Witam,
mam na imię Kinga i mam 23 lata.
Jak widać po tytule moim problemem są kompleksy, których nie mogę się wyzbyć już od gimnazjum, kiedy to mój pierwszy facet rzucił mnie dla innej dziewczyny. Byłam wtedy ni gruba ni szczupła coś pomiędzy, a jego żarty na temat "sadełka" spowodowały u mnie postępujący spadek akceptacji własnego ciała. I zaczęło się- brak wiary w siebie, tycie (jadłam na pocieszenie). Ciągłe skoki wagi (chudnięcie, tycie, diety cud itp.) Tak na dobrą sprawę od końca gimnazjum. kiedy byłam z tym kimś nie mogłam znaleźć faceta przez moje uważanie się za nieatrakcyjną, wręcz brzydzenie się samą sobą- co też można tłumaczyć moją zawrotną wagą 107 kilogramów! Co więcej walczę z kompulsywnym objadaniem się.
Teraz niby powinno być lepiej- schudłam ze 107 kg do 82 kg przy wzroście 172 cm. Moim celem jest póki co 70 kg. W końcu nie dzięki diecie cud, ale diecie mniej żreć i ćwiczeniami. Jak wiadomo różnica w wyglądzie jest duża, wiele osób nie dowierza jak mnie widzi koleżanki komplementują mój wygląd: długie nogi, piękna twarz. Z tym że ja tego nie widzę- wg mnie ciągle jestem tą samą grubą, odrażającą babą, którą byłam 4 miesiące temu. Do tego rozstępy (nie czerwone, ale widoczne mimo wszystko) i obwisłe piersi. Nie wiem czy jakikolwiek facet mógłby zwrócić uwagę na kobietę taką jak ja. I jak miałabym się przed nim rozebrać... Przyjaciółki mówią mi, że na pewno kogoś znajdę, że kobiety z większym problemami wizualnymi znajdują kochających facetów. Ja już pogodziłam się, że nikogo nie znajdę, że będę sama, chociaż to strasznie ciężkie patrząc, jak znajomi kogoś sobie znajdują i są szczęśliwi. W moim bliskim gronie mam ejszcze 2 koleżanki bez faceta, no ale ile ten stan może trwać... Najlepsze jest to, że poza tym jestem osoba raczej lubianą, wesołą, towarzyską, więc pewnie połowa moich znajomych pospadałaby z krzeseł gdyby wiedzieli co siedzi w mojej głowie...
Więc moje pytanie brzmi jak wy drogie Panie poradziłyście sobie z kompleksami? Jak przełamałyście barierę przed związkiem z facetem? Ja już na prawdę nie wiem co robić ![]()
Podobne tematy
witaj Kingo
'Na seksapil składa się w połowie to, co kobieta ma, a w połowie to, co myślą że ma' Sophia Loren
sama jestem zakompleksiona, ale ostatnio zauwazylam, ze wcale wyglad nie jest az tak istotny jak myslalam.. liczy sie to jaka jestes.. czy masz ciekawa osobowosc.. bycie idealna kobieta, z ktora nie da sie fajnie spedzac czasu kazdemu sie predzej czy pozniej znudzi.. a skoro jestes wesoła i towarzyska to sadze, ze z tym nie bedziesz miala problemu. Gratuluje wytrwalosci w odchudzaniu. myśle, ze na pewno Twoje ciało wyglada o niebo lepiej niz myslisz, ze wyglada
ogladalam kiedys program"jak dobrze wygladac nago" i walczyli w nim wlasnie z kompleksami kobiet, ktore nie chcialy pokazac swojego ciala bo go nie akceptowaly.. za kazdym razem okazywalo sie, ze same ocenialy sie o wiele gorzej niz inni ludzie
co do faceta.. jezeli bedziesz sobie powtarzac, ze nigdy nikogo nie spotkasz to podswiadomie bedziesz sie blokowala przed mozliowsciami.. uwierz w to, ze jest ktos na tej ziemi dla Ciebie, bo dla kazdego jest. i jak juz z nim bedziesz i poczujesz sie kochana i adorowana to rozebranie sie przed nim nie bedzie problemem
trzymaj sie cieplutko:) mam nadzieje, ze chociaz troche Ci poprawilo to nastroj ![]()
Też mam wiele niedoskonałości , ale akceptuję siebie
. Rozstępy znam z autopsji , mam je już białe, wiele nie wskóram, sadełko mam spore, twarz na pewno nie modelki i ciało także ( 170 cm i 68 kg wagi ) , ale naprawdę akceptuję siebie.
