Matka-kobieta ,która wydała nas na świat..
była z nami i dla nas od zawsze.
podziwiała nasze pierwsze kroki,słowa
kochała ,wspierała..pomagała ,doradzała..
a jednak mimo to często nie mamy zahamowania nazywając ją "starą"itd..
chciała bym was moi drodzy zapytać jaki wyglądają wasze relację z mamą pomimo tego,ze jesteśmy już dorośli?
jak to u Was było w okresie dorastania,buntu?
czy mamusia była tolerancyjna czy może rygorystyczna?
zapraszam do dyskusji.
zacznę od siebie..
dla mnie moja mamusia ukochana to nie tylko mama ale i przyjaciółka..wiadomo różnie bywało..
ale zawsze starałam sie nie przysparzać problemów itd..
gdy działa mi się krzywda ona była i jest pierwszą osobą do której biegnę aby wypłakać się w ramię.
nigdy nie miałyśmy kłopotów z porozumieniem się..zawsze potrafiła wszystko wyczytac z mojej twarzy..
do dnia dzisiejszego potrafimy się smiac wspólnie śmiać do upadłego.
czujemy się dobrze w swojej obecności:)
o wszystkich żalach mówimy sobie wprost ..
mi i tylko mi zwierzyła się z piekła jakie przeszła gdy mnie na świecie nie było..
gdy do niej jadę na przywitanie od razu dajemy sobie buziaka..:)nawet gdy spotkamy się w mieście:P
jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie i zrobiła bym dla niej wszystko:)