Chyba zrujnowalam życie kolezance - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba zrujnowalam życie kolezance

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Powiedzialam mojej kolezance, zeby uwazala na swojego meża ... dopytywała i jej powiedziałam że mozliwe że jakiś czas temu mial kogoś, a jak jest teraz to nie wiem. Powiedzialam, bo sama byłam oszukiwana przez otoczenie i nie zdawałam sobie sprawy z podwojnej gry mojego już ex-meza. Chciałam, żeby była madrzejsza ode mnie, żeby uważala na niego, żeby sprawdziła go bo ona dużo dla niego poswieca (nie poszla na studia które chciała, nie wychodzi, nie zmienia pracy choć chce, a teraz planują 2 dziecko). Okazało się jednak, że ona nie chciała tego wiedzieć. Ma żal że wcześniej jej tego nie powiedziałam, tylko dopiero teraz jak sama jestem w dołku. Nie wyobraza sobie zycia z nim, chce mu to dzisiaj powiedzieć ... To nie miało tak byc sad

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Nie zrozumiałam chyba- "możliwe że jakiś czas temu miał kogoś". To miał czy nie miał?

3

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
sylwias1987 napisał/a:

Nie zrozumiałam chyba- "możliwe że jakiś czas temu miał kogoś". To miał czy nie miał?

Tak mial. Oni mieszkaja w innym mieście i on ponoć (nasz wspolny znajomy ich kilkukrotnie widywał) prowadził podwojne życie. Na imprezy firmowe zamiast z żoną (moja kol) przychodzil z inna babką. Piszę w czasie przeszłym, bo nie wiem jak teraz jest.

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

4

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Nie powinnas sie winic ani kolezanka nie powinna miec do Ciebie żalu.. Przecież to nie Ty ją oszukałaś tylko jej mąż. Takie informacje ciężko jest przekazać drugiej osobie tymbardziej że jest szczesliwa gdy zyje w niewiedzy.. "Kolezanka" powinna ochlonąć z emocji i na spokojnie wszystko przeanalizować

5

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
lakusia napisał/a:

"Kolezanka" powinna ochlonąć z emocji i na spokojnie wszystko przeanalizować

to własnie jej sugeruje...
taka też byla moja intencja, wiedzac wiecej możesz podejmowac lepsze decyzje. może wreszcie pomysli o sobie, bo kiedys on moze sam podjac decyzje o odejsciu, a ona bedzie bez niczego
z drugiej jednak strony wiem, że to boli jak diabli ... w sumie tez wydawało mi się że ona cos podejrzewała, a tu okazało sie ze nic

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

6

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

sama nie wiem co myśleć, bo z jednej strony, to nie Twoja sprawa, z drugiej, to koleżanka,a  Ty chciałaś dobrze. Na razie sprawa jest gorąca, niech ochłonie i pogadajcie, może ona będzie Ci kiedyś wdzięczna.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

7

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Czy "kolezanka" podjela jakies kroki..? Czy powiedziala juz o tym swojemu mężowi?
Takie sytuacje nigdy nie sa jasne... Czasem moga obrocic sie przeciwko Tobie. Mąż moze sie wybronic jesli "kolezanka" nie znajdzie na to dowodu..

Postapilas slusznie chcialas ja tylko ostrzec a nie zepsuc jej małżeństwo. Nie powinna się obrażać za czas w którym jej powiedziałaś tylko docenić to że próbujesz ją chronić.

8

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
Shanty napisał/a:

to nie Twoja sprawa, z drugiej, to koleżanka,a  Ty chciałaś dobrze.

hmm była to chwila. jestem w trudnym okresie, po sporych przezyciach i tak jakoś idealistycznie myśle ....
mnie nikt nie powiedział i mam o to żal - kierowałam się swoim doświadczeniem. nie spodziewalam się takiego obrotu spraw.

zdaje sobie sprawe, ze moze się to obrocic przeciwko mnie, ale to najmniej ważne, ... najważniejsze żeby przeze mnie nie podjęla jakieś pochopnej decyzji...

