Nie wiedzialam gdzie mam umiescic ten watek ale chyba tutaj jest ok:)otoz ponad rok temu dowiedzialm sie ze mam raka...raka tarczycy...ta wiadomosc odwrocila moj swiat do gory nogami!myslalam ze to niesprawiedliwe!nie w tym wieku!!ale choroba nie wybiera...byla operacja, pozniej jedno, drugie, trzecie leczenie i niedlugo kolejne...niby ostatnie wyniki byly nieco lepsze ale i tak mam wrazenie ze jest zbyt pieknie i zaraz znowu sie cos wydarzy..jakies przerzuty, inne choroby...na co dzien raczej o tym nie mysle, przeszlam juz do porzadku dziennego nad moja choroba ale boje sie kazdej wizyty w szpitalu. Kilka dni wczesniej dostaje bolu brzucha, nie moge spac...boje sie ze badania wyjda zle i moje leczenie nigdy sie nie skonczy...wiem ze sa gorsze nowotwory ale nic nie poradze ze sie boje przyszlosci, tego co moze przyniesc jutro:) ale chyba nie da sie tak na wszystko uodpornic...jak sobie radzicie z choroba?
Podobne tematy
najwazniejsze nie załamuj się i walcz. nie załamuj dłoni. wierz,. że będzie dpobrze\\. zresztą musi być.
Mój tata też ma raka, raka prostaty. Ta odmiana występuje u mężczyzn po 60 roku życia, a mój tata skończył niedawno 50
Po rocznym leceniu wszystko wróciło do normy, wyniki się poprawiły, nie było przerzutów.. Ale tata, choć dzielnie się trzyma, żyje z tą myślą jak z kulą u nogi.. Zestarzał się o kilka lat, jest bardziej nerwowy, pełen obaw o sprawy, które wydają się błahe.. Nie ma chyba konkretnej recepty na to, żeby sobie z tym poradzić.. Każdy jest inny.. Ale najlepsze co można zrobić, to... żyć dalej ... jak dawniej ...
Jedno jest pewne, nie możesz się poddawać i walczyć z tą podstępną chorobą.Właściwe nastawienie i chęć powrotu do zdrowia ponoć w walce z rakiem mogą zdziałać cuda,wierzę że ten cud w Twoim przypadku się wydarzy.Nic nie piszesz czy masz przy sobie bliskich którzy by cię wspierali,pocieszali lub chociażby byli przy Tobie.To jest bardzo ważne,wiem gdyż sześć lat temu przeszłam operację pękniętego tętniaka mózgu,wiem jakim ogromnym wsparciem otoczyli mnie najbliżsi,jak ta obecność mojej rodziny była dla mnie bardzo ważna,pozwoliła mi przetrwać najgorsze.
Wierzę że w Twoim przypadku będzie tylko coraz lepiej,musisz wyzdrowieć i cieszyć się życiam.Trzymam za ciebie kciuki.
rodzina jest i byla przy mnie..ale z nimi jakos nie potrafie o tym rozmawiac:( z przyjaciolmi juz jakos lepiej mi idzie:) ale nie ma to jak w szpitalu spotkaja sie wszytskie "wtajemniczone chore", wtedy to mozna pogadac tak naprawde bez zadnych sciem, czy okrojonych historyjek:)
Nam też możesz mówić wszystko, bez owijania .. O ile będziesz tego chcieć ![]()
7 2008-12-09 18:39:50 Ostatnio edytowany przez atina (2008-12-09 18:41:29)
Bo to jest tak jak w tym powiedzeniu"że syty nigdy nie zrozumie głodnego"a w Twoim przypadku zdrowy-chorego.:(
Najczęściej jest tak że ludzie których nie dotkneła taka choroba nie potrafią o tym rozmawiać,myślą że my chorzy potrzbujemy tylko litości i współczucia,a przecież tak nie jest.Chcemy żyć normalnie i normalnie o tym co nas spotkał rozmawiać.malgolcia więc jak nadejdą takie gorsze dni,wal do nas śmiało,zawsze Cię wysłuchamy i chociaż w jakimś stopniu postaramy się Cię zrozumieć.;)
dzieki za mile slowa:)) Ansja- oczywiscie ze bede chciala:P wlasnie o to chodzi!niby sie z kims rozmawia i w ogole a le tak naprawde ta druga osoba nie bardzo rozumie o co ci chodzi, tzn twojego strachu, twoich mysli, emocji...
