netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Na zakręcie

17 odpowiedzi4 183 wyświetleniazałożony przez zagubiona23, 12.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Na zakręcie

Moje kochane?.dawno a nawet bardzo dawno tu nie byłam?..od tego czasu wiele się zdarzylo i wiele zmieniło?.Po krótce opisze co się dzieje?..chce się wygadać? ?
Wszytsko w moim zyciu układowło się nadzwyczaj pięknie?.do stycznia tego roku?prace miała i w sumie dalej mam?fakt faktem , nie jest to może szczyt moich marzen?dużo nerwów?ale najważniejsze , ze jest?.Związek?wszytsko ładnie pięknie?3 lata to wkoncu kawał czasu.zwłaszza, ze mieszkaliśmy już z 2 lata razem. I nagle pewnego dnia zaczęły się moje problemy ?mama zaczela chorować?po badaniach ? diagnoza, która zmieniła cale moje zycie i nie tylko moje?.Nowotwór złośliwy jelita grubego?szpital , operacja?.w kwietniu mama była po operacji. Jak się okazało w trakcie operacji rak zaatakowal okreznice i odbyt i trzeba było zastosować sztuczny odbyt?Stomie. W trakcie operacji  doszło do krwotoku i mama cudem przezyła?.jakas ulga?.czas po operacji był bardzo ciezki?dla mamy , dla całej mojej rodziny i dla mnie tym bardziej ?bo swiezo przed operacja mamy rozstrałam się z moim R??.świat mi się zawalil?nagle pojawily się problemy finansowe bo niestety ciężko utrzymać się samej?.zrobic opłaty, za mieszkanie zycie ?do tego dojazdy do mamy do szpitala 60 km w jedno strone sa kosztowne?.a mama w szpitalu była prawie miesiąc?.wiedziaalm ,  ze musze być silna ze względu na mame?bo to ona była najwazniejsza. Myslelismy , ze już najgorsze za nami?ze mama po operacji wroci do domu i zapomnimy o całym tym koszmarze?i co przed wyjściem ze szpitala powiedzieli nam, ze sa przerzuty na wezly chłonne..kolejny ciosk?.ale trzeba walczyc , trzeba być silnym?mój były bo był były ?.najpierw zupełnie się odcial?nie mogłam na niego liczyc wcale. uczucia do niego zmienialy się jak w kalejdoskopie. Zlosc , nienawiść, milosc, zal?.chwile lepsze gorsze, z czasem zaczelam godzic się z tym, ze już nie będziemy razem. zaczelam zyc na nowo, skupiając się na mojej mamie?.M ama wyszła ze szpitala , musiala dojść do siebie , żeby moc zacząć chemie i radioterapie? jak była w domu to sytuacja była bardzo ustabilizowana?nadszedł lipiec?mama znowu w szpitalu tym razem na 6 tygodni ?chemia polaczona z radioterapia?była i jest dzielna ?zyje to najważniejsze. tydzień temu wyszla ze szpitala ?.jestem z niej taka dumna , zresztą cala rodzina jest dumna?walczyla i walczy . Wie , ze jesteśmy MY , moje siostry , ojciec itd?..ze ma dla kogo zyc. ze bez niej to już nic nie jest takie samo?tak mocno ja kochamy.  