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

9

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
lakusia napisał/a:

Czy "kolezanka" podjela jakies kroki..? Czy powiedziala juz o tym swojemu mężowi?

poki co cisza, ... nie wiem co ostatecznie postanowila sad

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

10

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Daj jej troche czasu.. niech ochlonie.. ewentualnie sama sie odezwij. Sprobujcie sie spotkac porozmawiac nie koniecznie na ten temat.

11

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

nie wiem co myslec, jesli mam byc szczera w pierwszej chwili chcialam Cie zaatakowac bo:
1. piszesz i to dwukrotnie o domysle, ze maz kolezanki prowadzil podwojne zycie, w obu przypadkach uzywasz stwierdzenia "podobno" i "ponoc" - sama  nie bylas swiadkiem jego falszu uslyszalas to z ust znajomego , ktory tez mogl cos dodac lub przeinaczyc-uswiadamiajac kolezanke bazowalas na domysle nie mialas pewnika w reku.
2. piszesz, ze ona dla niego wiele poswiecila, ze PLANUJA DRUGIE DZIECKO - to cos oznacza....
3." Ma żal że wcześniej jej tego nie powiedziałam, tylko dopiero teraz jak sama jestem w dołku" czasem niestety instynktownie w obliczu nieszczescia jakie nas spotkalo uzanjemy wszystkich za rownych naszemu winowajcy nie dajac innym szans na obrone . Mylse ze ona ma racje -cierpisz i uznalas ze skoro Ciebie spotkalo takie nieszczescie to ja tez spotka nie majac zadnego pewnika w reku.

nie wiem czy nie na wyrost powiedzialas czy tez ostrzeglas kolezanke przed jej mezem.... mozna wiele zepsuc w kochajacym sie malzenstwie. Moja siostra byla w szczesliwym malzenstwie 9 lat az jedna z jej kolezanke nie ostrzegla jej o niby podwojnym zyciu mojego szwagra -podobno widziala go z inna kobieta co jak sie pozniej okazalo bylo absurdem- moja siostra jednak zrobila sie bardzo czujna i podejrzyliwa a moj szwagier przez to osaczony. Zbieglo sie to w czasie z moja ciaza, i odejsciem mojego meza. A Moja siostra urzadzala moejmu szwagrowi horror. Wiele lat uplynelo zanim sytuacja sie wyciszyla i gdyby nie prawdziwa milosc jaka jest miedzy nimi mysle ze ten zwiazek po tym by sie rozpadl.

Czasem warto sie kilka razy zastanowic zanim sie kogos osadzi. Ja wiem ze moze chcialas dobrze ale to sie czesto odwraca przeciwko nam i mylse ze w Towim przypadku wlasnie tak bedzie .

Ja na Twoim miejscu zbadalabym najpierw sprawe bardzo dokladnie i upewnila sie czy nie popelnilas okropnej gafy. jesli faktycznie prowadzil podwojne zycie masz czyste sumienie i neich oni sie dalej martiw co z tym zrobisz. Natomiast jesli okaze sie ze to pomowienie musisz wyjasnic kolezance ze padlas ofiara zlej informacji ktora niepotrzebnie jej przekazalas.

12

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
delphine napisał/a:

nie wiem co myslec, jesli mam byc szczera w pierwszej chwili chcialam Cie zaatakowac bo:
1. piszesz i to dwukrotnie o domysle, ze maz kolezanki prowadzil podwojne zycie, w obu przypadkach uzywasz stwierdzenia "podobno" i "ponoc" - sama  nie bylas swiadkiem jego falszu uslyszalas to z ust znajomego , ktory tez mogl cos dodac lub przeinaczyc-uswiadamiajac kolezanke bazowalas na domysle nie mialas pewnika w reku.
2. piszesz, ze ona dla niego wiele poswiecila, ze PLANUJA DRUGIE DZIECKO - to cos oznacza....
3." Ma żal że wcześniej jej tego nie powiedziałam, tylko dopiero teraz jak sama jestem w dołku" czasem niestety instynktownie w obliczu nieszczescia jakie nas spotkalo uzanjemy wszystkich za rownych naszemu winowajcy nie dajac innym szans na obrone . Mylse ze ona ma racje -cierpisz i uznalas ze skoro Ciebie spotkalo takie nieszczescie to ja tez spotka nie majac zadnego pewnika w reku.

