Dziewczyny, od kilku dni codziennie długo czytam to forum. Jakos tak odrobinę ulgi mi to daje, odskoczni.
Chciałam sie Was zapytać co sądzicie o tym, jak rodzina zostawiającego powinna się zachować? Bo we mnie jest żal do jego rodziny (tak jak już pisałam w innym wątku zostawił mnie narzeczony z dnia na dzień, nie chodziło o zdradę), że byliśmy ze sobą 2 lata, byliśmy świeżo po zaręczynach, ja często byłam u niego w domu, rozmawiałam życzliwie, starałam się pomóc jeśli mogłam, widzieli, że bardzo go kocham i mi na nim zależy, widzieli nas szczęśliwych, nie odczuwałam jakiejś większej wrogości, a oni mają mnie teraz w dupie. Z tego co wiem jego rodzina jakoś nawet specjalnie nie wnikała w powody jego decyzji. Tak jak już pisałam, to były już drugie zerwane przez niego zaręczyny.
Czy ja jestem jakaś nienormalna myśląc, że po tym wszystkim "należałoby" mi się chociaż jedno miłe zdanie z ich strony? Czy to jest coś normalnego, że rodzina widzi, że facet nagle rezygnuje ze szczęśliwego związku, już drugi raz zrywa zaręczyny i nikt nawet się go nie zapyta chłopie o co chodzi, zastanów się nad sobą? Wiem, że moja rodzina inaczej by postępowała, tu nie chodzi o jakieś włażenie butami w czyjeś relacje, zadawnie mu miliona pytań itp, ale o jakieś zdrowe podejście. Nie wiem czy ja żyje iluzją, że tak powinno być czy zachowanie jego rodziny jest OK... co myslicie?