netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Moj chlopak, jego rodzina i ja

14 odpowiedzi6 091 wyświetleńzałożony przez biaq27%, 04.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moj chlopak, jego rodzina i ja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Moj chlopak, jego rodzina i ja

Witam wszystkich,
to mój pierwszy tego typu post na forum wiec bardzo proszę o wyrozumialosc.

Potrzebuje rady od osób postronnych, które ( mam nadzieje) spojrza na sytuacje obiektywnie.

Jestem ze swoim chkopakiem ponad 10 miesięcy, poznalismy się w pracy, zostaliśmy para po bardzo krótkim etapie randkowania. Od poczatku mialam pewne wątpliwości. Mimo tego, ze mój chlopak to bardzo dobry, pelen empatii i wrażliwy mężczyzna ma tez jedna wadę, która nie daje mi spokoju.
Oboje mieszkamy za granica, tyle, ze ja jestem tutaj sama od stosunkowo niedlugiego czasu, natomiast M. mieszka tutaj z rodzina od prawie 10 lat ( on 25, ja 26). Jednym z powodów dla którego wyjechalam do innego kraju byla chęć usamodzielnienia się i odcięcia od toksycznej rodziny, za która mimo wszystkiego zlego tesknie i z racji tego, ze jestem tutaj sama doskwiera mi samotność. Mój M. nadal mieszka ze swoja rodzina i jest z nią mocno związany, z moich obserwacji wynika, ze pelni role opiekuna ( tata alkoholik, na prawdę agresywny w stosunku do mamy, mama- nadopiekuńcza i uslugujaca wszystkim dookola). Gdy przedstawil mnie swoim rodzicom, z marszu wiedzialam, ze mnie nie polubili ( zwlaszcza mama, która sugerowala mi i jemu, ze mam zamiar zabrać jej syna). Nie mam będę opisywać konkretnych sytuacji i tekstów, ewentualnie później. Mój M. jest odpowiedzialny za wiele rzeczy w domu i poza, jako jedyny zna świetnie język wiec wszystkie sprawy zalatwia wlasnie on, pelni tez role kierowcy, dostawcy itp. Poza mama reszta nie robi praktycznie nic (brat 18, siostra 20 i jej chlopak-wszyscy mieszkają razem, teraz pracują, ale byl okres, ze nie robili nic). Sama pochodzenia z toksycznego domu i tez dawalam się wykorzystywać na rozne sposoby, tracąc przy tym siebie i widzę, ze mój chlopak ma tyle marzeń i planów, ale po prostu nie ma czasu i sily ich realizować. Staralam się z nim rozmawiać na ten temat, ale jego glowny argument to: Co zlego jest w tym, ze mam dobry kontakt z rodzina?
Czasami z tego powodu mam ogromne poczucie winy, ze odciagam go od rodziny, ale z drugiej strony wiem, ze to uczucie jest irracjonalne, bo to co dzieje się w jego rodzinie to chore relacje. Ale mój chkopak jest tak mocno w to wszystko zaangażowany, ze tego nie widzi. Albo widzi tylko polowicznie...

I teraz najważniejszą kwestia, mam w planach we wrześniu wyprowadzić się do innego miasta ( większe możliwości rozwoju), moj chlopak wiedzial o moich planach od samego poczatku. Kilka miesięcy temu dalam mu do zrozumienia, ze skoro oboje na dzień dzisiejszy mamy inne priorytety (wydaje mi się, ze on nie zostawi tutaj swojej rodziny) może powinniśmy się rozstać, żeby później oszczędzić sobie rozczarowan, on jednak stanowczo powedzial, ze nie... Mowil tez, ze jestem kobieta jego życia i chce ze mną spędzić resztę swoich dni ( caly czas to powtarza), mowil, ze ma nadzieje, ze prze te kilka miesięcy sytuacja w jego domu się unormuje( ja wiedzialam, ze nie, bo jakim cudem skoro trwa to juz kilkanaście lat?). Im bliżej wyjazdu, coraz bardziej wydaje mi się, ze on ze mną nie pojedzie, nigdy nie powiedzial tego wprost, ale wydaje mi się, ze nie jest gotowy na taka decyzje. Kompletnie nie wiem co mam robić, zostać z nim (bardzo go kocham) czy realizować swoje marzenia (w końcu!)? Czasami myślę, ze jestem skończona egoistka, ale skoro udali mi się wyrwać z emocjonalnego uzależnienia do swojej rodziny, to dlaczego mam tkwi w czymś takim z nie-swoja?
Bardzo przepraszam za chaos wypowiedzi i proszemo rady, bo na prawdę jestem strasznie zagubiona.