nie wiem czy nie na wyrost powiedzialas czy tez ostrzeglas kolezanke przed jej mezem.... mozna wiele zepsuc w kochajacym sie malzenstwie. Moja siostra byla w szczesliwym malzenstwie 9 lat az jedna z jej kolezanke nie ostrzegla jej o niby podwojnym zyciu mojego szwagra -podobno widziala go z inna kobieta co jak sie pozniej okazalo bylo absurdem- moja siostra jednak zrobila sie bardzo czujna i podejrzyliwa a moj szwagier przez to osaczony. Zbieglo sie to w czasie z moja ciaza, i odejsciem mojego meza. A Moja siostra urzadzala moejmu szwagrowi horror. Wiele lat uplynelo zanim sytuacja sie wyciszyla i gdyby nie prawdziwa milosc jaka jest miedzy nimi mysle ze ten zwiazek po tym by sie rozpadl.

Czasem warto sie kilka razy zastanowic zanim sie kogos osadzi. Ja wiem ze moze chcialas dobrze ale to sie czesto odwraca przeciwko nam i mylse ze w Towim przypadku wlasnie tak bedzie .

Ja na Twoim miejscu zbadalabym najpierw sprawe bardzo dokladnie i upewnila sie czy nie popelnilas okropnej gafy. jesli faktycznie prowadzil podwojne zycie masz czyste sumienie i neich oni sie dalej martiw co z tym zrobisz. Natomiast jesli okaze sie ze to pomowienie musisz wyjasnic kolezance ze padlas ofiara zlej informacji ktora niepotrzebnie jej przekazalas.

Xpath,

Wydaje mi sie ze Delphine ma bardzo duzo racji. Sama nie przylapalas go na zdradzie, a cala sytuacja moze byc tylko plotka. Szkoda komus psuc nerwy i byc moze zycie,  na podstawie plotek  i domyslow.

Teraz, masz dodatkowy stres, bo pewnie sie z tym zle czujesz. Trzymaj sie.

Pozdrawiam

13

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Xpath - ktoś tu napisał, że chciałaś dobrze wiesz w takich momentach zawsze myślę że "dobrymi chęciami to piekło brukowane" i druga rzecz to najgorsze co można zrobić to bawić się w "życzliwą" osobę w tak bardzo ważnej i delikatnej sprawie jak czyjś związek a do tego bez dowodów. Przyznam ci szczerze,że ja najbardziej była bym wściekła najpierw na ciebie a dopiero potam (jeśli prawdą jest to co sugerowałaś) na męża - i mimo tego jak sprawa się rozwikła to nawet jeśli on nie zdradzał żony lub kiedyś miał romans o którym ona nie wiedziała bo gratuluję ci zniszczenia ich zaufania bo nawet jak on jest niewinny w duszy jego żony zostanie na zawsze niepokój i nic już nie będzie tak jak kiedyś. BOŻE chroń mnie od takich życzliwych przyjaciół.

14

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
delphine napisał/a:

Ja na Twoim miejscu zbadalabym najpierw sprawe bardzo dokladnie i upewnila sie czy nie popelnilas okropnej gafy. jesli faktycznie prowadzil podwojne zycie masz czyste sumienie i neich oni sie dalej martiw co z tym zrobisz. Natomiast jesli okaze sie ze to pomowienie musisz wyjasnic kolezance ze padlas ofiara zlej informacji ktora niepotrzebnie jej przekazalas.

Zdrada jest pewna, bo ten facet prowadził podwojne życie. To nie była tajemnica w środowisku (szpital), nie ukrywali się z tym ... napisałam, jak ja jej powiedziałam, bo chodziło mi tylko aby uważała na niego. Nie chcialam tak brutalnie że on robił z niej posmiewisko. Z nią nigdzie nie chodzil, zamknął w złotej klatce, a lansował się z drugą.

