Moje kochane?.dawno a nawet bardzo dawno tu nie byłam?..od tego czasu wiele się zdarzylo i wiele zmieniło?.Po krótce opisze co się dzieje?..chce się wygadać? ?
Wszytsko w moim zyciu układowło się nadzwyczaj pięknie?.do stycznia tego roku?prace miała i w sumie dalej mam?fakt faktem , nie jest to może szczyt moich marzen?dużo nerwów?ale najważniejsze , ze jest?.Związek?wszytsko ładnie pięknie?3 lata to wkoncu kawał czasu.zwłaszza, ze mieszkaliśmy już z 2 lata razem. I nagle pewnego dnia zaczęły się moje problemy ?mama zaczela chorować?po badaniach ? diagnoza, która zmieniła cale moje zycie i nie tylko moje?.Nowotwór złośliwy jelita grubego?szpital , operacja?.w kwietniu mama była po operacji. Jak się okazało w trakcie operacji rak zaatakowal okreznice i odbyt i trzeba było zastosować sztuczny odbyt?Stomie. W trakcie operacji doszło do krwotoku i mama cudem przezyła?.jakas ulga?.czas po operacji był bardzo ciezki?dla mamy , dla całej mojej rodziny i dla mnie tym bardziej ?bo swiezo przed operacja mamy rozstrałam się z moim R??.świat mi się zawalil?nagle pojawily się problemy finansowe bo niestety ciężko utrzymać się samej?.zrobic opłaty, za mieszkanie zycie ?do tego dojazdy do mamy do szpitala 60 km w jedno strone sa kosztowne?.a mama w szpitalu była prawie miesiąc?.wiedziaalm , ze musze być silna ze względu na mame?bo to ona była najwazniejsza. Myslelismy , ze już najgorsze za nami?ze mama po operacji wroci do domu i zapomnimy o całym tym koszmarze?i co przed wyjściem ze szpitala powiedzieli nam, ze sa przerzuty na wezly chłonne..kolejny ciosk?.ale trzeba walczyc , trzeba być silnym?mój były bo był były ?.najpierw zupełnie się odcial?nie mogłam na niego liczyc wcale. uczucia do niego zmienialy się jak w kalejdoskopie. Zlosc , nienawiść, milosc, zal?.chwile lepsze gorsze, z czasem zaczelam godzic się z tym, ze już nie będziemy razem. zaczelam zyc na nowo, skupiając się na mojej mamie?.M ama wyszła ze szpitala , musiala dojść do siebie , żeby moc zacząć chemie i radioterapie? jak była w domu to sytuacja była bardzo ustabilizowana?nadszedł lipiec?mama znowu w szpitalu tym razem na 6 tygodni ?chemia polaczona z radioterapia?była i jest dzielna ?zyje to najważniejsze. tydzień temu wyszla ze szpitala ?.jestem z niej taka dumna , zresztą cala rodzina jest dumna?walczyla i walczy . Wie , ze jesteśmy MY , moje siostry , ojciec itd?..ze ma dla kogo zyc. ze bez niej to już nic nie jest takie samo?tak mocno ja kochamy. A mój eks?.hmmm?i tu jest bardziej skomplikowana sytuacja? od marca nie jesteśmy razem ..czyli już spory kawal czasu?zal , ze zostałam sama z tym sama, w takiej sytuacji z mama, gdzie bywala roznie .naprawde roznie?.po 3 latach zycia razem. Nie mogłam na niego liczyc?.czulam się jak takie dziecko w mgle. nagle wszystkie problemy urosły do gigantycznych rozmiarów?.a nasze kontakty w tym czasie tez były rozne?.najpierw masa rozmow, klotni?nerwow , stresów?.najpierw odpuscilam?nie chciaalm już z nim być?.czulam zal i nienawiść. Potem tesknilam?wkoncu mój poukładany swiat się zawalil. Walczylam?.a im bardziej walczyłam o niego tym bardziej się odsuwal?płacz, proszenie, błaganie?.wkoncu powiedziałam , ze dość?.skoro nie to nie?koniec z upokorzeniami?i faktycznie zaczelam wychodzić do ludzi?zaczelam zyc na nowo , wtedy dopiero poznałam moich prawdziwych przyjaciół. gdzie naparwde po niektórych nie spodziewałam się , ze mogę na nich liczyc..wielu znow zawiodło mnie?zaczelam się otwierac na innych facetow?.i nagle R?..przypomnial sobie?.zaczal się starac?.generalnie nie broniłam się , tym bardziej , ze moje podejście do zycia i do pewnych spraw po tym wszystkim co przeszłam w ostatnimj czasie zmienilo się o 360 stopni?.i dobrze ? na chwile obecna, spotykam się z R?powoli staramy się wszytsko odbudowac?.i nie wiem co dalej?.teraz już niby jesteśmy razem, ale nadal nie mieszkamy razem i nadal nie było powiedziane ze jesteśmy razem?do końca nie wiem na czym stoje?.i zaczyna mi to przeszkadzać.jedna wielka niewiadoma?.a ja czuje się na takiej huśtawce.niby razem , ale jednak osobno. on nie umie się zdeklarować. ja już nie wiem,czy chce czekac . czy warto i czy faktycznie to facet dla mnie. Stara się i to bardzo , żeby było ok. Ale ?..no wlasnie jest to ale. Ja znowu zaczynam mieć rozterki ?on mi je funduje. ja z jednej strony zblizylam się już na tyle do niego i wybaczyłam to wszytsko , ale nie do konca?..czuje czasem do niego taki zal , ze zostawil mnie w najgorszym momencie mojego zycia ?i nie wiem , czy chce z nim być. Jak widać on tez do konca nie wie czego chce?.Wiem jedno i to jest dla mnie najważniejsze. MOJA MAMA! to ona jest najwazniejsza dla mnie ?..teraz czekamy do 18 sierpnia i będą dycydowac czy dalej podadza jej chemie czy jest na tyle oslabiona , ze musi czekac?.zobaczymy.
Aaaa tak na marginesie?.odezwaly się stare milosci?moje stare milosci co tez miesza mi w glowie?
Dziewczyny jedno jest pewne?trzeba cieszyc się zżyciem? Bo człowiek dopiero jak spotka go cos takiego jak mnie w ostatnim czasie zaczyna inaczej patrrzec na swiat?