cześć jestem 3 lata po ślubie i wydaje mi się że jest coraz gorzej .on nie przebiera w słówkach czasami jest taki chamski że potrafię przepłakać pół nocy. jest obojętny w stosunku do mnie .zastanawiam sie czy może jest po prostu "płytki" bo przytyłam w ciąży i ciężko jest mi wrócić do formy. od tamtego czasu wszystko się zmieniło ,niedawno powiedział mi że jestem kalekom bo mam nadwagę.
Podobne tematy
Może to trudny okres, kryzys. Może Twój mąż ma jakieś problemy, z którymi sobie nie może poradzić, a całą złość zrzuca na Ciebie. Ale nie możesz pozwolić się obrażać, nawet jeśli przytyłaś, to nie powinno decydować, czy będę kogoś kochać, czy też nie. Spróbuj z nim porozmawiać, tak na spokojnie, zapytać co się dzieje, co się zmieniło.
I pamiętaj o poczuciu własnej wartości:)
Krótko opisałaś swój problem, więc ciężko wskazać mi przyczyny zachowania Twojego męża, ale jedno wiem - w tym co mówi nie ma szacunku do Ciebie. Jak można nazwać kobietę, która stara się zrzucić kilogramy po ciąży kaleką? Co innego, gdybyś nic nie robiła z tym, ale Ty starasz się.
Porozmawiaj z mężem o tym co Cię boli, że nie chcesz słyszeć z Jego ust takich słów i potrzebujesz Jego strony wsparcia w walce z dodatkowymi kilogramami.
najgorsze jest to że próbowałam, a on to traktuje chyba jak atak i dokłada oliwy do ognia .martwi mnie jeszcze to że myśli że dobrze robi, już z resztą nic nie wiem co mu tam siedzi w tej pokręconej głowie .Zawiodłam się bardzo zawsze myślałam że mąż powinien być oparciem a tym czasem nawet mu nie ufam chciałaby być kimś ważnym dla niego a czasem czujem się jak ciężar .Jak on mnie nie akceptuje to co mam myśleć o sobie.
"czemu obojętność ukochanego musi tak boleć"
ja sobie zawsze stawiam to pytanie, jak mijam na ulicy byłego, słucham jego chłodnego : "cześć" i tyle.
mniejsza-przyzwalasz mu na takie traktowanie-to masz. trzeba było od początku zachowywać się jak szanująca się kobieta i postawić pewne warunki, że sobie nie życzysz takiego traktowania.
zachęcam Twoją drugą połówkę do zerknięcia w jakąś mądra książkę jak wygląda chory człowiek, inwalida.
Cholera, Ty urodziłaś Ty masz prawo mieć teraz problem z wagą!
Najważniejsza moja prośba-zerknij na jakieś dobre stronki z ćwiczeniami,na net-kobietach jest taki temat, poszukaj, lub np bodyrock com i ćwicz ALE dla siebie, dla zdrowia, nie dla niego przede wszystkim.
nie akceptuje Cię takiej?
a za 20 lat? jak będziesz starsza, lekko zgarbiona i będziesz świecić zmarszczkami? to ja Ci już wtedy nie polecę stronki.
Bardzo Ci współczuję, mam nadzieję weźmiesz się za siebie, bo najgorzej siąść i się martwić, nie działać.
powodzenia!
gdyby nie to że mamy dziecko już dawno bym odeszła . teraz wypiera się tego że żle go zrozumiałam ,a tak naprawdę o co mu chodziło to sam nie wie -kto ma wiedzieć ? ma bardzo trudny charakter jest nerwowy no owszem ma też zalety ogółem jest dobrym człowiekiem tylko że ja przestaje je już dostrzegać (zalety) nie wiem może idealizuję miłość ,jestem marzycielką -że prawdziwa miłość istnieje .mąż to mój pierwszy partner nawet nie mam porównania .Coraz częściej dochodzę do wniosku że nie pasujemy do siebie i oddalamy .nawet nie wiem czy bym walczyła o te małżeństwo
Mąż powinien być dla zony oparciem, to oczywiste. Co to za związek, w którym nie można czuć się dobrze, w którym mąż zonę obraża, nie rozumie, chamsko sie odnosi bo przytyła po porodzie? To nie mąż, to WRÓG! Co to będzie jak się zestarzejesz? Znajdzie sobie mlodszą i szczuplejszą?
