Nie wiem jak mam pozbyc sie tego uczcia.Nie jestem juz z tym chlopakiem od pieciu lat ale wciaz o nim mysle i wiem ze on tez ma do mnie sentyment.Ostatnio sie spotkalismy,calowalismy,przytulalismy a pozniej kazde wrócilodo swojego zycia.Gdy zamykam oczy widze jego,wciaz mi sie sni.To stalo sie obsesja.Mmam meza i synka ale przez to co sie dzieje w moim sercu nie umiem byc w pelni szczesliwa.Wiem ze to nie ma sensu ale ja nie potrafie sie od tego odciac.Nie wierze ze to zauroczenie.Co mam robic ze soba.Powiedzialam mu o tym wszystkim i wiem ze nigdy nie pchal by sie w malzenstwo i go niszczyl.Bedac w kosciele patrzyl na mnie,choc twierdzi ze juz minelo.To po co mnie calowal.przytulal skoro jestem mu obojetna.Pomozcie mi prosze bo nie moge z nikim o tym pogadac a zdaje sobie sprawe ze jestem na maxa zaochana i w nim i w mezu.To chore.Pomocyyyyyyyyy
Podobne tematy
Nie kochasz meza ''na maxa'', gdyby tak bylo nie spojrzalabys na innego. Zamiast oszukiwac oficjalnego, rozwiedz sie i ukladaj sobie zycie z tym 2 skoro bez niego nie umiesz funkcjonowac.
I przestan oszukiwac meza, postaw sie w jego sytuacji, a jakby on tak samo ''kochal'' ciebie i jakas inna bylabys szczesliwa? Nie sadze kazalabys mu wybierac, albo wygonila do tej ''drugiej milosci''.
Wydaje mi się, że ten drugi się Tobą troszkę bawi. Nie pozwól na to. Nie daj się skusić więcej na pocałunki i macanki.
Ja wcale nie twierdzę, że nie kochasz męża i to, że myślisz o innym ABSOLUTNIE NIE JEST POWODEM DO ROZWODU!!!
Ja ostatnio natrafiłam na zdjęcia ze starego związku mojego i jak sobie wspomniałam, to mogłabym uznać, że było idealnie (tylko to były czasy liceum - potem on się wyprowadził). I czy to oznacza, że mam na drugi dzień polecieć do sądu o rozwód?
Jeśli nie radzisz sobie z tym, by się od tamtego chłopaka odciąć, skorzystaj z porady psychologa.
Nie możesz kochać dwóch na raz na maxa. Urwij kontakt z nim i daj sobie spokój, jeżeli oczywiście zaley Ci na rodzinie...
moim zdaniem gdyby jej zalezalo na rodzinie to by w taki sposob nie wyrazala swoich uczuc o tym drugim
Anetqueen, ja myślę, że uczucia to coś co czasami rządzi się swoimi prawami. Dlatego tak często cierpimy, bo rozum mówi jedno a serce drugie.
Jednak ja myślę, że ona żyje sentymentami, choć nie mogę mieć racji, bo w niej nie siedzę. Czasami nam samym jest trudno określić własne uczucia.
Marcelinka to co daje szanse na przetrwanie Twojemu malżeństwu,to Twoje zapewnienie że kochasz męża.I to jest najważniejsze!Po co jednak sama sobie zadajesz bol i spotykasz się z tamtym chlopakiem?Czego Ci brakuje tak naprawde?Odciąć sie potrafisz bo masz kochającego męza i dzieciaczka.
To pewnie jest prostsze niż ci się zdaje...Ustaw sobie odpowiednio priorytety.
Ja wiem ze to wszystko jest niedorzeczne ale nie umiem sobie z tym poradzic.Gdybym wiedziala ze jestem mu obojetna,byloby latwiej.Robi jedno a mysli drugie.Wie ze nie traktuje go jak innych ex i mam wrazenie ze to wykorzystuje.Mnie naprawde zalezy na rodzinie dlatego nieposunelam sie o krok dalej i pewnie nigdy tego nie zrobie,tylko ile jeszcze ma to trwac...
''Gdybym wiedziala ze jestem mu obojetna...'' a moze Ty czujesz sie niedowartosciowana przez meza? Bo skoro ciagle zwracasz swoja uwage na faceta, ktory Ciebie jakos tam obdaza zainteresowaniem, to moze jedyny problem lezy w tym, ze Twoj Maz juz tak Cie nie adoruje jak kiedys? Zrob sie na bustwo, romantyczna kolacja, sesxowna bielizna, lampka wina a Twoj Malzonek zapewne sam sobie przypomni jak prawi sie komplementy Kobiecie ktora sie kocha
Brakuje Ci odrobiny szalenstwa w Twoim zwiazku, tej namietnosci? Wyjedzcie sami na weekend
Jezeli to tylko taki brak adoracji to nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby ona odzyla, wystarczy odrobina checi. Skoro kochasz meza to rozpal swoj zwiazek na nowo, zamiast zasmiecac glowke 'starym rozdzialem zycia ![]()
To prawda,ostatnio moj maz czesciej mnie ignoruje niz adoruje.Wybucha z byle powodu a mnie to niszczy.Mam wrazenie ze to nie ten sam czlowiek.Ja sie staram jak moge,nie wchodze mu w droge ale to niewiele daje bo co jakis czas on znowu robi swoje.Czasami mam wrazenie ze go nienawidze jak sie tak zachowuje.Ja go bardzo kocham ale nie wiem jak dlugo jeszcze bede to znosic.Jesrem wyczerpana psychicznie.Moze dlatego ucieklam w ramiona bylego,czulam sie przy nim bezpiecznie.Zrobie wszystko aby ratowac to malzenstwo bo nigdy w zyciu nie chcialabym aby moj synek przezemnie cierpial.Boje sie ze on mnie zniszczy.Coraz czesciej mysle o odejsciu a to mnie przeraza.Nie jest latwo i jesli ktoras z was napisala wyzej ze mi nie zalezy nna rodzinie grubo sie myli,ja chce byc tylko szczesliwa.
