netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

7 odpowiedzi5 145 wyświetleńzałożony przez niunia21, 13.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez niunia21 (2011-07-13 19:41:11)

Temat: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Długo zastanawiałam się, czy opisać tu swój problem bo wydawało mi się za każdym razem, że wymyślam. Jednak dzis sytuacja mnie przerosła, w sumie przed chwilą, dlatego post może być trochę chaotyczny, piszę w nerwach. Otóż jestem z chłopakiem 15 miesięcy. Ogólnie jest świetnie, były przez ten czas 2-3 kłótnie, w sumie bezsensowne, jakieś tam małe zazdrości itp. Zazwyczaj on odzywał się pierwszy, co do niego nie podobne bo mówi, że nigdy się nie odezwał pierwszy do dziewczyny ( typ macho). Jestem w stanie w to uwierzyć, wcześniej był z dziewczyną 4 lata zdradzał ją(o czym też mi powiedział), imprezy, widywanie 1-2 w tyg.  Dla mnie bardzo się zmienił wszyscy to mówią, nigdzie nie wychodzi, mówi że ma mnie więc nie musi, jest kochany dobry, nie mam o co się przyczepić. Jestem w stanie w to wszystko uwierzyć, że tak się zmienił bo znalazłam bloga tej jego byłej dziewczyny i to jak mnie traktuje a jak ją, to dzień a noc. Widujemy się zazwyczaj 3-4 dni w tyg, sypia u mnie wtedy. Czasem więcej ale nieczęsto. I tu pojawia się problem : mnie jest go ciągle mało. Widujemy się wieczorami, dodam że on nie pracuje ale wiecznie ma mnóstwo spraw, kolegów itp. Twierdzi, że przeciez dużo się widzimy. Nie robimy nic wspólnie, w ciągu dnia nie jest w stanie zadysponować dla mnie czasu. Tłumaczyłam to sobie, tym że wymyślam, że inni się widują rzadziej, że to może moja niedojrzałość?? Być może patrze przez pryzmat mojego poprzeniego związku, kiedy to widywalam się z chłopakiem prawie codziennie, wyjeżdzaliśmy razem chociażby na weekend żeby spędzić ze sobą więcej czasu, cały czas coś razem robiliśmy.  Wiem, że byłby to błąd.
I dziś moim zdaniem On przesadził. Nie widzieliśmy się od soboty, 2 lipca. Wyjechał na obóz sportowy. ( kontakty lekko ochłodzone, nie lubie jak jest daleko więc byłam trochę oschła). Wrócił wczoraj. Byłam pewna, że dzis przyjedzie, ( ma 50 km do mnie, ale to nie problem dla niego) . Stęskniłam się strasznie, cieszyłam się że wraca od razu jstem innym człowiekiem. A on dzwoni co robie itp, ja mówie ze jestem w domu, a on że odpoczywa. Mówie ale słyszę, że jedziesz gdzies, on że tak do kolegi. Myślałam, że jedzie do mnie. Mówię a może bys do mnie rpzyjechał? a on: no, może jutro. A mi ręce opadły. sad Spytałam, czemu jutro, on na to że jest już pozno( 19 to dla niego nie pózno) i żebym nie zaczynała. Mówię mogłes wczesniej wyjechać, siedziałeś w domu. On : nie wiedziałem, że będę siedział ( co średnio rozumiem)Rozłączyłam się. Dla kolegów zawsze ma czas, dla mnie nie. Wiem, że jak komuś zależy, to na głowie by stanął, żeby znalezc czas. Czy to, że on tak nie ma znaczy, że mu nie zależy??



Mam dosyć proszenia się o zainteresowanie, spotkania. Czy on się nie stęsknił? Nie wiem jak rozumieć takie zachowanie. Przykro mi, że nie zależy mu po takiej przerwie na spotkaniu. Cały czas mi czegos w tym związku brakuje.  Czuje się zepchnięta na drugi plan, wszystko ważniejsze ode mnie. Z kolei koleżanki mówią mi, że wymyślam, że one by za takiego chłopaka wszytsko oddały, że jest dla mnie taki dobry. NIe wiem co mam zrobić, czy odpuścic, skoro nie czuję się w 100% szczęśliwa? Najbardziej chciałabym chyba tydzień, dwa spokoju, czasu na przemyślenie tego, bez kontaktu z nim. Ale jak mu to powiedzieć? Nie jest typem chłopaka, którego moge odstawić na 2 tyg, a potem obwieścić mu, że chcę wrócić.

Dodam jescze, że zazwyczaj spotkania wychodzą od niego( mam dziwną manię, nieproponowania spotkań, wole jak wyjdzie to od chłopaka), choć często przyjeżdza później, bo coś tam mu wypadło. Tolerowałam to, nie robiłam afer. Na co dzień, dzwoni pisze, nie mogę narzekać na brak zainteresowania moją osobą. Jak się widzimy ejst czuły, troskliwy, czuję tę miłość. Choć słów kocham  nie usłyszałam, ale to opisywałam w innym poście.  Od mojego wyznania kłębi mi się jednak po głowie myśl, że jemu nie zależy aż tak jak mnie..

Wiem, że ciężko tu cokolwiek doradzić, sama wiem najlepiej co czuje, ale musiałam się chyba z tej złości wygadać.
Z góry dziękuje za każdy komentarz drogie Netkobietki.

2

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Na moje - za mało w Waszym związku jest SZCZEREJ, ale to na prawdę SZCZEREJ rozmowy smile. Spróbuj wyjść z inicjatywą spotkania się w jakimś zacisznym, spokojnym miejscu, gdzie nikt Wam nie będzie przeszkadzał i delikatnie powiedz mu o swoich uczuciach. Myślę, że to rozwiązałoby cały problem.

