czytam na przeróżne w tym dziale i jakoś tak na smutno tak wszystko:(
więc tak sobie pomyślałam może opiszemy najbardziej szalone,wesołe,zwariowane i spontaniczne sytuacje,które przeżyłyśmy z naszymi partnerami?
ja zacznę:)
to były początki naszego bycia ze sobą:) mój maleńki przyjechał do mnie,siedzielismy sobie w kuchni z moją siostrą i szwagrem,jakoś tak temat nam się nie kleił.
mój synuś z córkami mojej siostry malowali sobie farbkami,więc ja umazałam lapki w tych farbkach wróciłam do towarzystwa z miną niewiniątka i chwyciłam mojego za buzię:)
no i się zaczęło..
w ruch ruszyło wszystko:) od szampony,balsamy,płyny..z łazienki ruszylismy do kuchni:) i jazda na maksa,mąka ,kasza manna,bułka tarta itd,wszystko bylo na nas:)
śmiechu było tyle,że wszyscy lezelismy na podłodze zwijając się ze śmiechu:D
padło hasło :zawieszenie broni..hehehe oczywiście dla wszystkich tylko nie dla mnie:)
zrobiło się spokojnie:) każdy wziął się za sprzątanie,pod nie uwagą innych udałam się do kuchni...
i ni z gruchy ni z pietruchy jajeczko z mojej rączki wylądowało na głowie mojego faceta:P
więc walka dalej trwała:P
najfajniejsze było to,że dzieciaczki również się do nas dołączyły:)
sprzątania na drugi dzień było mnóstwo,ale do dziś gdy się spotkamy to śmiejemy się tak samo jak wtedy:)