Jest też czasami tak, że łatwiej się wygadać obcemu
Może opowiedz nam coś więcej o sobie ![]()
hmmm...tylko co:)mam 22 lata, studiuje pedagogike specjalna (ściślej surdopedagogikę) w Warszawie i wlaśnie się zbieram do pisania magisterki:///// powiem wam ze choroba bardzo zmienila moje nastawienie do zycia!juz sie nie przejmuje jak kiedys takimi malymi glupotami, staram sie wykorzystac kazda chwile:) mysle ze te doswiadczenia ktore nas spotykają maja w sobie jakis głębszy cel...
Ja także studiuję pedagogikę, ale rodzinną - III rok
Teraz mam mnóstwo zajęć właśnie z pedagogiki specjalnej, przede wszystkim surdopedagogika
Podziwiam osoby, które podejmują trud współpracy z ludźmi niesłyszącymi ...
A w jakim stopniu znasz język migowy ? ![]()
w sumie nie wiedzialam jaką chcę wybrac specjalizacje ale tak wyszlo ze postawilam na surdo i narazie nie zaluje:) ucze sie trzeciego stopnia migowego:)
Ja żałuję, że nie podjęłam właśnie nauki języka migowego. Niby co jakiś czas kurs jest organizowany na mojej uczelni, ale wiecznie brak czasu...
Ja na swoją specjalizację trafiłam z przymusu .... ![]()
WIDZISZ, ŚWIETNA Z cIEBIE MUSI BYĆ OSOBA, SKORO NIE ZAŁAMAŁAŚ SIĘ I CIĄGLE DO PRZODU ![]()
hehe;D czy taka świetna to jedynie mogą ocenic inni ludzie ale dzieki;p
no ale wiesz, malo kto by się tym nie załamał ![]()
normalnie, aż Cię podziwiam : ))
wydaje mi się, że jak człowiek skupia sie na innych, tak jak malgolcia na niesłyszących, to może zapomina się troche o swoim cierpieniu (??) - nie wiem strzelam...czujesz tak ?
a poza tym, też ucze się migowego - w styczniu zaczynam drugi stopień (malgolcia gdzie sie uczysz?)
Ansja - poza uczelniami też są kursy ![]()
urodziłam się z wrodzoną choroba serca..... 2 Lata temu przed studiami operowano mnie i jestem już zdrowa. Nie było łatwo, od dziecka szpitale zastrzyki do sercowe, okropne bóle które trwały nawet przez 4 dni bez przerwy. Potem jedna operacja, nie udana przez która mało nie umarłam. Strach rodziców, brak normalnego dzieciństwa i dorastania. Żadnych imprez żadnych wyjazdów nic, ciągle szpital. Kiedy facet mnie zdradził wylądowałam w szpitalu na stan przed zawałowy a miałam wtedy 20 lat.
Myślałam czy kiedyś w ogóle będę miała swoje dzieci czy będę miała męża, czy dożyje chwili kiedy zobaczę góry, kiedy wykąpie się w morzu. No i udało się
Spełniam swoje marzenia plany byłam w górach kąpałam się w morzu
Dużo w życiu już przeszłam oj wiele a mam dopiero 22 lata a czuje się czasami jak staruszka. Szybko musiałam dorosnąć, ale moja rodzina zawsze była obok mnie i dzięki nim w sumie żyje. Mam miłość mam dom i kocha mnie rodzina. wystarczy wierzyc
Ansja - poza uczelniami też są kursy
Ja wiem... Bez problemu poszłabym na swoją uczelnię, ale czasu brak ... ![]()
Mam nadzieję, że jednak kiedyś go znajdziesz (tj czas). Ja odkładałam kurs na wieczne potem, aż "sam do mnie przyszedł". Warto się nauczyć bo tlumaczy brakuje.