MONIA490 - mam podobną sytuację do Twojej... z tym , że ja jestem 2 lata po slubie, miałam 21 lat gdy wzięlismy ślub, przedtem byliśmy razem lat... nie wiem już co dalej będzie, myslę o rozwodzie. Mój mąż nie ma za grosz szacunku do mnie, nie wiem czym sobie na to zasłużyłam chyba za bardzo go kochałam, okazywałam uczucie i za bardzo "urósł"... poza tym prowadzi komis samochodowy , a w takim biznesie wiadomo - alkohol, grille itd.... wczoraj (w niedzielę około godziny 19) pojechałam po niego bo wiedziałam że pije - wyrzucił mnie przy kolegach i kazał wypier... nie był to pierszwy raz, bardzo często wyzywa mnie od najgorszych , mimo że nigdy nie dałam mu powodu , nie raz też mnie uderzył...wrócił o 4 nad ranem na czworakach... poza tym dziś od koleżanki z pracy dowiedziałam się że był na dyskotece w sobotę - jej siostra go widziała... W sobotę ja byłam na panieńskim przyjaciółki w Wawie (oczywiście kilka dni przed imprezą musiałam prosić żeby mnie pucił na ten wypad), a sam zarzekał się że był w sobotę w domu i nigzie nie wychodził... jak się okazało pojechał z kumplami na dyskotekę... nie wiem co robić, zła jestem na siebie że on tak sobie pozwala. Mimo ,że jestem młoda - mam 23 lata (on 27), mam świetną pracę bardzo dobrze płatną jak na miejscowaość w której mieszkam, nie chcę się chwalić ani nic z tych rzeczy chcę tylko żebyście miały pełny obraz sytuacji: myślęże jestem ładna i zadbana (regularnie chodzę do kosmetyczki, fryzjerki np. od 2 tygodni mam przedłużone rzęsy metodą 1:1 pieknie to wygląda) chodzi o to że wiem , że dam sobie w życiu radę bez niego...ale tyle wspólnych lat, mamy już wybudowany dom - w przyszłym roku mamy się wprowadzić (oczywiście łączy nas też wspólny kredyt na ten dom)... nie wiem co robić, juz nie mam siły, nawet nie mam z kim o tym porozmawiać wszystkie moje koleżanki są przekonane że jesteśmy świetnym związkiem, że dobrze nam się powodzi - każde z nas ma swój samochód i to nie jakieś stare rzęchy ale nowe, fajne auta... myślę, że moja decyzja o rozwodzie wywołałaby prawdziwą burzę wśród naszych rodzin i znajomych... nie wiem co robić proszę poradźcie coś...
Zupełnie straciliśmy ze sobą kontakt, prawie nie mmy wspólnych tematów - ja wracam z pracy o 15 , sprzatam gotuję, prasuje itd. wszystko w domu robię sama , jego obowiązki ograniczają się do ścielania ranem łóżka...on wraca około 18-19 (czasami o 4 nad ranem...) gdy próbuję nawiązać jakiś kontakt, rozmowę cokolwiek - np. na moje pytanie "jak tam kotek minął Ci dzień, co robiłeś ciekawego?" Niemal zawsze uzyskuję odpowiedź : "nic" albo "nic ciekawego...") na tym się kończą nasze wspólne tematy...Prawie w każdy weekend wychodzimy gdzieś na imprezę na której on si upija i zazwyczaj kończy się awanturą - ostatnim razem opluł mnie w twarz przy wszystkim bo poszłam tańczyć sama z koleżanką, a on stał z kumplami pod ścianą...porażka...Nie wiem czy walczyć jeszcze o ten związek czy dać sobie spokój - wiem, że dam radę bez niego odchoruję rozstanie ale potem będzie tylko lepiej. Ale żal mi tych wszystkich lat, żal mi wspólnych marzeń o domu, dzieciach i w ogóle. Jestem w kropce, co byście zrobiły na moim miejscu???
