a ja powiem od siebie tyle, że różne są przyczyny depresji.. i ona może być powodowana różnymi czynnikami, zawsze są to nienazwane stany emocjonalne - czyli tłamszone emocje.. depresja jest tylko objawem tego, że dusimy w sobie pewne stany emocjonalne. Ja miałam rodziców, którzy zwyczajnie mówiąc zawiedli. Dali ciała, nie kochali mnie jak powinni, a na dodatek wykorzystywali mnie. Dużo się kłócili, a ja bardzo potrzebowałam akceptacji.. w wielu sytuacjach musiałam radzić sobie sama, nieustannie szukając tego, aby ktoś mnie w końcu zauważył i pokochał.. mało brakowało, abym zaczęła się puszczać.. na szczęście w porę poznałam właściwie osoby, które mi pomogły. Poszłam na terapię, grupę wsparcia.
Owszem, depresja może trwać całe życie, jeśli nigdy nie zagłębisz się w swoje rany, to co boli.. tylko możesz sobie wyobrazić, jak moje życie było beznadziejne i samotne, w porzuceniu i szukaniu akceptacji. A jednak nawet w takie rany można wejść, i trzeba płakać, nazwać to wszystko, przeżyć i zobaczyć jak bardzo się jest poharataną przez ludzi.. ja wyszłam z depresji i silnej nerwicy. Leki brałam tylko przez 2-3 miesiące, po czym zrezygnowałam. Głowa do góry!