Witam wszystkich forumowiczów zalożylam tutaj wątek aby zaczerpnąc waszych opinii odrazu przejdę do rzeczy.Mój problem polega na tym ze moj chłopak ostatnio dosć czesto uracza mnie niby jak to twierdzi zartami na temat mojej figury nie robi tego w sposob chamski ale i tak mnie to dotyka.Jestem pulchną kobietą nie otyłą i nie mam problemu aby ubrac sie w mini czy szorty bo nogi to dosc mocny moj atut,ale kiedy słyszę teksty mojego faceta typu ze mogłabym zacząc biegac albo liczyc kalorie to nie ukrywam ze nie spływa to po mnie.Życie to nie słoneczne patrol ze kazda kobieta musi wygladac jak Pamela Anderson równowaga musi być ale kiedy sie odstawie bo lubie o siebie dbać to mojemu facetowi nawet powieka nie drgnie nie mowiąć juz o komplementach o ktorych poprostu czasem marzę jak kazda z nas.W ostatecznosci wygląda to tak ze cholernie sie krępuje rozebrac w łózku przy moim gachu niby mowi ze gdybym mu sie nie podobala to przeciez by ze mna nie był ale chyba gdybym faktycznie mu sie podobała to od czasu do czasu jakis komplement mogłby powiedziec.Sama nie wiem czy ja poprostu jestem przewrazliwiona??W sobotę jestesmy umówieni ze znajomymi mojego faceta na grilla nad jeziorem i jestem tym lekko przerażona bo wkoncu bedzie trzeba odsłonic swoje ciało posród pieknych i zgrabnych na ich tle blado wypadne.Moj partner twierdzi ze mnie kocha itd ale sam nie wyglada jak George Clooney ostatnio jak mowił ze powinnam bardziej o siebie zadbac wkurzyłam sie bo on ma braki w uzębieniu tzn nie ma jedynki:)wiec mu odpowiedziałam ze jak on wstawi sobie zęby to ja wtedy schudne troche głupio mu sie zrobiło ale o to chodziło.Proszę was kochani doradzcie czy ja przesadzam?wcale nie mam ochoty na diety i inne treningowe cuda ale chce sie podobac swojemu ukochanemu
Podobne tematy
Jeśli doszło do tego, że krępujesz się rozebrać przy nim, no to sory, coś jest nie halo. A czy przytyłaś w czasie związku, czy jednak spodobałaś mu się taka jaka jesteś teraz? Dobrze, że wytknęłaś mu jego braki
bo może myślał, że jest idealny ![]()
Cały czas trzymam wage.Niby mu sie podobalam bo twierdzi ze nie był by ze mną ale ten brak komplementów ja naprawde staje na głowie żeby wyglądać sexi zresztą lubię dobrze wyglądać dla samej siebie.poprostu czuje się jak szara myszka.Rozebrac przy nim to jedno ale teraz pomysl co czuje jak on chce się kochać na jeźdźca o matko wtedy to dopiero mam stresa
Pomocy? Znasz powód wpędzania w kompleksy to go zmień. Wyrzuć.
Znając kobiety gówno zrobisz. Módl się i czekaj. Może stanie sie cud.
Jest to sarkazm.
5 2015-07-07 17:28:40 Ostatnio edytowany przez wawa78 (2015-07-07 17:34:10)
Jeśli faktycznie zaczyna nabijać się z Ciebie to Ci współczuję i może powinnaś z nim pogadać na ten temat lub nawet pomyśleć o zmianie partnera.
Jest jednak druga opcja i pisze to jako facet. Kobiety w naszej kulturze przyzwyczajone są do komplementowania jednocześnie same lubią nabijać się bez skrupułów ze swoich facetów. Mężczyźni tak jak kobiety lubią czasami usłyszeć jakieś ciepłe słowo od drugiej połówki. Zastanów się czy sama nie mówisz do niego przy jakiejś okazji nawet w żartach: "...ale ty jesteś głupi", "zapisałbyś się na siłownie", "zrób coś z tymi np: zębami, włosami, paznokciami...." czy czymś tam jeszcze, "śmierdzisz, umyłbyś się, "dzieciuch z ciebie", "dorośnij" i wiele innych tego typu tekstów. Nie mówiąc już o sytuacjach intymnych, gdzie możesz np za pomocą drwiących uśmieszków bardzo głęboko go ranić. Dotyczy to głównie sugerowania, że musi jeszcze na "tymi" sprawami trochę popracować, bo np zbyt szybko kończy, nie zawsze ma erekcję lub coś tam jeszcze innego. jeśli tak robisz to on może zwyczajnie w świecie się odgrywać na Tobie w myśl powiedzenia "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" i ma do tego prawo. Jeżeli jednak to Ty jesteś tylko celem takich docinków, a sama mu nic takiego nie mówisz to się zrewanżuj czymś podobnym. Powinno go to trochę przystopować.
teraz taki sloneczny letni okres i pewnie nabral checi na zgrabne cialo...
