Mój syn ma 22 lata. Całe życie zachowuje się nieodpowiedzialnie i praktycznie na niczym mu nie zależy. Skończył szkołę tylko dzięki mnie. Pracuje. Ale ..... no i tu się zaczyna . Zawsze się kolegował ze starszymi i niezbyt "ciekawymi" ludźmi( pijacy , złodzieje , awanturnicy, kibole)
koledzy są najważniejsi. Narobił długów chyba z 30 tysięcy kredytu i wszystkie możliwe chwilówki. Pożyczyłam mu na chwilówki około 5 tys. Zeby nie miał sądu, miał mi spłacac , ale bardzo opornie mu to idzie. Dzisiaj sie dowiedziałam, że sobie popala marihuanę ( podejrzewałam to już dawniej - teraz mam pewnosć)
.lubi wypić i był agresywny dla swej dziewczyny - też sie tego dowiedziałam dzisiaj.
Kłamie nagminnie i oszukuje. Mówi co innego - rzeczywistosc jest inna .
Te k łopoty zaczęły sie w gimnazjum. Tak jakby mi syna podmienili, słuchałam i nie wierzyłam.
Ratowałam go jak mogłam ale chyba poniosłam porażkę na linii matka- wychowanie syna.
Nie wiem co robić?
Podobne tematy
Mój syn ma 22 lata. Całe życie zachowuje się nieodpowiedzialnie i praktycznie na niczym mu nie zależy. Skończył szkołę tylko dzięki mnie. Pracuje. Ale ..... no i tu się zaczyna . Zawsze się kolegował ze starszymi i niezbyt "ciekawymi" ludźmi( pijacy , złodzieje , awanturnicy, kibole)
koledzy są najważniejsi. Narobił długów chyba z 30 tysięcy kredytu i wszystkie możliwe chwilówki. Pożyczyłam mu na chwilówki około 5 tys. Zeby nie miał sądu, miał mi spłacac , ale bardzo opornie mu to idzie. Dzisiaj sie dowiedziałam, że sobie popala marihuanę ( podejrzewałam to już dawniej - teraz mam pewnosć)
.lubi wypić i był agresywny dla swej dziewczyny - też sie tego dowiedziałam dzisiaj.
Kłamie nagminnie i oszukuje. Mówi co innego - rzeczywistosc jest inna .
Te k łopoty zaczęły sie w gimnazjum. Tak jakby mi syna podmienili, słuchałam i nie wierzyłam.
Ratowałam go jak mogłam ale chyba poniosłam porażkę na linii matka- wychowanie syna.
Nie wiem co robić?
Tu jest podobny temat
http://www.netkobiety.pl/t69267.html
Jak sobie poradzic z doroslym synem agresywnym ktury ma 22lata jest na stiudiach i nie mozna z nim dojsc do porozumienia
wychowanie nie polega na ciągłym ratowaniu z opresji, pomaganiu, pożyczaniu pieniędzy, ustepowaniu
wychowanie polega także na tym, by poieddzieć -jestes dorosły
nie mój cyrk, nie moje małpy...
'
Nie przeżyjesz życia za syna. Może wydarzy się coś co go zmieni, ale ty słowami ani czynami go nie zmienisz. To nie twoja wina, bo my jako rodzice nie odpowiadamy za charakter dziecka. PO prostu musisz się z tym pogodzić. Moja jedna córka rzuciła szkołę, ponieważ chciała zostać modelką, a teraz ma problemy. Dałam jej wolną rękę. Im bardziej się przejmujesz i mu pomagasz on czuję się bezkarny. Nie pomagaj mu, to może ewentualnie mu otworzyć oczy na odpowiedzialność za siebie. Pozdrawiam!
Współczuję ci serdecznie,...podobno żeby się podnieść to trzeba najpierw upaść.Choć serce boli, ale musisz,musisz...pozwolić mu wziąć odpowiedzialność za swoje czyny,przecież nie będziesz za niego ciągle spłacać długów?Wie, że mu starczy na marychę jak ma świadomość, że mamusia płaci inne JEGO zobowiązania.Życzę Ci z całego serca asertywności