Ty masz lepiej, bo słyszysz ciągle głosy zachwytu, a ja właśnie zazwyczaj słyszałam na temat mojego wyglądu nieprzyjemne słowa. Zazwyczaj też dlatego, że mam bardzo krzywe zęby, przerwę miedzy jedynkami, dlatego tu wyglądam jak króliki i ponoć nawet aparat nie zlikwiduje tego całkiem, to tak duża wada. Na razie niestety na aparat mnie nie stać.
A faceta u boku mam ;-). I co więcej komplementuje mnie często , to kwestia tego jakiego partnera sobie wybierzesz.
Osobiście staram się eksponować to co mam ładne np grube, gęste włosy i cieszyć się z tego co mam
.
Przecież atrakcyjność to nie tylko wygląd, lecz także pewność siebie. Także nie trzeba być pięknością, by przyciągać, wystarczy zmiana nastawienia
.
A te niedoskonałości, które szczególnie nam przeszkadzają można zmienić - tak jak np u Ciebie odchudzanie, w którym życzę dalszych owocnych efektów.
Ty widzę zapomniałaś o swojej wartości przez byłego faceta i powiem Ci nie warto rozpamiętywać tego co kiedyś powiedział Ci jakiś dupek. Na świecie jest na pewno wielu facetów , którym byś się spodobała i chętnie, by się z Tobą umówili.
Trzeba tylko choć trochę uwierzyć w siebie, może dobrze, gdybyś chodziła do psychologa? Problem może być u Ciebie dość złożony.
Jak widać zajadałaś też smutki, co jak widzisz nie jest dobre. Fajnie dużo pojeść, być najedzonym, lecz jeśli tracimy nad tym kontrolę i jemy, mimo że nie chcemy , to jest obsesją i nad niczym innym nie można się skupić, to nie jest dobre. A czasem oczywiście na smuteczek można zjeść coś, lecz to nie rozwiązuje na dłuższą metę naszych problemów.. to tylko doraźne .
Dziękuję bardzo za tak szybki odzew i tak miłe słowa otuchy. Miło było otworzyć się całkowicie anonimowo- w realu pewnie nie miałabym takiej śmiałości.
Na pewno macie sporo racji w tym co mówicie tylko ja chyba potrzebuję czasu, aby to do mnie dotarło- mam nadzieje, że nie kolejne 8 lat?
Klik 23 trafiłaś chyba w sedno mówiąc, że blokuje się na poznanie faceta. Zniszczyłam znajomość z zajebistym kolegą, bo nie docierało do mnie, że on coś do mnie czuje, zorientowałam się za późno (koleżanki mnie uświadomiły), ale i tak nie byłam gotowa, aby pozwolić sobie z kimś być z wiadomych względów. A teraz od dłuższego czasu nawet nie poznałam nikogo godnego uwagi- moja siostra zarejestrowała się na badoo (coś jak sympatia) i chodzi na randki, a mnie wkurza, że nie mam takiej śmiałości jak ona
Nawet nie wiem gdzie można poznać fajnego faceta. I przez to jak się postrzegam nawet chyba bym się nie zorientowała, że komuś się podobam, każdy to kolega ?
Truskaweczka19- mam nadzieję, że kiedyś również mimo moich niedoskonałości podejdę do tematu jak Ty i zaakceptuję siebie. Co do głosów zachwytu to wiesz mówią mi to moje przyjaciółki i mama, a tu zawsze można liczyć na koloryzację
Cieszę się, że masz faceta, który Cie komplementuje, to daje mi wiarę, że facetom podobają się jednak nie tylko idealnie szczupłe, piękne i zgrabne kobiety bez grama tłuszczu i rozstępów. Co do rozstępów to mi na nie pomogła sauna na podczerwień- były czerwone, teraz stają się coraz bielsze. Diety się trzymam- to ma być w końcu taka na całe życie. Wierzę, że nie wrócę już do kompulsywnego objadania się.