Witaj dla mnie jego zachowanie jest bezczelne. Wybacz ale ja bym go zostawiła. BO albo mu się podobasz albo wygaduje bzdury i Ci dokucza.To raczej nie jest miłość.
Baby, jak ja czytam Wasze posty to się nóż w kieszeni otwiera. JAKIKOLWIEK temat związany z problemem z facetem, to Wasze rozwiązanie "rzuć go". Pewnie, niech se znajdzie 10 następnych, a co! Jak facet ma jakiś problem z kobietą, to pojazd i tak dostaje facet.
@annamaria878 Mi się wydaje, że radzisz sobie całkiem dobrze. Chodzi mi o Twoją ripostę. Spróbuj może jeszcze kilka razy i nieco ostrzej. On może być na tyle głupkowaty, że faktycznie nie widzi nic złego w tym co mówi. Nie rzucaj go, bo jest chwilowo ślepy/głuchy. Trzeba naprawiać, a nie rzucać. Powodzenia!
Ja bym nie zostala mu dluzna.
Wiesz co odpowiedzialam ostatnio swojemu, jestem w drugiej ciazy, no niestety kilogramow przybralo, zaczal docinac mi ostatnio dosc mocno na temat wagi. Wkurwilam sie i wypalilam:
"Ja moge schudnac, ale ty glupi pozostaniesz" i odeszlam napiecie.
Jego mina bezcenna. Amen ![]()
A mi się wydaje, że przesadzacie. Facet nie powiedział jej, że jest brzydka, czy jest grubasem, on tylko powiedział, że mogłaby poćwiczyć! Co jest złego w tym, że chce, aby dziewczyna zadbała o swoje zdrowie i wygląd? Może chciał ją tylko do tego zmotywować? A co do rad, abyś mi też dogryzła to myślę, że tak się problemów w związku nie załatwia. To z jego brakiem jedynki trochę nieprzyjemne było, jeżeli nie ma pieniędzy na wstawienie... Zadbaj o siebie dla swojego zdrowia przede wszystkim. A jak już będą jakieś rezultaty to porozmawiaj z nim na spokojnie, że fajnie by było jakby od czasu do czasu powiedział ci jakiś komplement, bo tego potrzebujesz i chcesz wiedzieć, że mu się podobasz.
Skoro nie słyszysz komplementów to każdy taki żart głęboko boli, my kobiety trochę inaczej odbieramy niektóre rzeczy dlatego też jeżeli facet nie podbuduje raz na czas mówiąc coś miłego to popadamy w kompleksy z których ciężko wyjść. Spróbuj porozmawiać, jeżeli raz, drugi mu powiesz co Cie boli to wkońcu do niego dotrze że czujeśz się nie doceniona, a jeżeli spłynie to po nim coczujesz to widocznie to taki trudny typ.
Skoro nie słyszysz komplementów to każdy taki żart głęboko boli, my kobiety trochę inaczej odbieramy niektóre rzeczy dlatego też jeżeli facet nie podbuduje raz na czas mówiąc coś miłego to popadamy w kompleksy z których ciężko wyjść. .
otoz to i niezapominamy,to tak jak facet uslyszy od kobiety-magiczne zaklecie"masz malego"
Za "masz małego" to byłby koniec związku, jej partner może i wytyka jej wady ale są to rzeczy do skorygowania, a mniejszy penis czy np brak włosów na głowie naprawić się nie da, więc nie powinno się nawet o tym mówić.
14 2015-10-02 21:32:43 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-02 21:34:44)
Za "masz małego" to byłby koniec związku, jej partner może i wytyka jej wady ale są to rzeczy do skorygowania, a mniejszy penis czy np brak włosów na głowie naprawić się nie da, więc nie powinno się nawet o tym mówić.
A przeszczep włosów, czy nakładki na (a nawet można dokonać operacji)...
? Jest tylko trzeba chcieć szukać rozwiązania, a odchudzanie i skutki jakie mogą wystąpić np. obwisła skóra, czy rozstępy też nie są proste do skorygowania. Ile Pań powiększa piersi? Może w oczach Panów to takie proste... Moim zdaniem każda płeć ma przewrażliwienie na jakimś punkcie i należy to szanować, a co najważniejsze ZROZUMIEĆ.
Problem w tym, że u Niego widzę tylko oczekiwania, a Sam już mało widzi w lustrze
. Nie szanuję tego typu osób. Gdzie wsparcie? Czemu chce zmieniać partnerkę na siłę pomimo, że taką Ją wybrał i Ona akceptuje Samą siebie. Nie widzicie tego
?
annamaria878 zastanów się czy takiego związku chcesz, bo niestety nie widzę tutaj Jego szczerych intencji które mogą wynikać z myśli również o Tobie, tylko czysty egoizm. Dla mnie Jego "ataki" są próbą odwrócenia uwagi od Jego własnych braków i próbą dowartościowania się Twoim kosztem co w związku z dojrzałym partnerem nie ma prawa bytu.