A mój eks?.hmmm?i tu jest bardziej skomplikowana sytuacja? od marca nie jesteśmy razem ..czyli  już spory kawal czasu?zal , ze zostałam sama z tym sama, w takiej sytuacji z mama, gdzie bywala roznie .naprawde roznie?.po 3 latach zycia razem. Nie mogłam na niego liczyc?.czulam się jak takie dziecko w mgle. nagle wszystkie problemy urosły do gigantycznych rozmiarów?.a nasze kontakty w tym czasie tez były rozne?.najpierw masa rozmow, klotni?nerwow , stresów?.najpierw odpuscilam?nie chciaalm już z nim być?.czulam zal i nienawiść. Potem tesknilam?wkoncu mój poukładany swiat się zawalil. Walczylam?.a im bardziej walczyłam o niego tym bardziej się odsuwal?płacz, proszenie, błaganie?.wkoncu powiedziałam , ze dość?.skoro nie to nie?koniec z upokorzeniami?i faktycznie zaczelam wychodzić do ludzi?zaczelam zyc na nowo , wtedy dopiero poznałam moich prawdziwych przyjaciół. gdzie naparwde po niektórych nie spodziewałam się , ze mogę na nich liczyc..wielu znow zawiodło mnie?zaczelam się otwierac na innych facetow?.i nagle R?..przypomnial sobie?.zaczal się starac?.generalnie nie broniłam się , tym bardziej , ze moje podejście do zycia i do pewnych spraw po tym wszystkim co przeszłam w ostatnimj czasie zmienilo się o 360 stopni?.i dobrze ? na chwile obecna, spotykam się z R?powoli staramy się wszytsko odbudowac?.i nie wiem co dalej?.teraz już niby jesteśmy razem, ale nadal nie mieszkamy razem i nadal nie było powiedziane ze jesteśmy razem?do końca nie wiem na czym stoje?.i zaczyna mi to przeszkadzać.jedna wielka niewiadoma?.a ja czuje się na takiej huśtawce.niby razem , ale jednak osobno. on nie umie się zdeklarować. ja już nie wiem,czy chce czekac . czy warto i czy faktycznie to facet dla mnie. Stara się i to bardzo , żeby było ok. Ale  ?..no wlasnie jest to ale. Ja znowu zaczynam mieć rozterki ?on mi je funduje. ja z jednej strony zblizylam się już na tyle do niego i wybaczyłam to wszytsko , ale nie do konca?..czuje czasem do niego taki zal , ze zostawil mnie w najgorszym momencie mojego zycia ?i nie wiem , czy chce z nim być. Jak widać on tez do konca nie wie czego chce?.Wiem jedno i to jest dla mnie najważniejsze. MOJA MAMA! to ona jest najwazniejsza dla mnie ?..teraz czekamy do 18 sierpnia i będą dycydowac czy dalej podadza jej chemie czy jest na tyle oslabiona , ze musi czekac?.zobaczymy.