Jeszcze raz dziękuję za słowa otuchy, możliwość uzewnętrznienia i miłego wieczoru życzę obu Paniom.
Sauna na podczerwień? A ile coś takiego kosztuje?
6 2011-08-24 20:53:52 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-24 20:54:32)
K.T.,
wygląd to tylko opakowanie. Czasem ładniejsze, czasem mniej wpadające w oko. Prawdziwe piękno jest w środku i ono jest najważniejsze.
Zwróć uwagę, czasami spotyka się piękną kobietę, wokół której jest pusto, nie przyciąga do siebie innych. Natomiast czasem wokół kobiety, na pierwszy rzut oka, niepozornej kłębi się tłum osób.
Myślę, że teraz jesteś bardzo skoncentrowana na znalezieniu "tego jedynego", paradoksalnie powoduje to zawężenie pola widzenia (przykładem kolega). Odpuść sobie poszukiwania, zacznij realizować swoje pasje, zainteresowania.
Powodzenia (dosłownie też). ![]()
River_the_ona: Jeśli chodzi o saunę na podczerwień to ja płacę 40 zł za jedną wizytę- natomiast ja wykupiłam dwa pakiety po 7 wejść, w tym siódme gratis- za jeden pakiet siedmiu wejść płaciłam więc 240 zł. U mnie ten pobyt w kapsule przez 30 minut (bo na tym to właśnie polega, że wchodzisz do kapsuły) poprzedzony jest 10-minutowym masażem za pomocą masażera miejsc newralgicznych- więc ile sama sauna kosztuje to nie wiem. Wiesz sauna na podczerwień ogólnie poprawia wygląd skóry, pomaga w schudnięciu, napina skórę, a to dla mnie było niezbędne zważywszy, że zrzuciłam 25 kg- gdzieś ta skóra musiała się podziać, a jak zobaczyłam jak pomaga na rozstępy to planuję pójść jeszcze na trzecią serię- wolę to niż kremy, które niewiele mi pomagały, a były często tłuste i brudziły ubrania ? Miałam czerwone, duże rozstępy, teraz mocno zjaśniały. Sądzę, że jeszcze jedna seria i będzie już całkiem nieźle. Oczywiście białych się nie zlikwiduje, ale poprawa jest ogromna. U osób z mniejszymi rozstępami sądzę, że jedna-dwie serie są wystarczające.
Wielokropek: Nie no nie jest aż tak, że całą moją uwagę koncentruję na znalezieniu księcia, po prostu fajnie byłoby go jednak mieć. Co do kobiet wokół których kłębi się tłum to fakt mam takie dwie koleżanki, które mogą przebierać do woli, więc może coś w tym jest.
Co do realizacji pasji, zainteresowań itp. to masz rację chyba powinnam zacząć żyć- w końcu mam 23 lata i zaraz cała młodość mi ucieknie. Mam w planach mojej długiej rekonwalescencji wychodzić częściej z paczką do pubu tudzież klubu (z tym drugim nie będzie tak łatwo, bo od lat nie tańczę, bo nie umiem, co jest moim kolejnym wielkim kompleksem- mimo, iż koleżanki są innego zdania to ja mam w głowie swoje).
