Witam! Mam taki problem którym jest moja siostra. Mam 26 lat, a ona jest 9 lat młodsza. Jej celem życiowym, moim zdaniem jest zniszczenie mnie, pozbawienie mnie kontaktów z mamą i dalszą rodziną. Choć mieszkam 60 km. od nich potrafi mi strasznie uprzykrzyć życie. Wyzywa mnie przy moich dzieciach i mężu od kurew, dziwek, i takich tam jeszcze. Jak ja się odezwę, a tak było w święta wielkanocne, to matka zaraz na mnie że ja jestem starsza i powinnam być mądrzejsza, że to ja prowokuję (ale nie wiem czym, chyba swoją osobą) itd. Nadmienie że matkę też wyzywa przy nas i też nie można się wstawić, bo po co niepotrzebnie wszczynac kłótnię, przecież ona taka jest- to są słowa mojej mamy. Parę dni temu usłyszałam od ciotki jak to moja kochana siostrzyczka pięknie o mnie mówiła u nich w domu i jeszcze, co mnie zszokowało to że przeze mnie nie jest ze swoimi poprzednimi chłopakami. Tylko że ja nawet na oczy tych chłopaków nie widziałam. Dziś przyjechała z matką na święta,a ja nie wytrzymałam puściły mi nerwy i powiedziałam wszystko co myślę. Siostra zabrała się i wróciła do domu, a matka powiedziała że szukam zaczepki, niemożliwe że ona takie rzeczy opowiada, że to taki dobry dzieciak a ja jak zwykle powinnam się leczyć, i pojechała do rodziny. Wcześniej mieszała między mną a moim mężem, próbowała też popsuć mi opinię przed moim teściem, ale jej nie wyszło.
To jest tak wszystko w malutkim skrócie, bo całą noc mogłabym pisać. Każdy kto zna moją siostrę twierdzi że ona ma coś nie tak z głową. A ja już nie wiem, czy dać sobie spokój i nie jeździć do matki, i nie zapraszac ich do siebie. Czy dalej znosić te obelgi i poniżania od smarkuli.
Przepraszam że to wszystko tak chaotycznie jest napisane, ale tego jest tak dużo a ja chciałam to ująć w skrócie.
Podobne tematy
Hej!
A czy szczera rozmowa w 4 oczy się wogóle odbyła między Wami?
W sumie nie mam siostry tylko braci....ale ja bym sobie nie dała takiej smarkuli wygadywać takie słowa!!! A Twoja mama nie ma z nią kontaktu? Dla mnie to niezrozumiałe, bo tak bez powodu chyba się nie zachowuje normalna osoba....rozmowa jest podstawą dobrych relacji!!!
Przeczytałam Twojego posta i jestem w szoku...."Wyzywa mnie przy moich dzieciach i mężu od kurew,dziwek," "powinnam być mądrzejsza, że to ja prowokuję (ale nie wiem czym, chyba swoją osobą) itd. Nadmienie że matkę też wyzywa przy nas i też nie można się wstawić, bo po co niepotrzebnie wszczynac kłótnię, przecież ona taka jest- to są słowa mojej mamy." Poprostu trudno w to uwierzyć.... Ale to nie wzięło się z niczego....Mam wrażenie że w waszym domu rodzinnym było dość...."swobodnie".Ponieważ jest takie powiedzenie "Czym skorupka za młodu...."itd.Kompletny brak szacunku dla matki czy nawet starszej siostry...poparte zezwoleniem waszej mamy na to...to nie do pojęcia....Twoja siostra jest albo rozpuszczoną pannicą....Albo rzeczywiscie cierpi na jakies zaburzenia emocjonalne być może związane z procesem dojrzewania....W każdym razie myślę że sprawa jest poważna....
Sądzę że Twoja siostrzyczka od najmłodszych lat ,swoim zachowaniem terroryzowała całą rodzinę.:( Ty jako starsza siostra zapewne musiałaś jej ustępować.Ale teraz nie musisz,masz swój dom ,swoją rodzinę,swoje życie a kontakty z siostrą ogranicz do minimum.Przykre to ale nie możesz sobie pozwolić żeby mieszała w Twoim życiu.