Aaaa tak na marginesie?.odezwaly się stare milosci?moje stare milosci co tez miesza mi w glowie?
Dziewczyny jedno jest pewne?trzeba cieszyc się zżyciem? Bo człowiek dopiero jak spotka go cos takiego jak mnie w ostatnim czasie zaczyna inaczej patrrzec na swiat?

2

Odp: Na zakręcie

Smutno mi się zrobiło jak to przeczytałam sad Podziwiam Cię bardzo! Mamę jeszcze bardziej za chęć do życia i taką wolę walki. Silne kobiety u Ciebie w domu się wychowały smile Trzymam kciuki za mamę i mam nadzieję, że wydobrzeje, że to tylko taki etap w jej życiu, który wkrótce będziecie mieć za sobą.

Co do faceta to ... nie wiem czy mogłabym z nim jeszcze być. Zawiódł. I to bardzo. Skąd wiesz, że nie zrobi tego po raz drugi... Rozumiem, że chciałaś dać mu szansę, bo ponoć każdy na nią zasługuje. Jeśli teraz zauważyłabym jakieś symptomy, że to ma się  powtórzyć po raz drugi - krzyż na drogę. jesteś młoda i masz całe życie przed sobą, a prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie smile

Jeszcze raz powodzenia!

3

Odp: Na zakręcie

mi....dziekuje za te cieple słowa smile
Czy faktycznie jest powod do podziwiania...hmmm....człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy ile jest w stanie wytrzymac...siły do walki pojawiaja sie same...Bóg..on mi pomogł....modlitwa...:)....po 3 latach wróciłam do Kościoła...moze nie dosłownie bo chodziłam, ale komuni nie mogłam brac bo mieszkałam z R.....komunia bardzo mnie wzmocniła...przyjaciele oczywiscie tez...
a co do R....nie wiem co dalej....w sumie rozstalismy sie nie przez chorobe mamy tylko predzej....nie wiele predzej , ale jednak...ale tak jak napisałaś...boje sie, ze zawiódł mnie....uciekł od moich problemów...i jak mam zaufac mu znowu. a zyc w strachu i niepewnosci, czy przez najmniejsza kiedys kłotnie on znowu nie spakuje sie i nie odejdzie...własnie tu jest problem....problemem jest tez to , ze on do małżenstwa ma inne podejscie niz ja...on nie potzrebuje slubu. A ja jednak tak. Potrzebuje bo moze wtedy bede miala wiecej poczucia bezpieczenstwa. Chce normalnego zycia , normalnej rodziny...dziecka...ale nie chce tez zyc na rozdrozu , nie wiedzac na czym stoje. A tak sie teraz czuje....Niby razem, ale jednak osobno.....zwlaszcza , ze mieszkamy teraz 40 km od siebie.....i nie moze byc przy mnie wtedy kiedy ja tego potrzebuje sad
Jestem przy nim znowu szczesliwa , ale ....no wlasnie , ale ....ja i tak zostaje sama , w pustym mieszkaniu, nie majac do kogo sie odezwac... kłade sie spac sama i budze sie sama....

Co do mamy...jest dzielna i walczy....i wiem , ze robi to głownie dla nas...kocha Nas i wie co przezywamy....ona jest silna dla nas a my jestesmy dla Niej....taka zaleznośc big_smile

4

Odp: Na zakręcie

Tego faceta nie ma co żałować...
Cudownie opisujesz relacje jakie są w Twojej rodzinie - pozazdrościć.Miłość,wsparcie,oddanie-myślę że to wszystko jest w Tobie i wcześniej czy póżniej spotkasz człowieka który będzie przy tobie tak jak teraz Twój ojciec jest przy Twojej mamie.W szczęściu i nieszczęściu , zdrowiu i chorobie...
Tak jak napisała" mi " - silne kobiety jesteście,mądre i świadome.Piszesz o tym czego oczekujesz od przyszłego partnera,jak chcesz żyć.Masz 25 lat a jesteś bardzo dojrzała.

5

Odp: Na zakręcie

Zagubiona ,masz trudną sytuację  ale jak mówią ;człowiek może dużo znieść ,nawet sam o tym nie wie .Ja też trzy lata temu dowiedziałam się że mam nowotwór złośliwy ,świat mi się w tedy zawalił ,byłam już w takim stanie że ta noc miała być decydująca,ale się udało ,potem biobsie ,badania ,operacja i chemia ,to trwało rok .Wiedziałam że jestem potrzebna dzieciom i mężowi dla tego dałam radę .Te wszystkie upokorzenia da się znieść jeżeli ma się dla kogo żyć.Strach już pozostanie ,ale dobrze że wspieracie mamę bo bez was by nie dała rady .Teraz jestem na rencie ale staram się cieszyć życiem choć ostatnio życie znowu dało mi w kość ,dowiedziałam się że gdy ja już wracałam do normalności to mój mąż zmęczył się opieką i postanowił sobie zaszaleć ,zdradzał mnie z pielęgniarką,która też miała męża i dzieci.  On był dla mnie bardzo ważn,ważniejszy niż ja dla siebie ,ale życie to nie bajka ,przez 10 lat było wszystko dobrze a potem na 30 dostałam prezent od losu który trwa już trzy lata.Mam nadzieję że to już ostatni taki prezent,bo wydaje mi się że na nie nie zasłużyłam .Ja też jutro jadę na badania mam nadzieję że u twojej mamy będzie dobrze i dostanie kolejną chemię ,Pomyśl teraz trochę o sobie ,co dla ciebie będzie najważniejsze,ja wybaczyłam i jesteśmy razem, ale łatwo nie jest .Pozdrawiam ,bądź silna ,bo jeszcze dużo przed tobą i tego dobrego i złego,oby tego złego było mniej.

