Czy wiesz, że co roku w Polsce około 80 tysięcy osób umiera na raka? Niestety, często wynika to z braku profilaktyki i niedostatecznej wiedzy na temat objawów raka.
Wielu z nas, w codziennej gonitwie między pracą a domem, lekceważy drobne dolegliwości, których obecność często tłumaczymy sobie stresem lub nieuregulowanym trybem życia. Wciąż brakuje nam czasu, by poddać się niezbędnym badaniom profilaktycznym. W wielu przypadkach chorzy na nowotwór mogliby odzyskać szansę na całkowite wyleczenie, gdyby tylko odpowiednio szybko zareagowali na wczesne objawy raka. Jak wiemy z często prowadzonych statystyk i z życiowych doświadczeń, niejednokrotnie właśnie przez zignorowanie pozornie niewinnych objawów, może być za późno na uratowanie życie pacjenta.
Dlatego nie zwlekaj i już dziś dowiedz się, jak możesz bardziej zatroszczyć się o swoje zdrowie. Sprawdź, czy jesteś w grupie ryzyka i czy dokuczające Ci dolegliwości, takie jak ból głowy, utrata wagi, duszności czy niepokojące znamiona na skórze nie są pierwszymi objawami ciężkiej choroby. Zadbaj o siebie! Wejdź na stronę, by dowiedzieć się więcej o profilaktyce nowotworów i objawach raka.
1 2011-08-02 16:54:32 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-11-12 11:11:54)
Podobne tematy
Czy wiesz, że co roku w Polsce około 80 tysięcy osób umiera na raka? Niestety, często wynika to z braku profilaktyki i niedostatecznej wiedzy na temat objawów raka.
Ja trochę się przyczepię, bo "siedzę w temacie". Mnie też to dotyczyło. Profilaktyka, wszystko pięknie ładnie. Ale gdy chory się już dowie, to wraca do domu i czeka na wizytę do lekarza(3-5 miesięcy), który go skieruje do szpitala. Chyba, że pójdzie prywatnie, chociaż ja na prywatną wizytę u swojego lekarza także czekam ok 5 miesięcy. Następnie kolejne miesiące w kolejce do szpitala. Dosłownie "wyszarpane" skierowania na rezonans, bo lekarze jakby boję się tego. Wszystko to trwa do około roku. Po drodze pukając do innych drzwi usłyszy: "Przykro, ale nie ma miejsca.", "W tym roku już nie zapisujemy, proszę się dowiadywać na początku stycznia. (a jest dopiero sierpień - przykład z mojego życia)." Do neurologa zapisałam się w maju na... 12 grudnia. Wbrew pozorom wykrywalność jest duża w Polsce, ale nie ma miejsc w szpitalach, w przychodniach, gdzie chory może się udać po pomoc, poradę.
Ja rozumiem, powinno się namawiać do badań profilaktycznych, ale niech za tym pójdzie dalsza opieka nad pacjentem. A tak, chory wraca do domu z diagnozą i zaczyna się walka o przetrwanie, o miejsce w kolejce do szpitala, na rezonans...
3 2011-09-25 17:27:30 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-11-12 11:13:53)
Niestety polskie realia i służba zdrowia nie pomagają wcale tak łatwo walczyć z rakiem. Duża dawka cierpliwości i optymizmu to powinno być cos, co lekarza powinni nam tłumaczyć i dawac nadzieje. Mowi się ze rak szybko wykryty jest uleczalny, tylko wlasnie od wykrycia do pierwszych działań w celu wyleczenia mija te klika miesiecy. Wypadaloby byc szybszym od nowotworów i intensywnie zapobiegać mozliwości ich rozwoju. W internecie mozna znależć strone z testem medycznym o predyspozycjach zachorowania na nowotwory
...pustka i tej duszący niewyobrażalny ból w sercu który cie zabija a jednak ciągle żyjesz brak ci tchu pęka ci serce...
siedze i placze...wyje jak male dziecko z tej bezsilnosci i smutku,
Mama chora na raka w szpitalu po dwu i pol letniej walce chyba zaczyna przegrywac a ja NIC nie moge zrobic zeby ja uratowac.Mam ochote krzyczec-wrzeszczec DAJ JEJ SPOKOJ JUZ! IDZ W CHOLERE!Zobacz jaka jest zmeczona.Juz nie ma sily zeby walczyc a ty dalej robisz swoje.Niszczysz ja od srodka.A w Jej oczach blaganie-pomozcie mi bo ja jestem za slaba. Pytajacy wzrok czy to juz koniec czy jeszcze mam jakies szanse? Lekarze bezlitosni...wala prosto z mostu.