Droga ATKO 333 sposób wychowywania mnie i mojej siostry bardzo się różniły. Ja musiałam dobrze się uczyć, miałam obowiązki domowe, byłam wychowywana rygorystycznie. Za to moja siostra mogła robić i mówić wszystko co jej się podobało. Nawet lekcji nie odrabiała sama, bo ona nigdy nic nie umiała i nie rozumiała. Ja czytałam lektury, ja pisałam wypracowania, a gdy się zbuntowałam i nie chciałam odrobić tylko wytłumaczyć, to wychodziło na to że ja nie chcę jej pomóc. Siostra ma bardzo duże poparcie matki w tym co robi, zawsze miała. Ale ja nie wiem czy ona nie widzi tego, czy wstydzi się i dlatego nic nie mówi. Nie wiem. Każdego kto śmie odezwać się na temat zachowania siostry, mama uważa za wroga. Moje kontakty z siostrą ograniczone są do minimum, jednak krew mnie zalewa, gdy jadę do dziadka lub do ciotki i tam słyszę jak to ona o mnie mówi. Rozmowy w cztery oczy już się odbywały i to nie jedna, ale one zawsze kończyły się wyzwiskami w moją stronę i że nie wiadomo o co mi wogóle chodzi. Każdy kto ją poznał twierdzi że ona ma coś z głową, a ja jestem jej kozłem ofiarnym.
Tak myślałam,że to rozpieszczony bachor z tej Twojej siostrzyczki.Czasami tak jest że rodzice nie potrafią jednakowo kochać i wychowywać swoich dzieci.To jest przykre że te starsze przeważnie muszą być ułożone,samodzielne i ustępować muszą młodszym,podczas gdy tym młodsze to wykorzystują.
Ale teraz nie jesteś w swoim rodzinnym domu,masz swoje życie i wcale nie musisz utrzymywać kontaktów z siostrą.Będzie kiedyś miała swoją rodzinę to zapewne przejrzy na oczy...
A co do pomówiń ,ignoruj je ,rodzina zapewne wie jak jest naprawdę,przecież widzą co wyprawia Twoja siostrzyczka,i jak to sie mówi,głupiemu lepiej ustąpić....
7 2008-11-02 20:30:08 Ostatnio edytowany przez Danusia (2008-11-02 20:30:56)
Aniu- bardzo współczuję Twojej sytuacji- ale coś mi mówi,że "rozwydrzoną "siostrunią- po prostu targa zazdrość-że masz już swoją rodzinę.Jedynie dziwię się mamie,że nie potrafi pokazać,gdzie Jej miejsce w szeregu.
Atina ma rację ....... ruszyć.......g..........o...... to śmierdzi.
Znam to z autopsji , mam toksyczna matke i dwoch braci . Ci ągle mnie dołują i zawsze znajdą okazję , by mi dokuczyć . A potem robią wszystko , bym miała poczucie winy . W/g nich jestem wyrodną córką i siostrą . Na szczęście mieszkam 500 km od nich . Nasze kontakty są minimalne , ale przez telefon też nieżle mi dają popalić . Ale ostatnio przeszłam samą siebie i używając ich broni wykrzyczałam co o nich myślę . I wiesz co odczułam ulgę . Oczywiście ich podsumowanie było ukryte w jednym słowie --- wariatka .
ale widzę , że przynajmniej teraz mają jakiś dystans , zanim coś powiedzą , więc chyba warto było . Życze
ci odwagi , powodzenia .
Ewa........ jasne- przecież najlepszą obroną jest atak.Ja gdybym miała tak walniętą rodzinkę- trzymałabym się od nich z daleka.Dobrze,że mieszkasz w oddali - a słuchawkę telefonu- zawsze można odłożyć lub wyłączyć.A jak chcesz być kulturalna- to zawsze możesz powiedzieć........ no słyszę,że dzisiaj to my sobie nie pogadamy.
hej doszłam do wmiosku ze musze o tym zaczac mowic mam 23 lata i cale zycie jestem po presja starszego rodzienstwa mam siostre 40 letnia i 31 letnia cale zycie mnie oceniaja ze szkoła nie ta ze facet nie taki ze zle ubrana ze zle poczesana ze zle umalowana ze za słao sie ucze ze jestem za gruba ze brzuch mi sie wylewa nawe ostatnio kupiły mi majtki uciskowe ogolnie to juz mam dosc mam nezeczonego który mnie kocha ale jak jade do nich to mam kompleksy niszczosci ile to jeszcze moze trwac
wierze ania jak czytam to co napisałes to tak jakbym troche zlanazla siebie Wiez moze najlepiej bedzie zapomniec o nich wszystkivh i wyjechac daleko i zaczac wszystko od nowa
Aż ciężko mi uwierzyć w to co napisalas. Ja bym na twoim miejscu nie wytrzymala i gowniare udrzyla. Jak może nastolatka tak odnosic sie do doroslej kobiety w dodatku swojej siostry... szok
Rzeczywiście, takie rozbieżności w relacjach w rodzeństwie się zdarzają. Sama to znam ze swojej rodziny.Skoro tak zachowuje się Twoja siostra(w dodatku w tak młodym jeszcze wieku), może czas zachowywać się tak, jakbyś nie miała siostry? Powodzenia , Aniu, w rozwiązaniu tej trudnej sytuacji.