to smutne dlaczego oni mają na nas taki wpływ że myślimy że nie poradzimy sobie bez nich ,jeszcze jak nie ma w związku dziecka to sytuacja wydaje się łatwiejsza chociaż nie wiem bo gdyby nasz konflikt odbijał sie na małym to trzeba by było coś z tym zrobić .-natychmiast wtedy nie zastanawiałabym sie nad rozwodem .mi też szkoda tych lat które poświęciłam mojemu coś razem zbudowaliśmy plany, marzenia. bardzo brak mi czulości czujem się taka samotna .Nawet nie mam się komu zwierzyć mam takie kol. że zaraz cała okolica by o tym wiedziała a nie chcę tego
Dokładnie, dokładnie tak... cały dzień mam dziś zmarnowany...tyle rzeczy miałam w pracy do zrobienia ale na niczym nie mogę się skupić, najchętniej bym poszła do domu zamknęła na klucz i pochłonęła się w rozpaczy..Ale nie pozwolę sobie na to , gdy tylko wróci łaskawie dziś do domu każe mu się spakować (jestem w o tyle dobrej sytuacji , że na razie miekszamy u mnie) a gdy nie bdzie chciał się wyprowadzić sama spakuję manatki i pomieszkam pare dni w hotelu...Jestem tak zdesperowana , że tym razem nie popuszczę i nie wybaczę po 2 dniach... Nie chcę nawet z nim rozmawaić słuchać tłumaczeń , krętactw i zapewne kolejnych kłamstw, mam go dość. Znalazłam forum o rozwodach i mam telefon do podobno dobrego adwokata, dziś nie mam jeszcze odwagi ale w tym tygodniu umówię się na spotkanie. Wóz albo przewóz. Trudno najwyżej będzie skandal w rodzinie.
Kochana wydaje mi się , że dziecko wyczuwa sytuację między rodzicom i jeśli Ty nie będziesz szczęśliwa to dzidziuś też nie... Może faktycznie si zastanów czy warto marnować najlepsze lata swojego życia na kogooś kto nie jest tego wart??? Chyba nie... U mnie sytuacja gdy byliśmy przed ślube zmieniła się o 180 stopni, mam wrażenie że wyszłam za kogoś zupełnie obcego. Od sierpnia 2009 (czyli od naszego ślubu) o wiele w naszym życiu jest tych złych chwil niz dobrych... Po pracy nawet mi si ę już odechciewa wracać do domu bo wiem że albbo będę czekała aż on łaskawie wróci, albo nawt gdy wróci to i tak nie ma mowym o żadnym życiu "rodzinnym" czułościach czy czymkolwiek. Nasze małżeństwo w ogóle nie przypomina małżeństwa, a raczej jakiś głupi układ... A najlepsze jest to, e jest tak cholernie zazdrosny , wymyśla jakieś nistworzone historie,potrafi mnie uderzyć za to że na przykład za długo nie wracałam z toalety w klubie (gdzie zawsze jest kolejka) i w ogóle. Ale stara prawda jest taka, że ten kto najbardziej kontroluje swoją druga połówkę sam ma najwięcej do ukrycia - no i to się niestety zgadza...Mnie pilnuje jaknie wiem, nie mogę mieć żadnych kolegów itp a sam nie jest święty...
Piszecie , że szkoda Wam wspólnych lat , tego co ze swoimi "mężami" stworzyliście ( jedynie dobra materialne , bo relacje żadne ) , marzeń . Ale jak chcecie spełniać swoje marzenia o wspólnym domu , dzieciach , rodzinnym szczęściu z takimi ludźmi ?