2

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja

Moim zdaniem nie powinnaś tak łatwo rezygnować z tego związku skoro mu na Tobie zależy i daje Ci to do zrozumienia. Powinien już odciąć pępowinę i żyć własnym życiem a jego rodzina swoim. Co oczywiście nie oznacza, że ma stracić kontakt z rodziną. Bo nie. Powinien utrzymywać z nimi częsty i bliski kontakt ale oni muszą się już uniezależnić od niego. On nie może ich niańczyć do końca życia. Pogadaj z nim o tym. Jeśli to nie poskutkuje wybierz swoje marzenia. Bo inaczej już zawsze będzie to ciąży nad wami, a Ty do końca życia mu będziesz wypominać czego to nie zrobiłaś przez niego bo on Cię zablokował. Jeżeli mu naprawde na Tobie zależy to będzie z Tobą i pozwoli Ci realizować marzenia.

3

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
biaq27% napisał/a:

Witam wszystkich,
to mój pierwszy tego typu post na forum wiec bardzo proszę o wyrozumialosc.

Potrzebuje rady od osób postronnych, które ( mam nadzieje) spojrza na sytuacje obiektywnie.

Jestem ze swoim chkopakiem ponad 10 miesięcy, poznalismy się w pracy, zostaliśmy para po bardzo krótkim etapie randkowania. Od poczatku mialam pewne wątpliwości. Mimo tego, ze mój chlopak to bardzo dobry, pelen empatii i wrażliwy mężczyzna ma tez jedna wadę, która nie daje mi spokoju.
Oboje mieszkamy za granica, tyle, ze ja jestem tutaj sama od stosunkowo niedlugiego czasu, natomiast M. mieszka tutaj z rodzina od prawie 10 lat ( on 25, ja 26). Jednym z powodów dla którego wyjechalam do innego kraju byla chęć usamodzielnienia się i odcięcia od toksycznej rodziny, za która mimo wszystkiego zlego tesknie i z racji tego, ze jestem tutaj sama doskwiera mi samotność. Mój M. nadal mieszka ze swoja rodzina i jest z nią mocno związany, z moich obserwacji wynika, ze pelni role opiekuna ( tata alkoholik, na prawdę agresywny w stosunku do mamy, mama- nadopiekuńcza i uslugujaca wszystkim dookola). Gdy przedstawil mnie swoim rodzicom, z marszu wiedzialam, ze mnie nie polubili ( zwlaszcza mama, która sugerowala mi i jemu, ze mam zamiar zabrać jej syna). Nie mam będę opisywać konkretnych sytuacji i tekstów, ewentualnie później. Mój M. jest odpowiedzialny za wiele rzeczy w domu i poza, jako jedyny zna świetnie język wiec wszystkie sprawy zalatwia wlasnie on, pelni tez role kierowcy, dostawcy itp. Poza mama reszta nie robi praktycznie nic (brat 18, siostra 20 i jej chlopak-wszyscy mieszkają razem, teraz pracują, ale byl okres, ze nie robili nic). Sama pochodzenia z toksycznego domu i tez dawalam się wykorzystywać na rozne sposoby, tracąc przy tym siebie i widzę, ze mój chlopak ma tyle marzeń i planów, ale po prostu nie ma czasu i sily ich realizować. Staralam się z nim rozmawiać na ten temat, ale jego glowny argument to: Co zlego jest w tym, ze mam dobry kontakt z rodzina?
Czasami z tego powodu mam ogromne poczucie winy, ze odciagam go od rodziny, ale z drugiej strony wiem, ze to uczucie jest irracjonalne, bo to co dzieje się w jego rodzinie to chore relacje. Ale mój chkopak jest tak mocno w to wszystko zaangażowany, ze tego nie widzi. Albo widzi tylko polowicznie...