Jakiś mało rozgarnięty ten Twój chłop. Nie widzi swego pod nosem a cudze widzi pod lasem. Chce żebyś się źle przy nim czuła i mu wychodzi. Bo już masz stresa na myśl o swoim ciele nago przy nim. Facet zdrowy na umyśle i kochający będzie dbał o każdy szczegół Twego samopoczucia także ten psychiczny ,poprzez akceptacje taką jaka jesteś.
a może poznał jakąś idealną babkę i zaczął Ci wytykać to co mu kiedyś nie przeszkadzało? A zresztą kto by go chciał bez zęba .. ![]()
Powiedz mi który mężczyzna mający choć odrobinę honoru nakładał by nakładki na penisa? A przeszczep włosów całej głowy kosztuje z 30 tysięcy i nie jest to jakoś specjalnie efektowne. Można oczywiście za mniej pieniędzy przeznaczyć na stałą doczepkę w której można się myć czy czesać ale zaraz jakaś pani napisze że czuła by się oszukana.
A zwykła rozmowa nic nie rozwiązuje? Przecież w związku chodzi o zaufanie, szczerość. Byłaś z nim szczera? Czasem nie można poprzestać na słodkich słówkach typu "wiesz... mógłbyś tak nie mówić" ale powiedzieć coś dobitniej że się nie podoba, że to nie jest akceptacja itd... Czasem faceci mało rozumieją i myślą że mogą sobie pozwolić na wszystko. Trzeba dać do zrozumienia że jednak nie. Pozdrawiam i 3 maj się cieplutko.
Powiedz mi który mężczyzna mający choć odrobinę honoru nakładał by nakładki na penisa? A przeszczep włosów całej głowy kosztuje z 30 tysięcy i nie jest to jakoś specjalnie efektowne. Można oczywiście za mniej pieniędzy przeznaczyć na stałą doczepkę w której można się myć czy czesać ale zaraz jakaś pani napisze że czuła by się oszukana.
A co jest takiego KOMPROMITUJĄCEGO w nakładce, jeśli ma się nie oszukując małego penisa
? Kobieta ma mieć kształtne piersi, odstające pośladki, płaski brzuch, talię osy itp. itd. i oczywiście dla Ciebie to bez problemu można osiągnąć, a rzeczy które są męskimi "problemami" są nie do ruszenia?
Ja to odczytuję jako wymówkę, aby nic ze Sobą nie robić, ale jednocześnie nie przeszkadza to w wymaganiu/wytykaniu niedoskonałości. Często spotykam się z takim podejściem jeśli chodzi o gładką cerę...
Często ludzie komunikują o "defektach" partnera samemu nie dostrzegając X rzeczy, które partner zaakceptował w nich pomimo wszystko.
19 2015-10-06 20:22:24 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-10-06 20:27:05)
Jeżeli się poznaje kobietę która jest zgrabna i zadbana, zakochuje się i tworzy parę, i widzi jak z roku na rok coraz bardziej taka osoba tyje i się zapuszcza, no to według mnie w dobrej gestii jest oczywiście delikatnie podsunięcie pomysłu czy aby może przydała by się jakaś dieta czy ruch. Ale żeby nakładać na penisa jakieś nakładki to jest już poroniony pomysł, bądźmy szczerzy, i bez udziału członka można zaspakajać panią, on służy tylko po to żeby zapłodnić kobietę i jeżeli to spełnia to jak najbardziej jest sprawny bo to tego został stworzony.
I nigdzie nie pisałem że dla mnie kobieta ma mieć talie osy (nie jest to naturalny kobiecy kształt), duże piersi (nie mam fetyszu na ich punkcie i wole mniejsze, cuż lubię chłopczyce) czy odstającą pupę (śmieszy mnie to), ale jak bym widział że zaczyna w szybkim tępie tyć to nie powstrzymywałbym się żeby jej o tym powiedzieć, nie złośliwie, nie żeby się dowartościować ale w żeby zasugerować.
Jeżeli się poznaje kobietę która jest zgrabna i zadbana, zakochuje się i tworzy parę, i widzi jak z roku na rok coraz bardziej taka osoba tyje i się zapuszcza, no to według mnie w dobrej gestii jest oczywiście delikatnie podsunięcie pomysłu czy aby może przydała by się jakaś dieta czy ruch. Ale żeby nakładać na penisa jakieś nakładki to jest już poroniony pomysł, bądźmy szczerzy, i bez udziału członka można zaspakajać panią, on służy tylko po to żeby zapłodnić kobietę i jeżeli to spełnia to jak najbardziej jest sprawny bo to tego został stworzony.
I nigdzie nie pisałem że dla mnie kobieta ma mieć talie osy (nie jest to naturalny kobiecy kształt), duże piersi (nie mam fetyszu na ich punkcie i wole mniejsze, cuż lubię chłopczyce) czy odstającą pupę (śmieszy mnie to), ale jak bym widział że zaczyna w szybkim tępie tyć to nie powstrzymywałbym się żeby jej o tym powiedzieć, nie złośliwie, nie żeby się dowartościować ale w żeby zasugerować.
