netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

na wesoło:)

10 odpowiedzi2 942 wyświetleniazałożony przez madzia0311, 13.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: na wesoło:)

czytam na przeróżne w tym dziale i jakoś tak na smutno tak wszystko:(
więc tak sobie pomyślałam może opiszemy najbardziej szalone,wesołe,zwariowane i spontaniczne sytuacje,które przeżyłyśmy z naszymi partnerami?

ja zacznę:)
to były początki naszego bycia ze sobą:) mój maleńki przyjechał do mnie,siedzielismy sobie w kuchni z moją siostrą i szwagrem,jakoś tak temat nam się nie kleił.
mój synuś z córkami mojej siostry malowali sobie farbkami,więc ja umazałam lapki w tych farbkach wróciłam do towarzystwa z miną niewiniątka i chwyciłam mojego za buzię:)
no i się zaczęło..
w ruch ruszyło wszystko:) od szampony,balsamy,płyny..z łazienki ruszylismy do kuchni:) i jazda na maksa,mąka ,kasza manna,bułka tarta itd,wszystko bylo na nas:)
śmiechu było tyle,że wszyscy lezelismy na podłodze zwijając się ze śmiechu:D
padło hasło :zawieszenie broni..hehehe oczywiście dla wszystkich tylko nie dla mnie:)
zrobiło się spokojnie:) każdy wziął się za sprzątanie,pod nie uwagą innych udałam się do kuchni...
i ni z gruchy ni z pietruchy jajeczko z mojej rączki wylądowało na głowie mojego faceta:P
więc walka dalej trwała:P
najfajniejsze było to,że dzieciaczki również się do nas dołączyły:)
sprzątania na drugi dzień było mnóstwo,ale do dziś gdy się spotkamy to śmiejemy się tak samo jak wtedy:)

2

Odp: na wesoło:)

Ano u nas to było tak...
Siedziałam sobie z Mateuszem w domu, dzieciaki do dziadków pojechały. No to jemu się oczywiście wódki z pepsi zachciało (nie, on nie jest alkocholikiem!!!). No to ja - łaskawa pani domu mu ją zrobiłam. A potem rowerkiem na działkę. Spokojnie jechaliśmy sobie wiejscą drużką, gdy nagle Mateusz się przewrócił, wpadł do trawy,a ręką w końskie (albo krowie???) odchody. Byłam czerwona ze śmiechu, ale on nie miał wesołej miny. A na koniec nie było happy endu - musiałam to z niego zmywać...

3

Odp: na wesoło:)
monika199913 napisał/a:

Ano u nas to było tak...
Siedziałam sobie z Mateuszem w domu, dzieciaki do dziadków pojechały. No to jemu się oczywiście wódki z pepsi zachciało (nie, on nie jest alkocholikiem!!!). No to ja - łaskawa pani domu mu ją zrobiłam. A potem rowerkiem na działkę. Spokojnie jechaliśmy sobie wiejscą drużką, gdy nagle Mateusz się przewrócił, wpadł do trawy,a ręką w końskie (albo krowie???) odchody. Byłam czerwona ze śmiechu, ale on nie miał wesołej miny. A na koniec nie było happy endu - musiałam to z niego zmywać...

hehe:) biedactwa:)ale jest co wspominać:D

4 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-14 03:03:22)

Odp: na wesoło:)

Hm, nie wiem czy takie śmieszne, ale na pewno trochę zabawne było dla mojego partnera jak byliśmy kiedyś nocował u mnie i maił takiego czyraka na plecach big_smile Miał też maść, a ja troskliwie smarowałam itp. Zrobiłam nawet zdjęcie. To powinno wydawać się obrzydliwe, a dla mnie było takie piękne, pewnie dlatego, że na ciele mojego ukochanego. Ale się ze mnie śmiał ;D

Może też śmieszne było, gdy byliśmy 2 lata wstecz w wakacje w Zakopanem i ja nie wiem czemu nie mogłam zdzierżyć, że on wygrywa ze mną jak gramy w flippera. On to widział, a potem dawał mi ewidentne fory hehehe big_smile

smile\

ale Wasze historie jeszcze lepsze, pewnie jak kiedyś zamieszkam z moim itp to będzie jeszcze zabawniej big_smile big_smile

5

Odp: na wesoło:)

Madzia historia z bitwą na jedzenie super wink od samego czytania uśmiech na ustach się pojawia smile a dzisiaj taka łzawa pogoda, zę na pewno coś na poprawę humoru się przyda... Chciałabym dorzucić moją wesołą historię, ale siedzę i siedzę i nie mogę sobie niczego takiego przypomnieć... hmm... Wysilę bardziej makówkę to może coś znajdę później wink
Pozdrawiam serdecznie

6

Odp: na wesoło:)