I teraz najważniejszą kwestia, mam w planach we wrześniu wyprowadzić się do innego miasta ( większe możliwości rozwoju), moj chlopak wiedzial o moich planach od samego poczatku. Kilka miesięcy temu dalam mu do zrozumienia, ze skoro oboje na dzień dzisiejszy mamy inne priorytety (wydaje mi się, ze on nie zostawi tutaj swojej rodziny) może powinniśmy się rozstać, żeby później oszczędzić sobie rozczarowan, on jednak stanowczo powedzial, ze nie... Mowil tez, ze jestem kobieta jego życia i chce ze mną spędzić resztę swoich dni ( caly czas to powtarza), mowil, ze ma nadzieje, ze prze te kilka miesięcy sytuacja w jego domu się unormuje( ja wiedzialam, ze nie, bo jakim cudem skoro trwa to juz kilkanaście lat?). Im bliżej wyjazdu, coraz bardziej wydaje mi się, ze on ze mną nie pojedzie, nigdy nie powiedzial tego wprost, ale wydaje mi się, ze nie jest gotowy na taka decyzje. Kompletnie nie wiem co mam robić, zostać z nim (bardzo go kocham) czy realizować swoje marzenia (w końcu!)? Czasami myślę, ze jestem skończona egoistka, ale skoro udali mi się wyrwać z emocjonalnego uzależnienia do swojej rodziny, to dlaczego mam tkwi w czymś takim z nie-swoja?
Bardzo przepraszam za chaos wypowiedzi i proszemo rady, bo na prawdę jestem strasznie zagubiona.

Chlopak dokonal już swojego wyboru a Ty również nie powinnas rezygnować ze swojego. Co do jego rodziny to traktuje oni jego jako kogos niezbędnego do swojego zycia o czym swiadczy szereg spraw nad którymi ma on piecze. Oczywiście gdyby sam zmienil miejsce zamieszkania to by oni to zweryfikowali i na pewno by sobie poradzili. Mysle ze tutaj niańczenie ich nie jest najlepszym wyborem no ale to także jakiś swiadomy wybor chłopaka. Jako dorosłemu nie możesz mu tego odmawiać. A to ze nie podziela on z toba twoich planow jednocześnie wiedzac o tym i wchodząc w związek z toba. Coz, to się nazywa po prostu oszustwo. Dzieki czemu mogl przez 10 miesięcy z Ciebie korzystać. Mysle ze w rozmowie z nim powinnas tak to przedstawić. Moim daniem rob dalej swoje i na drugi raz zanim się z kims zaangażujesz najpierw zacznij budowac na podstawach którymi sa wspólne cele (ale nie kasa), oddanie i zdolności do kompromisu. Niestety mimo wielu zalet chłopak ma pewne wady, którymi sa sterowalność, wykorzystywalnosc przez innych oraz tez nieliczenie się z innymi (takie kontruktywne, prawdziwe, zyciowe). Wiesz nie zawsze pisze jasno bo trudno jest nazywać takie sprawy ale mysle ze sama w końcu dojdziesz i zgodzisz się ze mna. Może jak zrobisz swoje to czas pokaze, może mu zależy i przyjedzie. Jeśli nie to bardziej zależy mu na rodzine (która może dogladac przecież) a Ciebie po prostu wykorzystal. Może zrobil to w białych rękawiczkach, "delikatnie", "ladnie" ale fakt pozostaje faktem. Mój dawny przyjaciel powiedzl mi kiedyś ze on by się nie wiazal w takich okolicznościach i tak zrobil choć dla mnie to było wtedy dziwne. Widac miał zasady. Dzis jest swiat bez zasad dlatego jest tak jak jest.

