opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

witam

jestem własnie w trakcie rozwodu.po 14 latach małżenstwa zdecydowalam sie na ten krok,długo dojrzewalam do tej decyzji.....

moje malzenstwo od poczatku nie bylo zbyt udane ale ja wierzylam ze kompromisem zdolam to wszystko pociagnac dalej.......

bylo tak maz troche pil a ja staralam sie mu nie wchodzic w droge,obiadek,posprzatane itd,tyle ze i tak zawsze bylo cos nie tak.....

on z kolegami ,ja z dzieckiem w domu,zadnych kolezanek,wyjsc,zadnych kwiatów,prezentów,nawet z okazji świat.......

cierpialam ale wybaczalam,były czasem lepsze dni i tak dorobilismy sie 3 dzieci....dwoch synow(12i 13 lat ) i corki(10lat)....

wkoncu stal sie nie do wytrzymania,przestał trzezwiec,ciagle wracal potłuczony do domu i urzadzal awantury.......przestalam z nim spac i wyniosłam sie do pokoju dzieci

dzieci wkoncu zaczely sie bac,PLAKALY JAK WRACAL PIJANY I STAWALY W MOJEJ OBRONIE,zaczol mi kontrolowac,nawet czy aby napewno jestem w wc,sprawdzal  torebke,telefon,komputer,wyzywal i szarpal.....zaczelam wzywac policje bo zaczol mi grozic,balam sie ze naprawde cos mi zrobi,zalożylam mu ,,niebieska karte,,ale niewiele to zmienilo,policja przyjezdzała i odjezdzala,jedyne co uzyskalam to ograniczenie mu praw do dzieci i dozor kuratora.....

pewnego dnia juz tak miałam dosc ze pomyslalam albo sobie cos zrobie albo zwariuje,tylko mysl o dzieciach mnie trzymała.....

zlozylam pozew o rozwod w pazdzierniku zeszlego roku...do tej pory jeszcze nie uzyskalam rozwodu bo sedzia ma obiekcje a noż sie uda uratowac to małżenstwo(!)

i zylabym tak dalej ,w pokoju z kuchnia,bez lazienki i cieplej wody,gdyby nie......

w koncu pazdziernika zeszlego roku kogos poznalam....w koncu stycznia tego roku zamieszkalismy razem.....mam ladne mieszkanie,dzieci maja swoje pokoje,my mamy swoj,mam upragniona łazienke....i co najwazniejsze........MAM SPOKUJ,JA I DZIECI,JESTESMY SPOKOJNI,WESELI I USMIECHNIECI,nowy partner jest dobrym czlowiekiem,niepijacym,polubili sie z moimi dziecmi i tworzymy szczesliwa rodzine,nie zaluje swojej decyzji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Też tak uważam big_smile a jakby Cię naszły jakieś wątpliwości to sobie poczytaj wątki osób o podobnych problemach np. http://www.netkobiety.pl/t17705.html , to Ci wątpliwości miną smile
Pozdrawiam i życzę sił do dalszej walki o godne życie swoje i dzieci. Powodzenia smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

3

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Anhedonia napisał/a:

Też tak uważam big_smile a jakby Cię naszły jakieś wątpliwości to sobie poczytaj wątki osób o podobnych problemach np. http://www.netkobiety.pl/t17705.html, to Ci wątpliwości miną smile
Pozdrawiam i życzę sił do dalszej walki o godne życie swoje i dzieci. Powodzenia smile

zadnych watpliwosci,jestem taka szczesliwa:),doceniona,rozpieszczana....mmmm:))))

4

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

gratuluję, żeby każda kobieta w podobnej sytuacji potrafiła brać sprawę  w swoje ręce i iść ku szczęściu a nie gniciu i marnowaniu czasu, trzymaj się!

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

5

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Shanty napisał/a:

gratuluję, żeby każda kobieta w podobnej sytuacji potrafiła brać sprawę  w swoje ręce i iść ku szczęściu a nie gniciu i marnowaniu czasu, trzymaj się!

