Witajcie !!!
Jestem po raz pierwszy na forum ale cóż ,nie daję sobie rady,mam cholernego doła.Mam 47 lat
wydawało mi się,że jest wszystko ok ,ale niestety nic z tego.Mąż już od dłuższego czasu zaczął
intensywnie czatować na internecie ,ja w swojej naiwności myślałam ,ze to dotyczy jego pracy,
szuka informacji itp ,przecież jest normalne !!!
Ale okazało się , że nocami czatował na forach randkowych , towarzyskich ,itp..i zapoznał kobietę z którą na poważnie się zaczął spotykać. Nie wracał do domu albo wracał bardzo późno,nawet nad ranem. Po pewnym czasie zauważyłam ,że jest coś nie tak,coraz rzadziej kochaliśmy się , aż w końcu
nie mieliśmy żadnego kontaktu ze sobą ,BYŁA TA INNA . A ja naiwna jeszcze się łudziłam , że to nic nie znaczy, że wróci,( przecież byłam jego jedyną , na zawsze ).Przełom był w styczniu tego roku , gdy ta kobieta zostawiła go(zerwała kontakt bo o ich romansie dowiedział się jej facet i ostro zainterweniował , straszył,groził itd).
Mój nieszczęśliwy ,,mężuś ,,wyznał wszystko ,pokazał mi ostatnie sms do niej i od niej , a ja je czytałam , choć serce pękało i bardzo ,bardzo bolało .Postanowiłam dać nam jeszcze raz szansę,myślałam , że się opamięta ale dupa nic z tego .Sielanka trwała tylko m-c i znów siedział nocami na necie. Od maja nów zaczął wracać coraz później , pierwsza ,druga w nocy (tłumaczył się
że chodzi na treningi ???. Wreszcie nie wytrzymałam,chciałam z nim szczerze porozmawiać ale on nie chciał ,zaproponowałam mu rozwód , że będzie to uczciwe ,że staram się zrozumieć , że już mnie nie kocha ,tak w życiu bywa ,ale on powiedział ,że rozwód mu nie jest potrzebny . Mamy trójkę dzieci ,jeszcze się uczą 15,17,19 najstarszy w tym roku zdał maturę , myślałam , że pójdzie na studia ale teraz mnie nie stać ,bo już od dawna przestał dawać cokolwiek na dom ,muszę sama sobie jakoś radzić (1500 zł. pensja ).Rok szkolny już tuż ,tuż a ja nie mam pieniędzy .Prosiłam go żeby chociaż dał mi na książki , ale on mówi że nie ma .NIE POTRAFIĘ Z NIM ROZMAWIAĆ !!!
Wiem że pracuje , choć wraca do domu już bardzo sporadycznie ( chce mieć wszystko pod kontrolą).Jestem przerażona , nie wiem co mam robić ,pieniędzy brak ,rachunki nieopłacone (gaz,prąd) co będzie dalej.Szukam dodatkowej pracy ,bo muszę coś robić,bo z tej pensji nie wyżyjemy.On już nas całkiem olał ,mogę zrozumieć ,że mnie ale dlaczego dzieci mu tak zobojętniały???? Nie wiem co mam dalej robić ,nie stać mnie na rozwód a zresztą co to da , to wszystko potrzebuje czasu , od alimentów się wymiga bo zawiesił działalność a zresztą znów ten cholerny czas , a ja go nie mam pieniądze są potrzebne teraz !!!( Cholerne pieniądze , wszystko się kręci wokół nich ale przecież mam dzieci i dla nich mi są one potrzebne .JA OD NIEGO JUŻ NIC NIE CHCĘ!!!!) .
Kobietki potrzebuję pomocy !!! dajcie jakieś rady ,może jakieś informacje , cokolwiek !!!!
Podobne tematy
Witam ![]()
Też kiedyś kliknęłam pierwszego posta, gdy nie wiedziałam co dalej... ![]()
Na początku ściskam serdecznie...