Phi, sory ale z Twojej siostry to jest niezła gówniara
Głupi nie zauwazy a mądry nie skomentuje...ale mimo to należy jej się parę liści...
A Mama... może kiedyś przejży na oczy... ja bym zagroziła, że jak się to nie zmieni to nasze kontakty będą naprawdę minimalne... ile można?!
Kurcze, nie wytrzymałabym! Już by smarkula po pysku dostała! No i zgadzam się z martą, pogadaj z mamą w 4 oczy i powiedz, że jak siostra będzie się tak zachowywała, a mama będzie to tolerowała, to ograniczysz z nimi kontakt do minimum, a twojej mamie napewno zależy na kontakcie z tobą i z twoimi dziećmi.
Witajcie,zagładnęła tu i mam niby podobny "problem" a jednak trochę inny.Też mam siostrę tylko starszą z która chciałabym utrzymywać dobre relacje ale nie wiem dlaczego od już lat dziecinnych nie umiałyśmy się dogadać.Stosunki niby poprawne ,ale tak naprawdę nijakie.Miałyśmy trudne dzieciństwo i siostra w młodości wiecej przeszła ,ale jakby przez to ,obarcza innych winą i sprawia przykrość taką suchością albo w dogadywaniu i mówieniu nieprzyjemnie o moim mężu.Nie nagaduje,nie obgaduje,ale np mówi,że go nie lubi ,nie "trawi" mi i to mi sprawia przykrość.Rozmawiałyśmy kilka razy ale ponownie jest tak samo,mimo,że gdy potrzebuje pomocy czy rady to nie odmawiamy.Kiedyś mama miała podobny stosunek do mojego męża ,ale po rozmowie z nią powiedziałam,że to mój mąż którego kocham i szanuję i nie życzę sobie takich komentarzy.Mama jest straszą już osobą i wiem,że bardzo by chciała,abyśmy się w końcu porozumiały,ale gdy się spotykamy (a z jest strony te spotkania najlepiej żeby były zerowe)wogóle nie ma między nami wspólnego języka ,nie wiem o czym mam mówić .Jest to bardzo przykre bo z obcą osobą na jakiś temat rozmawiamy i umiem rozwinąć temat ,a z siostrą o niczym tylko patrzy w podłogę.Zaznaczę,że obie jesteśmy mężatkami z dziećmi i każda ma swoje życie ,ani przyjaźń ,ani pogaduchy przy kawie czy tym podobne nie istnieją.
dawno nikt nie zaglądał,może znajdę wsparcie.Mąż po rozmowie telefonicznej z moją siostrą odmówił bycia chrzestnym.Nie wyjaśnione nigdy "zaszłości" spowodowały,że mama bierze stronę siostry i nie umie oddzielić niektórych spraw i być obiektywną.Nie rozumiem,ze mną nie rozmawia ,a prosiła mego męża za którym też nie przepada.Okropnie się czuję ,ale wiem,że słusznie odmówił.Kiedy się spotykamy nie ma wspólnego ,żadnego języka każdy patrzy po ścianach i na zegarek.Były sytuacje życiowe,kiedy nie mogłam liczyć na jej pomoc,ale zawsze przemilczłam,albo po czasie zapominałam.Jednak kiedy mąż miał być chrzestnym to w końcu powiedziałam mu jaki stosunek ma do niego moja siostra i nie zgodził sie.Mama za to niestety nie odzywa się w
ogóle.źle mi z tym
Cóż, czasem zdarzają się takie dŁugotrwałe nieporozumienia z rodzeństwem. Moim zdaniem za bardzo się tym przejmujesz. Tak, wiem, że to siostra, krew z krwi itp., ale jeśli z nią rozmawiałaś, to nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. Nie masz wpływu na zachowania siostry, ona jest dorosła i teoretycznie przynajmniej dojrzała, więc jeśli nie potrafi przynajmniej pozorów zachować, to jest jej wybór. Natomiast wydaje mi się, że ona jest niezrównoważona emocjonalnie. Przez dłuższy czas obraża Twojego męża, a potem prosi go na chrzestnego. To dla mnie jak jakiś rozdźwięk w jej psychice. Jeśli kogoś nie lubię, to nie proszę go o takie rzeczy. Może rzeczywiście jej przeżycia w dzieciństwie tak ją poraniły, że nie potrafi utrzymywać pozytywnych relacji z innymi ludźmi, ale Ty nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. Jeśli ona nie inicjuje kontaktów, to Ty również tego nie rób.