KAZDY MÓSI SAM DOJZEC DO TEGO,JA JUZ TO WIEM:)

6

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

trzymam za was kciuki:):):)
cieszę się że są odważne stanowcze kobiety które potrafią reagować i podejmować dobre decyzje:):)

7

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Niesamowicie poprawił mi się nastrój na sam wieczór po przeczytaniu Twojego posta smile To miła odmiana po czytaniu wątków o biciu, piciu, tragediach, zdradach i kobietach nieumiejących z takiej sytuacji wyjść (bez urazy dla rzeczonych kobiet - każdy w swoim czasie dojrzewa do pewnych decyzji, mam na myśli tylko to, że smutno o tym czytać).

8

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

WIELKIE GRATULACJE - życzę Wam wszystkim samych szczęśliwych i słonecznych dni.

Miłość matki do dziecka, to największa miłość jaka istnieje - w moim sercu jest dużo miejsca dla moich córek.

Zwróć swoją twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle...

9

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Anemonne napisał/a:

Niesamowicie poprawił mi się nastrój na sam wieczór po przeczytaniu Twojego posta smile To miła odmiana po czytaniu wątków o biciu, piciu, tragediach, zdradach i kobietach nieumiejących z takiej sytuacji wyjść (bez urazy dla rzeczonych kobiet - każdy w swoim czasie dojrzewa do pewnych decyzji, mam na myśli tylko to, że smutno o tym czytać).

cieszy mnie to ,pozdrawiam:)

10

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

jaki mily akcent na poczatek dnia smile ciesz sie Twoim szczesciem, jestes idealnym przykladem, ze po deszczu zawsze przychodzi ten sloneczny dzien, predzej czy pozniej, ale zawsze smile

11

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Dołączam się do gratulacji no i trzymam kciuki za obecny związek, aby był udany. Zawsze trzeba walczyć o siebie.

Przy okazji takich tematów zawsze nachodzi mnie pytanie dlaczego my kobiety tak lubimy trwać przy mężczyznach 'bez względu na wszystko', na siłę ratujemy związek, który nas niszczy, zamiast po prostu odejść? Wpajają nam to chyba już w dzieciństwie, że kobieta musi stać przy swoim mężczyźnie i bez niego nic już nie znaczy.
Wydaje mi się, że mężczyźni tam nie mają. Jak im się nie podoba to odchodzą - no chyba, że jest im wygodnie z obiadkami i posprzątanym mieszkaniem to znajdują sobie kochankę hmm

Nie chcę tu generalizować, są przecież różne sytuacje, ale z moich obserwacji wynika, że to kobiety dużo częściej tkwią w związkach, w których nie są szczęśliwe i/lub w których są krzywdzone. Zgodzicie się ze mną czy myślicie inaczej?

12

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

13

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
vinnga napisał/a:

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

Eee tam. Miala siedziec z zalozonymi  reoma i czekac na koniec sprawy rozwodowej a w tym czasie on by jej albo dzieciom glowy porozbijal. Teraz ma chociaz bezpieczenstwo i to nie ta wyprowadzka bedzie najwazniejszym powodem w orzeczeniu o rozwodzie i ew. winie. Chyba, ze trafi na sedziego meskiego szowiniste.

A opinia dzieci w szkole wcale bym sie nie przejmowala, nawet jesli pogadaja, to im minie..znajda ciekawszy temat. Zwlaszcza jak zobacza, ze dzieciom Marzenki zyje sie teraz lepiej i spokojniej. Jeszcze im zazdroscic beda;))

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

14

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Opiniami i gadaniem innych dzieci też bym się nie przejmowała. Bardzie martwi mnie to, że tak szybko zdecydowałaś się na zamieszkanie z kimś nowym. W październiku się poznaliście, a już w styczniu mieszkaliście razem. Wiadomo, jak człowiek jest zakochany to wydaje mu się, że szkoda zmarnować każdej minuty bycia razem i najlepiej non stop ze sobą przebywać. Ale czy jesteś pewna, że dobrze znasz tego człowieka? Poza tym czy to dobrze dla dzieci? Dopiero go poznały, przyzwyczaiły się, że masz partnera a już mieszkacie razem. Z tego co mówisz są zadowolone, ale czy to nie jest tylko chwilowe zadowolenie związane z posiadaniem lepszego mieszkania?
Mam nadzieję, ze szczerze rozmawiałaś ze swoimi dziećmi na ten temat.