Przecież aby tworzyć dobry związek nie ma potrzeby widywać się codziennie, bo po pierwsze - takie coś szybko się nudzi i po pewnym czasie albo Ty, albo on zrezygnuje z takiej znajomości, a po drugie DAJ FACETOWI TROCHĘ WOLNOŚCI smile! Nikt nie lubi być uwiązany i w jakikolwiek sposób ograniczony przez partnera.

3

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

cyniczna, ja już mu nieraz mówiłam. On nie widzi problemu, twierdzi, że traktuje mnie jak nigdy nikogo.. A wolnośc daje mu mnóstwo, można powiedziec, że on do mnie na noce przyjeżdza, bo przed 21 to się nigdy nie pojawia. Cale dnie ma dla siebie i dla kolegów. Czy to dziwne, że po tylu dniach chciałabym się zobaczyć? a on siedzi cały dzien w domu a wieczorem leci do kolegi? dlaczego nie do mnie? Nie czuje takiej potrzeby, nie tęskni? Boli mnie to, że wiecznie jestem spychana na drugi plan..

4

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Ja bym się cieszyła ;-) Kobieto, masz skarb, ja z moim widuję się raz na tydzień lub dwa i to w dodatku na 3 godzinki zaledwie, więc rzadko go widzę i nie jest łatwo, nie śpi u mnie, bo tak niestety nie mamy teraz możliwości inaczej. Dlatego pamiętaj, niektórzy mają gorzej smile

Rozumiem jednak, że wolałabyś spotykać się częściej, tym bardziej, że nie pracuje itp, skoro sytuacja na to pozwala. Skoro tak, to nie ma innej opcji jak rozmowa, bo cóż innego? Jak spotkacie się, to powiedz co czujesz, że chciałabys spotykać się też w dzień i np gdzieś wyskoczyć ;-)
Widzę tez w tym sporo Twojej winy, bo tu nie ma partnerstwa. Piszesz, że ciągle on proponuje spotkania, a Ty nic. Najlepiej jednak jak oboje partnerów proponuje, kiedyś też miałam trochę takie poglądy jak Ty, ale zmieniłam to. Widzisz, każdy lubi , gdy partner wykazuje też inicjatywę, więc może jemu tego po części brakuje z Twojej strony ? Zaproponuj też coś.

5

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?
niunia21 napisał/a:

cyniczna, ja już mu nieraz mówiłam. On nie widzi problemu, twierdzi, że traktuje mnie jak nigdy nikogo.. A wolnośc daje mu mnóstwo, można powiedziec, że on do mnie na noce przyjeżdza, bo przed 21 to się nigdy nie pojawia. Cale dnie ma dla siebie i dla kolegów. Czy to dziwne, że po tylu dniach chciałabym się zobaczyć? a on siedzi cały dzien w domu a wieczorem leci do kolegi? dlaczego nie do mnie? Nie czuje takiej potrzeby, nie tęskni? Boli mnie to, że wiecznie jestem spychana na drugi plan..

Może zrób to samo i przestań się interesować - może ma Ciebie serdecznie "dość" i to dla niego faktycznie za dużo smile. No albo ewentualnie

truskaweczka19 napisał/a:

Zaproponuj też coś.

6

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

A więc uważacie, że przesadzam? Od wczoraj nie mamy kontaktu, on chyba też się wkurzył, że się rozłączyłam,reaguje zawsze bardzo wychuchowo. Ale było mi tak przykro, nie widzieliśmy się  tyle czasu, nic nie stało na przeszkodzie, żebyśmy się zobaczyli. Ja już siedziałam uszykowana, stęskniona sad A może oni mają inaczej? Dla nich nie ma róznicy czy zobaczą się dziś, czy jutro. Co zmienia jeden dzień przy dwoch tygodniach? Miałyście kiedyś tak, że po długiej rozłące męzczyzna nie chciał się z Wami zobaczyć? Że najpierw koledzy, inne sprawy a wy na szarym końcu? Mi tu coś nie gra, gdybym ja nie chciała się spotkać = nie zależy mi. Może to mało dojrzałe myślenie, ale jak ktoś jest zakochany to przecież leci jak na skrzydłach, czyż nie??

7

Odp: zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Zależy. Każdy w związku ustala własne zasady i raczej stara się ich trzymać. Jedni są nierozłączni, drudzy potrzebują więcej przestrzeni. Ja lokuję się mniej więcej w środku. Każdy powinien mieć swoje sprawy i czas dla samego siebie (nawet, jeśli miałby leżeć i bezsensownie gapić się w sufit- byle SAM). Ale w momencie, kiedy sypiesz konkretnymi datami kiedy się widujecie, to już mi tu coś nie halo. Po dwóch tygodniach nieobecności co najmniej 3 tygodnie "odrabiamy" stracony czas i wciąż nam mało (obecnie mój facet jest za granicą u ojca, okrągłe 2 m-ce w pracy).
Z mojego punktu widzenia tu żadne przejmowanie inicjatywy nie pomoże. On już chyba wybrał (koledzy). Wydaje mi się, że ktoś, komu zależy tak się nie zachowuje. I to nawet nie jest lenistwo, tylko czyste lekceważenie. Szczerze? Ja bym zakończyła sprawę (niestety, brutalne), ale nie mogłabym znieść, że ktoś robi mi łaskę, że przyjedzie raz na ruski rok a resztę czasu jestem dla niego niewidoczna. W sumie tak, jakby mnie nie było.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zerwać? nie zerwać? nie zależy mu na spotkaniach?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026