Może zacznę od początku. Dorastałam w domu gdzie też był alkohol i kilku ojczymów,kilku "wujków", w związku z tym gdy miałam 16 lat a matka kolejnego męża wyniosłam się z domu, a raczej zaproponowano mi abym się wyprowadziła na pokój, który zajmował nowy mąż matki.Podjęłam pracę ,rozpoczęłam naukę w Technikum ,w pracy poznałam przyszłego męża.Z początku była sielanka,potem urodziły się dzieci w odstępach rocznych troje,potem awantury no i oczywiście alkohol .Mąż pił ,bił ,o wyzwiskach nie wspomnę i tak to trwało jakieś 5 lat.Kiedy już nie miałam siły dalej tak żyć, zgłosiłam do sądu o znęcanie się nad rodziną. Również złożyłam pozew o rozwód .Mąż trafił do więzienia ,ale prosił ,błagał że się zmieni ,że zrozumiał . No cóż głupia naiwna uwierzyłam ,a może nie chciałam aby dzieci miały taki dom jak ja miałam wybaczyłam .Jakiś czas było nawet dobrze ,ale po pewnym czasie wróciło do normy awantury, bicia ,wyzwiska . W końcu mając 30 lat zaczęłam też pić .Na początku okazjonalnie ,potem razem z mężem ,później sama i tak trwało to 15 lat między czasie urodziło się czwarte dziecko syn.Mąż pracował jako kierowca jeździł na tygodniowe wyjazdy za granicę ,on pił na wyjeżdzie a ja piłam sama w domu.W styczniu tego roku zgłosiłam się do poradni bo zdawałam sobie sprawę że jestem alkoholiczką i muszę się ratować.Zgłosiłam się na detox i przestałam pić.Starałam się chodzić na mitingi codziennie. Nagle zmarł mój mąż .Zwaliło mnie to trochę ,ale musiałam szybko działać . I tak szybka zmiana mieszkania (nie stać by mnie było na takie które mieliśmy),walka z alkoholem aby nie zapić,radzenie sobie z finansami których nie było,i 16 letni syn ,który miał wszystko czego zapragnął,a teraz nic. Wytrzymałam to wszysko sama nie wiem skąd brałam siły. Ale niestety przyszedł ten dzień w którym syn zaczął mi ubliżać traktować jak sprzątaczkę ,również wyzwiska (k.... ,szmata, penera i.t.p.i pękłam ,zaczęłam pić ponownie.Syn traktuje mnie zupełnie tak samo jak mój mąż.Jak idę na miting to mówi że chodzę na kures.... przepraszam za ten wulgaryzm ale cytuję jego słowa.Powiem tak .....sama nie wiem gdzie popełniłam błąd ,jak mam w takich warunkach rzucić picie? a bardzo chcę nie pić ,bo alkoholiczką zostanę do końca życia.
Podobne tematy
Gdzie popełniłaś błąd? Twój syn patrzył przez 16 lat na to jak żyjesz, jak żyje ojciec, na Wasze picie, na to jak mąż traktowałm Ciebie, a Ty męża. Nauczył sie tego w domu, Wy byliście dla niego wzorem. Nie jestes dla niego autorytetem i nie masz na to szans jeśli będziesz co chwile zapijać. Jak masz w takich warunkach rzucic picie??? No daruj, to Ty masz stworzyć warunki synowi, by spokojnie dorastał, a nie syn ma stwarzać warunki Tobie, żebyś rzuciła picie.
Masz przestac pić i koniec, a nie szukac dla siebie usprawiedliwień! Chodzisz na terapię, więc słuchaj terapeutów i wykonuj ich zalecenia. Byc może uda Ci się odzyskać szacunek syna, jeśli poradzisz sobie z nałogiem. Nie ma takiej gwarancji, ale jest nadzieja.
Masz uznać swoją bezsilność wobec alkoholu, uznać utratę kontroli nad swoim piciem, a nie walczyć z alkoholem! Jesli będziesz walczyć - zawsze przegrasz, bo on jest silniejszy od Ciebie.
przykre ale według mnie pewnie przegapiłaś wiele , wiele ci umkneło z życia twojego syna , alkohol był wazniejszy , w sumie całe jego dzieciństwo to twoje picie..
teraz zamiast się użalać , porozmawiaj z synem , przyznaj się do błedu , ukorz trochę przed nim , moze zbyt mało znasz własne dziecko??? może on potrzebuje tego???