15

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Caridad napisał/a:

Opiniami i gadaniem innych dzieci też bym się nie przejmowała. Bardzie martwi mnie to, że tak szybko zdecydowałaś się na zamieszkanie z kimś nowym. W październiku się poznaliście, a już w styczniu mieszkaliście razem. Wiadomo, jak człowiek jest zakochany to wydaje mu się, że szkoda zmarnować każdej minuty bycia razem i najlepiej non stop ze sobą przebywać. Ale czy jesteś pewna, że dobrze znasz tego człowieka? Poza tym czy to dobrze dla dzieci? Dopiero go poznały, przyzwyczaiły się, że masz partnera a już mieszkacie razem. Z tego co mówisz są zadowolone, ale czy to nie jest tylko chwilowe zadowolenie związane z posiadaniem lepszego mieszkania?
Mam nadzieję, ze szczerze rozmawiałaś ze swoimi dziećmi na ten temat.

Caridad, w takich sprawach nie ma regul, zawsze jest ryzyko. Mozna znac kogos latami a po wspolnym zamieszkaniu wyjdzie z niego szydlo z worka. A mozna nie "znac" ale "czuc", postawic wszystko na jedna karte i wygrac los na loterii.
Ja to znam z autopsji choc bez dramatu i w odwrotna strone. Poznalam obecnego partnera przypadkiem za granica, potem przyjechal ze mna na pare dni do mnie, zakochal sie i on i ja, dzieci go poznaly a on je na tyle na ile te pare dni pozwalalo. Zauwaz, ze pare dni a nie pare miesiecy jak u Marzenki.
Musial wrocic do siebie (praca) ale nie wytrzymalismy dlugo tej separacji i juz po miesiacu byl z powrotem u mnie..z calym swoim majdanem:) I jest i co dnia jest coraz lepiej a cora mu z kolan nie zlazi:)Syn juz nie, bo za duzy ale bardzo dobrze sie dogaduja.

Widzisz, gdzybysmy tak gdybali, analizowali, rozwazali i poznawali sie na odleglosc to byc moze po kosciach by sie to wszystko rozeszlo. A tak to jestesmy juz ponad poltora roku razem i ani chwili spedzonej razem nie zalujemy.

Od stycznia do teraz minelo juz sporo czasu wiec jakies symptomy niezadowolenia ktorejkolwiek ze stron uczestniczacych bylyby juz pewnie zauwazalne, mam na mysli sytuacje Marzenki.

Zyczmy jej jedynie sil podczas procesu rozwodowego i duzo szczescia w nowym zwiazku! Tyle lat jeszcze przed nimi a na szczescie nigdy nie jest za pozno:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

16

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Jasne, zgadzam się z tym, że sytuacje są różne. Ale czasem jest tak, że po życiu w toksycznym związku człowiek na siłę szuka czegoś nowego, piękniejszego. I często stara się nie widzieć pewnych wad. Obawiam się tylko, żeby za chwile się nie okazało, że ten jakże wspaniały facet nie będzie już taki wspaniały.
A jeżeli to jest prawdziwa miłość to tak czy tak by przetrwała i nie rozejdzie się po kościach. Cierpliwości w związku też trzeba się nauczyć.

Gdyby marzenka byłaby sama, nie miałaby dzieci, to nawet nie pisałabym o wątpliwościach, bo wtedy ryzyko podejmuje się na własną rękę. Ale kiedy są dzieci jest inaczej i wtedy wydaje mi się rozsądniej jest poczekać.