Aleksandra , jak Twoi znajomi i rodzina mogą uważać Was za dobry i udany związek , podczas kiedy Twój mąż szarpie Cię, bije i pluje na Ciebie przy wszystkich ? Słuchajcie, tak nie może być ! Obydwie zasługujecie na kochających partnerów , dla których będziecie całym światem . Nie chamów , przed którymi będziecie drżały , co wydarzy się jutro . Z każdym dniem tracicie coraz więcej czasu , a spełnienie marzeń jest nie możliwe z takimi facetami , którzy własne kobiety mają za - przepraszam za wyrażenie - szmaty .
to nie jest paki proste .na to jak żyjemy sklada się wiele czynników -charakter.pewność siebie a raczej jej brak ,sytuacja w jakiej jesteśmy .najpierw trzeba spróbować ratować to co jeszcze się da w końcu za coś ich pokochałyśmy jak każdy by tak szybko rezygnował to nic już nie byłoby warte.Aleksandra jego zachowanie jest straszne nie chcę cię pouczać bo sama sobie nie radzę ze swoim rycerzem szkoda mi ciebie i siebie z resztą też nie dość że bieda w polsce to jeszcze to
A ja chciałabym spojrzeć na Wasze relacje z mężami od strony dzieci (obecnych lub przyszłych). Dziecko o tym, jak wygląda małżeństwo, dowiaduje się najpierw od rodziców, to ich relacje pokazują mu, jak wygląda taki związek. Kochana monia490, co pomyśli sobie dziecko, widząc, że tata upokarza mamę, ponieważ nie jest tak piękna i szczupła jak kiedyś? Może pomyśleć sobie, że to normalne, że jeżeli żona nie wygląda idealnie, to aby ją "zmotywować", należy ją poniżać, że wygląd w miłości jest najważniejszy. Może samo mieć przez to np. zaburzenia odżywiania, wpajając sobie, że miłość małżeńska może istnieć tylko wtedy, kiedy nie posiada się żadnego defektu w wyglądzie. Będzie też zapewne bardzo cierpiało widząc, jak cierpi ukochana mama.
monia490, Twojemu mężowi Twoje nadprogramowe kilogramy nie muszą się podobać, ale jeżeli rzeczywiście kocha, powinien Cię całym sercem wspierać i szanować pomimo to! Mógłby wykupić Wam wspólny karnet na siłownię lub sam proponować jakiś przyjemny sport czy zdrowszą dietę, to Wam obojgu wyszłoby na dobre. Niestety, mam wrażenie, że niektórzy mężczyźni potrafią jedynie wymagać, nie dając nic od siebie.
aleksandra77, skoro Ciebie mąż bije i poniża bez powodu, nie łudź się, że nie będzie bił i poniżał dzieci. Jeśli z łatwością przychodzi mu oplucie Cię w twarz przy ludziach, to wolę nie myśleć o tym, jaką krzywdę mógłby wyrządzić dzieciom (oczywiście nie twierdzę, że na pewno tak musi być, ale nie zapominajmy, że przemoc rodzi przemoc). Czy naprawdę chciałabyś, aby taki mężczyzna był ojcem Twoich dzieci, ich autorytetem i człowiekiem, z którego powinny brać przykład? Na pewno nie.
Cieszę się, że zaczęłaś robić coś w tej sprawie. Nie poddawaj się, bo tutaj nie ma już chyba nawet o co walczyć. Nie można żyć wspomnieniami.
Dlatego dobrze przemyślcie tę decyzję, bo moim zdaniem tacy mężczyźni nie zasługują nawet na to, aby być ojcami.