Nie zgodzę się z Tobą. To jak mężczyzna z powodów nadmiaru testosteronu (hormony) zaczyna "łysieć" 10 lat po małżeństwie to jest do wymiany, bo przecież na początku miał bujne, gęste włosy? Zastanów się. Ciekawe jakbyś zareagował na "delikatną" sugestię od strony Swojej dziewczyny w tej kwestii
?
Trzeba zrozumieć, że każda płeć (ba każdy człowiek) ma własne mankamenty i jest względem nich drażliwy. Mnie nakładka na penisa nie rusza, u Ciebie wywołuje to jakiejś skrajne emocje i sprzeciw
. Rozumiesz, czy jeszcze nie? Schudnąć jest łatwo o ile nie ma się dużej nadwagi, lubi ruch oraz nie ma problemów natury zdrowotnej. Nie mówię nawet o późniejszym "zawaleniu" gospodarki hormonalnej po ciąży. Tym bardziej, że kobiety mają większą tendencję do tycia, a mężczyźni do łysienia
z wiadomych powodów.
Co innego troska o partnera. Ale w rozmowie chyba przekazuje się cel poruszenia właśnie tej kwestii. Zapewniam, że odbiór będzie inny. W tym wątku zdecydowanie nie o to chodzi - bynajmniej annamaria tak tego nie odebrała (a mężczyzna raczej mówi w prost?). Do tego zauważyłam, że często osoby wymagające same mogłyby popracować nad sobą.
PS a widzisz mnie śmieszy moda na płaski, mały tyłek i rozmiar 0
. Każdy jest inny... Ale jeśli się kocha to pomimo, a nie za coś. To tak na przyszłość
.
Na łysienie nie ma się za bardzo wpływu, można tylko troszkę spowolnić proces a przeszczep włosów jest na warunki polskie niemożliwy dla zwykłego zjadacza chleba, tak samo nie ma się wpływu na wzrost czy mniejsze piersi, ale na nadwagę owszem i to nawet sporą, ale to wymaga sporego samozaparcia i wyrzeczenia się wielu rzeczy i to jest dla niektórych nie da przeskoczenia zamiast działać wolą się puszyć.
Na łysienie nie ma się za bardzo wpływu, można tylko troszkę spowolnić proces a przeszczep włosów jest na warunki polskie niemożliwy dla zwykłego zjadacza chleba, tak samo nie ma się wpływu na wzrost czy mniejsze piersi, ale na nadwagę owszem i to nawet sporą, ale to wymaga sporego samozaparcia i wyrzeczenia się wielu rzeczy i to jest dla niektórych nie da przeskoczenia zamiast działać wolą się puszyć.
Nie zgodzę się z tym. Niektóre metody wcale nie są drogie tylko wymagają samozaparcia i zmiany trybu życia. Ale to jak z nadwagą - zależy co jest przyczyną. Jeśli ktoś ma genetycznie tendencje do tycia, choroby układu hormonalnego np. na tarczycę to oczywiście można walczyć z nadwagą, ale trzeba by było poświęcić na to bardzo sporą część czasu, a efekt jojo murowany. Życie jest za krótkie, aby tak je marnować.
Sądzę, że kulturowo cofnęliśmy się do starożytnej Grecji - czyli kultu ciała. Nie oszukujmy się mało kogo tak naprawdę obchodzi zdrowy tryb życia - ludzie DOJEŻDŻAJĄ na siłownię, palą, piją alkohol, ale biegają i ćwiczą
. Bardziej chodzi o bycie fit i tego typu inne pierdoły. Media stworzyły modę na którą przystała spora część ludzi nie mając pojęcia o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Utożsamiamy chudą lub umięśnioną osobę ze zdrowym trybem życia - podobnie jak w latach 80 z opalaniem "samo zdrowie!".
23 2015-10-08 22:53:31 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-10-08 22:53:45)
Czyli uważasz że duża nadwaga to problem który można spokojnie pominąć i nie ważne że może być zabójczy dla zdrowia?
No jak ktoś tyje w ciągu związku, to tak zrozumiałe, że może zacząć przeszkadzać, jeśli to nie jest tycie spowodowane chorobą czy ciążą. No, a jak od początku związku ona była grubsza, to nie do końca byłoby w porządku, gdyby nagle mu to przeszkadzało, skoro wcześniej nie i związał się z nią. Sama miałam nadwagę, wtedy już poznałam mojego faceta, ale jemu to nie przeszkadzało, no inaczej by się ze mną nie związał, bo facetowi kobieta też musi się podobać, podobałam mu się, mimo tego, bo wiadomo czasem przy poznaniu kogoś inne rzeczy są ważniejsze, a mimo nadwagi byłam widocznie dla niego ładna, tak też może być
No i jesteśmy razem 7 lat, byłam też szczuplejsza jakiś czas, ale potem za dużo jadłam i mam jeszcze nadwagę, ale teraz zrobię to lepiej i schudnę, dla zdrowia itp. Niemniej tak, najbardziej dla zdrowia, bo oczywiście nie zamierzam schudnąć i ciągle np mieć dużo niezdrowych nawyków, bo wtedy to tak średnio.