17

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Caridad napisał/a:

Gdyby marzenka byłaby sama, nie miałaby dzieci, to nawet nie pisałabym o wątpliwościach, bo wtedy ryzyko podejmuje się na własną rękę. Ale kiedy są dzieci jest inaczej i wtedy wydaje mi się rozsądniej jest poczekać.

W normalnej, bezpiecznej dla zycia badz zdrowia dzieci sytuacji, tak..lepiej poczekac..ale tam przeciez wdala sie juz czysta patologia. Jeszcze chwila a mogloby dojsc do jakiegos dramatu wiec szybka zmiana lokum w tym wypadku nie jest gorszym zlem o ile w ogole zlem:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

18

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Tak, ale kto powiedział, że wyjścia są tylko dwa? Można było poszukać trzeciego wyjścia.

19

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Caridad napisał/a:

Tak, ale kto powiedział, że wyjścia są tylko dwa? Można było poszukać trzeciego wyjścia.

nie wiem, nie znamy az tak szczegolowo tej historii, moze probowala i trzeciego wyjscia..rodzice, wynajecie mieszkania..moze to byl ostatecznie najlepszy wariant

dla mnie wazne jest, ze z ostatniego zdania jej pierwszego postu bije prawdziwa radosc w odzyskany spokoj i radosc z zycia. Co bedzie dalej to tego nikt nie wie, bo jakby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci to pewnie by sie wczesniej polozyl;)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

20

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Mussuka napisał/a:

Co bedzie dalej to tego nikt nie wie, bo jakby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci to pewnie by sie wczesniej polozyl;)

Co racja to racja big_smile big_smile big_smile

21 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-16 15:11:07)

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
vinnga napisał/a:

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

Vinnga, a nie sądzisz, że dla autorki nie ma to żadnego znaczenia, ona jest wolna, dzieci sie nie boją - czy to nie jest ważniejsze od tego, dlaczego mamusia nie mieszka z tatusiem - w oczach środowiska. Tym bardziej, że to juz nastolatkowie, wcześni, ale jednak. Zastanów się - co ważniejsze - opiania sąsiadów, czy spokojny sen? Dla mnie sprawa jest jasna.

Marzenka zrobiłas bardzo dobrze, Ty to wiesz, dzieci czuja, a sędzia ... niech idzie na grzyby, może go tam zmoczy desz i trochę otrzeźwieje.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

22 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-16 15:16:38)

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
vinnga napisał/a:

nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

No to chyba żart?

Powtórzę z innego wątku: Jeśli nawet masz uciekać: UCIEKAJ DO PRZODU!!! big_smile

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

23

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

witam,najwazniejsze to sie nie poddac:)

24

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
Dunkis napisał/a:
vinnga napisał/a:

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

Vinnga, a nie sądzisz, że dla autorki nie ma to żadnego znaczenia, ona jest wolna, dzieci sie nie boją - czy to nie jest ważniejsze od tego, dlaczego mamusia nie mieszka z tatusiem - w oczach środowiska. Tym bardziej, że to juz nastolatkowie, wcześni, ale jednak. Zastanów się - co ważniejsze - opiania sąsiadów, czy spokojny sen? Dla mnie sprawa jest jasna.

Marzenka zrobiłas bardzo dobrze, Ty to wiesz, dzieci czuja, a sędzia ... niech idzie na grzyby, może go tam zmoczy desz i trochę otrzeźwieje.

dla mnie rowniez,moje i ich bespieczenstwo i normalne zycie bez widoku wódki........sedzia nic nie wie poza tym ze sie wyprowadziłam,nie przyjezdza policja co drugi dzien,nie zbieram pustych butelek,nie scieram uryny z podłogi............
nie mam powodu by sie bac,balam sie o siebie ,o nie, ze w pijacikim widzie nam cos zrobi,teraz mam spokuj przynajmniej....a co do męza czy facet co nic nie robi poza piciem,nie pracuje ,nie chodzi na wywiadowki,nie pomaga w wychowaniu dzieci i swiata poza butelka nie widzi ma prawo nazywac sie mezem i ojcem??? chyba tylko z nazwy,a co do rozwodu.....co ma byc to bedzie ,zadna siła,nawet sam diabel mnie nie zmusi do powrotu do niego!!!!!jest tak zachlany ze niedlugo zapomni jak sie nazywa.