niby nie mam nic sobie do zarzucenia,ale ogromny smutek zostaje.Mąż odmówieł,dzisiaj miałam rozmowę z mamą i chciałam,żeby mama nie oceniała mnie i męża ,próbowałam przedstawić dlaczego odmówił maż,przecież są ważne w jakich relacjach pozostajemy .mama twierdzi,że dziecku sie nie odmawia,że jestem i byłam zawsze zarozumiała i tylko ja mam rację.Tłumaczyłm ,że chrzestny powinien utrzymywać stały kontakt z dzieckiem,a nie tylko w kościele na chrzcie,komunii i weselu.jak są urodziny to wprawdzie jesteśmy proszenie,ale rozmowa się nie klei i jak mówię,że może kiedyś (przed odmową męża)sie spotkamy to zawsze twierdzi ,że nie ma kasy (przecież kawa i ciastko ?).Nie rozumiem bo wychowana byłam w poczuciu miłosci i zawsze rozmawiałam z mamą,ale od właściwie ślubu ponad 15 lat to rozmowy są takie sobie.Dzisiaj sie dowiedziałam,że mego męża szanuje mama od 5 lat,a wcześniej?Jak można chcieć ,żeby podawał dziecko ktoś,ktokolwiek do chrztu do kogo ma się antypatię.niby nie musze utrzymywać kontaktów z siostrą,ale ogromnie mi z tym źle,a i mama nie jest obiektywna i bezstronna.
Ja mam dwie siostry i trochę wiem o relacjach między siostrami... Siostra potrafi być najlepszą, najbarzdiej wyrozumiałą przyjaciółką, ale też największym wrogiem...
Kiedy byłyśmy młodsze często się kłóciłysmy... Też szly wyzwiska, najlepiej żeby mama nie słyszała oczywiście... Nawet się biłyśmy czasem:D Tzn, takie damskie szarpanie, drapanie, gryzienie^^ Czasem długimi miesiącami nie rozmawiałyśmy ze sobą...
Do dzisiaj czasem się kłócimy. Ale dzisiaj jesteśmy dorosłe i nie ranimy się celowo. Kłótnie też są już dojrzalsze, bo nie kłócimy się o byle co. Cudownie jest mieć siostry. Dużo mnie nauczyły, dużo razem przeszłysmy. Ale nigdy nie zachowywałyśmy się wobec siebie w taki sposób, jaki Ty opisujesz Ania.
Wiesz, teraz po latach dopiero widzę, że kłotnie między siostrami najczęśćiej spowodowane są..... takim prostym, nieskomplikowanym uczuciem jak ZAZDROŚĆ.
Zastanów się Aniu czego Twoja siostrzyczka mogłaby Ci najbardziej zazdrościć... Przyjrzyj się sobie i swojemu życiu. A potem z nią porozmawiaj. Jeśli się nie da - komentuj jej zazdrość...
Witam bardzo sie ciesze ze trafilam na ten temat wlasnie ja mam taka toksyczna siostre.Jest odemnie starsza o 6lat wlasciwie od dziecinstwa zawsze miala rocje i zawsze wszystko bylo jej podporzadkowane byc moze to troche wina rodzicow.Trudno to opisac w paru slowach .Obecnie jestem dorosla kobieta i mam dorosle dzieci staram sie odobre stosunki z nia ale niestety jest coraz trudniej.Ostatnio w obecnosci mojego syna u mamy poprostu mnie obgadala.Odnosze czasami wrazenie jakby chciala poruznic mnie z mama.Mam tez mlodsza siostre ktorej robi to sama z tym ze ona mieszka doleko.Za wszelka cene chce byc lepsza od nas wszystko co zrobimy zawsze krytykuje i wysmiewa. Nasza mama ma 79 lat i to dla niej to wszystko znosze .