A ja dalej siedze i rycze bo to jedyne co moge zrobic.
...pustka i tej duszący niewyobrażalny ból w sercu który cie zabija a jednak ciągle żyjesz brak ci tchu pęka ci serce...
siedze i placze...wyje jak male dziecko z tej bezsilnosci i smutku,
Mama chora na raka w szpitalu po dwu i pol letniej walce chyba zaczyna przegrywac a ja NIC nie moge zrobic zeby ja uratowac.Mam ochote krzyczec-wrzeszczec DAJ JEJ SPOKOJ JUZ! IDZ W CHOLERE!Zobacz jaka jest zmeczona.Juz nie ma sily zeby walczyc a ty dalej robisz swoje.Niszczysz ja od srodka.A w Jej oczach blaganie-pomozcie mi bo ja jestem za slaba. Pytajacy wzrok czy to juz koniec czy jeszcze mam jakies szanse? Lekarze bezlitosni...wala prosto z mostu.
A ja dalej siedze i rycze bo to jedyne co moge zrobic.
wiem co czujesz,ja przeżyłam to 13 lat temu,moja mama umarła bardzo młodo na raka,ciężko jest z tym się pogodzić nawet dziś
do dziś widzę jej smutne oczy kiedy to nie mogła jeść bo rak dosłownie zablokował przełyk,kiedy tydzień przed śmiercią szła do szpitala i błagała nas abyśmy pozwolili jej umrzeć w domu,gdybyśmy wiedzieli że tak szybko umrze pewnie byśmy na to pozwolili,ale człowiek ma do końca nadzieję,chory natomiast z czasem się poddaje,żeby w końcu nie bolało...
"Czas juz odpoczac Pani Ewo" slowa pielegniarki na oddziale do mojej mamy podajac jej srodki uspakajajace i nasenne...takie proste zdanie a sprawilo,ze az mna zatrzeslo.Jak to !? Przeciez jeszcze nie czas na odpoczynek,jeszcze bedziemy walczyc jeszcze dlugo bedziemy sie bronic.Mama da rade bo jest silna.....ja jej pomoge!Bede zmieniac kroplowki,bede ja karmic i myc i oddychac za nia bede i co tylko trzeba bedzie zrobic ja wszystko zrobie tylko daj nam chociaz jeszcze rok...miesiac nie wiem daj nam czas na przyswojenie tej wiadomosci a nie tak z dnia na dzien to juz koniec leczenia,juz sie nie da nic zrobic.
To jest nie-ludzkie
To jest nie-sprawiedliwe
Takich rzeczy sie nie mowi-nie wolno mowic takich rzeczy.
Krzycze w srodku tak ,ze az boli.
corka wiem że to boli,ale chyba coś w tym jest że im dłużej będziesz starała sie utrzymać mamę przy życiu,wbrew jej woli !
to ona dłużej się będzie męczyła,dłużej ją będzie bolało,bo będzie się trzymać na tym świecie tylko dla tych którzy ja kochają,
wiem że trudne jest to do zrozumienia,ja do dzisiaj zastanawiam się i chyba mam jakis żal że moja mama musiała odejść tak młodo ![]()
"Czas juz odpoczac Pani Ewo" slowa pielegniarki na oddziale do mojej mamy podajac jej srodki uspakajajace i nasenne...takie proste zdanie a sprawilo,ze az mna zatrzeslo.Jak to !? Przeciez jeszcze nie czas na odpoczynek,jeszcze bedziemy walczyc jeszcze dlugo bedziemy sie bronic.Mama da rade bo jest silna.....ja jej pomoge!Bede zmieniac kroplowki,bede ja karmic i myc i oddychac za nia bede i co tylko trzeba bedzie zrobic ja wszystko zrobie tylko daj nam chociaz jeszcze rok...miesiac nie wiem daj nam czas na przyswojenie tej wiadomosci a nie tak z dnia na dzien to juz koniec leczenia,juz sie nie da nic zrobic.