A powiedz mi Ewel, jaki jest najwyższy stopień znajomości posługiwania się językiem migowym i ile trwa jego nauka?
Najwyzsze to sa już kursy dla tłumaczy (o ile kojarzę to 2 albo 3 stopnie), ale zaczyna się od kursu dla służb społecznych - 3 stopnie. Żeby się posługiwać hiper super dobrze , to tak ze 3 lata trzeba migać. Problem w tym, że głusi migają w innym języku niż my się uczymy ![]()
23 2008-12-11 23:41:28 Ostatnio edytowany przez Ansja (2008-12-11 23:42:10)
No wiem, wiem.. Oni mają naturalny język migowy, stworzony przez siebie samych i przekazywany z pokolenia na pokolenie, a system językowo- migowy stworzony przez człowieka słyszącego jest hybrydą, która w sumie ma swoją pełną formę tylko na papierze ... Zszokował mnie jeden fakt, że ten pan, który tłumaczy programy na tvp w niedziele rano, miga właśnie w systemie stworzonym przez słyszących, używając tych trudnych końcówek fleksyjnych, co jest bardzo trudne do zrozumienia dla osób niesłyszących ... Dlatego mało osób to ogląda ... To straszne jak traktowani są głusi w naszym państwie ![]()
wow, nie wiedziałam, że on miga z końcówkami. ech. od 2010 wszystkie programy mają być z napisami, oby faktycznie ten pomysł zrealizowali ![]()
A tak, miga z końcówkami, a na pytanie mojej wykładowczyni, kiedy go kiedyś spotkała i zapytała, czy wie że osoby niesłyszące prawie w ogóle nie oglądają programów z jego tłumaczeniem, on rzekomo pokazał ruch, wskazujący przeliczanie pieniędzy ... I tak to jest ...
okropne ! jejciu, niech już uchwalą tą ustawę o j. migowym, żeby nie było takich cyrków
Ja nic nie słyszałam o tej ustawie, ale poszukam info, bo ciekawi mnie, jak to wszystko będzie wyglądać..
ustawa jest w trakcie tworzenia
Acha, to będę śledzić wiadomości w tej sprawie ![]()
szirina widzę ze przeszlas niezla szkole zycia!!ja powiem ci że też się czuję o wile starsza niż jestem w rzeczywistości..doświadczenia robią swoje!!najważniejsze to życ i się nie poddawac ;pp a co do kursu migowego to studiuję właśnie surdopedagogikę czyli będe pracowac w z dziecmi z wada słuchu i mam migowy w ramach zajęc na uczelni więc jest super:DD a kurs na tłumacza podobno jest mega trudny!!
taki pomysł mam:D może stwórzmy nowy wątek i będziemy mogły się podzielic naszymi doświadczeniami o j. migowym itp, co wy na to?
jestem za
Malgolcia ja też choruję na tarczycę,ale na szczęście nie mam raka,ale też sątrudności z leczeniem bo już nie biorę tabletek,na wizytę mam się umówić we wrześniu bo wyniki byly w normie,a tu jeszcze tyle czasu a ja już widzę mam znów grubszą szyję,chyba znowu mi "wyszła".Więc muszę jechać wcześniej.A przez tą chorobę to jestem gruba bo chudnę i tyję na zmianę,mam okresy nie regularne.
Życzę Ci z całego serca byś się nie poddała w walce z chorobą,by wyniki były coraz lepsze i byś uniknęła wizyt w szpitalu,
duuuużo zdrówka
Gdyby się dało przejąć tego raka ,już bym to zrobił ....