4

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja

Dziękuje za odpowiedzi. Chyba będę musiala podjąć kolejna probe poważnej rozmowy, niestety jest to dla mnie o tyle trudne, ze raczej jestem osoba skryta, która nie lubi/nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach itp... Czy powinna poprosić o konkretna odpowiedź, tak lub nie, czy raczej uzbroić się w cierpliwość i  poczekać do momentu gdy trzeba będzie podjąć konkretne decyzje?

P.S. Muszę zaznaczyć, ze oboje z chlopakiem będziemy mieli zapewniona prace na miejscu (transfer).

5

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
biaq27% napisał/a:

Dziękuje za odpowiedzi. Chyba będę musiala podjąć kolejna probe poważnej rozmowy, niestety jest to dla mnie o tyle trudne, ze raczej jestem osoba skryta, która nie lubi/nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach itp... Czy powinna poprosić o konkretna odpowiedź, tak lub nie, czy raczej uzbroić się w cierpliwość i  poczekać do momentu gdy trzeba będzie podjąć konkretne decyzje?

P.S. Muszę zaznaczyć, ze oboje z chlopakiem będziemy mieli zapewniona prace na miejscu (transfer).

Nie stawiałbym sprawy na ostrzu noża "albo ja albo Twoja rodzina". Jeśli planowałaś ten wyjazd od dawna układ jest czysty. Co więcej nie ma żadnego argumentu na rzecz waszego pozostawania z rodziną jeśli oboje będziecie mieć pracę. W takiej sytuacji wygra po prostu przywiązanie do Ciebie albo do własnej rodziny. Jeśli jest gotowy odejdzie od nich, jeśli jest zależny od pępowiny zostanie. Jego decyzja, nie ma sensu się o nią spierać. Jeśli zostanie - żaden byłby z niego pożytek w małżeństwie, bo byłoby ono tylko przystawką do roli syna.

Po prostu, załątwiaj sprawy wyjazdu talk aby nie było wątpliwości, że to zrobisz, jego nie naciskaj bo i po co. Co będzie zobaczysz.

6

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie stawiałbym sprawy na ostrzu noża "albo ja albo Twoja rodzina". Jeśli planowałaś ten wyjazd od dawna układ jest czysty. Co więcej nie ma żadnego argumentu na rzecz waszego pozostawania z rodziną jeśli oboje będziecie mieć pracę. W takiej sytuacji wygra po prostu przywiązanie do Ciebie albo do własnej rodziny. Jeśli jest gotowy odejdzie od nich, jeśli jest zależny od pępowiny zostanie. Jego decyzja, nie ma sensu się o nią spierać. Jeśli zostanie - żaden byłby z niego pożytek w małżeństwie, bo byłoby ono tylko przystawką do roli syna.

Po prostu, załątwiaj sprawy wyjazdu talk aby nie było wątpliwości, że to zrobisz, jego nie naciskaj bo i po co. Co będzie zobaczysz.

O to to. Dokładnie tak. Postępując według tego, co oboje postanowiliście na początku i co oboje przyjęliście jako fakt w razie ewentualnego rozstanie nie zostanie niesmak po jakichś szantażach emocjonalnych, histeriach czy wyborach "albo ja albo mamusia".