6

Odp: Na zakręcie

Nina....Ciebie mozna podziwiac smile Jestesmy juz po wizycie u chematologa i radiologa. od 12 wrzesnia mama zaczyna 4 cykle chemi , po 5 dni. Musimy ja przez te 5 dni dowozic bo to chemia bedzie podawana ambulatoryjnie...najwazniejsze, ze podejscie mamy jest godne podziwu smile z kazda chwila coraz bardziej jestem z niej dumna smile
co do mojego zwiazku...hmmm...zeszlismy sie smile Czy bedzie dobrze, czas pokaza, ale wiem, ze chce sprobowac...kocham Rafala, naprawde ....zobaczymy smile
Niestety wraz z powrotem do rafala powrocily problemy z jego matka...pd rana mi truje du.... ze mam jej w czyms pomoc gdzie naprawde jestem od 5 na nogach , po wizycie w szpitalu, non stop w biegu i teraz jesczez praca do wieczora....do tego probuje przeze mnie wymusic cos u syna swojego.....czy ja chce to znosic?!....i tak pochodze do tego z dystansem....tego nauczylam sie od czasu choroby mojej mamy....zmienilam podejscie...zmienilam zycie...wszytsko jest inne....czekam na skierowanie na badania genetyczne...bo tez mam problemy z jelitami...troche sie boje bo jednak genetyka to genetyka smile ale co ma byc to bedzie smile

Pozdrawiam Was i jeszcze raz dziekuje za cieple slowa wsparcia :*

7

Odp: Na zakręcie

aaaaa ...Nina a jak Twoje badania??!!! Jak wyniki , napisz koniecznie :*

8 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2011-08-19 16:30:33)

Odp: Na zakręcie

Zagubiona wczoraj odebrałam wyniki są dobre tyle, że nie podoba mu się ,że tak nagle schudłam,ale po tym co ostatnio musiałam przejść to chyba normalne ,bo jak się denerwuję to ściska mi się żołądek i nie mogę jeść.Ostatnio po tomografii ,było podejrzenie nawrotu, ale wynik pet tego nie potwierdził. Wiem że to świństwo tylko czeka bym zrobiła się słaba ,żeby zaatakować ale na razie się nie poddaję ,do puki jest nadzieja że nam się uda.Na pewno jesteś tym wszystkim bardzo zmęczona ,może powinnaś trochę odpocząć ,wiem że ciężko znaleźć na to czas ale postaraj się.Dobrze że robisz wyniki przynajmniej będziesz pewna, że wszystko jest ok, a w razie czego wczesne wykrycie dobrze rokuje.Co do matki Rafała to porozmawiaj z nim że nie masz już siły ,i może on trochę przejmie obowiązki .Budować związek od nowa jest trudno bo już się znacie ,szczególnie swoje wady i zło które pozostało ,ale jeżeli chcecie to naprawić musicie sobie wybaczyć i wtedy jest dużo łatwiej .Ja też nie wiem jak będzie, ale myślę ,że tego nikt nie wie,bo zawsze coś się może zdarzyć na co nie jesteśmy przygotowani.Choroba uczy nas dużo szacunku do życia i że trzeba się cieszyć z każdej chwili.Pozdrawiam Cię serdecznie trzymaj się i bądź silna.

9

Odp: Na zakręcie

Na moje facet który zostawił Ciebie w najgorszym momencie Twojego życia nie zasługuje na tak silną kobietę jak Ty. Wszystko jakoś się ustabilizowało, to się odezwał.

10

Odp: Na zakręcie

Ja także podziwiam Twoją siłę, wielu ludzi już dawno , by się załamało na Twoim miejscu smile 3mam kciuki za to, żeby Ci się wszystko ułożyło tak jak sobie tego życzysz. A i Twoją Mamę też podziwiam naprawdę dużo przeszłaś, a pomimo tego dzielnie się 3masz;) Prawdę mówiąc to nie ważne czy Ty będziesz z Rafałem czy nie ważne jest tylko to, żebyś wreszcie miała trochę poczucia bezpieczeństwa i stabilności, a przedewszystkim szczęścia na które zasługujesz i którego Ci z całego serca życzę:) Pozdr.

11

Odp: Na zakręcie

Nina1234...ciesze sie , ze Twoje wyniki sa dobre. niepokoi mnie tez twoja utrata wagi . własnie w przypadku mojej mamy zaczynamy zauwazac , ze tez traci na wadze hmm....martwi mnie to . zaczyna znowu byc slaba....kurcze  sad niby wyniki sa dobre , ale jednak cos mnie niepokoi.....bedziemy obserowac ...a przed chemia i tak ma miec robione wyniki. Zobaczymy co wtedy....