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

15

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

jesli koleżanka woli zyc w nieświadomości, to ma do Ciebie żal.
Ale myslę, że każda, KAŻDA z nas, chciałaby wiedzieć takie cos, o swoim mężczyznie. Nie po to, by zakończyć związek, ale raczej, by jakoś rozwiązać ten problem.
Nie miej do siebie wyrzutów, nie zrobiłaś tego złosliwie, chciałas przestrzec koleżanke, by nie skończyła tak jak TY.
pozdrawiam.

16

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
xpathx napisał/a:

Zdrada jest pewna, bo ten facet prowadził podwojne życie. To nie była tajemnica w środowisku (szpital), nie ukrywali się z tym ... napisałam, jak ja jej powiedziałam, bo chodziło mi tylko aby uważała na niego. Nie chcialam tak brutalnie że on robił z niej posmiewisko. Z nią nigdzie nie chodzil, zamknął w złotej klatce, a lansował się z drugą.

I wszystko jasne.... nie miej wyrzutow.... zrobilas to co do Ciebie nalezalo.... jej sprawa jak to przyjmie, ja wiem, ze byc moze stracilas wlasnie kolezanke, ale uwazam, ze skoro jej maz prowadzil podwojne zyce to nalezala jej sie prawda a on powinien sie liczyc z konsekwencjami.

Mam nadzieje ze sprawy sie jakos uloza. Pozdrawiam

17

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Zapewniam was ,ze nie kazda chce wiedziec ,iz jest zdradzana.Ja tylko raz popelnilam taki blad i nigdy wiecej.Powiedzialam mojej kolezance,ze jej maz chcial zaciagnac moja siostre do lozka.Siostra opiekowala sie ich dzieckiem. Pisal do niej smsy z wlasnego numeru, nawet sie nie pofatygowal,aby kupic jakis inny nr za 5 zl i pisac z innego. Na poczatku nie wierzyla, ale gdy powiedzialam ,ze pokaze jej smsy ,ktore pisal do siostry, powiedziala,ze ona nie chce wiedziec.Okazalo sie,ze to nie pierwszy numer jej meza, prubowal sie umowic z wieloma dziewczynami , piszac do nich smsy, i wszystkie mieszkaja w poblizu i wszystkie znaja sie z jego zona.Dwie odwazyly sie pojsc do niej i pokazaly te smsy, nie przeczytala ich, nazwala ich k...ami. Jej maz tak wszystko poodwracal,ze okazalo sie ,ze on biedny byl wodzony na pokuszenie.

18

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
maja76 napisał/a:

Zapewniam was ,ze nie kazda chce wiedziec ,iz jest zdradzana.Ja tylko raz popelnilam taki blad i nigdy wiecej.Powiedzialam mojej kolezance,ze jej maz chcial zaciagnac moja siostre do lozka.Siostra opiekowala sie ich dzieckiem. Pisal do niej smsy z wlasnego numeru, nawet sie nie pofatygowal,aby kupic jakis inny nr za 5 zl i pisac z innego. Na poczatku nie wierzyla, ale gdy powiedzialam ,ze pokaze jej smsy ,ktore pisal do siostry, powiedziala,ze ona nie chce wiedziec.Okazalo sie,ze to nie pierwszy numer jej meza, prubowal sie umowic z wieloma dziewczynami , piszac do nich smsy, i wszystkie mieszkaja w poblizu i wszystkie znaja sie z jego zona.Dwie odwazyly sie pojsc do niej i pokazaly te smsy, nie przeczytala ich, nazwala ich k...ami. Jej maz tak wszystko poodwracal,ze okazalo sie ,ze on biedny byl wodzony na pokuszenie.

z pewnoscia masz racje ... ale ja nie o tym pisalam, czy zdradzane chca o tym wiedziec czy nie - mnie jedynie chodzilo o to czy XPathX  ma robic sobie wyrzuty z powodu tego ze powiedziala kolezance czy nie . A jak w ostatnim poscie ujelam, ze  nie powinna sie tym absolutnie przejmowac- postapila slusznie- zawsze jestem za prawda obojetnie jak bolesna by ona byla a XPATHX przekazala kolezance prawde, ktora ta miala prawo poznac.