22 2010-07-13 01:28:20 Ostatnio edytowany przez Granda35 (2010-07-13 01:34:28)
Och, jak bardzo Cię rozumiem. Jestem wprawdzie młodszą siostrą, ale mam niestety podobny problem z moją siostrą. Umnie jeszcze gorsze jest to, że moja siostra obrała sobie za życiowy cel poniżyć mnie, zniszczyć, doprowadzić do upadku finansowego.
Pochodzimy z dobrego domu ale pełnego pozorów. Zawsze byłyśmy dobrymi uczennicami (jest między nami rok różnicy), ale ja jakoś lepiej zdałam maturę i jakoś lepiej miszło na studiach.Moja siostra też sobie radziła ale zawsze było to jakoś wykombinowane - wykradnięte testy, dobra koleżanka od której mozna saciągnąć). Na studiach mieszkałyśmy razem i codziennie słyszałam jaka jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję, nic nie potrafię, skończę na bruku, nie sprzątam, jestem syfiarą itp. Niestety jakoś zawsze się tak układało, że ja miałam większe powodzenie wśród naszych wspólnych znajomych. i to ją oczywiście bolało. Więc zaczęła mi zabraniać zapraszać znajomych do naszego mieszkania. Kiedy wiedziała, że ktoś ma do mnie przyjść robiła wielkie pastowanie podłogi i nikt nie mógł wejść dalej niż na korytarz. Kiedyś uczyliśmy się w 6 os. do kolokwium na korytarzu (1 x 2), bo akurat było pastowanie...Następnego dnia ona robiła wilką imprezę zapraszała jakiś podpitych typków i sprzedawała mnie jak towar na rynku ("idź do mojej siostry ona jest wolna, szuka faceta). Na szcęście miałam zamek w pokoju. Ponieważ wmawiała mi, że jestem gorsza i nic w życiu nie osiągnę ciągle starałam się o jakąś pracę na studiach. jakoś ona nigdy niczego się nie podjęła. Zyła z pieniędzy rodziców smiejąć się ze mnie, że ja pracuję. umiała bardzo dobrze manipulować rodzicami. Ja zawsze wierzyłam, zę ona się zmieni, że będzie inna jak tylko sobie ułoży życie. Teraz mamy już po 35 i 36 lat, ale jest jeszcze gorzej. Jak moja siostra dowiedziała się, ze przeprowadzam sie z rodziną do miejscowości rodzinnej i planuję tak wybudować dom, zaraz tak zamanipulowała rodzicami, że oddali jej domek letniskowy, który szybko przerobiła na całoroczny. My nie mogliśmy się już wycofać, bo akutrat stawialiśmy fundamenty. Teraz mieszkamy prawie na jednym podwórku, a ona nie możę przeżyć,że ja jestem szczęśliwa z moim mężem, że mamy super synka, który jest bardzo bystry. Ona też mam męża i 2 dzieci. powinna być szczęśliwa i zajać się swoją rodziną, ale ona woli buntować rodziców i calą resztę rodziny przeciwko mnie. Wszyscy przyjaciele się od niej odwrócili. Kiedy wychodziłam za mąż miałam mieć wesele w jej lokalu. zaproszenia wysłane wszystko zorganizowane. 2 tyg. przed nagle moja siostra mówi, że to niemożliwe, bo zaplanowała coś innego na ten wieczór, a musi przecież zarabiać pieniądze. Zacisnęłam zęby, znalazłam inny lokal. I tak wesele się udało. A ją szlg trafił! Teraz kiedy każda z nas prowadzi swoją firmę ona terroryzuje moich pracowników. Wtrąca sie do spraw mojej firmy mimo, że nie ma tam co szukać. Buntuje ich i poniża. NIe mogę się od niej uwolnić! Zapisała dziecko do tego samego przedszkola co ja mojego syna, mimo, że specjalnie wybrałam dalekie przedszkole w innej miejscowości zeby odizolować nasze dzieci. Ciągle poniża naszego syna, że jest niekoleżeński i nie troszczy się o jego młodszego kuzyna czyli jej synka. Zgrywa super mamę a tak naprawdę to wszytko odwala za nią opiekunka, która mieszka z nimi 24 h. To jest dopiero toksyczna siostra! Wiem tak samo jak i ty wiesz, że rozmowa tu nie pomoże. Moja siostra jest strasznie pyskata i nie potrafi słuchać, jest skupiona na swoim ego. Kiedyś napisałam do niej list, myślałam, że taka forma do niej dotrze, ale takie załagodzenia są na kilka tygodni, a potem wszystko od początku. Wychodzą wszystkie kompleksy, że ona jest grubsza, że ja mmiałam większe powodzenie, że jestem szczęsliwa, mimo,ze nie taka bogata jak ona. Najgorsze jest to, że rodzice stoją po jej stronie, ustąp, bądź mądrzejsza, bo...... ona już taka jest... jak ja nienawidzę tego stwierdzenia! I co mam teraz zrezygnować z naszego domu marzeń, bo ta wariatka wprowadziła się na nasze podwórko? Czasami czuję się jak w jakimś czeskim filmie...ale kiedy on się skończy.