to ja napisalam i przepraszam nie chcialam Cie urazic
a rozmawialas o tym z mezem? szczerze o swoich odczuciach, o jego zachowaniu, dlaczego tak sie dzieje? skad ta zmiana? Rozmowa jest kluczem do szczesia
I tu "lezy pies pogrzebany" Marcielinka!Twoj mąż po prostu przestal spełniac Twoje oczekiwania.Jestes zawiedziona i dla tego spotykasz się z twoim byłym...
Uwazaj jednak bo robi się niebezpiecznie...nadejdzie moment że zabraknie ci czulosci meża na tyle że pojdziesz z tym chlopakiem do łózka a wtedy już nigdy nic nie będzie takie samo.Odwróc się od niego i zajmij się swoim malżeństwem.Swoja drogą świnia a tego chlopaka bo wykorzystuje sytuacje i wciska sie między Was.Robi to świadomie.Jesli jednak twoje małżeństwo by się rozpadlo nie wiem czy byłby z Tobą...Skup się na swojej rodzinie Marcelinka i zakończ te spotkania jesli ci na niej zależy.Dopuki nie jest za późno...
I tu "lezy pies pogrzebany" Marcielinka!Twoj mąż po prostu przestal spełniac Twoje oczekiwania.Jestes zawiedziona i dla tego spotykasz się z twoim byłym...
Uwazaj jednak bo robi się niebezpiecznie...nadejdzie moment że zabraknie ci czulosci meża na tyle że pojdziesz z tym chlopakiem do łózka a wtedy już nigdy nic nie będzie takie samo.Odwróc się od niego i zajmij się swoim malżeństwem.Swoja drogą świnia a tego chlopaka bo wykorzystuje sytuacje i wciska sie między Was.Robi to świadomie.Jesli jednak twoje małżeństwo by się rozpadlo nie wiem czy byłby z Tobą...Skup się na swojej rodzinie Marcelinka i zakończ te spotkania jesli ci na niej zależy.Dopuki nie jest za późno...
W tym przypadku łóżko nam nie grozi bo mieszkamy 500 km od siebie wiec nie musze sie martwic o chwile słabosci.Jesli chodzi o spotkanie z bylym to ja tego chcialam,pierwsza mu wyslalam smsa wiec on nic tu nie jest winien.To ja zapytalam czy moge sie przytulic a pocalunek byl chyba z woli nas obojga.Nie moge o tym zapomniec.Gdyby rzeczywiscie chcial wykorzystac wtedy sytuacje to zrobilby to.I teraz nachhodzi mnie mysl czy nie zrobil tego bo nie chcial sie pakowac w malzentwo moje czy moze nic do mnie nie czuje,nie pociagam go?Wlasnie moj maz po raz kolejny wybuchl i wyszedl z domu.Mam dosc psychicznie.Czuje sie nieszczesliwa,tak bardzo ze chce mi sie wyc...Dziekuje wam dziewczyny ze jestescie,za dobre rady i wsparcie.Jest mi to bardzo potrzebne i wazne dla mnie.
Cos mi się zdublowalo.Przepraszam ![]()
Jak widać Marcelinka sama szukalaś tego kontaktu...Niedobrze...Spójrz na to z innej strony.Co będzie jeśli on się zaangazuje a poźniej będzie cierpial z Twojego powodu?bo przeciez ty nie zostawisz męża.Bo jak by nie bylo to nadal go kochasz i zależy ci na rodzinie...Jednak czy wystarczająco?
A czemu wybuchł,co go rozgniewało?mozliwe ze Twoj mąż wyczuwa że coś jest nie tak.może sie domysla tych Twoich spotkań...
Ostatnio widzielismy sie w maju i pewnie nastepnym razem zobacze go w grudniu,wiec na romans nie ma szans a pozatym chyba musialo by mu maxymalnie zalezec zeby o mnie powalczyc a na to nie licze.Wiem ze zle zrobilam spotykajac sie z nim ale nie moglam innaczej.Serce tak mi walilo jak szalone,to chyba nie jest normalne.Sama nie wiem czego chce.Wiem ze nic z tego nie bedzie a ciagle o nim mysle.
a co będzie jak mąż uslyszy Twoje mysli...takie male...tup tup
żartuje oczywiście... ale może tak byc że coś wyczuwa niepokojącego.wiesz taki instynkt...i wylewa na Ciebie zlość...