19

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
maja76 napisał/a:

Zapewniam was ,ze nie kazda chce wiedziec ,iz jest zdradzana.(..)

owszem, moze, niektore... jezeli jest to jednorazowy 'skok w bok'. A co jezeli to cos powazniejszego? co jezeli facet jest uzalezniony od zdrad/romansow? co jezeli pomalu odsuwa sie od rodziny? Oni planuja drugie dziecko. Mysle, ze xpathx dobrze zrobila w tej sytuacji.

"You can spend minutes, hours, days, weeks, or even months over-analyzing a situation;
trying to put the pieces together, justifying what could've, would've happened...
or you can just leave the pieces on the floor and move the fuck on."  /Tupac/

20

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Ja pisze stanowcze nie ,parowkowym skrytobójcą, tzn co to za kablowanie kolezance ,ludzie wlasnie jest taka mentalnosc polaka i była......

21 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-15 18:24:53)

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

dla jasności jak dla mnie ten facet to dno - on był na imprezie ze swoja kochanką nawet w dzień po poronieniu i krwotoku wew swojej żony. ona leżała w szpitalu a on choc pracował w tym szpitalu nie zostal z nią tylko pojechał z tą drugą na ognisko ...
na wesele jej najlepszej przyjaciólki zabronił jej iść, bo ozekł iż on nie bedzie sie tam dobrze bawił ... jak już pisałam ona bardzo chciała iść na studia podyplomowe, ale jej mąż stwierdził że dopoki on ma dobra pracę to ona nie musi nic (czyt. nie wolno) robić

zszokowało mnie, że ona się niedomyślala i że tak zaregowała i dlatego taki temat ... nie mam watpliwości, że jej wyjdzie to na dobre, bo to kawał drania jest i może przynajmniej trochę spokornieje ... moją intencją było to żeby trochę o sobie myslała, a nie tylko godziła się na wszystko co on mowi bo nie jest w tym szczery ... gdyby ktoś kilka m-cy temu tak mnie przetarł oczy, wszystko byłoby inaczej hmm


acha i jeszcze kwestia uzycia przeze mnie slowa "koleżanka" ... przez całe studia przyjaznilyśmy się, ale od czasu tych informacji które do mnie docierały, nasze relacje rozluznialy się. nie potrafilam pozostawać w towarzystwie jej męza, nie chciałam tam przyjezdzać ... stąd "kolezanka", choć jest to dla mnie zdecydowanie ktoś bliższy

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

22

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
martyrs napisał/a:

Ja pisze stanowcze nie ,parowkowym skrytobójcą, tzn co to za kablowanie kolezance ,ludzie wlasnie jest taka mentalnosc polaka i była......

A ja byłabym wdzięczna za taką wiedzę. I już wiedziałabym, co z nią zrobić. Jak ktoś ma ochotę z godnością nosić poroże - jego sprawa. Mnie z rogami nie do twarzy tongue

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

23 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-15 19:25:23)

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

No dobra - do czegoś się przyznam. Kiedyśtam miałam bardzo dobrą przyjaciółkę - taką od serca. Jej mąż był najlepszym przyjacielem mojego exa. Wszystko działo się na egzotycznej wyspie - kultura tamtejsza jest zgoła inna od naszej - mianowicie generalnie panowie chodzą regularnie do tamtejszych agencji towarzyskich. Jest to taka niepisana cicha umowa - o tym się głośno nie mówi - ale powiedzmy - taki zwyczaj. Jako ciekawostkę podam iż na przyklad przy głównej ulicy przy nadmorskiej promenadzie - ulica długa na jakieś 3-4 km - "za moich czasów" bylo dokladnie 33 burdele.