Czyli uważasz że duża nadwaga to problem który można spokojnie pominąć i nie ważne że może być zabójczy dla zdrowia?
Chyba zbaczamy z tematu
. Duża nadwaga - rozumiem, że chodzi o poważną otyłość, bo nadwaga nie wpływa wcale tak mocno negatywnie na nasz organizm (prawidłowe BMI ok. 18-25, a nadwaga ok. 29?) - chyba, że ktoś jeszcze pali, pije i w ogóle się nie porusza. Jeśli nadwaga jest tak groźna dla zdrowia to ciąża powinna być uznawana za chorobę i zagrożenie zdrowia? Kobiety nie powinny zachodzić w ciążę szczególnie z bliźniętami, no pięknie... Nie wiem czy zdajesz Sobie sprawę, ale nie bez powodu we wskaźniku BMI wartość pomiędzy wychudzeniem i prawidłową wagą (mniejszy), a otyłością i prawidłową wagą (większy) nie jest taki sam. Anoreksja (jak już wchodzimy w skrajności) jest groźniejsza od nadwagi, a nawet od otyłości (tu już zależy od przypadków). Tylko teraz wykreował się pogląd chude = zdrowe, grube = chore. Media - dlatego zapewne dużo osób będzie miało podobny pogląd do Twojego na te sprawy. Kiedyś ludzie byli średnio o parę kilo "grubsi", a bardzo mało chorowało na serce? Bardziej, niż nadwaga na ten stan rzeczy wpływają stres oraz używki nie mówiąc o predyspozycjach genetycznych.
Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny, ale nie dajmy się zwariować. Skrajnych otyłości w Polsce jest bardzo mało, jednak wszyscy mamy obsesję na punkcie wagi. Nie mówiąc, że dużo osób nie potrafi rozróżnić nadwagi od otyłości.
Tyle mogę tylko powiedzieć. Masz własne podejście do życia, ja własne. Tutaj raczej tego nie rozstrzygniemy.
No fakt, nadwaga, ale gdy nie palimy, coś się ruszamy nie jest może jeszcze najgorsza i jasne, że nie musi przyczyniać się zawsze do chorób. Jednak ja sama nawet przy nadwadze 80 kg przy 170 i najwięcej jak miałam 88 kg przy 170 odczułam pewne skutki, choć przy 88 kg to nie dziwne, bo było to blisko 1 stopnia otyłości. Na pewno szybciej się męczyłam, a teraz mając te 75 kg, bliżej jestem prawidłowej wagi i ok, taka mała nadwaga może znacznie nie szkodzi, ale lepiej mieć wagę w normie dla zdrowia i ja też tak zrobię, by tak mieć. Zwłaszcza, że norma jest pojemna, nie trzeba być chudą, w końcu w niej będę. A używki oczywiście szkodzą bardzo, mnie akurat do palenia nigdy nie ciągnęło, nie paliłam i nie palę, za alkoholem nie przepadam, więc skoro mnie nie ciągnie, to mam trochę łatwiej.
Czyli jednym słowem jak dziewczyna w związku zacznie tyć a mi się to nie podoba to mam po prostu ją zostawić i poszukać szczuplejszej zamiast starać się znaleźdź rozwiązanie ? Yhym już rozumiem, może faktycznie w tym jest metoda.
Czyli jednym słowem jak dziewczyna w związku zacznie tyć a mi się to nie podoba to mam po prostu ją zostawić i poszukać szczuplejszej zamiast starać się znaleźdź rozwiązanie ? Yhym już rozumiem, może faktycznie w tym jest metoda.
Ty masz dziwny tok myślenia - uczepiłeś się tej wagi. A co zrobić gdy partner/partnerka zacznie łysieć, powstaną zmarszczki, rozstępy, pogorszenie stanu skóry np. na twarzy, spadek muskulatury ciała, zwiotczenie ciała w różnych jego partiach, popękane naczynka krwionośne? Jesteście, aż tak powierzchowni?
Widać, że NIGDY prawdziwie nie kochałeś. W miłości akceptacja zmian partnera to norma - nie da się tego uniknąć. Może dlatego dużo młodych ludzi nigdy nie zazna miłości
, bo w związku myślą głównie o samozadowoleniu i wymagają photoshopa w realnym życiu?
Nie wiem co już napisać. To różnica pokoleń i materialistycznego podejścia do ludzi. "Poszedłem do sklepu, kupiłem piękne pudełko. Jednak wystarczy jedna rysa lub wgniecenie, aby straciło dla mnie wartość".
Wy młodzi ludzie dziwicie się, że z TAKIM PODEJŚCIEM nie potraficie (może lepiej napisać, iż tak naprawdę nie chcecie
) tworzyć długo trwałych związków opartych na uczuciu? Tym bardziej nie rozumiem wywodów na temat miłości, jeśli główną wagę przywiązujecie do takich "pierdół" jak nadmiar kilogramów, zmarszczek itp.