7

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
biaq27% napisał/a:

Dziękuje za odpowiedzi. Chyba będę musiala podjąć kolejna probe poważnej rozmowy, niestety jest to dla mnie o tyle trudne, ze raczej jestem osoba skryta, która nie lubi/nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach itp... Czy powinna poprosić o konkretna odpowiedź, tak lub nie, czy raczej uzbroić się w cierpliwość i  poczekać do momentu gdy trzeba będzie podjąć konkretne decyzje?

P.S. Muszę zaznaczyć, ze oboje z chlopakiem będziemy mieli zapewniona prace na miejscu (transfer).

Skoro masz problem z rozmową o uczuciach nie mozesz poprostu napisać mu tego wszystkiego na kartce, jakby nie wiem jakiś list czy coś w tym stylu?

8 Ostatnio edytowany przez kahahy (2015-04-23 22:21:03)

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja

Mam podobna sytuacje, tez ja tutaj na forum opisałam...tylko,ze ja w to weszłam jak bylismy jeszcze nastolatkami (17l) i wiadomo, w tym wieku jeszcze sie tak powaznie nie myśli o takich sprawach, nie zdawalam sobie sprawy ze to może w przyszlosci stać sie takim problemem...Jestesmy jeszcze razem, jego ojciec chodzi na terapie, niby jest lepiej ale chłopak dalej pełni rolę opiekuna rodziny. Mimo ,że matke ma obrotna, ojciec w domu to i tak on wszystko musi robić jeszcze czesto jezdzi na obiadki do babci jak nie ma w domu. Dla mnie ma czasu najmniej choć on uważa ze jestem na pierwszym miejscu. Ja niestety nie odczuwam tego tak. Chodzimy ze sobą prawie pięć lat..aż się boję co bedzie  pozniej skoro on ma takze problem z odcieciem pepowiny.

9

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
kahahy napisał/a:

Mam podobna sytuacje, tez ja tutaj na forum opisałam...tylko,ze ja w to weszłam jak bylismy jeszcze nastolatkami (17l) i wiadomo, w tym wieku jeszcze sie tak powaznie nie myśli o takich sprawach, nie zdawalam sobie sprawy ze to może w przyszlosci stać sie takim problemem...Jestesmy jeszcze razem, jego ojciec chodzi na terapie, niby jest lepiej ale chłopak dalej pełni rolę opiekuna rodziny. Mimo ,że matke ma obrotna, ojciec w domu to i tak on wszystko musi robić jeszcze czesto jezdzi na obiadki do babci jak nie ma w domu. Dla mnie ma czasu najmniej choć on uważa ze jestem na pierwszym miejscu. Ja niestety nie odczuwam tego tak. Chodzimy ze sobą prawie pięć lat..aż się boję co bedzie  pozniej skoro on ma takze problem z odcieciem pepowiny.

Dziękuje za Twoja odpowiedz:)
Jesteście jeszcze bardzo mlodzi, ale czy Twój chlopak ma plany na przyszlosc, uwzględniające tylko jego osobista sferę? Mam na myśli jego edukacje, karierę zawodowa, rodzinę ( zona, dziecko)? Pytam, bo sama nie pochodze z wzorcowej rodziny, a znalazlam w sobie sile, żeby zawalczyć o siebie. I co? Świat się nie skonczyl...
A jeśli chodzi o aktualna sytuacje w swoim związku to czarno to widzę.

10

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja

hej biaq27%, moim zdaniem powinnaś realizować swoje marzenia i jesli masz okazje w koncu je spełnić, to zrób to! Nie warto aż tak poswiecac sie w imie milosci. Pochodzisz z toksycznej rodziny, twoj chłopak tez, wiec bardzo dobrze wiesz jak to jest... Po co masz pakować się w te same klopoty do innej rodziny? Tak jak inni radzili, załatwiaj sprawy zwiazane z wyjazdem i tyle. A czy to miejsce do ktorego zamierzasz sie przeprowadzic jest daleko od obecnego?

