Witam drogie Panie,
Mój 5 letni związek zakończył się parę miesięcy temu, ale ja w dalszym ciągu nie mogę zapomnieć o mojej byłej. Zerwaliśmy ze sobą kontakt (a bardziej ona ze mną) jednak mimo wszystko dalej mam ją w głowie i za nią szaleje. Nie byłem ideałem chłopaka, ale się starałem, żeby było między nami jak najlepiej. Gdy usłyszałem z jej ust słowa, że uczucie w niej wygasło, że nie jest w stanie już powiedzieć, że mnie kocha i sadzi, że nie powinniśmy być razem to poczułem się jak bym dostał obuchem w głowę. Nie potrafiłem nic z siebie wydusić, a ona nie potrafiła odpowiedzieć mi na pytanie dlaczego się w niej to uczucie zmniejszyło. Jedyne co udało mi się dowiedzieć to to, że zmieniłem się i już nie byłem taki jak kiedyś. Poczułem się jak zabawka, która ktoś się bawił ale mu się znudziła, więc odłożył ja na półkę. Starałem się ją jeszcze odzyskać, jednak wszystkie próby były bezowocne bo ona podjęła już decyzje, której nie zamierza zmieniać. Ciężko mi się z tym pogodzić, ale idzie mi chyba coraz lepiej.
Po tym wszystkim zacząłem analizować wszystko co się między nami wydarzyło. Widzę wiele popełnionych błędów ale szczególnie jedna sprawa nie daje mi spokoju ale i na którą nie potrafię sobie odpowiedzieć czy to była przyczyna końca. Może wy drogie Panie pomożecie mi znaleźć na nie odpowiedź (chociaż męski punkt widzenia też jest mile widziany). Mianowicie zacząłem się spotykać z moja już byłą dziewczyna na drugim roku studiów. Ja studiowałem w swoim rodzinnym mieście ona wybrała na studia inne miasto. Widywaliśmy się w prawie każdy weekend czyli na tyle ile pozwalał nam czas. Zanim zostaliśmy parą byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i ona wiedziała o mnie wszystko. Pierwszy rok był cudowny aż do pewnego momentu. Moja ex zaczęła przeglądać pod moja nieobecność moja historie gg. Znalazła moją konwersację z moją poprzednia byłą, z która miałem kontakt ze względu na to, że wspólne zaczynaliśmy studia i byliśmy w jednej grupie. W konwersacji tej moja poprzednia była flirtowała ze mną a ja głupio zrobiłem bo odpisałem na jej "zaloty" i chciałem z nią trochę pożartować bo ani ona ani ja nie braliśmy tego na poważnie. Gdy ta to przeczytała była wściekła, a ja próbowałem jej wyjaśnić, że wiem, że źle zrobiłem ale to były głupie żarty i nic mnie z poprzednia byłą nie łączy i nigdy bym jej nie zdradził, czego też nigdy nie zrobiłem. Wydawało mi się, wyjaśniliśmy sobie ta sprawę i obiecaliśmy, że nie będziemy wracali do tego tematu ale ona i tak sprawdzała dalej moja historie gg. Jednak nauczony doświadczeniem nie dawałem jej już nigdy więcej powodów do zazdrości, a kontakt z poprzednią byłą ograniczyłem do koniecznego minimum. Jednak od tego momentu ona stała się inna. Tak jak by mi już nie ufała. Niby było dobrze ale nie do końca. Ja starałem się jak tylko mogłem i wydawało mi się, że ten incydent poszedł w zapomnienie. Teraz gdy jest już po wszystkim i nie jesteśmy razem zastanawiam się czy to mogła być przyczyna początku końca i tego, że ona nie potrafiła mi zaufać? Czy może jednak sobie to tylko ubzdurałem? Bo osobiście nie sądzę, aby mogła przez 4 lata dusić to w sobie i wydaje mi się, że wypomniała by mi to podczas rozstania.
A jaka jest wasza opinia na ten temat?
Pozdrawiam,
Pedro84