29 2015-10-09 21:06:30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-09 21:14:23)
Czyli jednym słowem jak dziewczyna w związku zacznie tyć a mi się to nie podoba to mam po prostu ją zostawić i poszukać szczuplejszej zamiast starać się znaleźdź rozwiązanie ? Yhym już rozumiem, może faktycznie w tym jest metoda.
Ja nic takiego nie napisałam. Jak zaczyna tyć, to wiadomo, zmienia się, nie jest taka jak się związałeś i wtedy rozumiem jak coś powiesz.
Nektarynko53, ale jednak tutaj jest pewna racja, bo widzisz, np inaczej jak mój facet związał się ze mną jak miałam nadwagę i później nie byłoby w porządku jakby miał o nadwagę nagle pretensje, mimo że akceptował i chciał ze mną być. No ale jeśli dziewczyna w trakcie związku tyje, to chyba już jest inaczej, inna sytuacja, bo wygląda inaczej jak się z nią związał. No i porozmawiać można, bo jednak często to kwestia złych nawyków, fakt u mnie np dochodzą też problemy hormonalne, ale też złe nawyki, więc teraz po prostu staram się zachowywać umiar i jestem bliżej prawidłowej wagi i będę w końcu ważyć w normie. No ale ok oczywiście różnicą jest rozmowa, a czym innym docinki, ale nie róbmy też właśnie z zrzucenia wagi czegoś niemożliwego, bo jednak często jest to jedzenie za dużo jak u mnie, a problemy hormonalne to może być dodatek, ale rzadziej cała przyczyna tycia myślę. Dlatego w końcu tym bardziej się zawzięłam po latach lenistwa w tej kwestii. No, a co innego łysienie czy zmarszczki, co pierwsze jest kwestią genetyczną i wiele się nie zrobi, a drugie kwestią wieku i też normalna sprawa i wtedy byłoby głupotą i kompletnie puste jakby ktoś tutaj miał pretensje.
No, ale waga to inna sprawa często i ok, co innego jak człowiek się postara, ale nie może więcej schudnąć, naprawdę ma tyle problemów zdrowotnych, które to uniemożliwiają i też myślę, że wtedy kochający partner będzie z nią i tak, ale co innego jak widać, że może można to zmienić, można spróbować, no i tutaj nawet często nie chodzi o te kilogramy więcej, bo właśnie myślę, że jak naprawdę jest ciężka choroba i nie da się zrzucić, to kochający partner zrozumie, nie zmieni to jego uczuć, przejdą przez to i myślę, że nadal będzie dla niego mimo tego najpiękniejsza, skoro to nie jej wina, ale jeśli to jest bardziej lenistwo to już może no i ta postawa bierna wtedy może zniechęcić, że ona na własne życzenie tak robi i tyje, a była szczuplejsza. No już myślę, że nie o sam wygląd tu chodzi, ale o postawę i od niej wiele zależy.
Truskaweczka źle mnie zrozumiałaś
. Ja odniosłam wrażenie, że Revenn traktuje trochę niesprawiedliwe pewne kwestie. Partner/partnerka tyje - należy upomnieć się. Partner/partnerka zaczyna łysieć - no nie ma prawa, bo nie mamy na to żadnego wpływu. Na łysienie mamy wpływ
, tylko za mało trąbią o tym w TV. Dieta oraz "działanie" na hormony, a dokładnie testosteron działa cuda - wiem, bo mąż "pracuje" nad tym, a rezultaty jak dla Niego są zdumiewające, a mnie obojętne albowiem akceptuję i kocham takim jakim jest
. Oczywiście są ludzie z wyższymi tendencjami, ale to dotyczy wszystkiego!
Tak jak napisałaś jest ogromna różnica pomiędzy docinkami, jednostronnymi pretensjami, a rozmową i próbą zrozumienia co się stało. Osobiście moja koleżanka z pracy przestała dbać o Siebie (ubierać się sexy, troszkę przytyła itp.), bo partner przestał Ją pociągać i nie czuła potrzeby strojenia się dla Niego
! Czasami zmiany w partnerze następują z Naszej winy - braku zrozumienia, ochłodzenie relacji itp. itd. I tekst typu "zacznij się sexy ubierać" z Jego ust nie zmieniłby nic.
Jednak tak szczerze powiedz, czy pobudki wynikające z naszych wymagań względem partnera, a pobudki wynikające z troski o Niego są IDENTYCZNIE odbierane przez drugą stronę? Na pewno w drugim przypadku czuć wsparcie, a nie presję, że jak ciało ulegnie zmianie to będziesz do wymiany.
Najlepiej gdy partnerka/partner sama/sam zacznie dbać o wygląd, aby nam oraz sobie się podobać
. Gadanie "wiesz mi to przeszkadza, bo kiedyś byłaś taka, a teraz jesteś taka" na pewno nie wywrze pozytywnego wrażenia i nie zmotywuje do działań, nie mówiąc o tym że może obniżyć mocno samoocenę. Jeśli ktoś zaczyna siebie zaniedbywać to zawsze jest powód i trzeba go znaleźć, a później rozwiązać. Każdy z nas powinien bardzo dobrze znać partnera/partnerkę oraz dostosowywać sposoby motywacji do charakteru oraz przeżyć.