Ja tez moge opisac wiele takich sytuacji jak Ty .Wlasnie to czeski film wlasciwie to nie wiem o co chodzi tej mojej siostrze.Najdziwniejsze dla mnie jest to ze to ona robi mamie dzikie awantury i wtedy mama o kazda pomoc zwraca sie do moich synow a teraz dowiedzialam sie ze to oni jej wszystko popsuli.Siostrzyczka sprowadzila swojego meza ktory podobno wszystko umie najlepiej.No trudno niech tak bedzie .Nie pisalam ze moi synowie maja po 22 i23 lata wiec to juz dorosli ludzie i powiedzieli skoro babcia tak robi to oni juz niczego nie beda robic. piszesz kiedy sie to skonczy ale jak widzisz Nigdy.
My all family is toxic (I mean mother, younger sister and grandmother). Unfortunatelly ![]()
Jestem tu pierwszy raz. Cieszę się bardzo z tego,że odnalazlam to forum..
Mnie się w ogólę wydaję, ale mogę się mylić,że to właśnie miedzy siostrami glównie jest często taka nienawiść i niestety rodzice nie są tu bez winy, przyczyniają się do tego..
Ja mam siostrę o 9 lat starszą. mam 30 lat i odkąd pamiętam słyszałam,że "jest starsza jej się należy"i dostala dom od rodziców, interes, ma dwa auta a ja prawie nic. Pracowalam chwile w tym interesie, który nawiasemówiac nasz ojciec zalożył, ale potym jak miał wylew, powiedział,że nie będzie już tego prowadził i ona to jako starsza przejęła i się zaczęło jej gwiazdorstwo, no mówię wam masakra...sama powtarza,że jest gwiazdą miasta;D .. ma 4 dzieci, w tym jedno z gościem z pierdla, który u niej wlasnie zamieszkał, moja matka zachwycona, zawsze ją bardziej popierała, też ciagle słyszę"ona już ma swoje lata co jej będe gadać' wiec tamta mogła mnie niemalże bezkarnie w interesie poniżać, świnia!..nie powinnam tego mówić,ale życzę jej jak najgorzej i wierzę w to,że los jest sprawiedliwy i kiedyś i ona zaplaci za to co wszystko zrobiła mnie!...
musiałam odejść z interesu bo się poważnie rozchorowałam i nie wyobrażam sobie powrotu tam!..szukam pracy bezkutecznie i czuje sie jak śmieć przez tą całą chorą sytuację...jakbym do rodziny nie należała...
czuję się lepsza ode mnie we wszystkim i jak miała okazję to pokazywała to.. u mojej ciotki na jakimś tam zjeździe rodzinnym, na którym mnie nie było na pytanie ciotki gdzie jestem, ona pokazała kukumuniu..,ciotka mi to powtórzyła potem bo też jej podpadła..ja poproostu nie mam siostry..
od mojej matki czasem słyszę, że siostra chciałaby mieć ze mną normalne układy, tak????? a co ona przepraszam zrobiła by zrobić jakikolwiek ruch w moją stronę, to,że zaprasza mnie czasem na świeta już automatycznie oznacza,że jej zależy na czymkolwiek? moja matka to tak wlasnie interpretuje, a siostra zaprasza mnie tylko dlatego,że chce byc wporządku wobec mojej matki a nie ,że mnie tam chce widzieć...
kiedys byłyśmy nawet u psychologa rodzinnego ,ale znów usłyszzałam od niej,że to z mojego powodu są takie relacje:-/ od tamtej pory nie mam z nią kontaktu..
kiedyś szłam ulicą i stała gdzieś tam, "nie widziałam jej" zadzwoniła do ojca z pretennsjami,że jej nie powiedziałam"cześć' zabolało?...pewnie się poczuła urażona,że gwieździe naszegoo miasta ktoś się nie ukłonił...
pozdrawiam:-*