Mam siostrę starszą odemnie o cała dziesięć lat. Mam tez dalsze rodzeństwo ale to własnie z nią mamy wszyscy największe konflikty. Uważa nas mianowicie za balast. Najlepiej byłaby jedynaczką. Robi każdemu z nas uwagi i chce, żeby iść jej wskazówkami. Obraża się dosłownie o wszystko i na cały świat. Jest naszą najstarszą siostrą i jak zmarł nasz ojciec, to bardzo naszej mamie i nam pomagała finansowo. Mój ojciec nie żyje już od wielu, wielu lat a my tak jak umieliśmy i mogliśmy już dziesięcikrotnie odwdzięczyliśmy się jej za dobre uczynki a ona pomimo to przy każdej nawet małej sprzeczce wymawia nam wszystko. O tym jak nam tyłki podcierała, o tym jak nie mogła jako młoda dziewczyna na nic sobie pozwolić, bo miała młodsze rodzeństwo i musiała się z nim dzielić ... że jesteśmy niewdzięczni itd.
Dzisiaj ma 60 lat i nadal jest taka sama, chociaż los obdarzył ją szczęściem i zasobnością.
Co mamy zrobić? Ma ktoś radę na jej matkowanie, zazdrość i despotyczność?
Podobne tematy
przezyc to po prostu Jana ...
nie mamy mozliwosci zmiany charakteru innego czlowieka ....
mozemy zmienic swoj ,albo swoje nastawienie do kogos czy jakiejs sytuacji .... pomysl jak mozesz zachowac sie sama, zeby jak najmniej odczowac przykrosc/zlosc (te negatywne uczucie jakie marudzenie siotry w tobie wywoluje ) i tak robic ...:)
Na terapię w jej wieku, według mnie, za późno. Tym bardziej, że chyba jej życie, w jej mniemaniu, nie było i nie jest udane. Stąd zazdrość i wypominanie. Takie jej zachowania to również prośba (dość pokrętna) o miłość, o zainteresowanie, o czułość.
Proponuję też przy najbliższej sprzeczce uprzedzić jej wypominanie słowami: "tylko więcej już nie wypominaj swojej dobroci, bo wychodzi nam to już nosem". Jeśli się obrazi, to tym lepiej. Przez czas jakiś będziecie ją "mieli z głowy".
Kolejny sposób to bojkot jej zachowań. Nie reagujcie na jej jakiekolwiek złośliwości, nie tłumaczcie, nie dziękujcie kolejny raz za jej zachowanie przed laty.
I na koniec jeszcze jeden sposób, przyznaję, przewrotny lecz skuteczny.
Gdy tylko siostra zacznie starą swą śpiewkę o swojej dobroci i waszej wdzięczności powiedz: "też Cię kocham". Zatyka usta, bo zwykle o takie zapewnienie taka osoba się upomina.
Powodzenia ![]()
Malgosiu widze, ze tutaj mnie znalazlas. Dziekuje za odpowiedz i dobra rade. Wiem, ze nie moge jej zmienic i wiem tez, ze ona zaluje swego postepowania. Niemiej jednak nie potrafie sie przez jej zachowanie do niej zblizyc. Zawsze mysle, ze zaraz wybuchnie i powie cos, czego juz nie moge sluchac.
Ona zawsze chce byc ta najlepsza. Chce blyszczec przed wszystkimi tak jak kiedys blyszczala w szkole i na studiach dobrymi ocenami i wyroznieniami. Za wszelka cene doprowadzila swoje dzieci, pomimo ze nie byly za bardzo zdolne lub powiedzmy leniwe do ukonczenia studiow i zdobycia pieknych zawodow (lekarz, inzynier i adwokat). Powinna byc szczesliwa. Ma splacony dom i nie musi juz pracowac. Dobrze jej sie wiedzie. Mimo to ciagle komus zle zyczy. To ona zasluguje na wszelkie dobra materialne i na dyplomy uznania. Nie moze przezyc, ze nam tez sie bardzo dobrze wiedzie. Nie zyczy nikomu z nas powodzenia.
Wielokropku Twoj pomysl zamkniecia rozpoczetej dysputy nawet mi sie spodobal: Powiem jej "tez Cie kocham" przy nastepnej okazji i zobacze jak zareaguje. Musze jednak przyznac, ze przyjdzie mi to bardzo ciezko ...
(...)