To jest nie-ludzkie
To jest nie-sprawiedliwe
Takich rzeczy sie nie mowi-nie wolno mowic takich rzeczy.
Krzycze w srodku tak ,ze az boli.
Straszne co musisz przeżywać Ty i Twoja mama,rodzina ![]()
Ogromnie współczuję!!!
Żadne słowa nie są w stanie pocieszyć w tej sytuacji.
Odchodzenie bliskiej osoby jest bardzo trudnym przeżyciem.
Odchodzenie jest też trudne dla osoby umierającej, bo często ze strony najbliższych czeka na "pozwolenie" na odejście, na zapewnienie, że pozostający na świecie dadzą sobie radę, że może odejść, bo nikt i nic ich nie będzie zatrzymywał jej na siłę. Często też umierająca osoba chce ostatnie swe chwile spędzić w spokoju, bez walki, godnie, bez kolejnych kroplówek, bez zastrzyków.
Mysli mi sie przewalaja w glowie,nie moge nawet skleic zdania ktore opisaloby to wszystko co teraz sie dzieje wokol mnie.
Czy byc silna do konca i przekazywac to mojej mamie,te pozytywne myslenie i zyc w zludzeniu ze jeszcze da sie cos zrobic,ze to tylko na chwilke tak przerwali leczenie zeby ja wzmocnic bo wyniki slabe bo potrzebne sa kroplowki...czy juz usiasc sobie i porozmawiac sama ze soba tak od serca i pogodzic sie z tym,ze nie jestem uzdrowicielem i juz jej po prostu nie pomoge...
Jak tu funkcjonowac kiedy mamy zycie przecieka miedzy palcami a ja stoje i patrze i czuje sie taka beznadziejnie bezsilna i wsciekla w jednej sekundzie a w drugiej rozpacz mnie zalewa .
Jak tu przetrawic fakt,ze osoba ktora zawsze byla zaraz zniknie,ktos mi ja zabierze i nie pozwoli juz nigdy w zyciu porozmawiac,potrzymac za reke-ZOBACZYC juz do konca moich dni tak bardzo kochanej osoby.Pustka NIE-WYOBRAZALNA.
Początki będą trudne i przykre to nieuniknione ![]()
mnie pomagało sobie tłumaczenie że moja mama gdzieś wyjechała,byłam przyzwyczajona wcześniej do jej wyjazdów bo jak zaczęła chorować przebywała często w szpitalu ponad 100 km od domu,a 13 lat temu aż takiej możliwości nie było aby siedzieć non stop w szpitalu bo za duża odległość.
potem pomogło mi nie użalanie sie nad tym co się stało,a przede wszystkim nie zamykanie sie samej w sobie z ta pustką bo stracie mamy,zawsze odkąd odeszła rozmawiałam z kimś o jej chorobie i śmierci,nie chciałam tego tłumić w sobie.
dom jest pusty na początku,trudno się przyzwyczaić,trudno zrobić coś z rzeczami po kimś kto odszedł - ale to z czasem moze nie to że mija ale uczymy się z tym żyć,bo pustki po kimś kto odszedł chyba nigdy sie nie zapełni
ps.ile lat ma Twoja mama i Ty corka? na jaki nowotwor mama choruje?
Bardzo, bardzo współczuję Tobie.
Być silną do końca? Jeśli silną nazywasz osobę, która nie obarcza odchodzącej swymi trudnymi uczuciami; osobę, która jest świadoma sytuacji, nie oszukuje siebie i nie żyje złudzeniami, to TAK. Bądź silną. Korzystaj z czasu, który masz z mamą. Podczas spotkań z nią zajmij się tym, co jest teraz między wami lub waszymi wspomnieniami. Dla was obu ten czas teraz jest bardzo ważnym.
Jak masz teraz funkcjonować?