co do dzieci i szkoly,nikt nie wie jak jest poza tym ze mieszkaja ze mna,nie widze powodu azeby mialy opowiadac wszystkim o naszej sytuacji,wystarczy ze nauczyciele-wychowawcy wiedza ze jestem w tracie rozwodu,a rówiesnicy bardzo szybko zaakceptowali moje dzieci.nikt kto nie był w mojej sytuacji nie wie co ja czuje,nie zrozumie tego.......

25

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
marzenka1976 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
vinnga napisał/a:

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

Vinnga, a nie sądzisz, że dla autorki nie ma to żadnego znaczenia, ona jest wolna, dzieci sie nie boją - czy to nie jest ważniejsze od tego, dlaczego mamusia nie mieszka z tatusiem - w oczach środowiska. Tym bardziej, że to juz nastolatkowie, wcześni, ale jednak. Zastanów się - co ważniejsze - opiania sąsiadów, czy spokojny sen? Dla mnie sprawa jest jasna.

Marzenka zrobiłas bardzo dobrze, Ty to wiesz, dzieci czuja, a sędzia ... niech idzie na grzyby, może go tam zmoczy desz i trochę otrzeźwieje.

dla mnie rowniez,moje i ich bespieczenstwo i normalne zycie bez widoku wódki........sedzia nic nie wie poza tym ze sie wyprowadziłam,nie przyjezdza policja co drugi dzien,nie zbieram pustych butelek,nie scieram uryny z podłogi............
nie mam powodu by sie bac,balam sie o siebie ,o nie, ze w pijacikim widzie nam cos zrobi,teraz mam spokuj przynajmniej....a co do męza czy facet co nic nie robi poza piciem,nie pracuje ,nie chodzi na wywiadowki,nie pomaga w wychowaniu dzieci i swiata poza butelka nie widzi ma prawo nazywac sie mezem i ojcem??? chyba tylko z nazwy,a co do rozwodu.....co ma byc to bedzie ,zadna siła,nawet sam diabel mnie nie zmusi do powrotu do niego!!!!!jest tak zachlany ze niedlugo zapomni jak sie nazywa.

co do dzieci i szkoly,nikt nie wie jak jest poza tym ze mieszkaja ze mna,nie widze powodu azeby mialy opowiadac wszystkim o naszej sytuacji,wystarczy ze nauczyciele-wychowawcy wiedza ze jestem w tracie rozwodu,a rówiesnicy bardzo szybko zaakceptowali moje dzieci.nikt kto nie był w mojej sytuacji nie wie co ja czuje,nie zrozumie tego.......

Amen!

Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci...

26

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
gonia napisał/a:
marzenka1976 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Vinnga, a nie sądzisz, że dla autorki nie ma to żadnego znaczenia, ona jest wolna, dzieci sie nie boją - czy to nie jest ważniejsze od tego, dlaczego mamusia nie mieszka z tatusiem - w oczach środowiska. Tym bardziej, że to juz nastolatkowie, wcześni, ale jednak. Zastanów się - co ważniejsze - opiania sąsiadów, czy spokojny sen? Dla mnie sprawa jest jasna.