Wielokropku Twoj pomysl zamkniecia rozpoczetej dysputy nawet mi sie spodobal: Powiem jej "tez Cie kocham" przy nastepnej okazji i zobacze jak zareaguje. Musze jednak przyznac, ze przyjdzie mi to bardzo ciezko ...
Czemu przyjdzie Ci to tak bardzo ciężko? Jeśli ją kochasz, a tak zakładam po przeczytaniu Twego postu, to tylko wyznanie prawdziwych uczuć. To są też słowa, które każdy chciałby często słyszeć od bliskich osób.
Trzymam kciuki za Ciebie i Twą odwagę. ![]()
Wielokropku, mi przyjdzie to ciezko, bo nigdy nie mowimy tak do siebie. Wiemy, ze sie kochamy. Czy ja jednak dam rade powiedziec jej cos takiego w momencie, kiedy akurat jestem juz na nia wsciekla?
Poćwicz mówienie "tych" słów przed lustrem. Nie żartuję!
Poza tym czemu się wściekasz?
To, o czym opowiada Twoja siostra jest prawdą. Pomagała Tobie. Jesteś jej za tą pomoc wdzięczną.
I z wyznaniem tych trudnych (acz oczywistych) słów nie czekaj do momentu, kiedy wściekłość zaleje Ciebie calutką. Przecież wiesz dokładnie, w którym momencie draki Twoja siostra zaczyna swoje wypominki. Uprzedź ją swoim wyznaniem. To naprawdę działa.
Witaj
No faktycznie sprawa nie wygląda za ciekawie.. Siostra ma już swoje lata więc powinna chyba zrozumieć, że robiła to dla swojej rodziny a nie dla kogoś obcego. Ja ci życzę dużo wyrozumienia i wytrwałości:) I oczywiście miłości do siostry bo bez tego nie ma nic ![]()
Jana czytając twój post od razu kojarzy mi się mama i jej siostra.
Siostra mojej mamy jest o sześć lat starsza od niej. Przez całe życie była mściwą, zazdrosną, obłudną siostrą. Nigdy mama nie mogła liczyć na jej pocieszające słowo. Nigdy nie pomogła mamie finansowo, choć było ją stać. Zawsze obmawiała mamę po ludziach (choć moim zdaniem nie miała podstaw). Była wyśmiewna, podpuszczała mamę, by mnie biła za błache rzeczy... Wymieniać mogłabym w nieskończoność. W ubiegłym roku na weselu siostrzenicy ( mają jeszcze jedną siostrę) bez powodu popchnęła mamę na ścianę kwitując że ''kręci się tu niepotrzebnie''. Zero szacunku do człowieka. Mama obraziła się na nią nie na żarty.
Jestem jedynaczką, ale pwiem Ci, że gdybym miała mieć taką siostrę to jestem bardzo szczęśliwa że jej nie mam. Mama zawsze z tego powodu cierpiała, bo nie wyobrażała sobie jak można nieodzywać się do swojej siostry. Ale przyszedł czas, że poszła po rozum i przestała z nią utrzymywać kontakty. Cały czas ją wspieram. Wiem, że nie jest jej łatwo. Uczy się z tym żyć. Najgorsze jest że mieszkają blisko siebie. Sąsiedzi też mają jej dość. Każdemu potrafi przygadać, podśmiać się. Nikt z nią nie chce wchodzić w dyskusje...
Takie jest życie. Tak jak mama nie zmieni charakteru swojej tak i Ty nie zmienisz charakteru własnej siostrze. Mogę się tylko domyślać co czujesz. Siostra pewni się nie zmieni... Ale cóż powodzenia
Wiesz Roszpunka moja siostra nie jest zlym czlowiekiem. Ona ma po prostu syndrom robienia wszystkiego na pokaz i po to, zeby ja chwalic.
Jest najstarsza i jakos tak sie stalo, ze poczuwala sie zawsze za mocno do odpowiedzialnosci. Jest bardzo madra kobieta i wyjatkowo inteligentna. Wszystko, czego dotyka jest zlotem.
Tylko ta jej niezmierna chec blyszczenia przed innymi doprowadza do rozpaczy. Prowadzi ciagla konkurecje z nami przd nasza mama. Chce byc chwalona jak male dziecko i tylko to sprawia jej przyjemnosc. Wtedy czuje sie spelniona. Od czasu do czasu wyrzywa sie na nas i wypomnina po to, zebysmy nigdy nie zapomnieli o jej dobrych uczynkach i wspanialym sercu.
Pamietamy, spoko ale czy musimy zawsze i wszedzie i na kazdym kroku to okazywac i ubierac w slowa?