11

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja

Wyjedź, po za tym, że w kwestii zawodowej odniesiesz osobiste korzyści, to jedyny sposób, żeby Twojego chłopaka zmobilizować do podjęcia konkretnej decyzji.
Przecież on nie musi zrywać stosunków z rodziną, ale czas na zmianę patologicznych układów. Wszyscy członkowie jego rodziny są dorośli, im też wyjdzie na dobre, jeśli mąż opatrznościowy w postaci Twojego chłopaka, zniknie za horyzontem i wreszcie będą mogli/musieli stanąć na własnych nogach.
Reakcja jego matki na Twój widok dobitnie świadczy, że mamusia nie myśli o szczęściu własnego syna tylko o sobie. Czy ona pracuje?
Wszyscy oni mieszkają za granicą ponad 10 lat i nie nauczyli się języka??? no to zyskają szansę, żeby to wreszcie uczynić.
Nie odpuszczaj, postaraj się po raz kolejny uświadomić to chłopakowi, po czym pakuj się i wyjeżdżaj.
Jeżeli on chce tkwić w tym bagienku- jego wybór, nie daj się pociągnąć na dno.

12 Ostatnio edytowany przez kahahy (2015-04-24 18:23:32)

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
biaq27% napisał/a:
kahahy napisał/a:

Mam podobna sytuacje, tez ja tutaj na forum opisałam...tylko,ze ja w to weszłam jak bylismy jeszcze nastolatkami (17l) i wiadomo, w tym wieku jeszcze sie tak powaznie nie myśli o takich sprawach, nie zdawalam sobie sprawy ze to może w przyszlosci stać sie takim problemem...Jestesmy jeszcze razem, jego ojciec chodzi na terapie, niby jest lepiej ale chłopak dalej pełni rolę opiekuna rodziny. Mimo ,że matke ma obrotna, ojciec w domu to i tak on wszystko musi robić jeszcze czesto jezdzi na obiadki do babci jak nie ma w domu. Dla mnie ma czasu najmniej choć on uważa ze jestem na pierwszym miejscu. Ja niestety nie odczuwam tego tak. Chodzimy ze sobą prawie pięć lat..aż się boję co bedzie  pozniej skoro on ma takze problem z odcieciem pepowiny.

Dziękuje za Twoja odpowiedz:)
Jesteście jeszcze bardzo mlodzi, ale czy Twój chlopak ma plany na przyszlosc, uwzględniające tylko jego osobista sferę? Mam na myśli jego edukacje, karierę zawodowa, rodzinę ( zona, dziecko)? Pytam, bo sama nie pochodze z wzorcowej rodziny, a znalazlam w sobie sile, żeby zawalczyć o siebie. I co? Świat się nie skonczyl...
A jeśli chodzi o aktualna sytuacje w swoim związku to czarno to widzę.

No on bedzie miał teraz 21lat a ja 22.. ja z nim rozmawiałam na ten temat wiele razy i on opowiadał mi o swoich marzeniach, że chciałby ze mną w przyszłości założyć rodzinę. Wszystko fajnie i wgl. ale obawiam sie,że on i jego rodzice beda chcieli żebym się do nich wprowadziła , a ja jestem przeciwna . Nie wyobrazam sobie tego.  Marze wręcz aby zamieszkać zdala od jego jak i mojej rodziny bo uwazam, ze w takie zwiazki gdzie sie nikt nie miesza sa szczesliwsze. Bo przeważnie w takich domach gdzie wszyscy na kupie mieszkaja,  rodzice sie wtracaja, sa kłótnie i rozne nieporozumienia..
tym bardziej jeśli chcialabym mieć dzieci to nie chciałabym,żeby wychowywaly sie w takim srodowisku gdzie jego ojciec pije i nie wiadomo co sie nagle moze zdarzyć. Mówiłam mu o tym i sie z tym zgadza ale wiadomo ,że mówić sobie można dużo a jakie gesty sie wykona to jest co innego. Obecnie on pracuje,studiuje, ja chce zacząć nastepne studia wiec staram sie skupić na tym.