Co do mojego zwiazku...kolejne trudne i nie prowadzace do niczego rozmowy....zyjemy osobno. rzadko sie widzimy...a najgorsze jest to , ze ja nadal musze radzic sobie sama z tym calym balaganem. Nie wiem....naoprawde nie wiem co mam dalej zrobic sad

Pozdrawiam

12

Odp: Na zakręcie

Zagubiona ,mam nadzieję że moja utrata wagi to dlatego że jak mam problem to nie mogę jeść a w tedy jestem jeszcze słabsza i potem jedzenie sprawia mi trudność ,muszę jeść mniej ale częściej .Staram się nie myśleć co będzie bo bym zwariowała teraz żyję dniem dzisiejszym i tak bardzo bym chciała poczuć się jeszcze szczęśliwa.Ty zasługujesz jeszcze na to by być szczęśliwa i choć teraz wydaje Ci się to  nie możliwe ,to na pewno tak będzie,tylko musisz sama zdecydować czy chcesz tak dalej żyć ,nie masz dzieci więc jest łatwiej się rozstać ,ale decyzja musi być Twoja.Napisz kiedy twoja mama ma mieć następną chemię,ja żeby mieć dobre wyniki piłam sok z buraków z jabłkiem ,ale taki prawdziwy nie z kartonika ,takie buteleczki w niektórych sklepach można zamawiać ale są one ważne tylko dwa dni.Traktowałam to jak lekarstwo bo wiedziałam że jak wynik krwi będzie zły to przerwą chemię. Trzymaj się i bądź silna.

13

Odp: Na zakręcie

zagubiona, myślę ze powinnaś zaufać swojej intuicji, mnie moja nigdy nie zawiodła, czasem kiedy popełniałam błędy to podświadomość od razu mi to mówiła tylko ją zagłuszałam, wejdź w głąb swoich myśli, tak naprawdę już wiesz co masz zrobić tylko posłuchaj siebie. to co do związku z Twoim mężczyzną
A co do choroby Twojej mamy, życzę Tobie i Jej mnóstwo siły, i tak jak napisała Nina jeszcze będziesz szczęśliwa

14

Odp: Na zakręcie

Nina1234....moja mama zaczyna 12 wrzesnia. 5 dni ambulatoryjnie . musimy ja dowozic codziennie. a potem miesiac przerwy i znowu 5 dni. i takie 4 cykle. co do jej wynikow to w sumie ma dobre tylko ta utrata wagi... hmm

dziewczynaZprowincji......intuicja mowi , ze mam dac sobie spokoj z nim, ale serce.....serce wrecz przeciwnie sad......

15

Odp: Na zakręcie

wydaje mi się że raczej zdrowy rozsądek mówi Ci że masz go zostawić a intuicja i serce moim zdaniem to jedno, jestem przeciwna doradzaniu w takich sprawach, sama musisz zdecydować, i na pewno wybierzesz dobrze, trzymam kciuki smile będzie dobrze

16

Odp: Na zakręcie

dziewczynaZprowincji
wiesz...ja juz chyba sama nie wiem co jest co....juz sama nie wiem co czuje i mysle....chcialabym zeby ten zly czas w moim zyciu sie skonczyl i zeby bylo wkoncu tak normalnie....bez fajerwerkow....po prostu....

17

Odp: Na zakręcie

Zagubiona jak dobrze Cię rozumiem ja też bym chciała normalnie żyć ,bez strachu o życie i o nasz związek ,ale tak się już nie da .Niestety ty sama musisz decydować o swoim życiu i nikt za Ciebie tego nie zrobi ,bo to twoje własne życie .Musimy nauczyć żyć się i cieszyć z małych rzeczy bo może duże marzenia się nie spełniają ,przynajmniej w moim przypadku ,a ja tylko chcę prawdziwej miłości .Pozdrawiam,  bądź silna dla siebie i dla mamy .

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026