Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Pisze tu po raz pierwszy. Dotychczas tylko obserwowałam poszczególne watki. Ale niestety i na mnie przyszedł czas. Otóż rozstałam się z chłopakiem, niecały miesiąc temu. A raczej to on zostawił mnie, ale może zaczne od początku. Ja mam 21 lat, mój były 26.
Poznaliśmy się 5 lat temu. Jednak przez ten czas nie utrzymywaliśmy ze sobą kontaktu. Powodem tego była odległość Nas dzieląca, która wtedy była bardzo duża. Jakiś czas temu przeprowadziłam się do miejscowości(w której obecnie studiuje), która jest położona dużo bliżej miejscowości w której mieszka mój ex. Jednak nadal mieszkamy w innych miejscowościach. W połowie marca tego roku byłam w miejscowości w której mieszka mój ex- spotkaliśmy się przypadkowo i od tego czasu zaczęła rozwijać się nasza znajomość. To on pierwszy do mnie napisał. Zaprosił mnie na kawę. Spotkaliśmy się. Byliśmy na cudownej randce, chyba jeszcze nigdy na takiej nie byłam. Później spotykaliśmy się coraz częściej, to on ciągle inicjował spotkania. W połowie kwietnia zaprosił mnie na wycieczkę w góry. Opierałam się na początku. Miała być to wycieczka dwudniowa. Także oczywistym było, że gdzieś będziemy musieli spędzić noc. No i stało się. Uległam mu. (To nie był mój pierwszy raz, wcześniej miałam chłopaka, z którym byłam 2 lata). Po tej nocy mój ex jeszcze bardziej się na mnie nakręcił. Cały czas dawał mi jasno do zrozumienia, że chce ze mną być, że zależy mu. Po ok. 1,5 tygodnia zgodziłam się. Od tego czasu byliśmy razem. Mój ex powiedział mi, że zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia, że wcześniej jak się poznaliśmy (5 lat temu) też bardzo chciał mnie bliżej poznać, ale odległość Nas dzieląca była naprawde duża przeszkodą. Było super przez pierwsze dwa tygodnie. Później zaczęło się sypać. Tak wiem to bardzo szybko. No ale.... Przez kolejny tydzień wogóle nie mogliśmy dojść do porozumienia, mój ex  mówił, że wie, że Nam się ułoży, że bardzo mu zależy, ale raz powiedział, że myślał przez chwilę o rozstaniu. Mnie bardzo to zabolało. Skoro ktoś myśli o rozstaniu to chyba nie znaczy zbyt dobrze. Ciągle o tym myślałam sama się nakręcałam i chyba podświadomie sama zaczęłam do tego dążyć. W dzień przed rozstaniem rano się pokłóciliśmy. Miał przyjechać do mnie, ostatnio to on ciągle przyjeżdżał, ponieważ miałam dużo zajęć i nie mogłam ruszyć się z domu. Jednak nagle mu się odwidziało i powiedział , że tym razem to ja powinnam przyjechać. Mówiłam mu, że nie mogę, że mi dojazd zajmie dużo więcej czasu ( ja musiałam bym dojechać busem z przesiadką, on jeździł do mnie samochodem), poza tym planowaliśmy razem wakacje i mieliśmy poszukać jakis ofert w biurach podróży, których w mojej miejscowości jest dużo więcej. Później dzwoniłam do niego kilka razy w ciągu dnia, ale żadnego telefonu nie odebrał, ani nie oddzwonił, czego nigdy wcześniej nie robił. Zmartwiłam się. Chciałam załagodzić sytuacje, wiedziałam, że już jakiś czas jest źle. Cały dzień szukałam dla niego jakiegoś prezentu( chciał mieć coś, żeby móc o mnie myśleć-jakiś gadżet przypominający mu mnie), kupiłam prezent, a nawet sukienke smile (Chciałam się przygotować na to spotkanie, i jakoś tak wiecie, dobrze wyglądać, podobać mu się. ) Zadzwonił do mnie. Powiedziałam, że do niego przyjadę. On jakoś tak niechętnie to odebrał, był zły o Naszą sprzeczkę rano. Poprosiłam, żeby po mnie przyjechał na dworzec i że możemy później pojechać na kawe, porozmawiać. On na początku się zgodził, jednak jak zapytałam go czy napewno chce, stwierdził, że jednak nie,że nie chce. Prosiłam go, żeby w takim razie chociaż tylko odebrał mnie z dworca, skoro nie chce spędzać ze mną czasu, żebyśmy chociaż przez chwile porozmawiali. Bardzo chciałam go zobaczyć. On ciągle upierał się, że nie. Bardzo się zdenerwowałam. Pare razy powtarzał "nie" bez względu na moje argumenty, po czym dodał, że zaraz kończy bo zaraz "idzie kosić trawę". Wtedy wściekłam