ja jestem za chuda a zwłaszcza moje nogi są za chude i też mam straszne kompleksy pare razy usłyszałam przykre komentarze śmiano że ja Chyba nic nie jem a jem uważam normalnie, mam niby kochajacego chłopaka duzo ludzi uważa mnie za atrakcyjną osobe mówia że wyglądam jak modelka ale dla mnie one są brzydkie w dodatku te wszystkie naprawde przykre komentarze siedza mi w głowie i nie moge czasami strasznie wstydze sie swoich nóg i też nie wiem jak uwierzyć że sa chociaz do przyjęcia
River_the_ona: Jeśli chodzi o saunę na podczerwień to ja płacę 40 zł za jedną wizytę- natomiast ja wykupiłam dwa pakiety po 7 wejść, w tym siódme gratis- za jeden pakiet siedmiu wejść płaciłam więc 240 zł. U mnie ten pobyt w kapsule przez 30 minut (bo na tym to właśnie polega, że wchodzisz do kapsuły) poprzedzony jest 10-minutowym masażem za pomocą masażera miejsc newralgicznych- więc ile sama sauna kosztuje to nie wiem. Wiesz sauna na podczerwień ogólnie poprawia wygląd skóry, pomaga w schudnięciu, napina skórę, a to dla mnie było niezbędne zważywszy, że zrzuciłam 25 kg- gdzieś ta skóra musiała się podziać
Dziękuję ślicznie. To pewnie w jakichś profesjonalnych salonach, tak?
ja jestem za chuda a zwłaszcza moje nogi są za chude i też mam straszne kompleksy pare razy usłyszałam przykre komentarze śmiano że ja Chyba nic nie jem a jem uważam normalnie, mam niby kochajacego chłopaka duzo ludzi uważa mnie za atrakcyjną osobe mówia że wyglądam jak modelka ale dla mnie one są brzydkie w dodatku te wszystkie naprawde przykre komentarze siedza mi w głowie i nie moge czasami strasznie wstydze sie swoich nóg i też nie wiem jak uwierzyć że sa chociaz do przyjęcia
Skoro nawet kochający chłopak nie jest w stanie wzbudzić u Ciebie pozytywnego myślenia o sobie (przecież to ważne, że jemu się podobasz), to nie wiem co by mogło.
Pierwszy post tutaj... Witajcie ![]()
Kompleksy, wiele osób je ma. Ja też. Wpakowałam się w nie przez byłego chłopaka. Niby wszystko było ok, ale wiem że w pewnym sensie nie podobały mu się moje piersi i brzuszek. Stopniowo zaczynał naciskać na ćwiczenia, bardzo długo szperał w internecie, szukał czegoś co może jakoś powiększyć moje piersi. Znalazł jakieś tabletki i ziółka, nawet mi je kupił. A to wszystko tylko pogłębiało moje niezadowolenie z własnego ciała. Zaczęłam wstydzić się jeszcze bardziej, chyba też się przez to zaniedbałam. To bardzo bolało. Szczególnie dlatego, że mówił mi, że mnie akceptuje i podobam się mu, a jego zachowanie zdradzało coś zupełnie innego. Po wielu perypetiach zakończyłam ten związek. Kompleksy jednak zostały. Ale proszę, dziwnym zbiegiem okoliczności na horyzoncie pojawił się ktoś inny. Ktoś, dzięki komu wyzbywam się kompleksów, choć minęły już dwa lata. No i co... Może i mam za dużą pupę, uda, lekką oponkę i mały biust. Ale wiem, że mój obecny mężczyzna akceptuje mnie taką jaką jestem. Oczywiście nie jestem w pełni zdrowa, kompleksy siedzą dalej (np kiedy widzę ładną dziewczynę ze zgrabnymi nogami, a Mój (niby w żartach, ale jednak) rozmawia o niej ze swoim bratem), ale nie są już tak mocne. Jakiś czas temu odważyłam się założyć spódniczkę mini, teraz powoli rozmyślam o zmianie garderoby i (nigdy bym nie pomyślała) o zorganizowanie striptizu dla Mojego (to wpływ Waszych wypowiedzi na forum, w innym temacie
). Kompleksy mamy w głowie, a jeśli jest ktoś, komu się podobamy, z kim jesteśmy - bierzmy na serio wszystkie komplementy jakie dostajemy i dajmy sobie 'wmówić' że dla kogoś możemy być piękne, takie jakie jesteśmy. To działa... w moim przypadku - całkiem nieźle ![]()
Mazoku, Twój były po prostu Cię nie kochał. Pewnie lada chwila dałby Ci pieniądze na operację plastyczną.
