netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

moja trudne małzeństwo...

11 odpowiedzi3 416 wyświetleńzałożony przez samamama, 20.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » moja trudne małzeństwo...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: moja trudne małzeństwo...

Witajcie. Jakis czas temu udzielałam się juz na forum ale postanowilam zmienic nick. Wiam, ze tak nbaprawde tylko tu mogę zostac wysluchana i zrozumiana. W realnym zyciu nikogo nie obchodza moje problemy.

Oto moja "niesamowita" historia milosna. Z mezem poznalismy sie 5 lat temu a po roku bylismy juz malzenstwem. Tzw. wielka MILOSC. Choc teraz jak o tym mysle o sama nie wiem czy smiac sie czy plakac. Niedlugo po slubie urodzila nam sie coreczka, ktora przyslonila caly swiat. Wiadomo- pierwsze dziecko. Maz byl w porzadku. Pomagal jak mogl, angazowal sie w zycie rodzinne. Bylo dobrze. Psuc zaczelao sie jakis rok temu kedy wrocilam do pracy. On zaczal znikac wieczorami. Szwedal sie po nocach nie wiadomo gdzie, zaczal zyc swoimi pasjami. kupil motor, zaczal chodzic na silownie, mial swoje sprawy. Nas calkowicie ignorowal. Gdy tylko wrocilam z pracy- on wychodzil. Nie mowil gdzie idzie, wracal noca. Nie bylo czasu na zrobienie zakupow, na poczytanie dziecku baki, juz nie mowiac o sprzataniu czy jakiejkolwiek innej formie angazowania sie w sprawy rodziny. Wiadomo, pojawily sie klotnie. Kilka razy mnie poszturchnal, nawet uderzyl. Nie mocno ale wtedy stracilam zludzenia ze kiedykolwiek bedzie dobrze. Wiele razy chcialam spakowac mu walizki i miec spokoj. Najgorsze bylo to ze dziecko obserwowalo cala atmosferwe w domu. Balam sie ze zle to na nie wplynie. Czas mijal, a ja majac dosc chorej atmosfery, postanowilam ze wszystko posklejam. pomyslam ze moze jak bede dla niego mila, nie bede sie czapiala o wyjscia, to moze i on sie jakos zmieni. I moze rzeczywiscie sie zmienil , a moze prze moment mi sie tylko tak wydawalo. Ucieszylam sie gdy zaszlam w druga ciaze. Pomyslama ze moze znow uda sie wszystko poskejac, ze dziecko nas uratuje. Czas pokazal jak bardzo sie mylilam. Nocne wyjscia sie nioe skonczyly. Wciaz mnie za wszytko obwinial. a TO ze w domu balagan ( chociaz to nieb bylo nigdy prawda), a to ze skarpety nie wyprane, ze w pracy siedzialam za dlugo. Wszystko. Wrewszcie zaczal obgadywac mnie do swojej matki. Zaczal bluznic na maja rodzine. W koncu dzis dostalam piescia w kolano i dwa razy pasem.  Mam jaz dosyc takiego zycia. Zyje z katem. A najgorsza jest przemoc psychoczna jaka funduje mi kazdego dnai mimo ze nosze jego dziecko. Nie wiem jak dalej bedzie wygladalo moje zycie. Boje sie odejsc od niego bo finansowo nie poradze sobie z dwojka dzieci sama. Poza tym przy ewentualnym rozwodzie moje nerwy moga nie wytrzyac obelg jakie bedzie mi serwowal. Poza tym co z dziecmi? Jaki by nie byl, to wiem ze naprawde kocha nasza coreczke.


Ciezko zyc...

2

Odp: moja trudne małzeństwo...

kochana to jest przemoc to wiesz!!
on kocha waszą córeczkę???  bijąc , katując jej matkę???
masz rodziców???
masz gdzie iść/??
pakuj się puki nie jest za pózno i spitalaj od oszołoma..
poradzisz sobie jestem pewna!!!!!
nie ty pierwsza i nie ostatnia
jesli piszesz ze próbowałaś to sklejać to ja bym się nie czaiła , a rozwód wcale nie musi byc jakis starsznie ciezki
piszesz ze masz pracę , on będzie miał obowiazek alimentacyjny
trzymam za was kciuki!!!
smutno mi się zrobiło jak to przeczytałam:(:(

3

Odp: moja trudne małzeństwo...