Życzę Ci dużo zdrowia .
Malgolcia- z rakiem zmagał się mój tato oraz siostra. Każdy człowiek inaczej podchodzi do tej choroby .Tato miał raka płuc- przeszedł -po operacji usunięcia jednego płata 10 chemii. Po trzech latach zmagań- niestety poległ. Bywało różnie.Należał do osób, dla których słowo rak -nie mogło być używane.Znałam Jego charakter -więc z pewnością domyślał się -przecież chemię brał w szpitalu- ale tak było trzeba - mówiliśmy Mu,że dziadostwo zostało usunięte - i to wszystko w celu- by nie wrócił. Siostra jest o rok starsza ode mnie.Osiem lat temu- podczas kąpieli wyczuła sobie guzek na piersi.Ponieważ pracowała w szpitalu- szybko poszła do onkologa.Ten po wykonaniu niezbędnych badań- położył Ją w szpitalu - i już po 3 tygodniach była po usunięciu piersi.Potem były naświetlania, terapia- po pół roku nastąpił przerzut do macicy.Również Jej ją usunięto. W tej chwili - jest cały czas pod kontrolą lekarzy- i jest w porządku nie licząc wielu chorób,które się "przyplątały" - najbardziej cukrzyca - jest na insulinie i problemy z menopauzą,którą Jej sztucznie wywoływali przed naświetlaniami- a skutki tego odczuwa okropnie i nawet nie może się wspomóc hormonami - bo w Jej sytuacji to niemożliwe.Cieszy się jednak z tego,że żyje.
Rak to jeszcze nie wyrok jak mówią niektórzy.Opisuję to wszystko nie po to by straszyć- ale by uświadomić- że nie każda walka - jest z gruntu przegrana.Nastawienie na życie- ma niebagatelne znaczenie.Wielu sił !!!!
Miranda u Ciebie na pewno wszytsko sie dobrze ulozy:) u mnie na tarczyce choruje moja siostra i mama ale bez takich ekscesow jak ja na szcezscie:) najwazniejsze ze jestes ppd kontrola lekarza!moja siostra tez ma wole i tez ma zaburzenia z miesiaczkowaniem i straszne wachania nastrojow!
Dzieki ziomek;p
Danusia wiem ze nastawienie ma duze znaczenie dlatego staram sie nie myslec o tych przeroznych strasznych rzeczach ale roznie z tym bywa:) na raka -mozgu-choruje tez siostra mojego taty...juz od ponad 8 lat lezy w hospicjum bo my niestety nie moglibysmy zapewnic jej takiej opieki jakiej jej potrezba...ale za kazdym razem kiedy ja odwiedzam widze usmiech na jej twarzy:)wiem ze jest jej ciezko ale cieszy sie z tego co ma...i to chyba jest najwazniejsze w zyciu:)
Danusia a twojej siostrze zycze duuuzo zdrowia!
( Ewel post w studia i edukacja-jezyk migowy) ![]()
dzięki Malgolcia...... wielkie dzięki!!Wszyscy Ją wspieramy- więc będzie dobrze.
Gdyby się dało przejąć tego raka ,już bym to zrobił ....
Życzę Ci dużo zdrowia .
Człowieku, chyba nie jesteś świadomy co Ty mówisz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Brak słów po prostu !!!
;/ podłość wstrętna.
Kiedy czytam takie rzeczy, złość uderza mi do głowy !!! Mój tata choruje na raka, patrzenie na jego ból sprawia, że nie mogę oddychać ... A ziomek oczywiście myśli egoistycznie, "LICZĘ SIĘ TYLKO JA!! I TO, ŻE JA BĘDĘ CIERPIEĆ ! " ...