Odprowadzał mnie do domu, bylismy zmęczeni długim spcarem, więc postanowiliśmy iść na skróty przez cmentarz (bardzo duży). Dochodzimy do bramy, a ona była zamknięta! Po prostu nas zamknęli. Zrezygnowana chciałam wracać do wejścia, ale mój chłopak wpadł na 'genialny' pomysł, by poszukać dziury w płocie. Upierałam się przy swoim, ale mój upór ogłaszałam idąc za nim. Znaleźliśmy boczną bramę. Co mój facet zrobił? Wspiął sie na nią i szybko przeskoczył na drugą stronę. Z szerokim uśmiechem rzucił tylko " choodź, pomoge Ci". Brama ponad 2 metry, ja nieco mniejsza i kompletnie niedoświadczona jeśli chodzi o wspinaczki czy przechodzenie przez płot, ale przeszłam! Chwycił mnie na barana i postawił na ziemię. Po kilku krzykach, ze ma tak więcej nie robić śmialiśmy sie z nowego sposobu na obchodzenie kolejnego miesiąca związku wink

7

Odp: na wesoło:)

To było dawno - za czasów nastoletnich szaleństw - miałam włosy sięgające poniżej ramion i chłopaka, który miał fryzurę o jakieś 10 cm krótszą i częściowo wygoloną od spodu(jak na metalowca przystało) i nosił niewielką bródkę. Wracaliśmy sobie do domów pięknego wieczora trzymając się za ręce, aż tu nagle .... but mi się rozwiązał. Przykucnęłam na moment, by rozprawić się z niesfornym sznurowadłem, chłopak stał tuz przy mnie. Niespodziewanie zza naszych pleców rozległ się głos lekko wstawiony "Dobry wieczór pięknym panienkom" i jednocześnie głośny pomruk złości mego chłopaka spowodowany ordynarnym klapsem wymierzonym w jego pośladek przez właściciela głosu. Wyobraźcie sobie minę "podrywacza", gdy ujrzał zarost mojego chłopaka:)

8 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2011-08-01 13:48:25)

Odp: na wesoło:)

Haha, oj radośnie tu big_smile

To może ja opowiem o naszym pierwszym spacerze big_smile Do tej pory mój Mężczyzna nie potrafi mi tego zapomnieć big_smile

Wiecie,jak jest wiosną w parku.  Pogoda była po deszczu, wyszło słonko, było ciepło, ptaszki śpiewały, powietrze było wilgotne. Idziemy,rozmawiamy, patrzymy sobie w oczy,w ogóle..full wypas romantica... mój Ukochany w pewnym momencie mówi:
-Jak tu ładnie pachnie, prawda?
A ja niewiele się zastanawiając:
- Nooo big_smile Tak wali glebą po deszczu, nie?? big_smile big_smile big_smile

I tyle miałam z romantyzmu big_smile

9

Odp: na wesoło:)

oj tego sprzatania to pewnie bylo okropnie duzo, ale wazniejsze sa fajne, smieszne wspomnienia smile

10

Odp: na wesoło:)

Haha to i ja opiszę moje dwie zabawne przygody big_smile

Gdzieś na początku związku z chłopakiem pojechaliśmy pod namiot na kilka dni. Rozłożyliśmy go koło takiego potoku, dość blisko. Już pierwszego dnia poszliśmy na cały dzień na pieszą wycieczkę po okolicy, wróciliśmy mega padnięci pod wieczór i momentalnie zasnęliśmy kamiennym snem, jak dzieci. Gdy się zbudziliśmy zdaliśmy sobie sprawę, że leje. Po odsunięciu zamka ?sypialni? namiotu doznaliśmy szoku. Okazało się, że potok wylał, a woda była już w przedsionku. W dodatku ?zabrała? nam nasze buty i plecaki big_smile haha zostaliśmy bez jedzenia i obuwia. Dzisiaj się śmiejemy z tego, że wracaliśmy do domu w skarpetkach, które były potem tak czarne i dziurawe, że szok. Wtedy co prawda cieszyliśmy się, że przeżyliśmy bo to mogło gorzej się skończyć. W każdym bądź razie już nigdy więcej nie pojechaliśmy pod namiot big_smile

Druga sytuacja miała miejsce dość niedawno. Wybraliśmy się z chłopakiem na działkę moich dziadków, żeby się trochę poopalać. Pech chciał, że ja w pośpiechu zapomniałam z domu kluczy do domku na działce. Na szczęście przypomniałam sobie, że zapasowe wiszą w środku. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby jakimś cudem otworzyć okienko i kijem w ręce dosięgnąć klucza. Grzebaliśmy się z tym godzinę ale się udało. Siedzieliśmy już sobie spokojnie w środku, gdy nagle w drzwiach staje policja big_smile okazało się, że to nasze majstrowanie przy oknie zauważyli inni działkowicze i pomyśleli, że ktoś się włamał haha panowie zaczęli nas spisywać bo nie wierzyli w tłumaczenia, że jesteśmy na ?swoim?. Na szczęście kolejna próba dodzwonienia się do dziadka się powiodła, on wyjaśnił, że ja to jego wnuczka i funkcjonariusze nas przeprosili. Dziadkowie mieli z tego potem niezły ubaw big_smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026