Aha racja, choć fakt faktem, że jak się chce schudnąć, to nie potrzeba wielkich nakładów finansowych, choć czasem oczywiście dla kogoś mogą być pomocne, jeśli np ktoś czuje, że dopiero będzie miał motywację, że zapłaci np za jakieś zajęcia, gdzie będzie ćwiczyć itp czy jak nie ma roweru, a kupi sobie dobry. Niemniej nie muszą to być duże wydatki, a jak chodzi o zwalczanie łysienia, to może dać się coś zrobić, w sumie ok, może tak być, teraz mogą być na to rozwiązania, ale pewnie dosyć drogie, więc wiadomo nie każdego będzie stać, więc wtedy nie można mieć do faceta pretensji, bo nie ma co oczekiwać, że każdy nagle będzie wydawać dużo pieniędzy, bo jest jakiś zabieg co coś poprawi, bo można by i tu przesadzić, a czasem więcej pieniędzy, to jednak lepiej na coś innego wydać.
Mnie dziwi takie gadanie typu - "Jak Ci się nie podoba ze zgrubla/zgrubl" to ja/go rzuc, jakby nie mozna bylo jakos rozwiazac problemu po prostu rozmawiajac z ukochana osoba. Po co tak latwo rezygnowac z kogos waznego, skoro takie problemy mozna (zwlaszcza wage) latwo rozwiazac?
Mam tez takie wrazenie ze wy uwazacie jakoby chlopaka/dziewczyne nalezalo kochac tak jakby miloscia macierzyska, bezwzglednie akceptujaca. Czyli niezaleznie od tego co partner wyprawia powinno sie to waszym zdaniem tolerowac.
Nie popieram zadnych zlosliwosci, wrecz przeciwnie, mi sie wydaje ze najlepszym sposobem ( i szczerym zazwyczaj) jest powiedzenie dziewczynie ze szkoda zeby taka ladna dziewczyna sie oszpecala nadwaga. W przypadku autorki niewiadomo akurat jak jest, jak wyglada, w jaki sposob chlopak jej to mowi, czy nie przesadza (moze jest szzupla? nie wiadomo)
No właśnie zwrócenie uwagi czy motywowanie jest ok. Lepiej przecież dać znać niż czekać, aż ktoś nam całkiem zbrzydnie. Problem jest wtedy, gdy zostało to chamsko powiedziane.
34 2015-10-11 17:01:50 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-11 17:06:02)
Aha racja, choć fakt faktem, że jak się chce schudnąć, to nie potrzeba wielkich nakładów finansowych, choć czasem oczywiście dla kogoś mogą być pomocne, jeśli np ktoś czuje, że dopiero będzie miał motywację, że zapłaci np za jakieś zajęcia, gdzie będzie ćwiczyć itp czy jak nie ma roweru, a kupi sobie dobry. Niemniej nie muszą to być duże wydatki, a jak chodzi o zwalczanie łysienia, to może dać się coś zrobić, w sumie ok, może tak być, teraz mogą być na to rozwiązania, ale pewnie dosyć drogie, więc wiadomo nie każdego będzie stać, więc wtedy nie można mieć do faceta pretensji, bo nie ma co oczekiwać, że każdy nagle będzie wydawać dużo pieniędzy, bo jest jakiś zabieg co coś poprawi, bo można by i tu przesadzić, a czasem więcej pieniędzy, to jednak lepiej na coś innego wydać.
Nieprawda, że musi to być drogie - trzeba widzieć gdzie szukać i co. To podobnie jak przy odchudzaniu. Chcesz mieć SZYBKIE efekty to musisz mieć dużo pieniędzy
. Jednak powiem Ci, że część mężczyzn lubi chodzić na skróty (zobacz rynek odżywek na siłownię!) dlatego wydaje Im się, że jak będą musieli nie daj Boże parę lat coś stosować i/lub dokonać badań i na ich podstawie już zawczasu zastosować profilaktykę to krzyk - przecież to niemożliwe. Kobiety są niestety zdecydowanie konsekwentniejsze w tych sprawach i jak nie mają pieniędzy to od razu jest 1000 domowych sposobów jak rozwiązać problem. Nie mówię o ćwiczeniach, których "efektem ubocznym" są endorfiny, a więc po czasie sami chcemy ćwiczyć
. Jeśli chodzi o zabiegi, które mogą być nieprzyjemne lub upierdliwe to mało który chce się "poświęcić" dla 2 połówki, ale dalej twardo wymaga
.
Takie podejście: "łatwiej jest schudnąć, więc ona może to zrobić; mi niestety będzie trudno(?) poradzić sobie z zakolami więc odpada". Przypadkiem nie powinno być podejścia "jeśli jej przeszkadza moja "łysina" i nie mogę nic z tym zrobić to nie powinienem mieć prawa (przynajmniej czuć zażenowanie) wymagać, aby ona coś zrobiła z wagą?". No właśnie słyszałam, że obecnie mamy czasy narcyzów i coś w tym jest. Widzę to.