to nie jest paki proste .na to jak żyjemy sklada się wiele czynników -charakter.pewność siebie a raczej jej brak ,sytuacja w jakiej jesteśmy .najpierw trzeba spróbować ratować to co jeszcze się da w końcu za coś ich pokochałyśmy jak każdy by tak szybko rezygnował to nic już nie byłoby warte.Aleksandra jego zachowanie jest straszne nie chcę cię pouczać bo sama sobie nie radzę ze swoim rycerzem szkoda mi ciebie i siebie z resztą też nie dość że bieda w polsce to jeszcze to
Moniu , to jest bardzo proste . Pakujesz walizki i się wyprowadzasz , może na początek do swojej dobrej koleżanki , do kogoś z rodziny , aby mieć duchowe wsparcie i móc pomału stawać na własnych nogach . Wówczas wróci pewność siebie , bo nie będzie poniżających Was mężów-tyranów i zorientujecie się , jakie to było nie mądre marnować tyle czasu na takiego człowieka który Was tak traktował ... Już dużo czasu poświęciłyście na ratowanie waszych związków . Trwałyście w tych małżeństwach , pozwalałyście na dużo z nadzieją, że pewnego dnia będzie lepiej . Ile chcecie jeszcze w tym trwać ? rok? dwa? pięć? dziesięć lat ? Wówczas marzenia o szczęśliwej rodzinie znikną , bo jeżeli w Waszych małżeństwach pojawią się dzieci , to przez przemoc nie będziecie mogli normalnie żyć . Wówczas będziecie tylko chciały coś zmienić w swoim życiu aby Wasze dzieci nie musiały cierpieć . Chociaż... Może też wtedy powiesz , że trzeba to małżeństwo ratować ? Zgadzam się z Jaskółką w 100% , przeczytaj jej post i dokładnie przeanalizuj .
no mógłby pomyśleć o tym.kiedyś gdy byłam w dołku bo żle się czuje w swojej skórze poprosiłam go o jakiś komplement był mi wtedy bardzo potrzebny z jego ust -udał że nie słyszy .obiecałam sobie że już więcej tego nie zrobię.wkórza mnie gdy jedziemy autem to mało sobie karku nie skręci tak się ogląda za laskami a mnie zauważa tyko jak ma ochote na sex
no mógłby pomyśleć o tym.kiedyś gdy byłam w dołku bo żle się czuje w swojej skórze poprosiłam go o jakiś komplement był mi wtedy bardzo potrzebny z jego ust -udał że nie słyszy .obiecałam sobie że już więcej tego nie zrobię.wkórza mnie gdy jedziemy autem to mało sobie karku nie skręci tak się ogląda za laskami a mnie zauważa tyko jak ma ochote na sex
Kolejny powód do rozstania .
Witam!
Mam problem ze swoim facetem jestesmy ze sobą rok. Ja jestem po rozwodzie i córke 3 letnia on równiez jest po rozwodzie i ma syna 10 letniego. Lecz problem polega na tym ze nie jestesmy juz tak ze sobą szczesliwi jak kiedys. Wczeniej gdy bylismy w towarzystwie nie odstepował mnie na krok kazdy uwazał ze jestesmy dobraną parą ciagle mnie obejmował cmokał cokolwiek gdy bylismy sami w domu lub wieczrami równiez tak było ale teraz.... jest obojetny wobec mnie ma mnie głeboko w d.... nie przejmuje sie tym ze jest mi zle ze jest mi mutno wiem ze nie powinnam ale czasami zdarza mi sie wybuchnac płaczem przy nim bo juz poprostu nie moge wytrzymac tego bulu który mi sprawia rozmalwialismy o tym ze nie czuje juz tej jego bliskosci ze mnie nie pzytula tylko woli grac na komputerze ale on mówi ze to nic złego... do tego po ciazy mam rozstepy doscy duzo obwisłe piersi i niby mówi ze to mu nie przeszkadza ale w głebi duszy wiem ze jest inaczej gdy tylko ozbaczy kawałek tyłka czy cycka w telewizji czy na zywo patrzy tak jakby nigdy nie widział kobiecego ciała wie o tym ze mnie to denerwuje a jednak to robi i mówi ze to normalnie... tylko ze mnie przy tym wprawia w bardzo duze kompleksy niewiem juz czy to ze mną jest cos nie tak czy ja tak duzo wymagam ...?? prosze pomózcie mi bo juz nie daje rady chyba jestem blisko ku załamaniu ... dodam jeszcze ze miedzy nami jest róznica wieku ja mam 24 lata on 32.