Pisałem o tym już wcześniej ... że wspólną cechą układu między ofiarą a oprawcą jest uzależnienie od siebie. Dlatego tak ciężko się rozejść.
Do dziś nie poznałaś powodów dlaczego tak dzieje się w Twoim związku. Moim zdaniem za późno jest juz na analizę ... Jeśli odpowiesz na pytania JEJ1977, postaramy sie podpowiedzieć, co dla Ciebie jest najlepsze. Spiesz się. W grę wchodzi Twoje zdrowie i psychika dziecka, która z dnia na dzień doznaje nowych urazów. Takie obciążenie może mieć na prawde złe skutki ...

4

Odp: moja trudne małzeństwo...

Witaj.

Bić kobietę ciężarną , to już bestialstwo!
Twój mąż jest KATEM, Ty jego OFIARĄ.
Koniecznie zrób obdukcję lekarską, z pewnością masz siniaki. Możesz iść nawet do lekarza rodzinnego i prosić o zwolnienie lekarskie, bo doznałaś urazu zarówno fizycznego jak i psychicznego.

Zgłoś się do Poradni Zdrowia Psychicznego i poproś o pomoc psychologa.
Musisz zbierać na niego dokumenty, które mogą przydać się w sądzie.
Nie wierzę w to, aby mąż kiedykolwiek się poprawił, to damski bokser. Jak raz podniósł rękę , to już zawsze będzie mu leciała. Nic już nie będzie lepiej , tylko gorzej.

Musisz być silna i odważna w swych poczynaniach , bronić siebie i dzieci.
O jakiej jego miłości mówisz do dziecka? czym się ona przejawia?
Przecież go nie ma dniami i nocami. Zostawia Was same, a możesz zasłabnąć, córka może zachorować i jesteście zdane tylko na siebie.

Masz pracę, dostaniesz alimenty, dasz radę finansowo.
W ogóle dasz sobie radę, jeśli tyko wyzwolisz się od niego emocjonalnie, od tej "chorej "do niego miłości.

Pozdrawiam Cię cieplutko.

5

Odp: moja trudne małzeństwo...

Zgadzam się z Żyworódką! Uciekaj od niego, bo jeśli pojawia się przemoc fizyczna nie ma już nad czym się zastanawiać! Dasz radę, mimo, że wydaje Ci się, że nie (to tylko chwilowe uczucie). odetchniesz bez niego i zaczniesz żyć z synkiem w spokoju!

6

Odp: moja trudne małzeństwo...

Nie zastanawiaj sie juz, nie analizuj, nie dręcz się.. działaj... pomożemy Ci radą.. napewno nie jestes sama... Odezwij sie.

7

Odp: moja trudne małzeństwo...

Żyworódka napisała genialnego posta - dokładnie tak należy postąpić.

Nie czekaj na zmianę, która nigdy nie nastąpi.

Moja Mama poniżana i zdradzana przez partnera alkoholika 20 lat czekała na "zmianę". Nie nastąpiła ona nigdy - a ja, jej dziecko, noszę dziś i będę nosić do ostatnich swoich dni piętno tych dwudziestu lat strachu i przemocy. Też myślała, że ojciec mnie kocha, że przestanie pić, bić, znęcać się, etc.
TAK SIĘ NIE STAŁO I NIE STANIE W TWOIM PRZYPADKU RÓWNIEŻ

Myśl o swoich dzieciach, nie pozwól, aby powtórzyły los osób takich jak ja.

Ratuj je, nie ma innego wyjścia.

Swoją drogą, czasami wydaje mi się, że matkom, które "dla dobra dzieci" zostają w związkach z oprawcami należałoby zabierać dzieci!

8

Odp: moja trudne małzeństwo...
maszkarada napisał/a:

Swoją drogą, czasami wydaje mi się, że matkom, które "dla dobra dzieci" zostają w związkach z oprawcami należałoby zabierać dzieci!