Moje poglądy ze względu na wiek rzeczywiście mogą nie pasować do XXI w. Jednak nie rozumiem Truskaweczko DLACZEGO mężczyźni/kobiety mając tego typu poglądy liczą, że będą w stanie być w długoletnim związku, gdzie moje egoistyczne ja schodzi na 2 plan. Ja nie czułabym jakiejkolwiek przyjemności w "zmuszaniu" partnera do zmian, bo ja tak chcę - chyba, że chodziłoby o zdrowie. Co z tego, że partnerka schudnie np. 15 kg jak będzie żyła pod stałą presją i generalnie nie zrobiłaby tego dla Siebie? Czysta głupota.
Motywacja jest w porządku (aby nikt źle mnie nie zrozumiał) tylko przerażają mnie motywy niektórych ludzi, bo to o nich świadczy
.
Ale ja włąśnie miałem to na myśli, nie chodziło mi o docinki ale o szczerą rozmowę i rade. Bo jak ktoś dobrze tutaj napisał na zmarszczki, rozstępy czy np łysienie mamy niewielki wpływ, ale jednak waga to co innego. Drobna nadwaga nie jest jakimś problemem, ale jak z miesiąca na miesiąc jest gorzej no w mojej kwestii jest zwrócić na to uwagę czy może coś złego się nie dzieje. Musimy rozmawiać a nie bać się zwrócić uwagę na jakiś szczegół który może nam przeszkadzać i starać się zachęcić działania. Bo a nuż faktycznie nagły wzrtost wagi jest spowodowany jakąś chorobą.
Ale ja włąśnie miałem to na myśli, nie chodziło mi o docinki ale o szczerą rozmowę i rade. Bo jak ktoś dobrze tutaj napisał na zmarszczki, rozstępy czy np łysienie mamy niewielki wpływ, ale jednak waga to co innego. Drobna nadwaga nie jest jakimś problemem, ale jak z miesiąca na miesiąc jest gorzej no w mojej kwestii jest zwrócić na to uwagę czy może coś złego się nie dzieje. Musimy rozmawiać a nie bać się zwrócić uwagę na jakiś szczegół który może nam przeszkadzać i starać się zachęcić działania. Bo a nuż faktycznie nagły wzrtost wagi jest spowodowany jakąś chorobą.
No to widać, że źle/opatrznie zrozumiałam Twoje posty.
Rozmowa to podstawa, ale znając partnera wiemy jakie tematy mogą być dla niego drażliwe i wówczas trzeba delikatnie podejść do tematu
.
Zawsze i na każdy temat, dobra rozmowa uzdrawia sytuację. W dodatku jest to niezły sprawdzian zaufania i dystansu do siebie i związku. Rozmowa, a nie złośliwości tylko szczera co za i co przeciw (może bez przesady bo może przerodzić się w kłótnię - a rozstania "tego byśmy nie chcieli " jak mawia mój nauczyciel tańca. Potem wspólny plan co i jak ma uzdrowić sytuacją (również ekonomiczny - to trzeba brać pod uwagę), a następnie starać się go realizować wspólnie. To jest ważne. Nie wolno wam również zapomnieć o wspólnych wieczorach które mogą umilić nieciekawe chwile, ale to inna bajka. Rozumiem, że chcecie być ze sobą, bo w innym wypadku to zapomnij o nim i szukaj dalej, szkoda nerwów i życia. Pozdrawiam 4m8r0żY. (AMBROŻY)
Ja z całej powyższej dyskusji wyciągnąłem taką kwestie, która wydają mi się dosyć istotna: Faktycznym problemem są zmiany u naszej partnerki/partnera wywołane nie tyle wiekiem, ile zmianą stylu życia.
Wszyscy się starzejemy - marszczymy się, łysiejemy, siwiejemy, garbimy etc., zasadniczo powstrzymać się tego nie da. Problem następuje wtedy, gdy jedno z partnerów stara się ten proces możliwie spowolnić, a drugie nie.
Wydaje mi się, że tutaj właśnie "leży pies pogrzebany" - ja dalej dbam o siebie, a partner/partnerka nie - czy coś się zmieniło w jego/jej nastawieniu do mnie i dlaczego ?
Wydaje mi się, że tutaj właśnie "leży pies pogrzebany" - ja dalej dbam o siebie, a partner/partnerka nie - czy coś się zmieniło w jego/jej nastawieniu do mnie i dlaczego ?
Dokładnie szukajmy problemów na RÓŻNYCH płaszczyznach. Pomyślmy czy przypadkiem my osobiście nie mieliśmy w tym Swojego wkładu. Jeśli tak zacznijmy od Siebie. Jeśli pomimo naszych zmian partnerka/partner nadal będzie zachowywać się w identyczny sposób (zero samozaparcia/chęci do zmiany) to zgadzam się, że mamy prawo do krytycznej oceny.