się nie na żarty. Padło pare przykrych słów z mojej strony i skończyliśmy rozmowę. Wiedziałam, że przegiełam. Szczególnie, że mój ex był bardzo wyczulony na słowa. Próbowałam się do niego dodzwonić, nie odbierał moich telefonów. Aż do popołudnia następnego dnia. Odebrał telefon i... zerwał ze mną. Ja wpadłam w histerię, nie spodziewałam się tego. Bagałam go, żeby mi wybaczył, żeby dał mi jeszcze jedną szansę. Ale on nie zmienił zdania. Następnego dnia wieczorem zadzwonił do mnie, pierwsze jego słowa dotyczyły tego jak dalej widzę naszą relację, po czym jednak stwierdził, że on nie zmienił zdania. Chciał się jeszcze ze mną spotkać, ale nie mogłam tego wtedy zrobić, nie chciałam, żeby zerwał ze mną po raz trzeci. Zapomniałam dodać najważniejsze. W między czasie (w dniu naszego rozstaniajego) była dziewczyna napisała do niego na portalu do którego oboje mamy dostęp, więc widziałam to. Wiedział, że nie lubię tej dziewczyny. Rozstali się 3 miesiące przed naszym spotkaniem, ale nie byli ze sobą zbyt długo. PoNaszym zerwaniu ona ciągle coś do niego pisała, on chyba nie reagował, przynajmniej na tym portalu. Po tygodniu zadzwonił do mnie, żeby zapytać "co słychac", zaczęłam robić sobie nadzieję, że może zmienił zdanie, dzwonił jeszcze 3 razy, żeby zapytać "co słychać". Każdy z tych telefonó był w odstępach dwóch dni. W końcu nie wytrzymałam, napisałam mu, że tęsknie... Nie odpisał mi. Źle mi było z tym, więc próbowałam to jakoś odkręcić. Napisałam , że tylko chciałam sprawdzić jego reakcje, na co on odpisał mi, że nie wie po co to robie, skoro znam jego zdanie.... Zabolało.... 3 dni później napisał do mnie... "co słychać"... Miałam dość.. Poprosiłam, żebyśmy narazie nie utrzymywali ze sobą kontaktu. On po długim czasie odpisał mi, że dobrze, że juz nie bedzie dzwonil, ani pisal, ze dziekuje mi za wszystko. Po 1,5 tygodnia od tamtego wydarzenia, dowiedziałam się, że wrócił do swojej byłej, która jak widziałam cały czas o niego zabiegała. Wcześniej też chciała do niego wrócić, ale on nie chciał, a później był ze mną. To już w zasadzie koniec historii. Ten związek nie trwał długo, bo zaledwie miesiąc. Minał już miesiąc od rozstania, a mnie to boli. Jak o nim myśle, to czuje się tak potwornie źle. Czuje się oszukana, mówił mi, że mnie kocha, po czym zerwał znajomość, a po miesiącu wrócił do byłej dziewczyny. Wiem, że nie chciałabym znowu z nim być ( jestem tego prawie pewna), ale boli mnie to. Boli mnie to, że dałam się oszukać, że zaangażowałam emocje w coś, co ktoś poprostu wyrzucił do kosza. OBAWIAŁAM SIĘ TU NAPISAĆ. Boje się reakcji,komentarzy, ale musze to z siebie wyrzucić. Jak ktoś zdoła to przeczytać, to prosze o jakikolwiek komentarz całej tej sytuacji... Z góry dzięki sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Niepotrzebnie obawiałaś się tu napisać. Na tym forum jest wiele bardzo sympatycznych kobiet, jak czytałaś, to na pewno zauważyłaś. Najgorsze co możesz zrobić w tej sytuacji, to obwiniać się. Skoro zaledwie miesiąc po Waszym rozstaniu wrócił do swojej byłej, mając gdzieś Ciebie, to wiesz już jak bardzo mu "zależało". To za przeproszeniem dupek, który na Ciebie nie zasługiwał. A i jeszcze to rozstanie... Przecież, gdyby mu zależało, to nie obrażałby się za to, że nie mogłaś przyjechać, a potem nie zrywałby przez telefon. To strasznie dziecinne, a niby dorosły chłopak. Moim zdaniem szukał tylko pretekstu, by z Tobą zerwać. Szczęście dla Ciebie, że nie stało się to po kilku latach, naprawdę szczęście. Kto wie, czy nie kręcili ze sobą jak był z Tobą? Kochający facet tak się nie zachowuje.
Nie miej do siebie pretensji, wiele z nas trafia na dupków, ale potem tym bardziej doceniamy tego wspaniałego faceta, który pewnego dnia pojawia się w naszym życiu smile Jest to po prostu pewnego rodzaju doświadczenie i na pewno dzięki temu będziesz budować teraz lepsze związki - tak na to patrz.
Pozdrawiam.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