Kochana, jeżeli próbowałaś już z nim rozmawiać i on wie, jak bardzo rani Cię swoim zachowaniem, a mimo to ciągle zachowuje się tak, a nie inaczej, to chyba warto sobie odpuścić, szczególnie, że jesteście ze sobą rok, a nie dziesięć lat. Byłabym w stanie zrozumieć taką sytuację, gdyby facet autentycznie nie wiedział, że Cię to boli, ale skoro o tym wie, to po prostu brak mi słów na takie zachowanie. Nie chce niczego zmienić i wygląda na to, że woli od Ciebie komputer i kobiety z telewizji. Zasługujesz na mężczyznę, któremu nie tylko nie będą przeszkadzać Twoje piersi i rozstępy, ale który wręcz będzie za Tobą szalał. Jedynym problemem mogą być tutaj dzieci. Mieszkacie razem?
21 2011-07-06 13:23:14 Ostatnio edytowany przez mizazela (2011-07-06 13:26:43)
Lena , ja myślę , że rozstępy czy obwisłe piersi nie są tu żadnym szkopułem . Jestem kilka latek młodsza od Ciebie a sama mam ogromne rozstępy na pośladkach i mój biust też nie wygląda idealnie .. Nie byłam w ciąży , po prostu kiedyś bardzo mocno przytyłam biorąc pewne leki (ważyłam 70 kg) , a potem , po odstawieniu ich diametralnie spadłam (58 kg) w ciągu nie całego miesiąca . Ale żaden z moich byłych chłopaków nie miał co do tego żadnego "ale" . Nie wiem jak chłopak z którym się obecnie spotykam , bo nawet mnie w stroju kąpielowym nie widział , ale mój kolega (26 lat ) powiedział mi , że mężczyźni podczas intymnych kontaktów z kobietą nie przywiązują do tego aż tak ogromnej wagi - pod warunkiem, że jest to seks z miłości i zafascynowania , nie dla zaspokojenia potrzeb . Poza tym piszesz, że masz córkę 3 letnią, czyli Twój partner od początku widział jakie masz ciało . To, że sobie Twój partner czasem popatrzy na inne kobiety to nic złego . To są w końcu wzrokowcy , a związek nie jest zakazaniem patrzenia na inne osoby . Jednak sęk w tym, że przy Tobie - wiedząc jak się czujesz - powinien się opanować... Myślę , że po prostu poczuł się w waszym związku zbyt pewnie i uznał, że nic ani nikt nie może mu Ciebie zabrać . Ustabilizowane życie i przede wszystkim uczucie którym jesteś przywiązana do niego... Może warto , tak na próbę i z wyczuciem, spróbować zachowywać się tak jak on ?
ps. Lena - jak będę miała w przyszłości córkę, to zdominuję partnera aby miała tak na imię
ha ha ha
Tak mieszkamy ze sobą od kilku ponad poł roku. Z chcecią bym sie wyprowadziła chociaz na trochce by zobaczyc jak sie zachowa w tej sytuacji ale jest mi ciężko ze wzgledu własnie na moją córeczke która jest z nim bardzo związana i traktuje go prawie jak ojca. Przeszła juz swoje straciła kontak ze swoim tata i widzi sie z nim rzadko nie chce jej dawac znów na głeboką wode zeby staciła druga bliska jej osobe. Naprawde to juz jest tak ciezkie ze nie daje sobie z tym rady... Dziekuje za wypowiedzi:*
Tak mieszkamy ze sobą od kilku ponad poł roku. Z chcecią bym sie wyprowadziła chociaz na trochce by zobaczyc jak sie zachowa w tej sytuacji ale jest mi ciężko ze wzgledu własnie na moją córeczke która jest z nim bardzo związana i traktuje go prawie jak ojca. Przeszła juz swoje straciła kontak ze swoim tata i widzi sie z nim rzadko nie chce jej dawac znów na głeboką wode zeby staciła druga bliska jej osobe. Naprawde to juz jest tak ciezkie ze nie daje sobie z tym rady... Dziekuje za wypowiedzi:*
Pamiętaj tylko, że dziecko nigdy nie będzie w pełni szczęśliwie kiedy któreś z rodziców będzie nieszczęśliwe .