Witam.
Mam niby-typowy problem z moim mężczyzną, a mianowicie: spóźnia się. I to nagminnie. Nie wiem już, co mam robić, rozmowy niewiele przynoszą. I tak teraz jest lepiej, bo kiedyś w ogóle nie dawał znać, że przyjdzie później, niż było ustalone. Oprócz tego czasem nie dotrzymuje słowa. Przykładowa sytuacja: byłam chora, owszem zadzwonił, powiedział, że na drugi dzień przyjdzie(mamy do siebie niecały km). Cały dzień czekałam, zero odzewu. Dopiero wieczorem(!) tata zwrócił mi uwagę, że widział go gdzieś w okolicy, z kolegą. Wkurzona zadzwoniłam i w końcu popłakałam się z bezsilności do słuchawki. Wtedy się przestraszył. Zaczął przepraszać, zapewniać, że już wszystko będzie dobrze. I było, przez pewien okres. Teraz znowu coś się zaczyna psuć, mówi, że będzie za pół godziny, a przychodzi po godzinie. I oczywiście wszystko jest ok, nic się nie stało, a ja niestety mam taki charakter, że jak się zdenerwuję, to bardzo mocno, ale też szybko mi przechodzi. I po 10min zapomina się o całej sprawie, aż do następnego razu. Ale ile można?
Nie chcę też na niego naskakiwać, bo wiem, że ma nieciekawie w domu, rodzice i siostra próbują nim ciągle rządzić, a w pracy też nie jest za wesoło. Nie chcę, żeby poczuł się osaczony ze wszystkich stron. Ale przecież mam chyba prawo wymagać takich prostych rzeczy, jak sms ewentualnie telefon do mnie, jeśli wie, że się spóźni, nie da rady przyjść na spotkanie, wypadło mu coś. Dla mnie to świadczy o kulturze i szacunku dla czasu drugiej osoby. Przykład z ostatniej chwili: we wtorek poprosiłam go, żeby mi coś pożyczył. Ok, przyniesie mi w środę. Jest prawie piątek, a od tamtej pory jego ani widu, ani słychu. Nie chodzi nawet o tą rzecz, ale jeśli nie mogę na niego liczyć w tak prostej sprawie, to co będzie, jeśli będzie chodziło o coś poważniejszego? Jeszcze dojdzie do tego, że spóźni się na własny ślub.
Poradźcie mi coś, proszę. Dodam tylko, że mam identyczne szczęście jak moja mama: mój facet jest z tego samego dnia i miesiąca, co mój tata, który robił podobne rzeczy. Gadałam z mamą, ona zrywała z nim 3 razy, i tak nie podziałało. Nie przyjmował tego do wiadomości.
Proszę, pomóżcie.