3

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

KamiKamyk nie dzwoń do niego, nie jeździj też, olej totalnie!!! Nie jest Ciebie wart... trafiłaś na szmaciarza... nie trać swojej energii i godności... wiem, to trudne ale mam trochę więcej doświadczenia i mogę na temat rozstań coś powiedzieć... "dostałam kosza" od mojej pierwszej miłości, bolało ale przeżyłam i też nie mogłam pogodzić się że to już koniec, około czterech lat zajęło mi żeby o nim zapomnieć... były następne, ale jak się zaczynało psuć robiłam pierwsza ten ruch, nie dzwoniłam nie zaczepiałam wcale później, sami chcieli wracać ale ja już nie byłam zainteresowana ... zajmij się sobą teraz... mówię Ci - nie warto rozpaczać po kimś takim!

Co nas nie zabije to nas wzmocni.

4 Ostatnio edytowany przez Mela50 (2011-07-14 05:02:08)

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

KamiKamyk nie dzwoń do niego, nie jeździj też, olej totalnie!!! Nie jest Ciebie wart... trafiłaś na szmaciarza... nie trać swojej energii i godności... wiem, to trudne ale mam trochę więcej doświadczenia i mogę na temat rozstań coś powiedzieć... "dostałam kosza" od mojej pierwszej miłości, bolało ale przeżyłam i też nie mogłam pogodzić się że to już koniec, około czterech lat zajęło mi żeby o nim zapomnieć... były następne, ale jak się zaczynało psuć robiłam pierwsza ten ruch, nie dzwoniłam nie zaczepiałam wcale później, sami chcieli wracać ale ja już nie byłam zainteresowana ... zajmij się sobą teraz... mówię Ci - nie warto rozpaczać po kimś takim! Jeśli Cię to pocieszy to 2 m-ce temu rozstałam się też i ani razu nie zadzwoniłam i nie zamierzam.

Nie mam pojęcia co się stało że dwa posty wyskoczyły. Przepraszam

Co nas nie zabije to nas wzmocni.

5

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Mela50 masz racje wink nie ma co się ponizac dla niewartego Ciebie faceta.
Masz swój honor i teraz bądź przez jakis czas egoistka..myśl tak, żeby dla Ciebie było dobrze, nie lituj się.
Gdy on może "przejrzy na oczy" i będzie się za Tobą uganiał i przepraszał będziesz miała satysfakcje, że to nie ty go błagałas o spotkanie czy rozmowę.
Dla wielu facetów jest to szok, że jak to cierpiąca dziewczyna nie wypisuje nie prosi..
Niech zobaczy jaka jestes silna smile A na pewno jesteś tak jak każda z nas.

6

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Dzięki dziewczyny smile Tak właśnie robie. Nie odzywam się. Nawet usunęłam jego numer, żeby nie dzwonić (zapisałam gdzieś na kartce i schowałam głęboko). Jak dowiedziałam się, że wrócił do byłej- też zero reakcji z mojej strony. Zresztą właśnie dzisiaj przyjechałam do domu, za tydzien jade na wakacje smile Nie będę miała czasu o nim myśleć. Jeszcze raz bardzo dziękuje za odpowiedzi smile

7

Odp: Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

smile pisze tu znowu, bo nie wiem czy jesteście wróżkami, ale sprawdziły się Wasze słowa. Mój były nagle uświadomił sobie jak bardzo mnie kocha i chce wrócić. No śmieszne wiem. Spotkaliśmy się, no i niestety nie do końca nasze spotkanie wyglądało tak jak sobie to zaplanowałam. Wszystkie emocje, które skrywałam od czasu naszego rozstania ujrzały światło dzienne. Płakałam jak bóbr. Rozmawialiśmy chyba z 10 godzin, nawet się do siebie przytuliliśmy. Ale powiedziałam mu, że nie ma powrotu. Najgorsze, że chyba nadal coś do niego czuje, ale na myśl o powrocie, mam tyle wątpliwości, że nie wiem czy mogłoby coś jeszcze z tego wyjść. Mam żal, bo po rozstaniu wrócił do swojej byłej. Zresztą dochodzi jeszcze jeden dylemat. Spotykam się z kimś teraz, jeśli można to tak nazwać. Bo mój obecny nie jest Polakiem, poznaliśmy się na wakacjach, za 3 dni spotykamy się znowu, ale nie wiem co może wyjść z takiej relacji na odległość. Jakby ktoś wyraził swoje zdanie na ten temat byłabym bardzo wdzięczna. Pozdrawiam ciepło.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Myślałam, że nie będzie bolało. Ale boli :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018