;/ brak slow na to powoli.
oj niech sobie pisze co chce i juz:) powiem ze mi to juz wisi;p a dzisiaj bylam na usg i nie mam zadnych patologicznych zmian w mojej szyjce
jupi!!!!
malgolcia - to super ! cieszę się razem z Tobą
Właśnie malgolcia- bardzo się cieszymy, że jesteś zdrowa ![]()
dzieki:D ale do wyzdrowienia to jeszcze troche..ale mam nadzieje malymi kroczkami ![]()
ech, tak o tej tarczycy ciągle i wyobraźcie sobie, że dzisiaj szyja mnie bolała, tak się jakoś trzymałam za nią i dziewczyny w pracy mi mówią, że to tarczyca. może po świętach się wybiorę (?)
o masz!a moze to tak tylko ![]()
no ja mam nadzieje ze to nic, lekarz miesiac temu zwrocil mi uwage ze powiekszona, ale olałam sprawę.
ale wiesz jak powiekszona to po prostu moze leki ci da zeby sie wole zmniejszylo
moja siostra prochy na to dostaje...wiec nic sie nie martw
ale jak najbardziej skontrolowac trezba ![]()
WAZNE - RAK juz to nie problem -przeczytajcie do konca i dzialajcie bo czas moze miec znaczenie - do wszystkich chorych na raka - zalogowalem sie po to tylko aby sie z tym podzielic ...
zdrowie nasze w naszych rekach ...poczytajcie z biblii cytat jak dobrze pamietam czy cos takiego ''wszystko sie dzieje wedlug naszej wiary''
zerknijcie koniecznie
nie moglem podac linkabo jestem nowy na stronie wrozkacompl rozwoj-osobisty/w-poszukiwaniu-mocy/-zdrowie-na-zyczenie
obejrzyjcie
''sekret'' -pierwsze wrazenie bzdura ale po zglebieniu w innych zrodlach ...hoho niesamowity przekaz
a teraz krotko od siebie wazne wnioski dajace do myslenia jak wygrac z rakiem i nie tylko -swoimi slowami dla niedowiarkow ...ktos powie nie chorujesz nie wiesz nie rozumiesz itp ... ale mam silne poczucie empatii i moja babcia zmarla na raka moja mama choruje -jezdzi na chemie i dlatego zaczolem zglebiac temat i czytam wszystko o metodach naturalnych i niekonwencjonalnych az po najnowsze osigniecia medycyny a nawet magie i jakie wnioski ...babcie rak zabil w 3 miesiace od tego jak sie dowiedziala ,a cale zycie byla zdrowa zmarla majac 86 lat co sie stalo ...mysle mysle ...jestem tego pewny -cholera ona go sobie wymodlila - kobieta bardzo wierzaca - dowiedziala sie ze jej corka ma raka - co mogla zrobic nie znajac fizyki - modlila sie ...nie bede opisywal ,ale jak rozmawialem z babcia ostatnio powiedziala ze ona by wolala byc chora bo jest stara zamiast mamy (wszystko sie dzieje wg wiary)...tu z pewnoscia popelnila w prosbach modlitw kilka bledow ....ale do rzeczy jak to dziala bo to najwazniejsze zrozumiec abyscie mogli wrocic do zdrowia jak za pomoca czarow ... to jest lastwe dla niektorych slepo wierzacych a trudne dla innych bo macie obawy ...uwarunkowania itd ale mozliwe nawet -pewne wyzdrowienie jestem o tym swiecie przekonany bo to rozumiem i wiem jak to dziala...mama od tygodnia stosuje wizualizacje i po raz pierwszy nie odczuwa bolu przynajmniej tak mowi i mowi ze cwiczy to co powiedzialem (sam tego nie wymyslilem to wnioski z wielu poswieconych godzin poszukiwan) mama miala przed chemia usowane czesc jelita (rak) i po operacji stwierdzono przerzuty na watrobe - gdy znalazla sie w szpitalu zaczolem poszukiwania jak wspomnialem wyzej po diagnozie rak ...
