardzo ciężko odeszłam, on jeszcze kilka miesięcy potem pisał, dzwonił, błagał, ale ja już wiedziałam, że znów będzie tak samo. Może ona też doszła do takiego punktu...

Zastanów się dobrze czy Twoje deklaracje nie wynikają faktycznie z tego, że nagle wali Ci się grunt pod nogami, a jak ona wróci to za jakiś czas będziesz dalej się tak zachowywać, bo taki jesteś, ludzie się nie zmieniają z dnia na dzień.

Pisałeś "...powiedzialem jej jeszcze raz jak bardzo ja kocham i chce zeby bylo dobrze, tylko potrzebuje troche pomocy z jej strony i wsparcia". Chłopie, kto tu od kogo powinien mieć wsparcie? Musisz się sam z tym uporać, a nie że ona ma wrócić i jeszcze Ci w tym pomagać! Przestań myslec tylko o sobie!

Pomyśl nad tym wszystkim uczciwie, czy te Twoje deklaracje nie są tylko na chwilę...
Jeśli naprawdę w Tobie tez cos pękło ku lepszemu no to walcz...

3

Odp: Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Mysle ze latwo zauwazyc i ona na pewno to widzi ze dopiero teraz wszystko do mnie mocno dotarlo. Ja wierze w moja zmiane w 100%, w nic nigdy nie wierzylem bardziej. Nie boje sie juz tych uczuc ktore do niej mam, jestem pewniejszy tych uczuc bardziej niz czegokolwiek kiedykolwiek. Wiem jak to brzmi, ale jestem przekonany ze bylibysmy niesamowicie szczesliwi gdyby tylko teraz ona zebrala w sobie sily na ta jedna jedyna ostatnia szanse.

4

Odp: Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Powiedziała mi wczoraj ze ona nigdy nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki.
Boli jak wulgaryzm.. ale to niestety juz naprawde koniec... juz nie wierze w milosc
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza

5

Odp: Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Postanowiłem dać jej spokój, nie odzywać się, a ona wydzwania do mnie codziennie i wypisuje o jakieś pierdoły ze studiów, z życia... jakby nigdy nic się nie stało. Niby neutralnie ale miło, nawet z buziakami na czacie (a u niej to jest cos)

Po dyskusjach z przyjaciolmi, rodzicami postanowiłem ze za 2-3 tygodnie oswiadcze jej sie w domu kiedy beda jej rodzice.
Wiem ze ona mnie kocha i powiedziala mi nawet pare dni temu (niestety w zlosci) ze myslala o mnie tak powaznie ze chciala miec ze mna dzieci w przyszlosci, ale strasznie sie boje ze odrzuci oswiadczyny....

Co o tym myslicie drogie Panie?

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kobietki, potrzebuje Waszych opinii !

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026