Nie matkom a rodzinom.
Tak tez sie dzieje w kraju, gdzie mieszam. Wystarczy telefon sasiadow, ze w domu jest awantura i przyjezdza policja..jesli jest tam dziecko natychmiast wzywaja pomoc z opieki socjalnej, w tej samej chwili dzieci zabierane sa na pogotowie opiekuncze, nastepnie do domu zastepczego. Nie odbiera sie ich rodzicom na zawsze, sa tam do czasu kiedy albo sytuacja w rodzinie radykalnie sie poprawi (koniec picia, bicia, awantur) albo, co bardziej prawdopodobne i czestsze, rodzice sie rozstana i zamieszkaja oddzielnie. Wowczas dzieci trafiaja do rodzica "normalnego". Dla kobiet maltretowanych sa tez osrodki, gdzie moga bezpiecznie zamieszkac jakis czas do momentu usamodzielnienia sie. Dodam, ze sa to ladne osrodki. Spaceruje czesto obok takiego i widze rozesmiane kobiety, opalaja sie w ogrodku, dzieci bawia sie na placu zabaw, nie ma drutow kolczastych ani biedy, brudu. I nie ma mezow besti za drzwiami.

9

Odp: moja trudne małzeństwo...

uzaleznilas sie od niego. zrob to dla swoich dzieci i uciekaj czym predzej... uderzyl raz, uderzy drugi, nastepny i nigdy nie przestanie. mowil ze cie kocha a bije... corke tez kocha... moze i ja kiedys uderzy... chcesz sie o tym przekonac? lepiej odejsc zanim stanie sie tragedia i dzieci straca matke... trzymam za ciebie kciuki. a finanse? nie martw sie. u mnie w domu niekiedy nie bylo na chleb i wpieprzalismy ziemniaki z mlekiem przywiezione od dziadkow ze wsi. i zmyjemy smile a z czasem na pewno bedzie lepiej. poczatki zawsze sa trudne. i nie wmawiaj sobie ze bez niego nie dasz rady bo to wlasnie z nim zginiesz. matka zawsze znajdzie sposob by wyzywic swoje dzieci smile trzymaj sie dzielnie i pamietaj ze zaslugujesz na lepsze zycie!!!!

10

Odp: moja trudne małzeństwo...
samamama napisał/a:

(...)Nie wiem jak dalej bedzie wygladalo moje zycie. Boje sie odejsc od niego bo finansowo nie poradze sobie z dwojka dzieci sama. Poza tym przy ewentualnym rozwodzie moje nerwy moga nie wytrzyac obelg jakie bedzie mi serwowal. Poza tym co z dziecmi? Jaki by nie byl, to wiem ze naprawde kocha nasza coreczke.


Ciezko zyc...

Proponuję zastosowanie innej strategii myślenia.
Zamiast myśleć "czy sobie poradzę?", zacznij myśleć "co mam zrobić, by sobie poradzić?". Ta druga  diametralnie zmienia perspektywę.

Rozwód nie jest najbardziej przyjemną sprawą, to prawda. Dla przeciwwagi wyobraź sobie dalsze życie z Twym damskim bokserem. Co lepsze?

Rozwód rodziców nie oznacza, że ojciec przestaje nim być. Dla dziecka rozwód oznacza spokój w domu, brak kłótni i bijatyk, brak nieprawidłowego wzorca relacji kobieta-mężczyzna. Nie znam żadnego dziecka, które byłoby zadowolone, bo matka/ojciec postanowili tkwić w bardzo nieudanym związku. Dziećmi się nie zasłaniaj. Najwyżej powiedz sobie uczciwie: "Tak, świadomie decyduję się na życie z osobą, która mnie nie kocha, która mnie bije. Świadomie rezygnuję z udanego życia. Robię to ze względu na siebie."

Ale czy warto zostać? Nie lepiej postąpić tak, jak napisała żyworódka?

Powodzenia. smile

11

Odp: moja trudne małzeństwo...
Wielokropek napisał/a:

Proponuję zastosowanie innej strategii myślenia.
Zamiast myśleć "czy sobie poradzę?", zacznij myśleć "co mam zrobić, by sobie poradzić?". Ta druga  diametralnie zmienia perspektywę.

Rozwód nie jest najbardziej przyjemną sprawą, to prawda. Dla przeciwwagi wyobraź sobie dalsze życie z Twym damskim bokserem. Co lepsze?

Przychylam się do zdania Wielokropka. Takie myślenie na prawde zmienia nastawienie. Sam stosuję to od lat ...

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » moja trudne małzeństwo...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026