Marzenka zrobiłas bardzo dobrze, Ty to wiesz, dzieci czuja, a sędzia ... niech idzie na grzyby, może go tam zmoczy desz i trochę otrzeźwieje.

dla mnie rowniez,moje i ich bespieczenstwo i normalne zycie bez widoku wódki........sedzia nic nie wie poza tym ze sie wyprowadziłam,nie przyjezdza policja co drugi dzien,nie zbieram pustych butelek,nie scieram uryny z podłogi............
nie mam powodu by sie bac,balam sie o siebie ,o nie, ze w pijacikim widzie nam cos zrobi,teraz mam spokuj przynajmniej....a co do męza czy facet co nic nie robi poza piciem,nie pracuje ,nie chodzi na wywiadowki,nie pomaga w wychowaniu dzieci i swiata poza butelka nie widzi ma prawo nazywac sie mezem i ojcem??? chyba tylko z nazwy,a co do rozwodu.....co ma byc to bedzie ,zadna siła,nawet sam diabel mnie nie zmusi do powrotu do niego!!!!!jest tak zachlany ze niedlugo zapomni jak sie nazywa.

co do dzieci i szkoly,nikt nie wie jak jest poza tym ze mieszkaja ze mna,nie widze powodu azeby mialy opowiadac wszystkim o naszej sytuacji,wystarczy ze nauczyciele-wychowawcy wiedza ze jestem w tracie rozwodu,a rówiesnicy bardzo szybko zaakceptowali moje dzieci.nikt kto nie był w mojej sytuacji nie wie co ja czuje,nie zrozumie tego.......

Amen!

zapraszam na gg:)21917494 dziekuje Goniu za zrozumienie:)

27

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
marzenka1976 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
vinnga napisał/a:

A ja dołączę sceptycznym głosem - Marzenko, Ty nadal jesteś mężatką! Nie boisz się, że nowa sytuacja utrudni Ci uzyskanie rozwodu na satysfakcjonujących warunkach? I z kolei czy nie obawiasz się, że Twoje dzieci będą w szkole piętnowane z powodu, że mamusia ma męża a mieszka z .... (tu wstawić słowo zależne od środowiska)?

Vinnga, a nie sądzisz, że dla autorki nie ma to żadnego znaczenia, ona jest wolna, dzieci sie nie boją - czy to nie jest ważniejsze od tego, dlaczego mamusia nie mieszka z tatusiem - w oczach środowiska. Tym bardziej, że to juz nastolatkowie, wcześni, ale jednak. Zastanów się - co ważniejsze - opiania sąsiadów, czy spokojny sen? Dla mnie sprawa jest jasna.

Marzenka zrobiłas bardzo dobrze, Ty to wiesz, dzieci czuja, a sędzia ... niech idzie na grzyby, może go tam zmoczy desz i trochę otrzeźwieje.

dla mnie rowniez,moje i ich bespieczenstwo i normalne zycie bez widoku wódki........sedzia nic nie wie poza tym ze sie wyprowadziłam,nie przyjezdza policja co drugi dzien,nie zbieram pustych butelek,nie scieram uryny z podłogi............
nie mam powodu by sie bac,balam sie o siebie ,o nie, ze w pijacikim widzie nam cos zrobi,teraz mam spokuj przynajmniej....a co do męza czy facet co nic nie robi poza piciem,nie pracuje ,nie chodzi na wywiadowki,nie pomaga w wychowaniu dzieci i swiata poza butelka nie widzi ma prawo nazywac sie mezem i ojcem??? chyba tylko z nazwy,a co do rozwodu.....co ma byc to bedzie ,zadna siła,nawet sam diabel mnie nie zmusi do powrotu do niego!!!!!jest tak zachlany ze niedlugo zapomni jak sie nazywa.

co do dzieci i szkoly,nikt nie wie jak jest poza tym ze mieszkaja ze mna,nie widze powodu azeby mialy opowiadac wszystkim o naszej sytuacji,wystarczy ze nauczyciele-wychowawcy wiedza ze jestem w tracie rozwodu,a rówiesnicy bardzo szybko zaakceptowali moje dzieci.nikt kto nie był w mojej sytuacji nie wie co ja czuje,nie zrozumie tego.......