1. Stać Cię na rozwód (ja płaciłam 600, ale inne kobietki pisały o zwolnienie z kosztów.np Betinka, Marynarka...poświęć trochę czasu, poczytaj wątki, sporo się dowiesz
)
2. Z alimentów się nie wymiga, Sąd je zasądzi nawet jak będzie miał zero dochodów, a jak nie będzie płacił wystąpisz do komornika...i po bezskutecznej ściągalności będziesz mogła otrzymywać je z Funduszu Alimentacyjnego ( co prawda w małej kwocie, ale zawsze
)
Czas, działanie, szukanie informacji, a przede wszystkim podjęcie decyzji i zawalczenie o siebie i dzieci...to przed Tobą...
Sporo można uzyskać pomocy w GOPS ie, u prawnika, który przyjeżdża np. do Urzędu Gminy... (nie wiem jak to wygląda w mieście)...ale to już po podjęciu decyzji...
I uwierz...dasz radę...najgorszy jest ten stan zawieszenia, braku nadziei..później z dnia na dzień ...z działania na działanie... po kawałeczku coraz lepiej
A to, że masz 47 wiosen...hmmm... sporo tu kobiet zaczynających solo w tych rocznikach...jak feniksy z popiołów...
Niezapłacone rachunki, sprawy majątkowe...w tym niestety pomóc nie mogę...sama się borykam...
Nie zazdroszczę tego co teraz przeżywasz...ale da się to przetrwać...
Namawiam Cię do poczytania wątków na tym forum, do poszukiwań informacji w necie...sporo tu jest podpowiedzi jak sobie poradzić i materialnie i emocjonalnie ...:)
3 2011-08-27 10:42:27 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-08-27 10:49:33)
Lideczko to przykre co teraz przechodzisz.
Jeśli chodzi o sprawy finansowe, to na ten moment możesz wnieśc sprawe o alimenty. Mąż ma obowiązek współfinansowac koszty utrzymania Waszych dzieci. I to jest bezsporne.
Sprawa o rozwód może sie ciągnąc miesiącami, a alimenty w Sądzie Rodzinnym możesz załatwic dużo szybciej i nie ponosisz żadnych kosztów, jeśli jest to tylko sprawa o alimenty.
Sama tak załatwiałam, zanim doszło do rozwodu, maż musiał płaci alimenty na dzieci.
To, że Twó mąż olał rodzine - nie znaczy że tak mu to łatwo pójdzie, dochodz swoich i dzieci praw. Masz do tego prawo.
Powodzenia życze, nie poddawaj sie.
polecam stronkę forumprawne.org. tam jest mnóstwo takich spraw jak twoja i życzę wytrwałości i walcz o swoje życie jesteś tego warta i nie daj się żadnemu facetowi pozdrawiam sredecznie!!!
polecam stronkę forumprawne.org. tam jest mnóstwo takich spraw jak twoja i życzę wytrwałości i walcz o swoje życie jesteś tego warta i nie daj się żadnemu facetowi pozdrawiam sredecznie!!!
Jeżeli kolega małżonek, rozsmakował się w interentowym podrywie, to szanse na wspólne i normalne życie, macie praktycznie zerowe... Znam, to z autopsji
My nawet próbowalismy, coś tam ratować ale... wilka ciągnęło do lasu, a i mnie, mętne tłumaczenia zaczęły męczyć. Od 4 lat jesteśmy po rozwodzie, a mój eks dalej czaruje w necie nowe "dupeczki", chociaż aktualnie ma stałą partnerkę... Oczywiście też poznaną w sieci ![]()
Dziewczyno, musisz brać się za porządkowanie swojego życia. Nie ma, na co czekać. Zacznij od wniesienia sprawy o alimenty na dzieci ... ![]()
Chyba macie rację ,chyba nie ma już szans na wspólne życie.My też próbowaliśmy ale znów to samo ,,nowa z sieci ,,. Wiem ,że muszę się wziąć w garść ale jest to takie trudne,do tego stopnia , że myślałam o samobójstwie, tylko co z dziećmi,przecież zrobiłabym im jeszcze gorszą krzywdę niż ojciec !!!