Na dwóch, różnych, poziomach. Silną, spokojna, czuła, troskliwa - przy mamie. Za drzwiami jej pokoju opierając się o bliską osobę, pozwalając sobie na wszystkie te uczucia, które przed mama ukrywałaś i na to, by teraz Tobą ktoś się zaopiekował, Ciebie wspierał, Tobie pomagał.
jakiś czas temu ok 2 miesięcy temu dowiedziałam się że moja mama ma raka żuchwy miała mieć operacje ale okazało się że nie może jej mieć, wtedy dowiedzieliśmy się że zostało tylko leczenie przeciwbólowe co jest równoznaczne z tym że już nic się nie da zrobić, na początku to do mnie nie docierało ale ostatnio coraz częściej o tym myślę zaczyna docierać i nie mogę sobie z tym poradzić co noc płaczę patrzę na nią i nie potrafię powstrzymać łez nie mogę wyobrazić sobie jak to będzie jak jej zabraknie, kiedy patrzę na nią taką słabiutką bezbronną wymiękam nie wiem jak sobie z tym poradzić...
Czas juz odpoczac mamusiu...;(
Wczoraj byl pogrzeb,zmarla 27.11.2012 przed 8.00 rano w domu,bardzo chcialam zeby była w domu.
Boze jak boli...
Wyrazy ubolewania (*)
Czas juz odpoczac mamusiu...;(
Wczoraj byl pogrzeb,zmarla 27.11.2012 przed 8.00 rano w domu,bardzo chcialam zeby była w domu.
Boze jak boli...
współczuję Ci,wiem co przeżywasz ![]()
wyrazy współczucia wiem że ci ciężko
jakiś czas temu ok 2 miesięcy temu dowiedziałam się że moja mama ma raka żuchwy miała mieć operacje ale okazało się że nie może jej mieć, wtedy dowiedzieliśmy się że zostało tylko leczenie przeciwbólowe co jest równoznaczne z tym że już nic się nie da zrobić, na początku to do mnie nie docierało ale ostatnio coraz częściej o tym myślę zaczyna docierać i nie mogę sobie z tym poradzić co noc płaczę patrzę na nią i nie potrafię powstrzymać łez nie mogę wyobrazić sobie jak to będzie jak jej zabraknie, kiedy patrzę na nią taką słabiutką bezbronną wymiękam nie wiem jak sobie z tym poradzić...
z tym nie mozna sobie poradzic...jezeli choroba dopada bardzo bliska osobe trudo jest patrzec jak cierpi.Patrzec na przyszlosc w rozowych kolorach i udawac,ze nic sie nie dzieje.Trzeba miec duzo pokory,sily i cierpliwosci...mi tego wszystkiego zabraklo.Kochaj swoja mame i okazuj jej to w kazdej sekundzie dnia,trzymaj ja za reke i przytulaj tak czesto jak tylko mozesz.Potrzebuje teraz tego bardzo.Musi wiedziec,ze sobie poradzisz w przyszlosci.Musi byc spokojna.Ty jej najbardziej pomozesz gdy bedziesz przy niej.
Przykro mi i wiem co czujesz.
Moja mama zmarła 21.12.2012 w hospicjum...była tam tylko dziesięć dni...miała tam najlepszą opiekę jaką mogła mieć pod koniec nie było z nią żadnego kontaktu...wiem że zrobiłam wszystko co mogłam, chociaż strasznie było mi źle że nie była w domu ale wiedziałam że sama nie zapewnię jej takiej opieki, rozmowa z psychologiem który tam był bardzo mi pomogła...minął już miesiąc a ja nadal nie potrafię się pozbierać, nikomu o tym nie mówię na co dzień mam maskę nie pokazuję tego, ale noce są najgorsze wtedy wszystko wraca...strasznie mi jej brakuję...
Bardzo Wam współczuję i wiem przez co przechodzicie..
Tulę Was mocno.
Zebralam troche sily i wrocilam na chwile zeby podziekowac Wam za to,ze daliscie mi troche slow otuchy w tych beznadziejnie trudnych chwilach...za to ze moglam napisac cos od serca i znalazlam zrozumienie.
Mamy nie ma z nami fizycznie od konca listopada ale czuje ja duchem,mowie do niej i mi to troche pomaga.
Ostatnio jakims poznym wieczorem dopadla mnie mysl znowu,ze juz nigdy mamy nie przytule,ze juz jej nie poczuje ciepla i jej osoby.......kilka dni pozniej mialam sen w ktorym tak ja tulilam do siebie jak male dziecko tak mocno,ze az mialam wrazenie ze zrobie jej krzywde i JEJ slowa....widzisz...a mowilas,ze juz nigdy mnie nie przytulisz...i usmiech:)
plakalam znowu ale ze szczescia,ze bylo mi to dane .