przedatawie dowod na potwierdzenia sekretu - babka 3 miesiace i wyzdrowiala ...moze klamie pomyslmy czy to mozliwe podam przyklad myslenia jaka to ma moc jak to dziala bo zdrowie zalezy od nas jak to mowia chinczycy ze zdrowemu to i trucizna nie zaszkodzi ...ale do rzeczy... kazdy wie co to mikroskop ...nie widzimy bakterii a pod mikroskopem widzimy i pojedzmy dalej powiekszamy ...powiekszamy uzywajac najnowszych mikroskopow elektronowych ...kolejno powiekszajac widzimy to komorki ...atomy i dochodzimy do stopniowo fali ....wszytko jest fala doslownie wszystko co nas otacza a w tym momencie zadajemy sobie pytanie czym sa nasze mysli i jak dzialaja ...to tesz fale o odpowiednich wibracjach...czestotliwosciach ...i zaczynamy rozumiec jak wazne jest to co myslimy tylko to nie wszystko ...serce jest jakgdyby najwiekszym elektromagnesem w ciele i potwierdza lub zaprzecza naszym emocja naszym mysla ...ktore mamy w glowie (fale mozgowe temat rzeka zmienne juz przy zamknieciu oczu)....np mowie ze sie nie boje -klamiac to serca nie oklamie ono bije w odpowiednio szybciej i wysyla odpowiednie sygnaly (fale) na ktore reaguje cialo - potem mozg dziala na inne organy i wytwaza odpowiednie hormony itd itp ...rozpisuje sie za dlugo wiec krotko
...aby byc zdrowym trzeba wyobrazac sobie zdrowie jak by choroba nie istniala (czynnosci ktore robimy i chcemy robic bedac calkowicie zdrowymi) i cieszyc sie sercem ze zdriowia byc za to az wdziecznym a co sie stanie jesli bedziecie w to wierzyc bez cienia watpliwosci przekonacie sie szybko bo endorfinki i inne dzialaja ...to wszystko tez jest powiazane z rozwojem duchowym bo cialo jest tylko odczytem naszych zmyslow a caly wszechswiat jedna energia wiec jak jak myslimy tak momy ...wolna wola nam dana przez nieograniczona powiedzmy milosc Boga ...polecam tez filmy duchowego nauczyciela Mooji ponad podzialami religijnymi ...
pozdramiam ...zycze szybkiego powrotu do zdrowia i szczescia bo jest najwazniejsze
rafal motylski ....na facebooku wrzucam czasem linki do niektorych filmow ...mozecie poogladac ale ostrzegam wasze poglady i wnetrze sie zmienia i mozliwe ze do tego stopnia ze bedziecie sie dzielic z innymi radoscia zycia i zrozumienia
pozdrawiam
50 2012-05-18 20:35:10 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2012-05-18 20:36:08)
Malgolcia a znasz może swój typ histologiczny raka ???
Trzymaj się ciepło, pozdrawaim i dużo uśmiechu życzę na co dzień ![]()
Ojej dopiero spojrzałam na datę napisania postu....no cóż ![]()
Witam wiem jak ci ciężko,sama mam raka ,ale ja to nazywam,, pasożytem''od 1,5 miesiąca.Boję się tak jak ty,ale miłość i wiara moja i najbliższych wierzę że uczyni cuda.Od wczoraj podają mi chemię i lampy,ale wiem że tak musi być.Trzymaj się kobieto nie myśl o chorobie tylko o rodzinie , sprawach które musisz jeszcze załatwić Życie przed nami!Nie dawno tez miałam taką chwilę jak ty i tez zwróciłam się o wsparcie tu na forum,otrzymałam słowa otuchy ,wsparcia i modlitwy.Trzymaj się nie dawaj się pasożytowi to ty nim rządzi a nie on tobą. Bądź silna i zero myśli o raku wykres to słowo ze słownika!! pozdrawiam:)