Dzięki za trochę otuchy i poszperam o tych nieszczęsnych alimentach.Do zobaczonka!!!
8 2011-08-28 08:46:11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-28 08:48:20)
Chyba macie rację ,chyba nie ma już szans na wspólne życie.My też próbowaliśmy ale znów to samo ,,nowa z sieci ,,. Wiem ,że muszę się wziąć w garść ale jest to takie trudne,do tego stopnia , że myślałam o samobójstwie, tylko co z dziećmi,przecież zrobiłabym im jeszcze gorszą krzywdę niż ojciec !!!
Dzięki za trochę otuchy i poszperam o tych nieszczęsnych alimentach...
Stanęłaś na rozdrożu życia, przykre to i bardzo bolesne, szczerze Ci współczuję. Twój mąż okazał się po latach nie tym mężczyzną za którego wychodziłaś za mąż.
Dla dobra własnego i dzieci zacznij teraz myśleć o sprawach podstawowych, na inne przyjdzie czas później.
Udaj się do Ośrodka Pomocy Społecznej - tam poproś o pomoc w napisaniu wniosku o alimenty i złóż go jak najprędzej. W sądzie będą badać możliwości zarobkowe męża a nie jego chęci. Złożenie wniosku do sądu pozwoli Ci uzyskać pomoc finansową na podstawowe potrzeby, możesz dostać zasiłek na opłacenie jakiś rachunków. Bez złożenia tego wniosku w sądzie pomoc taka może okazać się niemożliwa - bo nie spełnisz wymogów formalnych. W szkołach dzieci masz możliwość otrzymania pieniędzy za podręczniki na podstawie przedstawionych przez Ciebie rachunków za ich zakup. Warunkiem jest by dochód na osobę nie przekroczył 351 zł na osobę - o ile umiem liczyć ten warunek spełniasz. Pamiętaj, że rachunki są niezbędne. Trzeba najpierw kupić (może uda Ci się od kogoś pożyczyć pieniądze na ten cel, a może jest fundusz socjalny w twojej pracy albo należysz do kasy zapomogowo-pożyczkowej). Na wstępie udaj się do pedagoga szkolnego na rozmowę i wypełnij odpowiednie papiery.
Dużo chodzenia przed Tobą, dużo formalności do załatwienia, ale to niezbędne dla dobra dzieci i po to abyś nie zapętliła się w długach.
Życzę dużo sił ![]()
Lideczka...przechodziłam przez to samo, tylko nie były to kobiety z "sieci", a moje bliższe lub dalsze znajome, też myślałam o samobójstwie, ba, nawet próbowałam, też było sporo prób ratowania tonącego okrętu, też mam trójkę wspaniałych dzieci dla których się pozbierałam ( w sumie dozbieruję do dziś
) Patrzę na nie jak śpią i już teraz uśmiecham, a nie płaczę i cieszę się życiem... Fajnie podpowiedziały Anhedonia i Iwka, też skorzystam z podpowiedzi
Wszystkiego dobrego i pisz, czytaj, pytaj jak potrzebujesz...zawsze jest ktoś, kto pomoże słowem, czy radą.... a i lżej tak jakoś przez to wszystko przechodzić...
Lideczka...przechodziłam przez to samo, tylko nie były to kobiety z "sieci", a moje bliższe lub dalsze znajome, też myślałam o samobójstwie, ba, nawet próbowałam, też było sporo prób ratowania tonącego okrętu, też mam trójkę wspaniałych dzieci dla których się pozbierałam ( w sumie dozbieruję do dziś
) Patrzę na nie jak śpią i już teraz uśmiecham, a nie płaczę i cieszę się życiem... Fajnie podpowiedziały Anhedonia i Iwka, też skorzystam z podpowiedzi
![]()
Wszystkiego dobrego i pisz, czytaj, pytaj jak potrzebujesz...zawsze jest ktoś, kto pomoże słowem, czy radą.... a i lżej tak jakoś przez to wszystko przechodzić...
Przytulam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!