No więc mieszkając w tym jakże egzotycznym kraju i poznając jego barwną kulturę - zachodziłam w głowę jak kobiety z tym żyją. Oczywiście wielu zamożniejszych panów  - jako głowy rodzin - mogło nawet pozwolić sobie na kochanki - takie ciut bardziej "na legalu". Ale to starsze pokolenie. Młodsze - nauczone już internetem i telewizją tudzież egzotycznymi wakacjami do środkowej Europy - cudzołóstwo zaczęło traktować jako coś, no powiedzmy, czym się nie należy chwalić.

Miałam więc przyjaciółkę, Greczynkę urodzoną w Atenach, po studiach, wyemigrowaną na tę egzotyczną wyspę i poślubioną miejscowemu. Od razu przypadłyśmy sobie do gustu i rozsmakowałyśmy w swej inności. No więc po paru latach ex powiedział mi że w te dni kiedy umawia się z jej mężem na polowania (takie ich barbarzyńskie hobby trwające prawie cały rok) to ten mąż z ekipą nie jedzie polować w góry tylko wyrusza do burdelu.

Wiadomość była straszna. Nie wiedziałam co robić. Bardzo długo się męczyłam z podjęciem decyzji. Wiedziałam jak ona szaleńczo kocha tego pacana. Kiedyś przyjechała do mnie zapłakana pokazując ślady pobicia. Myślałam że sama spuszczę mu wpierdziel jak go tylko zobaczę. Powiedziała że to nie pierwszy raz, że on tak ma jak się wkurzy, ona już się przyzwyczaiła.

Najpierw uciekała do matki, on ją błagał, przysyłał kwiaty, drogie prezenty, biżuterię, zabierał na szalone wakacje. Był bardzo bogaty, pozwalał na zakupowe szaleństwa - Prada, Fendi, ozdoby choinkowe za 4tys Euro (w przeliczeniu). I ona mu wybaczała. Kochała tę złotą klatkę, on ją kochał na swój chory popaprany sposób. Tak samo jak jej ojciec kochał jej matkę, mając całe małżeństwo kochankę - tę samą - i dziecko z tąże kochanką. W wieku mojej przyjaciółki.

No więc - do czego zmierzam - widząc jak bardzo ona go kocha, jak wiele paskudzieństw jest w stanie wybaczyć, jednocześnie od exa wiedziałam o wiele więcej. Ona wstydziła mi się o wielu innych rzeczach powiedzieć. Znała mnie dobrze, moje stanowisko względem wielu rzeczy, moje poglądy. Co myślę o zdradzie, o mężach bijących żony. Wiedziała o prześmiesznej sytuacji - kiedy ex chciał mnie "oswoić" czy może "przerobić na tamtejszą" i wpadł na pomysł siłowego argumentu. I jak jego pomysł niewypalił, a ex spieprzał z sypialni ze strachu przed moją wzniesioną pięścią. Mina - bezcenna. Śmiała się, podziwiała i nie była w stanie uwierzyć że kobieta jest do tego zdolna.

A ja zostałam z tą moją wiedzą o wizytach w burdelu. Nie powiedziałam. Utrzymujemy nadal kontakt - to już 7 lat jak się nie widziałyśmy. Dzwonimy do siebie za straszne pieniądze co kilka miesięcy. Mają bliźnięta. Udało się dzięki in vitro - to był jego kłopot. Bardzo to przeżywał - ona go wspierała. Brała tony hormonów, cztery razy poroniła, w końcu całą ciążę leżała. Dziewczynki są w wieku mojego najstarszego syna. Ona mi opowiada jakim on jest wspanialym ojcem, mężem.

Często jeździ na polowania - i ona o tym wie. Ma spokój w domu. On i tak nie pomaga przy dzieciach. Inna kultura. Nie robi w domu nic śmierdziel jeden. Taka kultura. Ja chyba doszłam do wniosku że ona wie o tych jego wypadach. I tak jest dobrze. Gdybym jej powiedziała że ja wiem - ona umarłaby ze wstydu. Tak jak umierała wtedy pokazując mi ślady pobicia. A przecież tłukł ją od lat.

Siedzi mi to na wątrobie o dziś dzień. Dlatego wiem że ja bym chciała wiedzieć, ale czy inna kobieta, a szczególnie ta, którą tak kochałam jak siostrę, której nie mogłabym w żaden sposób pomóc, bo mi zwyczajnie nie pozwalała - to już nie wiem.