Wystarczy odrobina wyobraźni i zdrowego rozsądku.
Co do rozwodu, to formalność, ułuda i wynalazek - papierek, świstek, który nikogo nie zmusi do bycia razem - nie on decyduje z kim sie jest.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

28

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Witaj Marzenko,bardzo się cieszę że odnalazłaś szczęście.Doskonale Cię rozumiem MOJA HISTORIA JEST IDENTYCZNA.Nie przejmuj się tym że nie możesz uzyskać rozwodu też miałam ten problem.Po pierwszej rozprawie  TEŻ nie uzyskałam rozwodu.Złożyłam pozew o rozwod ponownie za rok.W tym czasie mieszkałam z obecnym partnerem i z synkiem.Rozprawę prowadził inny sędzia.Otrzymałam rozwód bez większych trudności na korzystnych dla mnie warunkach a to że moje dziecko ma nowego ,,tatusia,,wpłynęo pozytywnie nainę przebieg rozprawy.Panie z RODK stwierdziły że stworzyłam dziecku nową rodzinę w której jest szczęśliwe.Lada dzień bierzemy ślub.Trzymaj się .Jeśli będziesz potrzebowała rady chętnie służę pomocą.

29 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-17 09:19:52)

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
justi31 napisał/a:

Witaj Marzenko,bardzo się cieszę że odnalazłaś szczęście.Doskonale Cię rozumiem MOJA HISTORIA JEST IDENTYCZNA.Nie przejmuj się tym że nie możesz uzyskać rozwodu też miałam ten problem.Po pierwszej rozprawie  TEŻ nie uzyskałam rozwodu.Złożyłam pozew o rozwod ponownie za rok.W tym czasie mieszkałam z obecnym partnerem i z synkiem.Rozprawę prowadził inny sędzia.Otrzymałam rozwód bez większych trudności na korzystnych dla mnie warunkach a to że moje dziecko ma nowego ,,tatusia,,wpłynęo pozytywnie nainę przebieg rozprawy.Panie z RODK stwierdziły że stworzyłam dziecku nową rodzinę w której jest szczęśliwe.Lada dzień bierzemy ślub.Trzymaj się .Jeśli będziesz potrzebowała rady chętnie służę pomocą.

Brawo dziewczyny! Takie posty to miód na serce tych, które walczą smile Buziaki

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

30

Odp: opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...
niekochana72 napisał/a:
justi31 napisał/a:

Witaj Marzenko,bardzo się cieszę że odnalazłaś szczęście.Doskonale Cię rozumiem MOJA HISTORIA JEST IDENTYCZNA.Nie przejmuj się tym że nie możesz uzyskać rozwodu też miałam ten problem.Po pierwszej rozprawie  TEŻ nie uzyskałam rozwodu.Złożyłam pozew o rozwod ponownie za rok.W tym czasie mieszkałam z obecnym partnerem i z synkiem.Rozprawę prowadził inny sędzia.Otrzymałam rozwód bez większych trudności na korzystnych dla mnie warunkach a to że moje dziecko ma nowego ,,tatusia,,wpłynęo pozytywnie nainę przebieg rozprawy.Panie z RODK stwierdziły że stworzyłam dziecku nową rodzinę w której jest szczęśliwe.Lada dzień bierzemy ślub.Trzymaj się .Jeśli będziesz potrzebowała rady chętnie służę pomocą.

Brawo dziewczyny! Takie posty to miód na serce tych, które walczą smile Buziaki

,cytat,,
Wystarczy odrobina wyobraźni i zdrowego rozsądku.


Co do rozwodu, to formalność, ułuda i wynalazek - papierek, świstek, który nikogo nie zmusi do bycia razem - nie on decyduje z kim sie jest.

zadna siła ani sąd ani sam Belzebub mnie nie zmusi do powrotu do byłego,a ja mam za soba juz 3 sprawy .ehhh.......

moje dzieci sa szczesliwe ze mna i nowym partnerem,to jest dla mnie najwazniejsze ich pogodne buzie kazdego dnia:):):):)

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » opowiem Wam moja historie,uważam ze postąpiłam slusznie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018