A tu jakbys chciała jest moj dawny temat dotyczacy alkoholizmu jego ojca.. http://www.netkobiety.pl/t78521.html

13

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
leukonoe napisał/a:

hej biaq27%, moim zdaniem powinnaś realizować swoje marzenia i jesli masz okazje w koncu je spełnić, to zrób to! Nie warto aż tak poswiecac sie w imie milosci. Pochodzisz z toksycznej rodziny, twoj chłopak tez, wiec bardzo dobrze wiesz jak to jest... Po co masz pakować się w te same klopoty do innej rodziny? Tak jak inni radzili, załatwiaj sprawy zwiazane z wyjazdem i tyle. A czy to miejsce do ktorego zamierzasz sie przeprowadzic jest daleko od obecnego?

Dziękuje za odpowiedz nawet nie masz pojęcia jak wiele one dla mnie znaczą. Zwlaszcza w sytuacji w której jestem...
Masz racje, nie chce pakować się w te same klopoty o czym niejednokrotnie informowalam swojego chlopaka, ale on zawsze mnie zbywal, twierdząc, w skrócie, ze to moje wymysly. Może i dawalam się przekonać na chwile, ale w sytuacji gdy trzeba podjąć tak istotną decyzje, okazuje sie, ze mialam racje, a moj chlopak nie ma żadnych argumentow, które moglyby mnie przekonać do zmiany swojej drogi.
2 do 2.5h jazdy samochodem. Z jednej strony to dużo, ale z drugiej nie koniec świata.

14

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
josz napisał/a:

Wyjedź, po za tym, że w kwestii zawodowej odniesiesz osobiste korzyści, to jedyny sposób, żeby Twojego chłopaka zmobilizować do podjęcia konkretnej decyzji.
Przecież on nie musi zrywać stosunków z rodziną, ale czas na zmianę patologicznych układów. Wszyscy członkowie jego rodziny są dorośli, im też wyjdzie na dobre, jeśli mąż opatrznościowy w postaci Twojego chłopaka, zniknie za horyzontem i wreszcie będą mogli/musieli stanąć na własnych nogach.
Reakcja jego matki na Twój widok dobitnie świadczy, że mamusia nie myśli o szczęściu własnego syna tylko o sobie. Czy ona pracuje?
Wszyscy oni mieszkają za granicą ponad 10 lat i nie nauczyli się języka??? no to zyskają szansę, żeby to wreszcie uczynić.
Nie odpuszczaj, postaraj się po raz kolejny uświadomić to chłopakowi, po czym pakuj się i wyjeżdżaj.
Jeżeli on chce tkwić w tym bagienku- jego wybór, nie daj się pociągnąć na dno.

Hej Josz,
tak jego mama pracuje, w zasadzie naprawdę większość obowiązków spada na jej barki...i mojego chlopaka.

15

Odp: Moj chlopak, jego rodzina i ja
biaq27% napisał/a:

Hej Josz,
tak jego mama pracuje, w zasadzie naprawdę większość obowiązków spada na jej barki...i mojego chlopaka.

Z pewnością jego matce jest ciężko, ale nie może ograniczać swojego dorosłego syna, dlatego, że w życiu jej nie wyszło.
W jego rodzinie wszyscy są dorośli i każdy powinien mieć swój wkład, jeśli wspólnie mieszkają.
Należy pomagać bliskim, ale w granicach rozsądku.
Jeśli Twój chłopak nie zdecyduje się na wyjazd z Tobą to prędzej, czy później pożałuje i zrozumie swój błąd. Kiedyś to jego poświęcenie dla rodziny zacznie mu doskwierać, zwłaszcza, że jest  mało prawdopodobne, że jego rodzeństwo to doceni, a matka, no cóż, niech wymaga od męża i pozostałych domowników.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moj chlopak, jego rodzina i ja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026