Bardzo dobrze, że znalazłaś w końcu kogoś, kto kocha Cię i akceptuje taką jką jesteś, a nie każe Ci się zmieniać, dla Jego widzimisię, kogoś, kto pokazuje Ci jaka jesteś wspaniała i wyjątkowa. ![]()
K.T. napisał/a:River_the_ona: Jeśli chodzi o saunę na podczerwień to ja płacę 40 zł za jedną wizytę- natomiast ja wykupiłam dwa pakiety po 7 wejść, w tym siódme gratis- za jeden pakiet siedmiu wejść płaciłam więc 240 zł. U mnie ten pobyt w kapsule przez 30 minut (bo na tym to właśnie polega, że wchodzisz do kapsuły) poprzedzony jest 10-minutowym masażem za pomocą masażera miejsc newralgicznych- więc ile sama sauna kosztuje to nie wiem. Wiesz sauna na podczerwień ogólnie poprawia wygląd skóry, pomaga w schudnięciu, napina skórę, a to dla mnie było niezbędne zważywszy, że zrzuciłam 25 kg- gdzieś ta skóra musiała się podziać
Dziękuję ślicznie. To pewnie w jakichś profesjonalnych salonach, tak?
Ta sauna jest nie tylko w dużych, profesjonalnych zakładach, jest również w małych gabinetach jak ta moja
I może jest tańsza niż w wielkich salonach nie wiem sama. Na pewno wiem, że jej działanie znane jest niewielu osobom, moi znajomi nie wiedzieli co to jest
Mam nadzieje, że po trzeciej serii moje rozstępy będą już prawie niewidoczne i może kiedyś umówię się na randkę... Na razie pozostaje to w sferze marzeń ![]()
Ja bym napewno na podbudowanie lepszej akceptacji siebie wybralabym sie do psychologa wiele pomaga i wiecej wiary w siebie przybywa. Skoro twoje kolezanki tak za toba przepadaja to uwierz oczarujesz tym wdziekiem i faceta . Badz cierpliwa wszystko w swoim czasie ![]()
Biała Gejsza, z jednym masz rację na koleżanki narzekać nie mogę, bo są na prawdę świetne i można na nie liczyć. Ostatnio uzewnętrzniłam się z moimi problemami bardzo bliskiej mi osobie i strasznie mi ulżyło, poczułam się lepiej mogąc o wszystkim opowiedzieć- nie wiem czemu to działa ale działa- już nie jestem z tym sama
Co do psychologa to myślałam o tym, ale spróbuję jeszcze sama sobie z tym poradzić. Ostatnio można powiedzieć, że poczułam się troszkę lepiej ze sobą, gdyż większość sąsiadek na osiedlu i znajomych na uczelni mnie zaczepia i są w szoku jak się zmieniłam przez wakacje, jak super teraz wyglądam itp. Pozostaje mi tylko to dostrzec, co łatwe nie będzie, ale staram się myśleć pozytywnie, bo negatywne myślenie do tej pory nic mi jeszcze nie dało.
Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ?
Ciesze sie niezmiernie ze u ciebie jest juz lepiej
najwazniejsze jest to by myslec o tym co dla ciebie teraz dobre. Wszystko z czasem sie pouklada i bedziesz cieszyla sie zyciem
Można tak chyba uznać, że lepiej. Co prawda oblałam niestety egzamin przez który powtarzam rok, ale mam jeszcze poprawkę i staram się tym nie dołować za bardzo- w końcu prawo to jednak ciężki kierunek ![]()
Natomiast dziś idę na koncert kolegi ze znajomymi, więc wychodzę gdzieś, co chyba można uznać za postęp. Teraz gdy jestem lżejsza o te 27 kilo (chociaż wciąż zostało 10 do końca walki) i mogę założyć ciuch, spod którego nie wylewa mi się tona tłuszczu chyba będę mogła się lepiej bawić, niż dotychczas. Ba nawet planuję założyć obcasy ![]()
Ale na interakcje z facetami nie będę gotowa jeszcze przez długo chyba
Tego cholernego podejścia do siebie zmienić ni cholery nie mogę- może potrzebuję więcej czasu nie wiem sama, ale coś czuję, że to będzie chyba najtrudniejsze do pokonania. Ponoć facet to najlepsze lekarstwo na kompleksy, ale z moimi paranojami to ja nie wiem?