Ciągnąc moją złotą myśl - jestem przekonana że spora część kobiet wie albo przeczuwa że jest zdradzana - z inną kobietą, alkoholem, hazardem, etc. Kiedy jedna z najbliższych osób im to jasno i werbalnie uświadomi - kobiety te zostają postawione przed ewidentnym faktem dokonanym i niejako "zmuszone" do zajęcia stanowiska w sprawie. A często jest tak, że one tego na ten dany moment wcale nie chcą. Chcą głównie czasu potrzebnego "na przyschnięcie".

I teraz - bardzo łatwo osoba kierowana pozytywną pobudką może stać się wrogiem numer jeden. Nawet większym od samego winowajcy zamieszania. Dlatego wydaje mi się że przynajmniej spora część tych, którzy są informowani o zdradzie - wolałaby zostać poinformowana od kogoś albo anonimowego, albo takiego, kogo w każdej chwili można olać i nie utrzymywać kontaktu.
Albo najlepiej wogóle nie zostać poinformowana. Bo one tę informację już posiadają.

Ale podkreślam -ja bym chciała zostać poinformowana, jako informator - chyba się nie nadaję.

Natomiast do Autorki - nie ma takiej możliwości żebyś zrujnowała koleżance życie. Postąpiłaś zgodnie z własnym sumieniem i ja Cię rozumiem - ale licz się z tym że koleżanka z braku laku - będzie na Ciebie zła. Przynajmniej przez jakiś czas.

24

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance
Kriss napisał/a:

Natomiast do Autorki - nie ma takiej możliwości żebyś zrujnowała koleżance życie. Postąpiłaś zgodnie z własnym sumieniem i ja Cię rozumiem - ale licz się z tym że koleżanka z braku laku - będzie na Ciebie zła. Przynajmniej przez jakiś czas.

jakoś wolę, żeby ona przez jakis czas do mnie się nie odzywała, a dograła swoje sprawy w tym (czy bez tego) związku,
niż jeśli miałaby za 5-10 lat zadzwonić że właśnie odszedł do innej, a ona została z dziecmi bez środków do zycia, bez perspektyw ...

jeśli kolejnemu facetowi moich przyjaciółek wydarzy się coś takiego to kilka razy się zastanowie ... kiedyś rozmawiałyśmy o tym i 3 z nich stwerdzily że chcą wiedzieć, to ja nie bylam o tym aż tak przekonana ... dzisiaj myślę inaczej
co ciekawe, ta z tego watku mnie pocieszała że życie nie kończy sie na 1 facecie, ale jak sama dostała taką informację (a to wersja łagodniejsza niż u mnie) to stwierdziła że jej życie wlasnie się rozsypało ... wszystko jest wzgledne sad

Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić.
Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz

25 Ostatnio edytowany przez buka900 (2013-02-08 10:51:53)

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

No ciężko coś doradzić.

26

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Moim zdaniem żle zrobiłaś mówiąc jej rzeczy o których sama nie jesteś pewna i tak naprawdę nie masz zielonego pojęcia. Tak to włąsnie jest jak sie ma niby życzliwych znajomych. Po co się wtrącasz skoro nie masz dowodów, i faktów- dla mnie to nie zrozumiałe. Chyba z zazdrości że Tobie się nie układa a ona była szczęsliwa

przygarnij kropka...

27 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-02-08 11:51:06)

Odp: Chyba zrujnowalam życie kolezance

Uważam że zrobiłaś źle.
Teraz prawdopodobnie stracisz koleżankę.

Jako gówniara też "życzliwie" doniosłam koleżance że chłopak ją zdradza. Oni się pogodzili a ja zostałam bez koleżanki.
Poza tym nie każda osoba chce wiedzieć że jest zdradzana i MUSISZ to uszanować. Nie można samemu decydować, co jest lepsze dla kogoś. Nie powinnaś była się wtrącać.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba zrujnowalam życie kolezance

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021