Każdy o nich wie, każdy o nich słyszał.
PLOTKI.
Przedziwni Ludzie Okrywają Tym Kłamstwem Innych...
Mam galimatias i kogel mogel w głowie. Nie raz już przecież spotkałam się z plotką. Głupoty słyszałam, ale umiałam przymknąć oko, puścić mimo uszu. Wiadomo, jak to ludzie, tu usłyszą, tam dodadzą, tam odejmą i o - wychodzi PLOTKA. Przecież ja też sama plotkuje, choć staram się przy tym nie ranić innych i nie naruszać ich prywatności. Przecież jak plotkuję o koleżance z pracy, że jest grzebielucha, że nie umie się wyrobić, to de facto, mówię tylko moją ocenę stanu faktycznego. Mówię o osobie, którą znam, z którą pracuję i nie jako mogę wypowiadać się o jej osobie.
Jednak nie rozumiem, no cholerka, nie umiem zrozumieć, jak ktoś może postępować w taki sposób jakiego doświadczyłam niedawno.
Osoba, która mnie w ogóle nie zna, może, a raczej napewno mnie nigdy nie widziała. Wątpie czy by na ulicy mijając mnie, wiedziała, że to ja.
To osoba w stylu "życzliwych", które to pragną w trosce o innych podzielić się swoją wiedzą. Tak też jest w tym przypadku. Kolega, który chciał Cię, mój drogi mężu, oświecić "jaka to ja jestem i żebyś lepiej na mnie uważał". To zazwyczaj pierwsze słowa wstępu, które mówią osoby, chcące komuś namieszać w życiu a myślące, iż takim sformuowaniem "nie będą niczemu winne bo przecież chciały dobrze". Otóz, Twój kolega, uprzedził Cię, że lepiej byś mnie pilnował, bo tydzień temu popijałam kawkę z innym w kawiarni, ale prócz tego mam wielu kolegów. To - jeszcze mogłabym przełknąć, gdyby nie dalsza część...
Wspaniałomyślny kolega powiedział Ci, że "będąc z ojcem mojego dziecka, zdradzałam go na prawo i lewo, co oczywiście było powodem tego, że mnie zostawił. Nie wiedział też, czy dziecko było jego czy kogoś innego".
HA! No jasne! Bo to ja sama siebie terroryzowałam, niszczyłam psychicznie, odbierałam sobie radość życia, szantażowałam... JA! Bo to nie ode mnie odsunęli się wszyscy znajomi, przez faceta agresora; bo to ja każdego z kim się spotkałam biłam... Ja... Ja wychowywałam sama dziecko, wycierałam brudny tyłek, łagodziłam kolki podczas gdy były pił grzecznie piwo z kolegami.
Drogi Kolega. Nie wierz w każdą rzecz, jaką Ci ktoś powie, bo jesteś jak podwórkowy kundel, który poleci, gdy ktoś rzuci mu najmniejszy kawałek kości. Zastanów się, czy swoimi słowami nie zranisz kogoś, kto przeżył nie mało, prosząc nie raz Boga o ukojenie. ZASTANÓW SIĘ czy nie poszarpiesz komuś serca, gdy wszystko w środku bedzie krzyczeć z bólu. Bo ja to przeżyłam. A Ty tylk usłyszałeś bajkę, którą ktoś podał Ci nie bez celu...